♫ – OFF TOPIC – luźne tematy



================================

W niniejszej zakładce można wrzucać wolne tematy… 🙂

================================

Reklamy

51 uwag do wpisu “♫ – OFF TOPIC – luźne tematy

  1. Od rana przeglądam i odsłuchuję dorobek Okudżawy. Jest taka piosenka, której Bułat dał podtytuł „Piosenka o moim życiu”
    „Trzy miłości”;

    .https://www.youtube.com/watch?v=wf8HEvPg-E8

    I tłumaczenie Wojciecha Młynarskiego:

    Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży,
    druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi,
    a ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz}
    i walizkę ma spakowaną już… } Bis
    Pierwsza wojna – pal ją sześć, to już tyle lat,
    druga wojna – jeszcze dziś winnych szuka świat,
    a ta trzecia, gdy wtem wtargnie w nasze dni – }
    winien będziesz Ty, winien będziesz Ty… } Bis
    Pierwsze kłamstwo, myślisz – ech, zażartował ktoś,
    drugie kłamstwo – gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość,
    a to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg, }
    głębiej rani cię niż na wojnie wróg…. } Bis

    Mam pytanie do blogowiczów – czy zgadzacie się z konkluzją poety, szczególnie ze zwrotki drugiej ???

    Polubione przez 6 ludzi

    • Tak!
      Oj, śpiewało się na rajdach i nuciło w domu!

      Z tej „serii” – Balonik też jest doskonale przetłumaczony – ale nie mam pewności czy osiecka nie tłumaczyła…

      mam kilka płyt u nas wydanych i w ZSRR, podobnie jak Wysockiego…

      Polubione przez 3 ludzi

  2. Ja przed zbliżającym się weekendem ćwiczę :
    ” Бутылка вина – не болит голова,
    А болит у того, кто не пьет ничего.
    Ой, бутылочка вина – ах, не болит голова,
    А болит у того, кто не пьет ничего…”
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,villi_tokarev__michail_szufutinskij,1041_1091_1090_1099_1083_1082_1072___1042_1080_1085_1072.html
    „Butelka wina – nie boli głowa ma,
    A boli tego co, kto nie pije wina dość.
    Oj, buteleczka wina – ach, nie boli głowa ma,
    A boli tego co, kto nie pije wina dość…”
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,henryk_rejmer,butelka_wina.html

    .https://www.youtube.com/watch?v=ad1vGJkLqrk

    Polubione przez 3 ludzi

  3. Trochę histori – 🙂

    1431 – Wielki mistrz zakonu krzyżackiego Paul Bellitzer von Russdorff zawarł przymierze z buntującym się przeciwko Polsce wielkim księciem litewskim Świdrygiełłą, co doprowadziło do wybuchu wojny polsko-krzyżackiej (1431-35).

    1831 – Powstanie listopadowe: zwycięstwa wojsk rosyjskich w bitwach: pod Budziskami, pod Łysobykami i pod Ponarami.

    1967 – Podczas przemówienia na kongresie związków zawodowych w Warszawie Władysław Gomułka nazwał Żydów mieszkających w Polsce „piątą kolumną”.

    1932 – Janusz Kusociński ustanowił w Antwerpii rekord świata w biegu na 3000 m (8:18,8 s).

    1953 – W więzieniu Sing Sing pod Nowym Jorkiem wykonano wyroki śmierci na Ethel i Juliusowi Rosenbergach, skazanych za szpiegostwo na rzecz ZSRR.

    1956 – W ramach operacji „Mosaic” Wielka Brytania przeprowadziła nad australijskim archipelagiem Montebello drugą atmosferyczną próbę atomową.

    1961 – Kuwejt uzyskał niepodległość (od Wielkiej Brytanii).

    1963:
    Po trzydniowej misji na statku Wostok 6 powróciła na Ziemię pierwsza kosmonautka Walentina Tierieszkowa.
    Radziecka sonda Mars 1 zbliżyła się do Marsa na odległość 193 tys. km, po czym weszła na orbitę okołosłoneczną.

