♫ – OFF TOPIC – Ordynacja Zamojska – część 2



Duży obrazek: .http://historic-cities.huji.ac.il/poland/zamosc/maps/braun_hogenberg_VI_53_b.jpg
Zamość na sztychu z dzieła Georga Brauna i Franza Hogenberga z 1617. Zamość in XVII century, ZAMOSCIUM, Nova Poloniae civitas .… Północ na dole obrazka. Teraz rzeka Łabuńka to pięciometrowy rów który można pewnie przeskoczyć…
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Zamo%C5%9Bcia

♫ – OFF TOPIC – Ordynacja Zamojska – część 2

Moja uwaga

Tekst dotyczący „wytłumaczenia znaleziska” jest długi, ale uważam że informacje zawarte poniżej, są warte kilkukrotnego przeczytania…

Starałem się minimalizować ilość komentarzy „osobistych”, a maksymalnie prosto wytłumaczyć „co autor miał na myśli”…

W kilku miejscach tekst napisany jest w sposób niejednoznaczny lub z zastosowaniem pojęć, które teraz można tłumaczyć wieloznacznie. Dlatego też, w tych kilku miejscach, zaznaczam, że jest to moja interpretacja…

Pańszczyzna i feudalizm – strona prawna

W poprzedniej części (https://kodluch.wordpress.com/2019/07/14/%e2%99%ab-off-topic-ordynacja-zamojska-czesc-1/ ), przedstawiłem Czytelnikowi tekst źródłowy, mówiący o przechodzeniu rolników w Ordynacji Zamojskiej z systemu pańszczyźnianego na „system czynszowy”.

Był to element zamiany systemu feudalnego na kapitalistyczny. Poprzednio (https://kodluch.wordpress.com/2018/10/09/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-8/), zapoznałem Czytelnika z zasadami „prawa pańszczyźnianego”.

Okazuje się, że był to system „wspólnotowo-kołchozowej” symbiozy przysłowiowego „szlachcica” ze „społecznością wiejską”.

Historycy i Wikipedia usiłują nam wmówić, że było tak – tu cytat:

Pańszczyzna – w okresie feudalizmu obowiązek przymusowej i darmowej pracy w formie renty feudalnej, wykonywanej przez chłopów na rzecz właściciela ziemskiego w wymiarze ustalonym jednostronnie przez niego, bądź według norm zwyczajowych lub prawnych. Pierwotnie podstawą odrabiania pańszczyzny było posiadanie przez chłopów gospodarstw na ziemiach pańskich, później świadczenie wynikało z samego poddaństwa na podstawie którego do odrabiania pańszczyzny zmuszono nawet chłopów nie posiadających ziemi. Dzień pracy pańszczyźnianej rozpoczynał się o świcie, a kończył o zmroku. W południe była przerwa, aby zjeść posiłek, który należało zabrać z domu. Na ziemiach polskich spóźnienie karano biciem, zazwyczaj wymierzano 5 uderzeń kijem.

Historia pańszczyzny sięga czasów starożytnych (Grecja, Rzym). W Europie zachodniej występowała już w VII wieku. Przeciwnikami pańszczyzny byli w Czechach taboryci a w Polsce bracia polscy. Pańszczyzna zaczęła zanikać w Europie od XIV wieku, ale utrzymywała się na niektórych terytoriach, m.in. w Polsce, do XIX wieku.

Zgodnie z cytowanymi już informacjami, pańszczyzna była zwyczajowym i odwiecznym systemem współdziałania i współpracy „pana oraz chłopa”. Ziemia była własnością wspólnoty, zarządzaną przez „pana”. Dwór zapewniał samowystarczalność chłopskiej rodzinie, przekazywał ziemię – a w przypadku jej braku – przekazywał nową chłopską rodzinę okolicznemu „panu”, który dysponował ziemią. Dwór budował chłopu dom, zapewniał konia, narzędzia, opiekował się osobami chorymi i nie mogącymi pracować. A przede wszystkim, organizował zbyt nadwyżek wyprodukowanych płodów rolnych. Z drugiej strony, „chłopi” mieli obowiązek odpracowywać „na pańskim polu i w pańskim gospodarstwie” – średnio 2 hektary – tą swoistą opiekę dworu. Średnio rodzina chłopska posiadała w użytkowaniu nie tylko dom i konia, ale jakby na „wieczystą własność” 2 hektary pola uprawnego oraz 7 hektarów łąk i lasu z drewnem na opał. Nie musiała się też troszczyć o „wywianowanie” dzieci, bo te wchodząc w związek małżeński dostawały „od dworu” swój „kredyt dla młodych małżeństw” w postaci przydzielonej ziemi, domu, konia i narzędzi.

Ale układ symbiotyczny „wieś – dwór” to jakby podstawa całego systemu. Wiejski „pan” miał nad sobą „mafijnego bossa”, czyli „seniora”. Obszar wiejski jakim zarządzał „pan”, był nadany mu czasowo na zasadzie emfiteuzy – którą już kilkukrotnie opisałem. Był to rodzaj „wieczystej dzierżawy” – trwającej maksymalnie 100 lat (wiek). Zdarzały się opisywane w historii przypadki, że „pan-lennik” miał wielu seniorów, tak jak senior miał wielu wasali (lenników). To też była odwieczna symbioza. Pan-wasal zobowiązany był odpracowywać względem seniora typowe „40 roboczo dni” – na przykład w przypadku wojny, czy jakichś prac hydrotechnicznych. Przekazywał też seniorowi roczne „dary” – które były nadwyżką wypracowaną przez „jego wieś”. Interes był wzajemny – senior „ochraniał” lennika. Zarówno w przypadku wojny, jak i najczęściej w roku nieurodzaju, wspomagając go zbożem gromadzonym w monastyrach i klasztorach wybudowanych na taki przypadek. Senior zapewniał też „kontakty i kontrakty handlowe” w pośrednictwie pomiędzy cudzoziemskimi kupcami zajmującymi miasta a swoimi wasalami.

Feudalny „senior” także stanowił część „drabinki społeczno-mafijnej”. Mógł wybierać „głównego bossa zarządu”, czyli króla – w zamian za zobowiązanie wobec władcy „służenia mu przysłowiowymi 40-ma dniami roboczymi” swoimi i swoich lenników.

Do tego wszystkiego, „układ był płynny”. By sprawę skomplikować, należy dodać, że zarówno „szlachcic”, jak i „książę” czy „król”, to osoby wybieralne i które mogły zostać przez swojego bossa „odwołane”. Trwałość systemu zapewniał „matriarchat”. To znaczy – zarówno „wspólna ziemia wiejska”, jak i jednostki nadrzędne „należały do kobiet” i były „dziedziczone” po linii kobiecej. Mężczyzna był tylko „dyrektorem zarządzającym”.

Aby było ciekawiej, „stanowiska dyrektorskie” były „czasowe”. Król („dyrektor zarządzający) był wybierany i miał ściśle określone i nieprzekraczalne kompetencje. Dotyczyło to „królów Polski” tak samo jak „cesarzy rzymskich”. Decyzje króla, na przykład o przekazaniu jakiejś osobie czy rodzinie „majątku ziemskiego” – przypominam, że zawsze na czas określony – ZAWSZE wiązało się zatwierdzeniem tego przez kolejny sejm.

Istniała też możliwość „rotacji” na szczeblu „pana szlachcica”. Istniało coś takiego jak „Dzień świętego Jerzego” – początkowo 23 kwietnia, później 26 listopada. Na terenach wschodnich nazywał się ten dzień „Юрьев день” ( https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D1%80%D0%B5%D1%81%D1%82%D1%8C%D1%8F%D0%BD%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9_%D0%B2%D1%8B%D1%85%D0%BE%D0%B4).

Tego dnia, raz do roku „chłop pańszczyźniany” mógł po rozliczeniu się ze szlachcicem, spakować manatki i przenieść się do „innego pana”.

Według Pana Andrieja Stiepanienko (https://chispa1707.livejournal.com/3027903.html ), był to raczej oddolny „straszak na szlachcica”. Bo w przypadku gdy gospodarzył on nieudolnie i w sposób który nie podobał się wsi, cała wieś mogła raz do roku zastrajkować i wyrazić chęć przeniesienia się – na przykład do „sąsiedniego szlachcica”. Pierwszy sekretarz wsi, mianowany przez seniora, a zatwierdzony związkiem małżeńskim przez lokalną właścicielkę ziemi, miał tyle zobowiązań feudalno-finansowych wobec „zwierzchnika”, że nie mógł sobie na to pozwolić. Najprawdopodobniej, takie „oddolne pogotowie strajkowe” zmuszało seniora by zmienił w danej wsi swego lennika.

Nie będę w tym momencie rozwijał tego tematu, bo zamierzam go opisać w innym miejscu, ale prawo o możliwości opuszczenia wsi przez rolnika raz do roku na jesieni, kilkukrotnie potwierdzały polskie sejmy w XVI i XVII wieku a potem nawet w wieku XVIII.

Jak widać, system był „odwiecznie trwały” i by go zmienić w sposób rewolucyjny, potrzebne były nadzwyczajne okoliczności. A że system został zmieniony na terenie całej Europy, okoliczności musiały być nie tylko „nadzwyczajne ale i „ponadnarodowe”.

Po pierwsze, by zmienić coś w tak działającym, odwiecznym i „wpisanym w geny człowieka” systemie, musiało zostać zmienione prawo. Aby nastąpiła zmiana prawa, musiało to nowe prawo dawać korzyści wszystkim uczestnikom tej „społecznej drabinki”.

