B ♫ BAJKA (zamiast prasówki…)


  pokoj   Każdy z nas ma w sobie coś z dziecka. I nie chodzi o jakieś dziecinne zachowanie. Chodzi mi o nasze, chyba genetycznie uwarunkowane przez setki tysięcy lat ewolucji życia w społecznościach bez możliwości i umiejętności zapisywania swych myśli, zamiłowanie do opowieści, opowiadań i bajek. Teraz częściej oglądamy telewizję niż czytamy, ale to w końcu chodzi o to samo – wysłuchanie jakiejś ciekawej i pouczającej opowieści, a najlepiej z dobrym jej zakończeniem…

 

 

Czytaj dalej

B ♫ 21.04.2015


!uprzedzalem Аналитика Новороссии

Состояние ВСУ перед летней кампанией

http://novorus.info/news/analytics/35446-sostoyanie-vsu-pered-letney-kampaniey.html

Stan Armii Ukrainy przed letnią kampanią

Jak to bywa przed każdą kampanią spróbujemy rozeznać się w sytuacji jaka panuje w sektorze wojskowym po obydwóch przeciwnych stronach. Dzisiejszy odcinek poświęcamy siłom zbrojnym U-Krainy.

Wyposażenie techniczne.

Najlepsza armią, którą mogła wystawić junta przeciwko Donbasowi, była armia z końca czerwca 2014. W pełni wyposażone jednostki z najlepszą techniką jaka była. Najlepszy skład oficerski, duża ilość ochotników i żołnierzy kontraktowych. I ta armia przegrała.

Stan armii przed kampanią zimową był tylko żałosnym cieniem letniej maszyny wojennej.

Sprzęt drugo i trzeciorzutowy często się psuł zanim wszedł do walki lub w pierwszej bitwie. Stan wyposażenia armii w „technikę” było jeszcze dostateczne ale już jakość pogarszała się z miesiąca na miesiąc

W wyniku klęski pod Debalczewem Armia U-Krainy straciła 20% całej istniejącej w kraju „techniki”. Większość stracona została bezpowrotnie.

Przemysł wojenny

Problemem ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego jest jego ogromna zależność od dostaw zewnętrznych, przede wszystkim z Rosji. Dlatego też silny na papierze „przemysł obronny” stał się bezzębnym dopełnieniem dysfunkcyjnej armii. Z czasów ZSRR na U-Krainie pozostał jeden zakład produkcji czołgów i 13 przedsiębiorstw remontowych.

Co prawda na składach znajdowało się tysiące czołgów, BMP, BTR, dział samobieżnych, ale z początkiem roku 2015 wszystko co mogło zostać przywrócone na stan zostało wysłane na front.

Wraz z nastaniem wiosny głód części zamiennych stał się biczem „zbrojeniówki”. Ciosem dla Kijowa stało się ogłoszone przez „sojuszników” embargo na dostawy takich elementów jak na przykład silniki diesla (które są dla „techniki pancernej” elementem podstawowym)

Ponieważ „produkcja” – a w zasadzie to zwykłe rozkonserwowanie – w czasie pierwszych 100 dni tylko 100 „jednostek” (także nieopancerzonych) – jest podstawowym wskaźnikiem który stawia wielki i wyraźny „krzyżyk” na przyszłych „nowych produktach” przemysłu zbrojeniowego junty. Dlatego też remont istniejącej „techniki” ze sprawy wcześniej jedynie priorytetowej stał się jedynym i podstawowym jego zadaniem.

Ponieważ zostały fizycznie wyczerpane wszystkie składowane zapasy „radzieckich” części, zaczęto szukać „alternatywy”. Dlatego też nie należy się dziwić lądowaniu we Lwowie 300 amerykańskich żołnierzy wojsk powietrzno-desantowych. Oficjalny cel tej misji to wyuczenie na poligonie (w Jaworowie) TRZECH batalionów posługiwania się sprzętem, bronią i „techniką” używaną przez NATO.

Jest to pierwsza faza przygotowywanej przez USA pomocy wojskowej dla „niefortunnych sprzymierzeńców”. Waszyngton dokładnie zna stan techniczny Wojska U-Kraińskiego i dlatego rozpoczął przygotowania armii junty do dostaw amerykańskiej broni. Jest to niezwykle długi proces, a zatem konieczne jest wcześniejsze jego przygotowanie.