    2007:
    87 osób zginęło, a ponad 220 zostało rannych w wyniku samobójczego ataku bombowego kierowcy ciężarówki na szyicki meczet w Bagdadzie.

    Polubione przez 4 ludzi

  4. W nawiązaniu do sygnalizowanych kilka dni temu przez Pana z Podlasia obaw przed kryzysem na pełną skalę i dobrych rad co robić w tej sytuacji. Chciałbym wtrącić swoje 3 grosze. Może te informacje się komuś przydadzą.

    Zgadzam się z Bruskiem. Unikać tłumu ale pamiętajmy, że jesteśmy istotami społecznymi. Oczywiście współczesne społeczeństwo jest karykaturą wspólnot pierwotnych, gdzie każdy członek społeczności był na tyle przydatny dla stada na ile wnosił wkładu w jego integralność i zdolność przeżycia (jako całości). Dziś na szczycie drabiny ekonomicznej (oczywiście nie generalizując) stoją zazwyczaj jednostki, które rozwinęły zdolności zapewniające im komfort finansowy, jednocześnie nie wnoszące nic do bilansu zysku społeczności. Z punktu widzenia przeżycia pierwszej fali kryzysu, są to jednostki kompletnie bezużyteczne – o ile równolegle z rozwojem swoich talentów do pomnażania zysków, nie dbają o czysto praktyczne umiejętności mogące być niezbędne dla przetrwania. W dłuższej perspektywie ich inteligencja może okazać się przydatna dla grupy. Nie do przecenienia jest też czynnik – nazwijmy to prokreacyjny. Każda zdrowa jednostka to plus w bilansie puli genetycznej. Niemniej jednak w pierwszej fazie kryzysu, tego typu jednostki są niepotrzebnym balastem, poza tym nie wiadomo, w którym momencie mogą się objawić ich naturalne skłonności do łatwego czerpania korzyści własnych, przy jednoczesnym zupełnym braku potrzeby działania na korzyść grupy.
    Do czego zmierzam… Pojedyncza gałązka jest łatwa do złamania. Garść gałęzi o silnych rdzeniach może się oprzeć nie lada naciskom. Warto się organizować, ale mądrze. W czasie kryzysu dowcipny darmozjad, którego lubimy bo jest duszą towarzystwa, to niepotrzebny balast. Ale już grupa ludzi, z których każdy jest w stanie wnieść realne umiejętności i parę silnych rąk jako wiano – to twierdza, która może zapewnić bezpieczeństwo waszym kobietom i dzieciom.
    Każdy mężczyzna powinien umieć obchodzić się z nożem. Kiedyś, gdy czas pozwalał, często włóczyłem się po lesie o różnych porach dnia i nocy. Nic nie zapewnia mi takiego komfortu jak ciężar przytroczonego do paska Kizlyara. Od kilku lat są w Polsce dostępne w sklepach myśliwskich świetne rosyjskie (ściślej – dagestańskie) noże myśliwsko/taktyczne – Kizlyar czy Zlatoust. Nie jestem surwiwalowcem, więc moja opinia jest czysto rozsądkowa: preferuję noże o konstrukcji full tang http://coustil.free.fr/images/plate_semelle01_gb.jpg
    ponieważ nie mam zaufania do klingi osadzonej w rękojeści tylko za pomocą małego kawałka metalu https://www.knifekits.com/vcom/images/sbwe_1_600.jpg

    OSEŁKA!!! Dobry kamień szlifierski jest czasem więcej wart niż nóż o najlepszym ostrzu. Nie zapominaj o tym 🙂