Po drugie, każda – a szczególnie tak rewolucyjna zmiana prawa – jak zerwanie z „odwiecznym systemem feudalnym”, na rzecz wprowadzenia czynszów i stałych podatków, musiała wymagać powstania systemu bankowo-rozliczeniowego oraz wymagała zgody organu przedstawicielskiego, czyli parlamentu.

Nie wystarczyła „decyzja króla”. Król mógł jedynie zwolnić swoich wasali-lenników od obowiązków lennych. Zgodnie z feudalną zasadą „wasal mojego wasala nie jest moim wasalem”, król nie mógł wpłynąć na zmianę stosunków społecznych „poniżej swojego lennika”.

I tu napotykamy pierwsze problemy. Wydaje się, że nie mamy (a przynajmniej ja nie dotarłem), do tak zwanego „kodeksu francuskiego” (nazwa sprzed roku 1841 – chyba wtedy nie słyszano o Napoleonie), zwanego już w roku 1847 „kodeksem Napoleona”. Prawo to wprowadzono synchronicznie na terenie całej Europy. Aby było śmieszniej, „Napoleon” dzielił i nadawał ziemie zgodnie ze „starym prawem feudalnym” a nie zgodnie ze „swoim kodeksem” – patrz tutaj: https://scan1707.blogspot.com/2019/07/blog-post_10.html .

Po drugie, w zamieszczonym w poprzedniej części oryginalnym tekście, znajdujemy przepisy prawne, jako decyzje wykonawcze „Kodeksu Napoleona” które nie tylko powstają i wchodzą w życie przed lub wraz z utworzeniem formalnym Księstwa Warszawskiego (przed rokiem 1807 – traktat tylżycki podpisano 07.07.1807), ale przepisy te dotyczą także Ordynacji Zamojskiej, która do roku 1809 formalnie znajduje się na terenie Cesarstwa Austriackiego. Analogiczna sytuacja do Komisji Edukacji Narodowej, która „windykuje” majątek zbankrutowanych Jezuitów po formalnej „likwidacji Rzeczpospolitej” w 1795.

Postanowienia prawne wydaje jako głowa państwa wielki książę warszawski i król saksoński Fryderyk August I.

Konstytucja Księstwa Warszawskiego została nadana została w Dreźnie 22 lipca 1807 przez Napoleona Bonaparte, wraz z wprowadzonym równocześnie Kodeksem Cywilnym Napoleona.

A tak mówiąc między nami, to Napoleon poruszał się z szybkością pociągu pośpiesznego końca XIX wieku. Bo 9 lipca podpisywał w Tylży umowę z Prusami, i natychmiast wsiadł do dalekobieżnego ekspresu, by w dniu 22 lipca znaleźć się w Dreźnie i szybko podpisać Konstytucję Księstwa Warszawskiego. Wychodzi na to, że przejechał 850 km z szybkością większą niż 65 km dziennie. Ani łodzią, ani koniem nie pokonał by takiej odległości w takim czasie. Pozostaje tylko parowóz…

Wikipedia: „Konstytucja, wraz z wprowadzonym równocześnie Kodeksem Cywilnym Napoleona obaliła dawną nierówność stanową.

Głosząc zasadę równości wobec prawa (art. 4), likwidowała odrębne sądy na rzecz jednolitego sądownictwa dla wszystkich obywateli kraju.

Przy wyborach do Sejmu zapewniała jednak przewagę szlachcie (art. 35). Znosiła poddaństwo chłopów, zapewniając im wolność osobistą; nie podjęto jednak decyzji o ich uwłaszczeniu ani nie zniesiono pańszczyzny.

Późniejszy dekret z 21 grudnia 1807 przyznawał dziedzicom pełne prawo własności chłopskich gospodarstw i pozwalał na usuwanie chłopa z ziemi.”

Po trzecie, brak nam informacji na temat postanowień Sejmów Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego, Sejmu Wielkiego Księstwa Poznańskiego oraz Sejmu Krajowy w Galicji.

O Konstytucji Królestwa Polskiego Wikipedia pisze tak: „Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego – konstytucja Królestwa Polskiego nadana przez cesarza Rosji i króla Polski Aleksandra I, będąca wypełnieniem postanowień kongresu wiedeńskiego. Zaliczana jest do najbardziej liberalnych w pokongresowej Europie. Przy jej redakcji pracował kilkuosobowy zespół, z księciem Adamem Jerzym Czartoryskim na czele. Ostateczny tekst uwzględniał uwagi króla, który 27 listopada 1815 konstytucję podpisał, przez co uzyskała moc prawną. Była to tzw. konstytucja oktrojowana, czyli nadana odgórnie, nie zaś zatwierdzona przez Sejm. Obowiązywała w Królestwie Polskim do 26 lutego 1832, gdy Mikołaj I wprowadził w jej miejsce Statut Organiczny dla Królestwa Polskiego.

Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego liczyła 165 artykułów zgrupowanych w 7 tytułach. 13 lutego 1825 król Aleksander I znowelizował Konstytucję dodając Artykuł Dodatkowy wprowadzający tajność obrad Sejmu.

Dalej: „sejmy zwyczajne miały zbierać się co 2 lata w Warszawie na 30 dni. Obrady sejmu były jawne (do 1825 r.), w rzeczywistości sejm zebrał się cztery razy: 1818, 1820, 1825 i 1830.

A ta „najbardziej liberalna w pokongresowej Europie” Konstytucja, została napisana w języku francuskim. Po polsku Konstytucja 1815 oraz Statut Organiczny 1832 zostały wydane dopiero w roku 1917. Oryginał ręcznie spisanej i podpisanej oraz opieczętowanej Konstytucji 1815 przez króla Aleksandra I, znajdował się w Bibliotece Radziwiłłów – teraz znajduje się w Archiwum Państwowym Federacji Rosyjskiej.

Przypomnę, że na terenie Polski „znoszono pańszczyznę” wiele razy – moje uwagi pogrubionym tekstem:

.1760 r. – w dobrach magnackich Andrzeja Zamoyskiego pańszczyznę zamieniono chłopom na czynsz. Ciekawe czym płacili chłopi za „czynsz” i skąd „dwory” wzięły „siłę roboczą” gdy chłopi przestali pracować.

.1776 r. – w projekcie prawa ziemskiego zwanego Kodeksem Zamoyskiego prawną poprawę bytu chłopów podjął Andrzej Zamoyski. Kodeks został odrzucony przez sejm w 1780 r. Prawidłowy krok. Wpierw rewolucję prawno-społeczną trzeba uzgodnić w parlamencie.

.1790 r. – autor broszury pt. „Uwagi praktyczne o poddanych polskich”, postulował zamianę pańszczyzny na przymusowe oczynszowanie z urzędu. Dalej nierozwiązany dylemat. Czynsz za co i czym płacony…

.1794 r. – na mocy uniwersału połanieckiego, chłopom przyznano wolność osobistą, nieusuwalność z użytkowanej ziemi oraz obniżenie wymiaru pańszczyzny o połowę. Tadeusz Kościuszko mógł równie dobrze ogłosić się królem Indian w Ameryce Północnej.

.1811 r. – na mocy edyktów z lat 1811–1850 zniesiono pańszczyznę na terenie zaboru pruskiego. W Wielkim Księstwie Poznańskim w 1823 r. I tym samym zlikwidowano czasowo rolnictwo na „szlacheckich obszarach” w zaborze pruskim i w Księstwie Poznańskim…

.1830 r. – Jan Olrych Szaniecki złożył w sejmie projekt zniesienia pańszczyzny, odrzucony przez posłów Królestwa Polskiego. A od roku 1780 Sejm nadal obraduje…

.1846 r. – na mocy ukazu cara Mikołaja I w Królestwie Polskim zniesiono pańszczyznę w formie darmoch, powabów i najmu przymusowego. W związku tym szczęśliwym ukazem, polscy chłopi wyjechali na półroczne wakacje na Bałkany…

.1848 r. – na mocy patentu z 17 kwietnia 1848 r. zniesiono pańszczyznę na terenie zaboru austriackiego. Zniesienie pańszczyzny było pokłosiem powstania krakowskiego i rzezi galicyjskiej. Chłopi porąbali „panów”, w zamian za co „panowie” dali „wolność chłopom”…

.1861 r. – pod wpływem masowej odmowy wykonywania świadczeń na rzecz dworów na mocy ukazu z 4 (16) maja wydanego przez cara Aleksandra II zniesiono pańszczyznę na terenie Królestwa Polskiego w zamian za okup pańszczyźniany. Najwyraźniej chłopi zapomnieli, że król Mikołaj I już im dał wolność. Widać też, że i kancelaria carska nie wie co jaki car już „ukazał”.

.1862 r. – ukaz z 5 czerwca wprowadzał w Królestwie zmianę okupu na oczynszowanie. Dalej trwają problemy w carskiej kancelarii. A może prawidłowa droga? Pańszczyzna zamieniona na „okup”, zamieniony z kolei czynszem…

.1864 r. – ukaz z 3 marca o uwłaszczeniu włościan w Królestwie Polskim wydany przez cara Aleksandra II. Kancelaria carska działa. Czynsz został zamieniony „uwłaszczeniem”. Bardzo drobnym drukiem zapisano pewnie ile to uwłaszczenie chłopa kosztuje i na jaki procent…

A co to znaczy „zniesienie pańszczyzny”? To nie tylko zwolnienie chłopów z obowiązku pracy na rzecz dworu. To „nadanie własności ziemskiej” chłopskiej rodzinie. Z tym, że rzadko w życiu bywa by ktoś komuś coś dawał za darmo…

„Zniesienie pańszczyzny” to jednocześnie pozostawienie „dworu” bez robotników, a chłopów bez rynku zbytu na produkowane towary oraz zaopatrzenia w potrzebne narzędzia – co zapewniał „dwór”.