Dlatego też nie należy się dziwić uzupełnianiem stanów nowozmobilizowanymi ludźmi brygad piechoty które nie mają „techniki” i czterech rodzajów baterii artylerii. Ilość gotowych do walki batalionów czołgów junty nie przekracza 10. Ale o ilości batalionów w pełni uzupełnionych o żołnierzy nikt nie wspomina. Normą jest 20 do 25 gotowych do walki czołgów w batalionie.

W przypadku lekkich pojazdów opancerzonych wszystko jest prostsze. Według stanu brygada powinna posiadać 3 bataliony. Po roku wojny DWA bataliony z trzech znajdowały się na pozycjach a trzeci na „rotacji”. I dlatego można było manewrować dostępną ilością wozów pancernych „wewnątrz” brygady, zwiększając nasycenie frontowych oddziałów na rzecz „rotowanych”.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Nasycenie wojska amunicją jest na poziomie jeszcze bardziej żałosne. Lornetki, kamery termowizyjne, zestawy medyczne, opony, akumulatory, lampy i setki innych drobnych rzeczy – to wszystko spoczywa na barkach „wolontariuszy”. Biorąc pod uwagę, zubożenie ludności, ten strumień zaopatrzenia armii wysycha z każdym miesiącem. A części na front docierają technicznie i dosłownie GOŁE. Są nawet problemy z umundurowaniem.

Wojna – to jest przede wszystkim dostawa nie sprzętu („techniki”) ale amunicji. Podczas II wojny światowej Niemcy dwie trzecie budżetu wojskowego tracili na amunicję. A z tym junta ma jeszcze większe problemy. Jakościowo dobrej amunicji, szczególnie dla artylerii rakietowej zupełnie zabrakło.

W zimowych dostawach rakiet do „Uraganów” 25% było albo niedostarczane albo było wadliwe. ( w stosunku do zamówień z frontu). Z Gradami jest trochę lepiej ale też występują problemy. Problemy artylerii klasycznej (lufowej) maja inny charakter. Ciągłe zużywanie się luf powoduje brak celności.

Wymiana luf to niezbędna rutyna taka jak remont silnika. Stare radzieckie zapasy nie są z gumy. Lepsze elementy dawno sprzedano. Dwadzieścia lat wyprzedawano (poradzieckie) mienie wojskowe. Na resztkach (jakie jeszcze pozostały) AU walczy już pół roku. Kiedy ostatecznie zakończą się te zapasy?

U-Kraina nie produkuje luf większych kalibrów. Niedawno Kijów uruchomił jakąś produkcję luf ( czołgowych i artyleryjskich?) w ilości jedna lufa na dzień. Jakość produkcji – to duży znak zapytania.

Jeżeli chodzi o lufy do czołgów, to w roku 1990, gdy realizowano „kontrakt pakistański” U-Kraina próbowała uruchomić ich produkcję. Wtedy jeszcze ZSRR to nie było dawne wspomnienie, ale w fabryce w Sumach nie udało się wyprodukować niczego co przypominało by wyrób radziecki.

Po 150 strzałach lufy traciły swoje parametry dokładności. Problem rozwiązano w prosty sposób – zamiast produkować lufy dla Pakistanu, sprzedano tam 1200 luf pochodzenia „radzieckiego” ze składów (dla czołgów plus rezerwa) – a składy zostały uzupełnione lufami typu „zdiełano na Ukrainie”.

Nie posiadamy informacji na temat luf większych kalibrów (niż czołgowe) – szczególnie ich ilości na składach. Ale ich produkcja jest ogromnym wyzwaniem technicznym. Dlatego w momencie jak zakończą się zapasy luf ze składów zakończy się też (ukraińska) artyleria.

Nie wiem kto może uważać tę armię (u-kraińską) za zdolną do akcji ofensywnej, ja osobiście uważam że (armia ta) nie ma możliwości nawet długotrwałej obrony.

Morale

Już przed kampanią zimową w dużej części wojsk junty widać było takie lib inne oznaki moralnego rozkładu. Oczywiste i widoczne się to stało podczas walk o Donieck i Debalczewo. Zimowa klęska przyspieszyła proces upadku moralnego…

Mobilizacja i demobilizacja

Po raz pierwszy od początku wojny armia kijowskiego reżimu stanęła w obliczu problemu demobilizacji. Przed letnią kampanią, rozpoczętą pod koniec czerwca, w skład armii wchodzili żołnierze kontraktowi, zmobilizowani na okres minimum 9 miesięcy oraz rezerwiści po 3-4 miesięcznym intensywnym przeszkoleniu.