    Pamiętajmy, że do momentu tzw. rewolucji neolitycznej nasza matka, żywiła nas hojną piersią a populacja utrzymywała się na znośnym dla niej poziomie pogłowia 🙂 Kiedy wraz z dobrodziejstwami intensywnego rolnictwa ujawniła się nasza chciwość i zaczęliśmy matce wydzierać jej trzewia, nasza wiedza o jej szczodrobliwości powoli stawała się anachronizmem. Ale matka to zawsze matka. Pamiętajmy, że w lesie znajdziemy wszystko, co potrzebne by się wyżywić. Polecam tę lekturę: http://lukaszluczaj.pl/dzikie-rosliny-jadalne-polski-pelny-tekst/
    Spiryt, to „narzędzie” nir do przecenienia. On naprawdę doda nam „ducha” w potrzebie. Uniwersalna rozpałka, środek dezynfekujący i rozgrzewacz w jednym 🙂
    Broń myśliwska. Broń palna jest u nas oczywiście reglamentowana, ale dobry łuk bloczkowy i zapas strzał może nam zapewnić sporą „przewagę sytuacyjną”, a dystans 100 m +, jest wystarczający by podejść zwierzynę lub utrzymać na dystans wrogo nastawionego homo sapiens 😉
    Zdolność odróżnienia kani od muchomora sromotnikowego czy wiedza o tym, że purchawka olbrzymia to smaczny grzyb jadalny – bezcenna (właśnie wróciłem z kurek. Jutro kopytka w sosie kurkowym). Zawsze pozostaje dobry atlas grzybów!
    Srebro. Naczynia ze srebra działają antyseptycznie ;), ale warto mieć kilka kawałków tego kruszcu w razie W. Najlepiej rozpoznawalnym i nie wymagającym osobnych certyfikatów jest srebrna jednodolarówka. Od lat co roku kupuję kilka sztuk (w miarę możliwości) na czarną godzinę.
    Igła, nici i nożyczki.
    Kompas i mapy
    ODPOWIEDNIE NASTAWIENIE!!!
    Jeśli ktoś ma jakieś rzeczowe rady to proszę się nimi podzielić. To może być bezcenna wiedza czy kryzys nadejdzie, czy nie…

    Pozdrawiam

    Polubione przez 3 ludzi

  5. SPRÓBUJĘ JESZCZE RAZ

    W nawiązaniu do sygnalizowanych kilka dni temu przez Pana z Podlasia obaw przed kryzysem na pełną skalę i dobrych rad co robić w tej sytuacji. Chciałbym wtrącić swoje 3 grosze. Może te informacje się komuś przydadzą.

    JEDEN/
    Zgadzam się z Bruskiem. Unikać tłumu ale pamiętajmy, że jesteśmy istotami społecznymi. Oczywiście współczesne społeczeństwo jest karykaturą wspólnot pierwotnych, gdzie każdy członek społeczności był na tyle przydatny dla stada na ile wnosił wkładu w jego integralność i zdolność przeżycia (jako całości). Dziś na szczycie drabiny ekonomicznej (oczywiście nie generalizując) stoją zazwyczaj jednostki, które rozwinęły zdolności zapewniające im komfort finansowy, jednocześnie nie wnoszące nic do bilansu zysku społeczności. Z punktu widzenia przeżycia pierwszej fali kryzysu, są to jednostki kompletnie bezużyteczne – o ile równolegle z rozwojem swoich talentów do pomnażania zysków, nie dbają o czysto praktyczne umiejętności mogące być niezbędne dla przetrwania. W dłuższej perspektywie ich inteligencja może okazać się przydatna dla grupy. Nie do przecenienia jest też czynnik – nazwijmy to prokreacyjny. Każda zdrowa jednostka to plus w bilansie puli genetycznej. Niemniej jednak w pierwszej fazie kryzysu, tego typu jednostki są niepotrzebnym balastem, poza tym nie wiadomo, w którym momencie mogą się objawić ich naturalne skłonności do łatwego czerpania korzyści własnych, przy jednoczesnym zupełnym braku potrzeby działania na korzyść grupy.
    Do czego zmierzam… Pojedyncza gałązka jest łatwa do złamania. Garść gałęzi o silnych rdzeniach może się oprzeć nie lada naciskom. Warto się organizować, ale mądrze. W czasie kryzysu dowcipny darmozjad, którego lubimy bo jest duszą towarzystwa, to niepotrzebny balast. Ale już grupa ludzi, z których każdy jest w stanie wnieść realne umiejętności i parę silnych rąk jako wiano – to twierdza, która może zapewnić bezpieczeństwo waszym kobietom i dzieciom.