Z tego wynika także ograniczenie zdolności produkcyjnej „dworu” i brak możliwości realizowania zobowiązań towarowych wobec „władzy zwierzchniej”.

To jednocześnie konieczność wprowadzenia rozliczeń pieniężnych, czyli opłat i podatków.

To nie tylko socjalna ale i prawno-bankowa rewolucja.

I podkreślam jeszcze raz, by taka rewolucja mogła zostać rozpoczęta i to na terenie całej Europy, muszą istnieć niezwykle ważne okoliczności, zmuszające WSZYSTKICH do takich działań. Przy tym, całkowicie nowy system musiał dawać oczywiste dla wszystkich nadzieje i perspektywy poprawy swojego życia.

Interes w zmianach musiał widzieć i chłop, i szlachcic, i książę, i król…

By dokonać takiej rewolucji należy stworzyć nowe podstawy prawne. Nowe prawo musi zostać zaakceptowane przez jakieś „gremium przedstawicielskie” – wybrany powszechnie parlament. Takie nowe, rewolucyjne prawo, musi być podstawą działania dla sądów. Przypomnę, że dopiero Konstytucja 1807 ujednoliciła polskie sądownictwo. Wcześniej istniały Sądy Grodzkie (dla miast czyli cudzoziemskich enklaw – „nie-Polaków”) oraz Sądy Ziemskie (dla obywateli – Słowian, czyli mieszkańców Polski).

Prawo też powinno zawierać jakieś „vacatio legis” – czyli okres gdy istnieje równocześnie „prawo nowe” oraz „prawo dotychczasowe”.

„Nowe prawo” musi być tak korzystne, że WSZYSCY od „chłopa do króla” muszą dostrzegać interes by w miarę możliwości zostać objętym nową regulacją prawną.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pok%C3%B3j_w_Tyl%C5%BCy
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99stwo_Warszawskie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Ksi%C4%99stwa_Warszawskiego
https://en.wikipedia.org/wiki/Constitution_of_the_Duchy_of_Warsaw

Tekst Konstytucji Księstwa Warszawskiego
https://pl.wikisource.org/wiki/Konstytucja_Ksi%C4%99stwa_Warszawskiego

https://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Rz%C4%85dz%C4%85ca
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fryderyk_August_I

Fryderyk August I Wettyn (właśc. Fryderyk August Józef Maria Antoni Jan Nepomucen Alojzy Ksawery Wettyn, niem. Friedrich August Joseph Maria Anton Johann Nepomuk Aloys Xaver; ur. 23 grudnia 1750 w Dreźnie, zm. 5 maja 1827 w Dreźnie) – książę saski z dynastii Wettynów (linii albertyńskiej), głowa saskiej rodziny panującej jako książę elektor Saksonii w latach 1763–1806, król Saksonii w latach 1806–1827 i książę warszawski w latach 1807–1815, niekoronowany król Polski w latach 1812–1815.

Najstarszy syn księcia elektora Fryderyka Krystiana (ur. 1722, zm. 1763) i księżniczki bawarskiej Marii Antoniny z dynastii Wittelsbachów (ur. 1724, zm. 1780), który dożył wieku dorosłego. Wnuk króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego Augusta III Sasa oraz prawnuk króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego Augusta II Mocnego (ze strony ojca), a także wnuk cesarza rzymsko-niemieckiego Karola VII Wittelsbacha oraz praprawnuk króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego Jana III Sobieskiego (ze strony matki).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Antonina_Wittelsbach
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_VII_Bawarski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Polskie_(kongresowe)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Kr%C3%B3lestwa_Polskiego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Statut_Organiczny_dla_Kr%C3%B3lestwa_Polskiego

Skan: „Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego z dnia 27-go listopada 1815 roku oraz Statut Organiczny dla Królestwa Polskiego z dnia 26-go lutego 1832 roku”
http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/docmetadata?id=4530

Конституция Польши, подписанная Александром I и скрепленная его печатью
http://unikdoc.rusarchives.ru/GRSearch/Search/Details/74833797-e050-4df9-9476-747d0a16eb79?AspxAutoDetectCookieSupport=1

Proszę zauważyć interesujące sprawy.

Konstytucja Księstwa Warszawskiego – wyjątki

Art. 1.
Religia katolicka, apostolska, rzymska jest religią stanu.

Art. 2.
Wszelka cześć religijna jest wolna i publiczna.

Art. 3.
Księstwo Warszawskie podzielone będzie na sześć diecezji, będzie w nim jedno arcybiskupstwo i pięć biskupstw.

Art. 4.
Znosi się niewolę. Wszyscy obywatele są równi przed obliczem prawa. Stan osób zostaje pod opieką trybunałów.

Art. 5.
Korona książęca warszawska jest dziedziczną w osobie króla saskiego, jego potomków, dziedziców i następców, podług porządku następstwa ustanowionego w domu saskim.

Art. 10.
Dobra korony książęcej składają się naprzód: z rocznego dochodu, wynoszącego siedem milionów zł polskich, przez połowę w dobrach królewskich, a przez połowę w gotowiźnie ze skarbu publicznego, po wtóre: z pałacu królewskiego w Warszawie i Pałacu Saskiego.

Art. 11.
Skład ministerium jest następujący: Minister sprawiedliwości, minister wewnętrzny i czci religijnych, minister wojny, minister przychodów i skarbu, minister policji, minister sekretarz stanu. Ministrowie są odpowiedzialnymi.

Art. 50.
Sejmiki, czyli zgromadzenia powiatowe, składają się ze szlachty powiatu.

Art. 51.
Zgromadzenia gminne składają się z obywatelów właścicielów nieszlachty i innych obywatelów, mających prawo wchodzenia do nich, jako się niżej powie.

Art. 53.
Nikt nie może głosować, kto nie ma 21 lat skończonych, kto nie używa praw swoich i jest pod opieką. Uwolnienie spod opieki może dotąd następować po 21 roku skończonym, pomimo wszystkich przeciwnych temu praw i zwyczajów.

Art. 57.
Deputowanych w gminach wybierają zgromadzenia gminne. Podają także podwójną listę kandydatów do rad municypalnych.

Art. 58.
Mają prawo głosowania za zgromadzeniach gminnych: 1) każdy obywatel właściciel nieszlachcic; 2) każdy rękodzielnik i przełożony nad czeladzią warsztatową, każdy kupiec mający własny swój zapas w sklepie lub magazynie wartości 10000 zł polskich; 3) wszyscy plebani i wikariusze; 4) każdy artysta i obywatel znakomity z talentów, wiadomości lub przysług uczynionych bądź handlowi, bądź kunsztom; 5) każdy podoficer i żołnierz, który będąc ranny lub odbywszy kilka kampanii otrzymał uwolnienie od służby; 6) każdy podoficer i żołnierz czynnie w służbie będący, który za dobre sprawowanie się otrzymał ozdobę honorową; 7) oficerowie wszelkiego stopnia. Rzeczeni oficerowie, podoficerowie i żołnierze w aktualnej zostający służbie, którzy by byli na garnizonie w mieście, gdzie się zgromadzenie gminne zbierze, nie będą mogli używać, w tym tylko przypadku prawa dozwolonego niniejszym artykułem.

Art. 59.
Listę głosujących właścicielów ułoży municypalność, a zaświadczą ją egzekutorowie podatków. Listę plebanów i wikariuszów ułoży prefekt, a podpisze minister wewnętrzny. Listę oficerów, podoficerów i żołnierzy, wyrażonych w powyższym artykule, ułoży prefekt a podpisze minister wojny. Listę rękodzielników i majstrów warsztatu, tudzież kupców, mających fundusz w sklepie, magazyn lub fabrykę, czyniące w kapitale 10 000 złp. i listę obywatelów znakomitych talentami, wiadomościami i przysługami uczynionymi, bądź kunsztom, bądź handlowi, ułoży prefekt, a zatwierdzi corocznie Senat. Obywatele, znajdujący się w ostatnim z wyż rzeczonym przypadków, mogą podawać prosto do Senatu prośby swe z dowodami wspierającymi ich żądania.

Art. 67.
W każdej municypalności administracja będzie przy burmistrzu, czyli prezydencie. Będzie w każdej municypalności rada municypalna składająca się z 10 członków, gdzie jest 2500 mieszkańców lub mniej, a z 30 w miastach, gdzie ludność przechodzi 5000 mieszkańców.

Art. 69.
Kodeks Napoleona będzie prawem cywilnym Księstwa Warszawskiego.

Art. 70.
Rozprawa jest publiczną w rzeczy cywilnej i kryminalnej.

Art. 73.
Sędziów pokoju mianuje król z potrójnej listy kandydatów, podanych do sejmików powiatowych. Odnawiają się w trzeciej części co dwa lata.

Art. 74.
Porządek sądowy jest niepodległy.

Art. 75.
Sędziów trybunałów pierwszej instancji, sądów kryminalnych i sądu odzewnego (apelacyjnego) król mianuje dożywotnio.

Art. 83.
Nikt nie może sprawować urzędów bądź duchownych, bądź cywilnych, bądź też sądowych, kto nie jest obywatelem Księstwa Warszawskiego.

Ustawa Konstytucyjna Królestwa Polskiego z dnia 27-go listopada 1815

Rodzynki z Postanowień Ogólnych:

Art. 5
Każdy cudzoziemiec jakiegokolwiek bądź stanu i kraju, jak tylko stanie nogą na ziemi Królestwa Polskiego, używać będzie równie z innymi mieszkańcami opieki praw i korzyści przez prawa zapewnionych. Będzie mógł pozostać w kraju, wyjść z niego i do niego powrócić. Będzie mógł nabyć własność gruntową i wtedy ubiegać się o uzyskanie indigenatu.