Część (tego składu z lata) została wyeliminowana w czasie walk, część była zdemobilizowana wiosną tego roku. Przychodzący na ich miejsce zmobilizowani w ramach „czwartej fali mobilizacyjnej” nie mają żadnych umiejętności ani morale – w porównaniu z tymi którzy odeszli do rezerwy. Pojawiają się masowe sygnały o tym że „szkolenie” typu „wiosna 2015” jest żałosną parodią „szkolenia” jakie miało miejsce rok temu.

Duża część kadry oficerskiej i podoficerskiej przebywa na froncie. Niemal jedna trzecia zmobilizowanych w „czwartej fali” sabotuje szkolenia nawet jeżeli one się w ogóle odbywają.

A na froncie jest jeszcze gorzej. Grabież stała się powszechną praktyką w armii. Po roku wojny żołnierze nie tylko widzą otwartą wrogość miejscowej ludności ale przestają odczuwać moralne wsparcie za swoimi plecami. „Syndrom wietnamski” to obecnie powszechny problem u-kraińskich miast.

W żołnierzach nie widzi się już bohaterów – także media zrozumiały bezsensowność tego co się dzieje i osłabiły propagandę „heroizacji” wojny. Często żołnierze spotykają się nie tylko z obojętnością ale i otwartą wrogością – tak jak widzieliśmy ostatnio w Dniepropietrowsku. W wyniku tego pijaństwo, narkomania, przestępczość w armii rośnie w postępie geometrycznym.

Szef Prokuratury Wojskowej U-Krainy Anatolij Matios powiedział w rozmowie z „Radiem Swoboda” że:

  • Prokuratura prowadzi 1964 postępowań karnych z powodu samowolnego oddalenia się ponad 2500 żołnierzy.
  • Prokuratura prowadzi 948 spraw śledczych w sprawie dezercji 8652 wojskowych. Wytoczono także 107 postępowań w sprawie uchylania się od mobilizacji.

-W roku 2014 zanotowano 4,5 krotny wzrost śledztw prowadzonych w sprawach przestępstw wojennych – a ich liczba wynosi 6159.

  • Od początku roku 2015 rozpoczęto 7560 postępowań karnych przeciwko ponad 8 tysięcy żołnierzy.

Od początku tego roku wytacza się postępowania karne przeciwko prawie STU OSOBOM DZIENNIE! Oczywiście w tej liczbie są także sprawy z Debalczewa. Ale w tym przypadku należy albo zdjąć krzyżyk albo ubrać na siebie spodenki bo sprawa jest szokująca. Bo albo garnizon Debalczewski to sami „bohaterzy” jak donosiły zazombione media i wtedy te 7560 spraw nie dotyczy tego garnizonu albo tam było całkowite bezprawie.

Ale nawet jeśli wobec każdego żołnierza który uciekł z kotła, otworzyć jedną sprawę, to około 6000 przestępców wojennych pojawiło się w armii od początku roku. A prokurator wojskowy Matios powiedział, że większość przestępstw była popełniona na terenie tzw. „ATO”.

Czyli mamy 8000 przypuszczalnych przestępców za ostatni kwartał spośród 30-35 tysięcy żołnierzy AU znajdujących się w „strefie ATO” i około 20 tysięcy wojskowych „innych formacji”. Jest to niepojęte!

„Technika” techniką, ale wydaje się że armia junty stopniowo przekształciła się bandę uzbrojonych przestępców, która bardziej zagraża nie przeciwnikowi a samej sobie i ludności cywilnej. Jeżeli to nazywamy jeszcze „armią” to tylko dlatego że niczego innego „gotowego do walki” junta nie posiada.

PS

Możliwe że przejaskrawiłem obraz i nie dotyczy to wszystkich oddziałów (armii), ale ogólnie tak to wszystko wygląda…

Autor: Jurij Sumy

Автор: Юра Сумы

naspravdi.info

Central News Agency Novorossia

Novorus.info

Tłumacz Brusek Kodłuch

nasi_ida