    DWA/
    Każdy mężczyzna powinien umieć obchodzić się z nożem. Kiedyś, gdy czas pozwalał, często włóczyłem się po lesie o różnych porach dnia i nocy. Nic nie zapewnia mi takiego komfortu jak ciężar przytroczonego do paska Kizlyara. Od kilku lat są w Polsce dostępne w sklepach myśliwskich świetne rosyjskie (ściślej – dagestańskie) noże myśliwsko/taktyczne – Kizlyar czy Zlatoust. Nie jestem surwiwalowcem, więc moja opinia jest czysto rozsądkowa: preferuję noże o konstrukcji full tang http://coustil.free.fr/images/plate_semelle01_gb.jpg
    ponieważ nie mam zaufania do klingi osadzonej w rękojeści tylko za pomocą małego kawałka metalu https://www.knifekits.com/vcom/images/sbwe_1_600.jpg

    OSEŁKA!!! Dobry kamień szlifierski jest czasem więcej wart niż nóż o najlepszym ostrzu. Nie zapominaj o tym 🙂

    TRZY/
    Pamiętajmy, że do momentu tzw. rewolucji neolitycznej nasza matka, żywiła nas hojną piersią a populacja utrzymywała się na znośnym dla niej poziomie pogłowia 🙂 Kiedy wraz z dobrodziejstwami intensywnego rolnictwa ujawniła się nasza chciwość i zaczęliśmy matce wydzierać jej trzewia, nasza wiedza o jej szczodrobliwości powoli stawała się anachronizmem. Ale matka to zawsze matka. Pamiętajmy, że w lesie znajdziemy wszystko, co potrzebne by się wyżywić. Polecam tę lekturę: http://lukaszluczaj.pl/dzikie-rosliny-jadalne-polski-pelny-tekst/

    CZTERY/
    Spiryt, to „narzędzie” nir do przecenienia. On naprawdę doda nam „ducha” w potrzebie. Uniwersalna rozpałka, środek dezynfekujący i rozgrzewacz w jednym 🙂

    PIĘĆ/
    Broń myśliwska. Broń palna jest u nas oczywiście reglamentowana, ale dobry łuk bloczkowy i zapas strzał może nam zapewnić sporą „przewagę sytuacyjną”, a dystans 100 m +, jest wystarczający by podejść zwierzynę lub utrzymać na dystans wrogo nastawionego homo sapiens 😉

    SZEŚĆ/
    Zdolność odróżnienia kani od muchomora sromotnikowego czy wiedza o tym, że purchawka olbrzymia to smaczny grzyb jadalny – bezcenna (właśnie wróciłem z kurek. Jutro kopytka w sosie kurkowym). Zawsze pozostaje dobry atlas grzybów!

    SIEDEM/
    Srebro. Naczynia ze srebra działają antyseptycznie ;), ale warto mieć kilka kawałków tego kruszcu w razie W. Najlepiej rozpoznawalnym i nie wymagającym osobnych certyfikatów jest srebrna jednodolarówka. Od lat co roku kupuję kilka sztuk (w miarę możliwości) na czarną godzinę.

    OSIEM/
    Igła, nici i nożyczki.

    DZIEWIĘĆ/
    Kompas i mapy

    DZIESIĘĆ/
    Mała piłka do drewna

    JEDENAŚCIE/
    ODPOWIEDNIE NASTAWIENIE!!!

    Jeśli ktoś ma jakieś rzeczowe rady to proszę się nimi podzielić. To może być bezcenna wiedza czy kryzys nadejdzie, czy nie…

    Pozdrawiam raz jeszcze

    Polubione przez 2 ludzi

    • Jak znajdę czas to założę nowy temat „surwiwalowy”… Może warto wiedzieć to i owo – co może się przydać w lesie, na działce czy w jakiejś „szczególnej okoliczności”…

      Dzięki!