Art. 6.
Wszelka własność jakiegokolwiek nazwania, rodzaju i natury, czy się znajduje na powierzchni, czy we wnętrznościach ziemi, jest świętą i nietykalną. Niemasz władzy, któraby mogła mieć prawo wydrzeć ją gwałtem, lub w najmniejszy sposób ja naruszyć. Prawo oznaczy formy, podług których można być zmuszonym do ustąpienia, za poprzedniczem wynagrodzeniem, swej własności, z powodu dobra publicznego.

Art. 9.
Urzędy publiczne nie będą mogły być sprawowane tylko przez obywateli rodaków i przez tych, którzy osiadłszy w kraju i nabywszy w nim własności nieruchomych, uzyskają prawo indigenatu….

Art. 11.
Wszystkie czynności publiczne, administracyjne i sadowe bez żadnego wyjątku odbywać się będą w języku polskim.

Art. 27.
Księgi publiczne, zwane pod imieniem Akta Ziemiańskie, przywrócone zostaną. Pisarze ziemiańscy, którzy będą konserwatorami hipotek i stróżami składów sadowych, obierani będą na sejmikach i mieć powinni kaucyę.

Art. 35.
(Urządzenia dla ludu wiejskiego). Liczna i użyteczna klasa włościan zachowa w zupełności prawo wolności osobistej i nabywania własności gruntowej. Zapewniona im zostanie opieka skuteczna i sprawiedliwość niekosztowna…

Wnioski z powyższych cytatów z Wikipedii.

Konstytucja z 22.07.1807, zatwierdzona przez Napoleona po 15 dniach od ustaleń z Tylży (7.07.1807), a także Konstytucja z 27.11.1815, potwierdzają PEŁNĄ WOLNOŚĆ dla mieszkańców wsi. Artykuł 6 Konstytucji 1815 uznaje, że własność (nieruchomość) jest święta i nienaruszalna. Tylko w „z powodu dobra publicznego” można pozbawić kogoś własności (nieruchomości na powierzchni ziemi i tego co się w niej znajduje) – oczywiście za stosownym zadośćuczynieniem finansowym.

Powyższe informacje są niezwykle ważne i przydadzą nam się za chwilę, przy rozpatrywaniu logicznym informacji o Ordynacji Zamojskiej.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Indygenat
https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/Indygenat

„Objaśnienie teraźniejszego urządzenia rolników w dobrach Ordynacji Zamojskiej” – plus moje komentarze

Przypomnę, że tekst oficjalnie został wydrukowany w grudniu 1847.

Skan znajduje się tutaj:

https://books.google.pl/books?pg=PA497&id=1-kbAQAAIAAJ&hl=pl#v=onepage&q&f=false

Strona 457 – do 481

W dniu 22.12.1807 (w innym miejscu jest dekret z 21.12.1807 jak w Wikipedii, pewnie to błąd drukarski), król saski i książę warszawski ogłasza dekret „objaśniający i dopełniający” postanowienia Konstytucji Księstwa Warszawskiego z dnia 22.07.1807. Dekret, który „ma być uważany za prawo”, powołuje się na artykuł 4 Konstytucji, która „zniosła niewolę i ogłosiła równość mieszkańców przed prawem” – także „chłopów pańszczyźnianych”.

Dekret potwierdza „wolność przemieszczania się” rolników i możliwość opuszczenia swojego dotychczasowego miejsca zamieszkania, po rozliczeniu się z „panem” i oddaniu mu własności gruntowej wraz z zasiewem – chyba że zasiew i własność gruntowa „została utracona w wyniku pomoru lub innej klęski” po 1.10.1806.

Dekret zabrania dziedzicom zatrzymywać chłopów siłą, a wszelkie inne zarzuty i pretensje wobec włościan należy kierować na drogę sądową.

Jednocześnie, dekret zezwolił na czasowe, trwające rok, mieszkanie w dotychczasowym domu rolnika – „byleby odbywali też same powinności, którym dotąd podlegali”.

Mój komentarz. Trudno ten ustęp skomentować. Na samym początku całej sytuacji rolnik najwyraźniej POSIADA ZIEMIĘ. Potem oddaje szlachcicowi pole orne, mieszka przez rok w swojej chacie, ale za to „ma czynić jakieś powinności wobec dworu”. Jednocześnie, przez ten rok dziedzic nie może rolnika eksmitować, ani nakładać na niego nowych obowiązków. Jakim prawem „chłop posiadał ziemię” przez rokiem 1807 i jakim prawem musi ją „oddać panu”? To od razu zaprzecza wprowadzonemu prawu konstytucyjnemu!

Tekst informuje, że z prawa powyższego wynika, iż po roku czasu, dziedzic może grunty odbierać, eksmitować z mieszkania, a także po tym roku zawierać nowe umowy z rolnikiem – na nowych warunkach.

Jednocześnie, w dalszej części omawianego tekstu, znajdujemy niezwykle istotną informację, która mówi, że po roku od ogłoszenia „prawa z 21.12.1807”, czyli chyba od 22.12.1808, zakończyła się „roczna karencja”. Prawo z 21.12.1807 nałożyło na „właścicieli dóbr” obowiązek ścisłego trzymania się litery prawa, nie nakładania dodatkowych obowiązków na chłopów i stosowania się do „starych inwentarzy (w domyśle jakichś prawnych umów spisanych pomiędzy dworem a wsią), a w przypadku braku takich „inwentarzy”, należało się trzymać „dawnych zwyczajów” – czyli niepisanego prawa zwyczajowego.

Nie jest zupełnie dla mnie jasne, czy od 21.12.1807 czy od 21.12.1808, rozpoczęła się na terenie całego kraju „trzyletnia dzierżawa włościańska”, zgodnie z obowiązującymi przepisami kodeksu cywilnego. Dzierżawa ta była „słowna” – czyli że umowy „pan – chłop” – nie były zapisywane ani rejestrowane urzędowo.

Dekret stanowił również o prawach do „dóbr gromadzkich – przez rolników trzymanych i obrabianych”. Postanowiono, że te jakby wspólne grunty społeczności wiejskiej stają się własnością dziedzica. Tego tematu dotyczy też dekret króla saskiego z 18.01.1810. O ile dobrze rozumuję, rolnicy którzy obrabiali wspólną ziemię – „dobro gromadzkie” – byli wpisywani w specjalną „księgę ludności”, a jako taki („zapisany do księgi rolnik”), tracił możliwość zmiany miejsca zamieszkania bez pisemnego zaświadczenia od właściciela gruntu na którym mieszka (szlachcica), a komornik (rolnik bez ziemi) – bez pisemnej zgody właściciela domu.

Można to rozumieć i w taki sposób: na początku część rolników rozliczyła się z „panem” i oddała mu pole. Część chyba jeszcze nie – mimo że minął ponad rok. Ale wszyscy rolnicy korzystają z „gruntów gromadzkich – wspólnotowych”. Z jednej strony prawo stanowiło, że grunty te stają się własnością dziedzica, z drugiej strony chyba usankcjonowano stan istniejący dalszego użytkowania tych gruntów przez rolników – wpisując użytkowników do „księgi ludności”. I właśnie tym rolnikom zaczyna się ograniczać możliwość wyjazdu.

Rolnicy stają się jakby prawnie „zakładnikami” wspólnej własności.

Tekst kolejny raz podkreśla, że zgodnie z kodeksem francuskim, który stał się powszechnym prawem cywilnym – dotyczącym wszystkich osób prywatnych – a więc i rolników, od 1.05.1808 wszystkie sprawy sądowe ich dotyczące, miały być rozstrzygane w sądzie, zgodnie z Kodeksem oraz ustawą z 10.10.1810.

Czyli że „sprawy rolnicze” i stosunki „rolnik – szlachcic” były rozstrzygane z tytułów prawnych dotyczących wynajmu oraz dzierżawy. A „przymusowa i ustawowa”, trzyletnia dzierżawa, zakończyła się w najprawdopodobniej grudniu 1810 lub końcem 1811.

W zupełne osłupienie wprowadza informacja mówiąca o tym, że artykuł 4 „ustawy tymczasowej” z 10.10.1810 nakazywał karanie sędziów rozstrzygających „sprawy rolników”, którzy to sędziowie nie chcieli rozstrzygać takich spraw, zasłaniając się brakiem podstaw prawnych – „gdy prawo milczy, ciemne jest albo niedostateczne”.

Ja rozumiem to w ten sposób. Okazuje się, że rolnicy nie byli ciemnymi analfabetami. W umiejętny sposób korzystali z przyznanego im prawa.

Pewnie wyglądało to w ten sposób. Ponieważ rolnik „stał się prawnie wolnym obywatelem”, któremu po roku skonfiskowano ziemię, dalej mieszkał w swojej chacie i korzystał z „pola wspólnotowego”, które jakby też zostało „skonfiskowane” przez szlachcica, ale chyba nie do końca. Bo „księgami ludności” próbowano usankcjonować stan rzeczywisty. Szlachcic przez „uwolnienie chłopów” stracił robotników do pracy. Próbował pewnie wymusić na rolnikach by pracowali na jego polu grożąc eksmisją z domu. A gdy szedł do sędziego, ten rozkładał ręce, mówiąc, że nie ma podstaw prawnych. Bo „przymusowa i trzyletnia umowa dzierżawna” była ustna i nic tam nie mówiono o pieniądzach, a jedynie o świadczeniu usług wzajemnych na linii „wieś – dwór”. Zaś „świadczenie usług wzajemnych” najwyraźniej prawnicy początku XIX wieku nie uważali za umowę dzierżawy.

Więc postanowieniami z 20.05.1817 i 24.12.1823 zarządzono, że z uwagi na to, że rolnicy płacą „daniny i osepy” – a czasem płacą jeszcze „czynsz dodatkowy”, można ich skarżyć tylko z paragrafów dotyczących braku zapłaty z tytułu „czynszów i dzierżaw”.

Dodam za Wikipedią, że słowo „osep” to „danina składana przez wieśniaka w zbożu”. Osepy zbożem jako daniny przekazywali także szlachcice książętom, a książęta królom.

Mało tego – rolnicy wymyślili, że będą wymieniać się pomiędzy sobą gruntami i świadczyć sobie wzajemnie usługi, przez co „wpadali pod paragrafy” dotyczące nie „gospodarzy wiejskich” ale „sług i czeladzi wiejskiej”.

W końcu prawo ustaliło, że rolnik posiadający i uprawiający pole podlega jednak pod przepisy dzierżawy. Ale zanim prawnicy zorientowali się jak prawnie „ugryźć” temat spraw na styku stosunków pan – chłop, część chłopów się wyprowadziła (głównie opustoszały wsie w poznańskiem), ale większość gospodarzyła po staremu, „zgodnie z odwiecznymi zwyczajami”.

Chłopi korzystali z tego, że szlachta nie wprowadziła „cennika dzierżawy wyrażonego w pieniądzach” – co podkreślały sądy – nie przyjmując skarg szlachciców, tłumacząc pewnie, że bez cennika wyrażonego w pieniądzach nie ma „aktu dzierżawy” . Rolnicy korzystali też z tego, że sądy traktowały nieporozumienia chłop – dziedzic jako „nieporozumienia w istniejącej spółce”.

Jak znajdujemy wyraźnie w omawianym tekście: istniejące prawo bardziej skłaniało się do zinterpretowania zależności „pan – chłop” jako „spółki – spółdzielni”, a nie „dzierżawy”.

Do tego, „głównym dla właściciela wynagrodzeniem za grunt wypuszczony włościaninowi w dzierżawę – (w dzierżawę według „pana”, a na własność według „chłopa”) – była jak dawniej pańszczyzna”.

Problem prawny stanowiło także to, iż chłop płacił „za dzierżawę” jakieś dodatkowe daniny i „czynsze dopłatkowe”. Więc chyba nie można go było dodatkowo obciążyć „kosztem dzierżawy”, jeżeli płacił panu zwyczajową „daninę”.

Mówiąc prosto, chłopi zostali „uwolnieni”, dalej siedzieli na swoich gospodarstwach, uprawiali swoją „własną” oraz „wspólną ziemię wioskową”. Przestali „płacić pracą pańszczyźnianą” na „pańskim polu”, a jedynie „płacili czynsz w formie daniny” – czyli nadwyżkami wyprodukowanych produktów rolnych.

Danina to „dar zwyczajowy”, zależny od urodzaju. A tymczasem „szlachcic” gwałtownie potrzebował rąk do pracy na „swoich ziemiach”. Aby więc jakoś powiązać koniec z końcem, szlachcic był zmuszony zgodzić się na stan istniejący.

Prawnie nie mógł zmusić chłopa do pracy „na swoim” – także na formalnie do niego należącym od teraz „polu wspólnotowym wsi”. Z punktu widzenia „pana”, eksmisja chłopa z domu i ziemi była bezsensowna – lepiej niech chłop dalej zajmuje gospodarstwo i „płaci za dzierżawę darami”.

Zmienne „coś” jest lepsze od niezmiennego „nic”.

A z tej racji, że nie wprowadzono „cennika opłat dzierżawnych”, trybunały sądowe nie mogły zastosować żadnego przepisu prawa. Mówiąc prosto, jeżeli szlachcic poszedł do sądu ze skargą na chłopa, że mu nie chce odrabiać pańszczyzną tego, że siedzi na „pańskim gruncie” i mieszka w stojącej na tej ziemi „teraz pańskiej chałupie”, sąd pytał stronę skarżącą: „a jest umowa dzierżawna?”.

Dalej mamy stwierdzone, że „do odebrania pańszczyzny nie można było stosować sądowej egzekucji”, bo taka egzekucja mogła dotyczyć jedynie przypadku gdy ktoś komuś za coś nie zapłacił.

Prawnicy wymyślili, że w tym przypadku należy sprawę rozpatrywać z punktu widzenia odwiecznej, rzymskiej zasady prawa: „nemo praecise cogi potest ad factum”.

Zasada „Nemo potest praecise cogi ad factum” mówi, że nikogo nie można na siłę do niczego zmuszać. W przypadku wykonywania jakichś umówionych prac (usługi), można odmówić wykonania tej usługi i zastąpić umówioną czynność jakąś inną czynnością. Włoska Wikipedia podaje taki współczesny przykład tej zasady „nie zmuszania do czegoś i zamiany czegoś na coś”:

„Na przykład, jeśli piosenkarz, który jest obsadzony w produkcji muzycznej, odmawia śpiewu, oczywiście nie może być zmuszony do zrobienia tego wbrew swojej woli; w związku z tym będzie zobowiązany do rekompensaty za szkody wyrządzone mu lub osobom, które go zaangażowały.”
https://it.wikipedia.org/wiki/Nemo_ad_factum_precise_cogi_potest

Problem na styku rolnik – szlachcic polegał na tym, że „konstytucje” i „dekrety” nie określiły jasno jak miały wyglądać stosunki prawno-gospodarcze na styku „chłop – szlachcic”.

Spory prawne trwają co najmniej od grudnia 1807 do grudnia 1823.

Moim zdaniem, powinno być tak. Konstytucja nadaje „wolność wszystkim”. Czyli zwalnia z obowiązków lenno-feudalnych drabinkę król – książę – szlachcic – chłop.

A przepisy wykonawcze opisują „stan prawny poprzedni”, czyli „feudalny”, określając dotychczasowe prawa i obowiązki każdej ze stron tego łańcuszka. Potem te przepisy powinny określić nowe zasady prawne.

Na przykład, że w „od tego i tego dnia”, w „nowym systemie dzierżawno-podatkowym”, wolny chłop płaci za dzierżawioną ziemię ustaloną opłatę szlachcicowi, ten płaci podatek księciu lub jakiejś jednostce administracyjnej, ta z kolei „jednostka” czy książę płaci królowi („państwu”). W zamian za co król („państwo”), z tych opłat dzierżawnych i podatków organizuje wojsko, administrację, szkolnictwo i system bankowo-handlowy dla utrzymania obrotu towarowego i możliwości zaopatrzenia rolników w niezbędne narzędzia i środki do uprawy roli.

Brak wykładni prawa spowodował, że najbardziej w tym wszystkim poszkodowana stała się „szlachta”. Do pracy na roli potrzebowali rolników, a drogą prawną nie można było ich zmusić do „powrotu do pańszczyzny”. Omawiany tekst pisze w długim ustępie coś co możemy podsumować krótko.

Zdesperowana szlachta, nie widząc możliwości prawnej do wyegzekwowania dalszej pracy chłopów na „pańskiej ziemi”, zaczęła w sposób siłowy zmuszać chłopów do usług pańszczyźnianych – „środkami gwałtownymi, jakie były w ich ręku”. Jak podkreśla omawiany tekst, „prowadziło to do samowoli, której można było uniknąć”, gdyby były ustalone „cenniki dzierżawne”. Bo w przypadku rozliczeń finansowych, wszystko można „natychmiast przeliczyć”. A w tym przypadku prawo zostawiło wszystko do „rozliczenia się pracą” pomiędzy „dworem a wsią”. Tekst przyznaje, że prawo i administracja była bezsilna, istniał „zbiorowy opór wsi wobec zbyt wielkiego ucisku”. Wsie zabiegały o pomoc „rządowych władz administracyjnych”, a „panowie zwracali się do sądów”.

Ponieważ „panowie” nie mogli fizycznie zmusić chłopów do „powrotu do usług pańszczyźnianych”, zaczęli zwracać się do sądów o nakazy eksmisji rolników. Choć „zwykle bowiem powaga i wola dziedzica, wystarczały do skłonienia włościanina, aby od gospodarstwa odstąpił.

Tekst przyznaje, że po pewnym okresie wytworzyła się pewna równowaga. Wszystko jakby wróciło „na stare tory”. Obie strony (szlachcic i chłop), doszły do kompromisu, polegającego na powrocie do starego i ”zakorzenionego” systemu pańszczyźnianego. System ten zapewniał rolnikowi „spieniężenie jedynego jego zasobu, czyli pracy”, a „rolnemu przemysłowi korzyści z podziału pracy, bez którego nie ma zysków”. I system taki działał znów na terenie całego kraju, „z małymi wyjątkami” – gdzie wdrożono „układ dzierżawny”.

I taki system „nowo-pańszczyźniany” działał sobie spokojnie i stabilnie do roku 1833. Inaczej mówiąc, w roku 1807 dokonano rewolucji. Potem próbowano dostosowywać prawo w latach 1810 (dwukrotnie), 1817 i 1823. I nic z tego nie wyszło.

Taki stan rzeczy – prawno-społeczny – istniał w roku 1833 w „Ordynacji Zamojskiej”. O „ordynacjach” może napiszę w oddzielnym opowiadaniu – gdyż temat niezwykle ciekawy i wręcz kłamliwie opisany w świętych Wikipediach…

W roku 1833 w Ordynacji Zamojskiej przystąpiono do zmian. Zmiany te polegały na przyjęciu, że wspólna własność wspólnoty wiejskiej ma pozostać na zawsze własnością chłopską (wspólnoty). „Właściciel dóbr” nie miał prawa rozporządzać się tą ziemią, chyba że „istniały by wyższe okoliczności” lub gdyby wieś sama zrezygnowała z tej ziemi na rzecz „właściciela”.