      PS
      Dorzucę, że linkowałem kiedyś informację jak przydatna i konieczna jest… ręczna wiertarką którą można łatwo… rozniecić ogień…

      Linkowałem kapitalny patent na „sklejanie ran” w cwany sposób za pomocą plastra – zamiast zszywania, czy sposoby uzdatniania wody z kałuży…

      Jest tych patentów całe mrowie! 🙂

      Polubione przez 3 ludzi

  6. Wrzucam tutaj, choć wątek „napoleoński” zagnieździł się tutaj. Pewnie czas na stworzenie osobnego watku napoleońskiego. Przeczytałem właśnie liczący 409 stron album wydany w 100 rocznicę zwycięstwa nad Napoleonem. Bardzo ciekawe rzeczy! Jak to ogarnę, to opiszę i stworzę nowy wątek

    OT zupełne – wrzucę potem do „OT”
    http://kadykchanskiy.livejournal.com/713060.html
    .https://youtu.be/ujtjNkgAGoU

    Musze przyznać że kilka rzeczy jest zastanawiających jak ilość stali uzyta w czasie wojen napoleońskich, jakość guzików w mundurach itd…
    Dorzucam od siebie że zanim Napoleon został cesarzem, Francja porewolucyjna głodowała i w związku z tym świezo „nominowany” cesarz Aleksander zaczął wysyłać do Francji w ramach pomocy humanitarnej ogromne ilości pszenicy…

    I nagle ta głodująca Francja, z fizycznie zlikwidowaną arystokracją, uczonymi, rzemieslinkami nagle się uzbraja i tworzy „milionową armię”…

    wpisy „napoleońskie” sa tutaj
    https://kodluch.wordpress.com/2017/04/21/%e2%99%ab-off-topic-nowa-era-kamienia-lupanego-czyli-to-i-owo-o-naszych-przodkach-etruskach/

    i tutaj…
    https://kodluch.wordpress.com/2017/04/10/%e2%99%ab-troche-teorii-spiskowych/

    Muszę to poprzerzucać i „scalić”

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Zachowuję:

    https://kodluch.wordpress.com/2017/07/01/01-07-2017-syria-639-dzien-sprzatania-swiata/

    OT
    Profesor Kliosow o Słowianach co Malediwy zasiedlili. Dla osób które się zainteresowały linkowanymi przeze mnie informacjami na temat datowania „genetycznego”, jest to wręcz szkolny przykład dla zrozumienia całej idei…
    .https://view-w.ru/2017/06/30/anatolij-klesov-maldivskaya-zagadka/

    na temat „starożytności” Chin
    .https://youtu.be/rL6T1ugolVk

    Polubione przez 2 ludzi

  8. Hipoteza Sapira-Whorfa (inna nazwa: prawo relatywizmu językowego) – teoria lingwistyczna głosząca, że używany język wpływa w mniejszym lub większym stopniu na sposób myślenia. Jej dwa główne założenia to determinizm językowy oraz relatywizm językowy: pierwsze z nich uważa, że język (jako system wytworzony przez społeczeństwo, w którym wychowujemy się i myślimy od dzieciństwa) kształtuje nasz sposób postrzegania otaczającego nas świata; drugie mówi, iż wobec różnic między systemami językowymi, które są odbiciem tworzących je odmiennych środowisk, ludzie myślący w tych językach rozmaicie postrzegają świat.

    Mogłoby to oznaczać że inaczej świat (względnie pewne zjawiska) postrzegają ludzie z kręgu języków anglosaskich, romańskich czy słowiańskich [lub jeszcze k*** innych]. Stąd mogą wynikać niejednoznaczności w ocenie i ew. brak wspólnego mianownika…

    Polubione przez 5 ludzi

    • Spotkałem się z tą teorią i myślę, że jest coś na rzeczy. Jak się wydaje, również systemy pisma oraz używana symbolika (chodzi mi oczywiście o symbole rozpoznawalne od stuleci) ma podobny wpływ na postrzeganie rzeczywistości czy wręcz stymulację mózgu. Symbole – pierwotnie wymyślone przez człowieka by wyrazić jakąś ideę, z czasem same stają się nośnikiem tej idei o mocy oddziaływania na człowieka.