Moja uwaga w tym miejscu. Nadal mamy cienką granicę „niejasności prawnej”. Z jednej strony jakby istniał „właściciel ziemski”, także „ziemi wspólnotowej”, ale jego „prawa własnościowe” są bardzo ograniczone. To tak jak „coś mieć – posiadać” – a „czymś władać”. Właściciel ziemski (w tym przypadku ordynat i jemu podlegli szlachcice), jakby „odpowiadał za cały obszar” i formalnie „posiadał”, ale „nie władał”, czyli że miał przez wspólnoty wiejskie bardzo ograniczony zakres zarządzania.

Kolejne ustalenia polegały na przyjęciu zasady, że w miejsce pańszczyzny wprowadza się konkretne i „gwarantowane” opłaty pieniężne. Rolnik który regularnie płaci za dzierżawę, nie może stracić gruntu i domu, nie można mu wypowiedzieć umowy, ani tym bardziej go eksmitować. W przypadkach spornych stroną decyzyjną pozostaje sąd.

Mówiąc prosto, po 27 latach od wprowadzenia „kodeksu francuskiego” i nadającemu „wolnoć rolnikom”, wprowadzono na terenie Ordynacji Zamojskiej, po raz pierwszy na terenie dawnej Rzeczpospolitej, „cennik dzierżawy ziemi wyrażony w pieniądzach”.

Ale w tym miejscu, z roku 1833 musimy się cofnąć do roku 1816.

Na terenie Ordynacji Zamojskiej, około roku 1816 sytuacja była taka, że na jednej trzeciej gruntów (33%) istniały tak zwane „dawne inwentarze”.

Ja to interpretuję tak, że istniały i były dotrzymywane jakieś dawne, spisane umowy pomiędzy Zamojskimi a poszczególnymi wsiami, dotyczące świadczenia wzajemnych usług. Na przykład, wieś „X” ma świadczyć usługi pracą na obszarze należącym do Zamojskich w dolinie „Y”. Za określoną ilość roboczo-dni, Zamojscy zapewniają zbyt nadwyżek zboża ze wsi „X” oraz zapewniają takie i takie narzędzia rolnicze, w takich i takich ilościach.

Z kolei wieś „Z” dostarcza Zamojskim flisaków w zamian za cegłę na kominy, którą to cegłę produkuje cegielnia Zamojskich, dzięki określonej umowami pracy przy wydobywaniu gliny przez wieś „U”.

Taki mój przykład…

Jak wyżej wspomniałem, 33% wsi miało jakieś stare umowy z Zamojskimi, a pozostałe 66% wsi od roku 1816 przeszło na rodzaj „wymiany towarowo-usługowej”.

Jak wynika z tekstu, początkowo wsie świadczyły pracę na rzecz Zamojskich, a dostawały w zamian od Zamojskich lasy, łąki i część pól folwarcznych.

Moja uwaga, do powyższego. Jest to niezwykle ważna informacja. Od roku 1816 Zamojscy nie mieli czym płacić za „usługi pańszczyźniane” i spłacali towarem, czyli ziemią orną, lasami i łąkami!

Jednocześnie trochę zbija z tropu poniższa informacja.

W tymże roku 1816, ustalono, że do czasu wynegocjowania „cennika pieniężnego za dzierżawę”, wprowadza się za obopólną zgodą „cennik dniówkowy” – w formie ustalonej „pańszczyzny stałej”. Ilość dni tej pańszczyzny, czyli opłaty dzierżawnej była z góry ustalona. Była to forma „pańszczyzny tygodniowej” oraz „na pewne okresy czasu”. Można się domyślić, że ustalono na przykład całoroczny wymiar pańszczyzny, powiedzmy, 60 dni w roku, czyli jeden dzień w tygodniu ( = 50 dni) i 10 dni na czas żniw.

Co ciekawe, zastrzeżono iż w przyszłości przejdzie się na rozliczenie gotówkowe, ale w tym momencie (rok 1816) nie można było nawet oszacować „wartości roboczo-dnia”, gdyż „na terenie całego kraju nie było takich przykładów”. Ustalono, że „dwór” nie pobiera nic za „koszty najmu” – w domyśle za chatę rolniczą – bo koszty takiego najmu „są prawie zerowe”. Koszty „roboczodniówki” jaką rozliczano koszt dzierżawy chłopskiego pola, którą „płacono” pracą na „pańskim polu”, oszacowano na podstawie wartości (ceny) „miejscowych zarobków”.

Można to interpretować tak, że koszt, a niejako wartość na przykład skoszonego siana z danego obszaru, można było przeliczyć na „osobodniówki”. Podobnie można było oszacować „wartość osobodniówek” przy żniwach czy zbiorach ziemniaków. Uzgodniono tak „wartość dnia pracy” i uzgodniono wynikający z tego taki „cennik”, opierając się na aktualnej cenie zboża czy siana.

System ten działał do roku 1833. Wtedy zaproponowano rolnikom, że mogą zostać całkowicie zwolnieni z „danin, osepów, czynszów dopłatkowych, podatków od gruntu i budowli, w chwili obecnej istniejących i mających nastąpić w przyszłości”, w zamian za opłaty żywą gotówką zastępujące dotychczasowe opłaty wnoszone w „roboczo-dniach”.

Powiedzmy, że dotychczas (od roku 1816 na 2/3 Zamojszczyzny), do roku 1833, funkcjonował cennik za dzierżawę przez rolnika gruntu i domu w umownej wysokości 60 dni roboczych.

Najwyraźniej, lokalnie, w różnych wsiach obowiązywały dodatkowe a zwyczajowe „podatki i daniny”. Teraz te wszystkie dotychczasowe podatki, daniny i opłaty dzierżawne zostały zlikwidowane („teraz i w przyszłości”), w zamian za wnoszenie jednolitych opłat gotówkowych w wysokości jeden złoty, czyli 15 kopiejek srebrem za jedną dniówkę dotychczasowej „pańszczyzny”. Przy tym, ten kto wniósł opłatę, był całkowicie zwolniony z dotychczasowych „opłat pracą”.

Inaczej mówiąc, przeliczono „cennik dniówkowy”, wprowadzony w roku 1816 na „cennik złotówkowy”.

Dla ułatwienia rolnikom życia, wprowadzono opłaty kwartalne, płatne gotówką z góry. System był całkowicie dobrowolny, bez naznaczania terminu w którym wszyscy rolnicy mieli przejść na taki „gotówkowy sposób dzierżawy”.

Ci którzy nie byli w stanie płacić, pozostali przy systemie „płacenia pańszczyzną”. Nie mniej jednak, informacja jest ciekawa, bo podaje nam oszacowany koszt dnia roboczego na Zamojszczyźnie w roku 1833 = 1 złoty srebrny (30 groszy) = 15 srebrnych kopiejek.

Dodać należy, że rozróżniono „dzień pracy ciągły” – oszacowany jak wyżej, oraz „dzień pracy pieszy”, który był wart połowę, czyli 15 groszy polskich = 7,5 kopiejki.

Podejrzewam, że „dzień pracy ciągły”, warty złotówkę (30 groszy – 15 kopiejek), to dzień pracy albo rolnika z koniem (wołem), albo jednej pary chłopskiej (sprzężaj, tiagło). Zaś „dzień pracy pieszy”, to „praca jednoosobowa”, na przykład przy pieleniu grządek czy kopaniu ziemniaków.

Autorzy (czy autor) omawianego tekstu podkreślają, że dopiero w tym momencie historycznym (1833), nastąpiło „prawne dopełnienie” kodeksowej „formy dzierżawy”, zgodnie z kodeksem francuskim z roku 1807.

Należy w tym miejscu kolejny raz podkreślić. W roku 1807 wprowadzono w rolnictwie „praktycznie dawnej Polski” (Księstwo Warszawskie, plus część Galicji, plus Księstwo Poznańskie), system „dzierżawy rolniczej”. Wprowadzono PRAWO.

A w roku 1833 dopiero na terenie Ordynacji Zamojskiej – jako po raz pierwszy na terenie Polski i okolic – wprowadza się „cennik dzierżawny gotówkowy”.

Zaś wcześniej, w roku 1816, próbuje się stworzyć i wprowadzić „cennik dzierżawny wyrażony w osobo-dniach”.

Z tego wynika, że w roku 1833 pojawiły się w końcu pieniądze, oraz że „rolnik pańszczyźniany”, mimo swoich obowiązków „wobec dworu”, miał jeszcze tyle czasu, że mógł sprzedać z zyskiem na przykład zboże…

I powstały zysk z pracy „na swoim polu” umożliwił mu płacenie za dzierżawę srebrną monetą, zamiast pracą „pańszczyźnianą”.

Przypomnę wyżej zapisaną informację, że przejście od systemu „płacenia pracą” za dzierżawę ziemi na system gotówkowy, został uzupełniony gwarantowaną zasadą, polegającą na tym, że wspólna własność wspólnoty wiejskiej ma pozostać na zawsze nietykalną własnością chłopską (wspólnoty). „Właściciel dóbr” nie miał prawa rozporządzać się tą ziemią, chyba że „istniały by wyższe okoliczności” lub gdyby wieś zrezygnowała z tej ziemi na rzecz „właściciela”.

Rolnik który regularnie płaci gotówką za dzierżawę, nie może stracić gruntu i domu, nie można mu wypowiedzieć umowy dzierżawy, ani tym bardziej go eksmitować. W przypadkach spornych decyzję podejmuje sąd.

Przypomnienie

https://kodluch.wordpress.com/2018/10/09/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-8/
https://kodluch.wordpress.com/2018/10/05/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-7/

Z jednej z wcześniejszych części wiemy, że w wyniku reformy 1864 ( ukaz z dnia 19.02.1864 „nadawał ziemię chłopom”, jako „pełną własność” w Królestwie Polskim, oraz ukaz z dnia 16.05.1867 nadający ziemię chłopom w Rosji), „nadawano chłopom ziemię”, czyli kazano wykupić na 42-letni kredyt swoje zobowiązania pańszczyźniane, co było jednoznaczne z wykupieniem na kredyt JEDNEJ DZIESIĘCINY przydziałowego gruntu, na jedno gospodarstwo chłopskie.

1 dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha = 109,252 arów = 2400 sążni kw. = 1,9508 morgów.

Przyjmujemy że w praktyce hektar = dziesięcina = ~ 2 morgi

Wyliczyliśmy też, a raczej doszliśmy drogą dedukcji, że powierzchnia z jakiej mogła się utrzymać jedna wiejska rodzina to co najmniej rząd dwóch hektarów, czyli dwie dziesięciny.

A linkowane XIX-wieczne źródło przekazało nam  obraz „niedoli chłopa pańszczyźnianego”. Czyli zwykły kołchoz, a nawet czysty komunizm!

Rodzina chłopska dostawała dom, konia, dwa hektary swojego pola i dodatkowo siedem hektarów swojego lasu, łąk i sadu – razem 9 hektarów „swojej ziemi”.

W zamian musiała obrabiać dwa hektary „pańskiego pola”. Do tego „sekretarz partii” czyli szlachcic, organizował transport i sprzedaż nadwyżek zboża, płacił podatki, przyjmował pod swój dach i opiekował się rodzinami tych, którzy stracili dom i możliwości wykonywania pracy pańszczyźnianej. Takie osoby nie tylko były przez szlachcica przyodziewane i karmione, ale wysyłane na naukę zawodu…

A kardynalną zasadą było zapewnienie samowystarczalności chłopskiej rodzinie!

 

Wikipedia dla przypomnienia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Morga

Morga (także mórg, jutrzyna) – historyczna jednostka powierzchni, używana w rolnictwie. Początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek mógł zaorać lub skosić jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33–1,07 hektara.

Wydany w 1883 tom VI Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich podaje:

Morg al. Morga, z niem. Morgen (ranek), jest to obszar ziemi jaką jeden człowiek może w ciągu dnia skosić lub zorać. W staropolskim języku tłumaczono niemiecki morgen przez wyraz jutrzyna, który nie utrzymał się w użyciu. Rozmiary morga były rozmaite; każda prowincya miała swą miarę. Mórg dawny polski koronny równał się 59,85 ara, mórg nowy polski, mający 300 prętów, obejmuje 56,017 ara, mórg litewski 71,226 ara, chełmiński stary 56,062 ara, pruski czyli magdeburski, zwany też reńskim ma 180 prętów pruskich i obejmuje 25,532 ara, mórg saski (150 prętów) ma 27,67 ara, morg wiedeński (Joch) ma 1600 sążni kwadr. czyli 57,554 ara. Dziesięcina ma 1,95 morga nowo–polskiego“.

Do czasu zniesienia pańszczyzny stanowiła wymiar jednodniowej pracy zadawanej parobkowi. W przeliczeniu jedna morga miała ok. 200 lub 300 prętów kwadratowych.

1 morga pruska mała (zwana też morgą magdeburską) = 0,2553 ha
1 morga nowopolska (Królestwo Kongresowe) = 0,5598 ha

A teraz wracamy do omawianego tekstu

W omawianym tekście znajdujemy informację, że w roku 1816 na 2/3 gruntów ordynacji Zamojskiej dokonano „regulacji dzierżawnej” za pomocą wprowadzonego „cennika wyrażonego w dniówkach pracy”. Dzięki tej „regulacji dzierżawnej”, okazało się, że na jedno gospodarstwo rolnicze przypada teraz od 15 do 18 morgów (Wikipedia twierdz że „mórg”) gruntu – w domyśle – pola ornego.

15 – 18 morgów (mórg) nowopolskich to około 7,5 do 9 dziesięcin (hektarów).

Nawet gdyby to była dwa razy mniejsza „morga pruska”, to i tak obszar o połowę mniejszy (3,5 – 4,5 hektary / dziesięciny), spokojnie pozwalał wyżywić chłopską rodzinę!!!

A akurat 9 hektarów ziemi (2 hektary pola ornego plus 7 hektarów sadu, łąk i lasu), miało według XIX-wiecznego źródła przypadać na statystyczną rodzinę chłopską „objętą starodawnym prawem pańszczyźnianym”…

W miejscu opisującym sytuację z roku 1833, mamy wzmiankę, mówiącą o tym, że w roku 1816, przekazując rolnikom ziemię w dzierżawę, jednocześnie zrezygnowano z innych form pomocy, jakiej rolnikom z racji „niewoli pańszczyźnianej” udzielał do tej pory szlachcic. Można to rozumieć, jako „ostateczne rozliczenie się wzajemne”, a jednocześnie jako nową formę stosunków pańszczyźnianych, w której „dwór” zaprzestaje „wspomagania wsi”.

Z dalszej części tekstu wynika, że w roku 1816 ziemię pomiędzy rolników dzielono mniej więcej „po równo”, bo pewnie po równo rozdzielono pomiędzy chłopskie gospodarstwa „dniówki pańszczyźniano-dzierżawne”.

Wkrótce się okazało, że dla jednych rolników jest to za mały obszar ziemi – byli w stanie obrobić dużo więcej pola. Dla innych jest to tak duży obszar, że nie dawali rady go obrobić i jeszcze „dotkliwiej czuli ciężar pańszczyzny”.

Cóż, widać że w wiejskim społeczeństwie były różne „talenty” a może „specjalności”? Jeżeli przez wieki istniała „wspólnota kołchozowa”, to możliwe, że powstały „specjalności rodzinne”. Może jedni z dziada pradziada wypasali wioskowe bydło, inni może specjalizowali się w uprawie ziemniaków czy warzyw – więc ród „pastuchów” i „ród ogrodników” mógł mieć słabe pojęcie o sianiu zboża…

Należy domniemywać, że w zamkniętej i samowystarczalnej społeczności wiejskiej, przez wieki utworzyły się „rodzinne specjalizacje”. Jedni mieli talent do wyplatania koszy dla całej wsi, inni wyrabiali od jesieni do wiosny doskonałe płótna, ktoś był „z rodu” wioskowych cieśli, ktoś inny doskonale wyprawiał skóry…
„Komunizm” oraz „urawniłowka”, jaką narzucono rolnikom w roku 1816 na Zamojszczyźnie – musiały być dla niektórych z nich tragedią…

Nasi rolnicy jednak poradzili sobie z problemem który się pojawił. Zaczęto podnajmować sobie pola lub tworzyć spółki. Trudno powiedzieć, dlaczego te działania były „tajne”…

Zamojscy, widząc to co się dzieje, postanowili, że należy to zjawisko wykorzystać. Wymyślono, że należy zachęcać „do pełnej wolności, stopniowania i rozdziału ludności rolniczej na dwa różniące się od siebie i uzupełniające się stany”.

W przyszłości miały powstać ze społeczności zamojskich rolników dwie jakby „specjalizacje”. Jedni mieli w przyszłości „zarabiać na gruncie” – czyli stać się „rolnikami specjalistami”, a ci co „nie mieli smykałki do siania zboża”, powinni w przyszłości zostać robotnikami, czyli zarabiać pracą („chałupnictwem”).

Dlatego Zamojscy wymyślili w roku 1833 tak. Każdy rolnik, otrzymał ziemię orną. Prawdopodobnie chodzi o potwierdzenia „nadziału ziemi” z roku 1816.

Nawet jeżeli rolnik nie będzie w stanie jej obrabiać, ma prawo do siedliska, czyli zabudowań oraz jednej morgi gruntu – „pod zwykłymi warunkami”.

Morga = ~0,5 hektara.

Te „zwykłe warunki”, to odpłatna dzierżawa całoroczna (komorne), w wysokości 26 polskich złotych (rubli srebrnych trzy i i dziewięćdziesiąt kopiejek). Autorzy piszą, że to niewiele, bo dziennie wychodzi „niewiele więcej niż dwa polskie grosze, lub jedną srebrną kopiejkę”.

Przypomnieć należy, że w roku 1816 nie wprowadzano opłat dzierżawnych za dom chłopski, bo koszt ten był uważany za „pomijalnie mały”.

Założono w roku 1833, że do tego „jednomorgowego siedliska”, rolnicy „z talentem rolniczym” – za zachętą Zamojskich – będą mogli (w miarę swoich możliwości) dołączać kolejne obszary ziemi ornej, tak by te gospodarstwa przynosiły coraz większy dochód.

Dla osiągnięcia tego zamierzenia, szlachcice w Ordynacji Zamojskiej, mieli wspomagać takich „aktywnych rolników”, w ten sposób, by ziemię z której rezygnują ci którzy sobie z nią nie radzą i z niej rezygnują, przekazywać „aktywistom” po zaniżonej o 1/3 cenie. Jest ten mechanizm opisany w sposób niezwykle skomplikowany. Wygląda na to, że jak w roku 1816 podzielono między rolników ziemię „po równo”, czyli po 15 – 18 morgów nowopolskich (to około 7,5 do 9 dziesięcin / hektarów), to „siedlisko” – dom z ogrodem miał ½ hektara. Pisze się, że opłata dzierżawna za „siedlisko” stanowiła 1/3 opłaty „za całość”. Stąd „dobra wola pana”, polegała na przekazaniu ziemi której ktoś nie był w stanie obrabiać, temu kto był w stanie obrobić nie tylko swoje 7,5 do 9 hektarów ale jeszcze otrzymane dodatkowo 7,5 do 9 hektarów.