      Jest świetna książka wybitnego grafika i typografa Adriana Frutigera, pt, „Człowiek i jego znaki”. W sumie dotyczy typografii i projektowania znaków graficznych ale zawiera świetną analizę psychologiczną opisująca percepcję i recepcję (jedno jak się okazuje mocno się wiąże z drugim) symboli przez nasz mózg. Niektóre spostrzeżenia, są oczywiste gdy czytamy wykład Frutigera (takie np. jak fakt, że inaczej postrzegamy odległość o nas do jakiegoś punktu przed nami, a inaczej identyczną odległość do punktu nad nami), ale nie zdajemy sobie sprawy, jak kolosalnie wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości. Oczywiście, są to uogólnienia, które Frutiger odnosi do zasad konstrukcji dobrze zaprojektowanego znaku graficznego, niemniej jednak warto książkę poczytać. Bardzo interesująca.

      Polubione przez 5 ludzi

    • Sądzę , ze na pewno wpływa. Pytanie w jakim stopniu. Na to jak patrzymy na świat i sposób myślenia wpływa kultura , historia , tradycja i obyczaje danego narodu, także sposób wychowania. Język jest częścią naszej kultury i tradycji. Wiec musi mieć wpływ. W każdym języku trochę inaczej wyrażamy emocje i myśli , nie tylko te pozytywne ale i negatywne.
      🙂 Tak mnie się wydaje.

      Polubione przez 4 ludzi

      • Wracając do tematu wpływu języka oraz (to już moje rozszerzenie teorii Sapira 🙂 znaków na sposób myślenia jednostki i zbiorowości.

        Wybaczcie ten wpis wieczorowa porą, będący wynikiem zawodowych (chodzi o wykonywany zawód grafika/łamacza) przemyśleń i dużej – nawet chyba nazbyt – dawki alkoholu pochłoniętej w ten sobotni wieczór.
        Otóż, chyba wpadłem na koncept dlaczego my Polacy jesteśmy naznaczeni piętnem swoistej schizofrenii. Jak się zdaje, w świetle ostatnich ustaleń genetycznych jesteśmy tak słowiańscy, że już chyba bardziej nie można. Nasz dźwięczny, onomatopeiczny język – pełen szumu lasów, świstu wichrów, czci dla praszczurów, jest jako te czerwone dłonie Wokulskiego. Schować się go nie da do kieszeni i choćbyśmy perfekcyjnie opanowali wspólną mowę Zachodu, to jedynym, do czego może się ona w konsekwencji zdać, jest wypowiedzenie sakramentalnego „Farewell, miss Iza! ”. Nasza nieodwzajemniona miłość do zmitologizowanej wizji Zachodu, jest właśnie jak zaślepienie Wokulskiego do gardzącej nim oblubienicy. Choć wszystko co osiągnął zawdzięczał kontaktom ze Wschodem to dopiero poznanie ptasiej mowy, którą dama jego serca posługiwała się w towarzystwie tylko dla tego, by z niego drwić i by nic z jej słów nie rozumiał, przyniosło mu chwilę iluminacji.

        Pointa, jakkolwiek nie wynika to bezpośrednio z mojej prusowskiej wycieczki, to jednak ma z nią jakiś związek. Nakłada się na to jeszcze moja ostatnia chwila olśnienia. Dotycząca Tesli, słowiańskiej inteligencji i cyrylicy.

        Zatem do sedna. Wydaje mi się, że wszyscy Słowianie posługujący się łacinką a nie cyrylicą, zawsze będą jako ten kaleka, co to się musi posługiwać kosturem, by jako tako chodzić. Cyrylica bardziej odpowiada potrzebom zapisu języków słowiańskich. Ma do tego odpowiednie znaki. Nie trzeba żadnych protez jak – w języku polskim dwuznaki sz, cz, rz, czy w czeskim – diakrytyczne Š czy Ř. Wprawdzie i tak jest wynikiem pewnego oriento-okcydentalnego kompromisu, bo zanikły w niej występujące w głagolicy znaki dla samogłosek ą, ę, ale mimo wszystko – w moim odczuciu – stanowi graficzną emanację języków słowiańskich w stopniu nieporównanie większym niż łacinka. Myślę, że to używanie – obcego nam w gruncie rzeczy fonetycznie – sytemu znaków, który w jakiś sposób przeistoczył nas ludzi Wschodu w wiernopoddańczych aspirantów do bycia członkiem wspólnoty Zachodnu, pełnych ciągłych wątpliwości i kompleksów, czy aby nie traktują nas tam jako tego kuzyna z prowincji, jest elementem naszego mentalnego zniewolenia.

        Wybaczcie moi drodzy, jeśli na końcu moich wynurzeń okazało się, że pozostaliście z wrażeniem wysłuchania pijackiego bełkotu niespełnionego pracownika naukowego. Wydaje mi się jednak, że to ma jakiś sens. Nawet jak się rano obudzę i przeczytam powyższe słowa z rosnącym poczuciem zażenowania, to warto było te parę zdań skreślić 😉

        Pozdrawiam!

        Polubione przez 3 ludzi

        • To jest po prostu dobre!
          Wiekszosc z nas bardziej lub mniej biegle posługuje się cyrylicą. Może to jedna z przyczyn naszej „wspólnoty” tutaj? Jakoś ciągnie nas do siebie.a wyrachowania mniej niż gdzie indziej.
          Ps. Rano jest, za wczesnie, zeby nawet powąchać 🙂

          Polubione przez 3 ludzi

          • „zażółć gęślą jaźń”!!! 🙂

            Dodam tylko, że zachodni typografowie tworząc nowe kroje pism dodają całą paletę znaków diakrytycznych używanych w łacinkach narodów zachodnich, natomiast ostentacyjnie ignorują znaki diakrytyczne występujące np. w języku polskim.

            Oczywiście nie mówię o tych najbardziej powszechnych i bardzo drogich jak Helvetica, Frutiger itd… czy „systemowych” i będących w powszechnym użyciu – Arial, Times, Myriad (te nawet mają pełną cyrylicę).
            Jednak większość projektantów zachodnich zlewa znaki diakrytyczne swoiste dla języków słowiańskich.

            Pouczająca w tym względzie jest krótka kwerenda najbardziej popularnej wśród grafików witryny z darmowymi „fontami” http://www.dafont.com/
            Wystarczy w polu „Preview” wpisać sakramentalne „zażółć gęślą jaźń” by uświadomić sobie, że może 10% zasobów pozwala na sklecenie polskiego tekstu bez kłopotliwej potrzeby dorabiania „ogonków” samodzielnie.

            Fuck „lorem ipsum dolor”! „Zażółć gęślą jaźń” rządzi!!! 🙂

            Polubione przez 2 ludzi

        • Bardzo ciekawe. Nie mam wrażenia , że tekst napisał facet będący po spożyciu kilku głębszych. Może pracownikiem naukowym pan nie został, ale ma pan inne sukcesy zyciowe. Pozdrawiam. 🙂

          Polubienie

      • A mój Niemiec spowodował że nie wiem gdzie miałem inne wytłumaczenie – „znaku kowalskiego” ze stepów Eurazjii – jako pierwowzoru „lilii francuskiej”…

        Co do języków – linkowałem gdzies info o podobieństwie języków słowiańskich i arabskich, z kolei Zadornow /też linkowany/ ma świetną teorię że Sasi którzy z Jutlandii zaatakowali ŚŁowian / czyli tacy zombi prymitywni/ mieli problemy z zebami a raczej ich nie mieli – i dlatego język słowański stał się niemiecko-angielskim. Zadornow się wyśmiewa, że „spróbujcie mówić normalne ale bez zebów – otrzymaci zamiast rosyjskiego – angielski”

        Polubione przez 4 ludzi

  9. Dorzucam by Niemiec nie zabrał…

    ТартАрия – империя, которую скрыли?
    часть 1 книги „Хозяева евразийской Империи (древняя история славян и русов)
    Автор: Дмитрий Белоусов
    http://dombyx.ru/history/Tartaria_kotoruju_skryli.htm#top
    http://dombyx.ru/history/Plemena_Evrazii.htm

    Wyjątek o micie „Kijowskiej Rusi”
    http://dombyx.ru/history/Plemena_Evrazii.htm#Kiev_rus
    https://vk.com/brusek?w=wall274493429_78783%2Fall

    Polubione przez 1 osoba

  10. Odetchnijmy.
    Wrzuciłem wczoraj link z Interii- o skróceniu wieku emerytalnego.
    Spotkało sie to z nieproporcjonalnym oddźwiękiem. Było to właściwie OT, ale Komendanta nie ma, to myszy harcuja.
    Argument- „Polski nie stać”. Nic bardziej błędnego.
    Wprowadzenie wydłużonego wieku emerytalnego w sytuacji chyba 3mln bezrobocia to zbrodnia.
    W pracy zostaja ludzie mało już sprawni zawodowo, rutyniarze. O fizycznych- nie ma co mówić.
    Zamują miejsca pracy.
    Młodzi za to- brak zajecia, bzdurne studia, aby tylko odłożyć „wiek wejścia na rynek pracy”
    Jej brak. Więc wóda, narkotyki, przestępczość. Myślę, że dwa lata szukania pracy na ubliżających warunkach może powalić każdego. I o to chodziło. Zrobic z młodego pokolenia coś, co w przyszłości nie nada się już do niczego. 2 lata wystarczy, żeby zdemoralizować mlodego człowieka.
    Podwyższenie wieku emerytalnego jest natychmiastowym zyskiem dla budżetu. Negatywne skutki odkłada sie na pokolenie. Wychowuje to masy degeneratów.Koszt ponosi społeczenstwo, ale koszt oddalony w czasie.
    Powrót daje kilkuletnie zwiększone koszty, ale mlodzi maja perspektywę. Zysk finansowy jest później, a koszty społeczne mniejsze.
    Moim zdaniem powrót do poprzedniego wieku emerytalnego jest konieczny.
    Pies trącał Morawieckiego, który chce sprowadzić tu jeszcze 5mln Ukraińców. To przestepstwo. Ale to już polityka, której kosztów nie ponoszą politycy.

    Polubione przez 2 ludzi

  11. Piotr Zychowicz – Pakt Piłsudski – Lenin
    http://exsite24.pl/darmowe_ebook_download/ebook_ksiazki/17396-piotr-zychowicz-pakt-pisudski-lenin-pdf-pl.html

    O ile dobrze pamiętam w Polsce lat 20-stych pojawiło się złoto które posłużyło do stabilizacji i wzmocnienia złotówki i odbudowy gospodarczej Polski. Czy mogło to być złoto z Wall Street w zamian za poparcie udzielone Leninowi przez Piłsudskiego?
    Byłoby to dość logiczne, zabezpieczenie zachodniej flanki Rosji przez mocodawców rewolucji bolszewickiej…

    Polubione przez 2 ludzi

  12. Coś humorystycznego…
    .http://www.veteranstoday.com/wp-content/uploads/2017/09/Trump-DPRK-02.jpg

    …i coś na spiskowo z VT
    http://www.veteranstoday.com/2017/09/05/khazarians-then-khazarians-now/
    Preston James i Mike Harris jak zwykle chazarosceptyczni. Krótki wykład na temat tego, jak farbowani żydzi – nie mający żadnego prawa do zawłaszczonych przez siebie ziem – trzymają w największym współczesnym gettcie prawdziwych Żydów, poprzedzony nieco dłuższym esejem o chazarskiej naturze i historii upadku kaganatu.

    Preston James uważa, że podobnie jak przed wiekami, tak i teraz nabrzmiewa wrzód, który zostanie ponownie usunięty przez Rosję i Iran.

    Nie wiem Brusku, czy nie powinienem tego wrzucić do zakładki Off T. Najwyżej przeflancuj 🙂

    marekmarcellus , 6 września 2017 at 21:05

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s