Stąd możemy wyliczyć opłatę dzierżawną w roku 1833. Roczna opłata za dom i pół hektara ogrodu to 26 złotych (rubli srebrnych trzy i i dziewięćdziesiąt kopiejek). Czyli tygodniowo wychodzi pół złotego (15 groszy = 7,5 kopiejki). Była to wartość pracy za „dzień pracy pieszy”.

Więc, za samą ziemię orną o powierzchni 7,5 do 9 hektarów, płacono dzierżawy rocznej dwa razy tyle ile za „siedlisko”, czyli 52 złote (7 rubli i 80 kopiejek).

1 zł = 30 groszy = 15 kopiejek

1 rubel = 100 kopiejek.

Wygląda na to, że roczna opłata dzierżawna za hektar ziemi wynosiła w roku 1833 od 173 do 208 groszy. Czyli od około 5 zł i 23 grosze do 6 zł i 28 groszy ( od 86 kopiejek do 1 rubla i 4 kopiejki).

Wydaje się, że moje założenie, iż możliwe że w roku 1816 ustalono (przykładowo) całoroczny wymiar pańszczyzny, na 60 dni w roku ( jeden dzień w tygodniu (50 dni) plus 10 dni na czas żniw), było bardzo realistyczne i prawdopodobne. Bo wyliczony w roku 1833 dzienny zarobek rolnika, a raczej wyliczona wartość dniówki to złotówka (30 groszy = 15 kopiejek).

A po roku 1833 dążono niezwykle usilnie do tego by rolnicy przeszli z dzierżawy płaconej „pańszczyzną” na płatność gotówkową. I zażądano by dodatkowo płacili „za dom i ogród”.

Jeżeli z naszym przykładzie, rolnik płacił „pracą”, czyli 60 dniami wartymi 60 zł, to w przypadku „płatności gotówkowej za pole orne”, powinien płacić ze zniżką – 52 zł. Rolnik „oszczędza” 8 dni swojej pracy.

Omawiany tekst pisze w sposób otwarty, że „obowiązkiem jak potrzebą właściciela było utrzymywać i rozszerzać plac najmu i pomagać stopniowemu ceny jego ustaleniu się i wzrostowi; czyli powiększać żądanie, a zmniejszać ofiarowanie zarobków.”

Mówiąc językiem współczesnym: po roku 1833 nadrzędnym celem „właściciela” (Zamojskich i podległym ich szlacheckich zarządców), stało się jak najszybsze zdobycie gotówki. Dlatego szli na każde możliwe ustępstwa wobec wsi: gwarantuje się zasadę nienaruszalności „wspólnej własności wiejskiej”, brak prawnej możliwości eksmisji rolnika (o ile płaci opłatę dzierżawną), oraz gwarantuje się możliwość rozstrzygania sporów w sądach.

Przy tym, „właściciel ma zmniejszać ofiarowanie zarobków”. Można to rozumieć tak, że mimo tego, że jakby w roku 1816, poprzez wprowadzenie czynszów dzierżawnych, dwór zadeklarował że nie będzie wspomagał materialnie wsi, chyba taka pomoc nadal się odbywała. Można się domyślać, że mogło chodzić o zwyczajowe obowiązki „pana wobec chłopa”, czyli dostarczanie konia i narzędzi, budowa domu nowożeńcom, czy zapewnienie sprzedaży towarów wyprodukowanych przez wieś.

Wydaje się, że w roku 1833 „dwór tnie swoje koszty” i wszystkie swoje dotychczasowe obowiązki zwyczajowe, przerzuca na rolników. Inaczej mówiąc, dwór staje się zwyczajnym poborcą podatkowym.

A dalsza partia tekstu mówi nam, że faktycznie dotychczasowe „koszty dworu” były bardzo duże.

Okazuje się, że rozdzielenie ziemi między rolników z jednoczesną rezygnacją z opłat pracą na rzecz dworu spowodowało, że pola dworskie chyba nie miał kto uprawiać, bo pisze się, że dwory „pozbawiono dawnej sprężyny”.

Tekst podkreśla, że system wprowadzony w roku 1833 na terenie Ordynacji Zamojskiej był ewenementem na skalę całego kraju, bo „dzierżawa bezpańszczyźniana” była dotychczas nieznana, i że dla jej wprowadzenia potrzebne były środki finansowe.

Takimi „kosztami dworu” wobec wsi, które to koszty miały zachęcać rolników do przechodzenia z „odrabiania dzierżawy pracą” na stałe płatności gotówkowe, było jak niżej.

W pierwszych latach po 1833 zrezygnowano z pobierania czynszu gotówkowego w wyznaczonej wielkości, poprzestając na opłatach jakie rolnicy byli w stanie fizycznie płacić. Czasem nawet na kilka lat, całkowicie zwalniano rolników z opłat gotówkowych.

Wspierano materialnie „rolników niezamożnych”, bo bogatsi rolnicy woleli zostać przy dawnej formie dzierżawy. Moja uwaga w tym miejscu. Informacja wydaje się pozornie absurdalna. Bo to bogaty rolnik, ten który potrafi dobrze gospodarować, powinien chętnie przechodzić na system gotówkowy, a nie upierać się na opłacanie dzierżawy dniówkami pańszczyźnianymi.

Można podejrzewać, że ci „niezamożni rolnicy”, to „wiejscy specjaliści”, którzy nie radzili sobie z uprawą przydzielonego pola, ale byli w stanie zarabiać pracą „pozarolniczą” – na przykład wyplataniem koszyków czy produkcją powrozów. I właśnie „ten stan rolników” mógł posiadać gotówkę.

Pan wspierał także rolników niezamożnych „inwentarzem żywym i sprzętem rolniczym”. Budowano rolnikom „liczne zabudowania”.

Te wszystkie „koszty własne” ponoszone przy wprowadzaniu „nowego systemu” były tak duże, że wkrótce „całkowicie wyczerpały dochód z pierwszego okresu trwania dzierżaw – czyli 24 lat”.

Drogi Czytelniku! Mamy kolejną sensacyjną informację. Jak chcemy zrobić „reformę gospodarczą”, to musimy założyć że czas jej wprowadzania będzie krótszy lub dłuższy. Reforma roku 1833 miała się zakończyć po 24 latach (pierwszy etap), czyli w roku 1857.

Mało tego! Przystępując do „reformy”, wyliczono koszty jej wprowadzania. W tekście mówi się o „zysku” – ale moim zdaniem jest to planowany, 24-letni koszt wprowadzania reformy w życie.

Okazało się już po kilku latach, że system zachęt dla rolników, mający ich dopingować do przechodzenia z dzierżawy pańszczyźnianej na dzierżawę gotówkową jest tak duży, ze w ciągu tych paru lat, wydatki „Zamojskich” osiągnęły planowane wydatki jakie zamierzano poświęcić w ciągu 24 lat.

Można ten ustęp interpretować jeszcze tak: poniesione wydatki w pierwszych latach reformy, przekroczyły spodziewany, 24-letni dochód z całej reformy.

A te wydatki „pańskie” były faktycznie duże. Tekst mówi nam o tym, że budowano „nowe folwarki” na gruntach dworskich oraz na „gruntach chłopskich od dawna opuszczonych czy z których rezygnowali rolnicy którzy przeszli na chałupnictwo”.

Mowa jest najwyraźniej o rolnikach którzy zajęli się przykładowym wyrabianiem koszyków sprzedawanych za żywą gotówkę. Mało tego, „powstawały całe osady chałupnicze”. Czyli, że niektóre wsie rezygnowały z uprawy przydzielonej ziemi, zostając „przy chałupie i jednomorgowym ogrodzie przydomowym” – dzierżawna opłata roczna 26 złotych – by trudnić się wyrabianiem „przysłowiowych koszyków”.

Widząc co się dzieje, po wprowadzeniu w roku 1833 „nowego systemu”, postanowiono, by jak najszybciej rolnicy odeszli od systemu „pańszczyźnianego”, czyli płacenia za dzierżawę swoją pracą na rzecz dworu. Jak pisze tekst źródłowy: tacy rolnicy „psuli czynszownikom ceny najmu”.

Można to zrozumieć, że łatwiej było rolnikowi płacić pracą jak żywą gotówką. Po co przechodzić na „czynsz gotówkowy”, jak łatwiej jest „odrobić pracą”?

Starano się, by dobrze funkcjonujące gospodarstwa rolne powiększały się i dawały zarabiać innym rolnikom, którzy nie radzili sobie samodzielnie.

Dążono do tego by zapobiegać powstawaniu „małych osad wiejskich na gruntach gromadzkiej wspólnoty” – by nie tworzyła się „ludność uboga”.

Postanowiono też, by nie zezwolić na powstawanie osad wiejskich na gruntach dworskich – czyli poza terenami „wiejskiej wspólnoty”.

Zabroniono dzierżawcom folwarków, pod groźbą zerwania przez właściciela umowy dzierżawnej, na „osadzanie komorników i obrabianie pól na odrobek”. Czyli zabroniono wynajmowanej na umowy szlachcie, stosowania systemu „pańszczyzny dzierżawnej”.

Najciekawszy jest ostatni punkt tego „programu”. Mówi on o tym, że do wszystkich „fabryk ordynackich”, a także do „prac leśnych i budowlanych”, dzierżawcy, przedsiębiorcy i nabywcy Ordynacji mają w pierwszej kolejności zatrudniać „włościan ordynackich”, za dobrowolną umową i płacąc od razu po wykonanej pracy żywą gotówką.

Jak widać, widzimy teraz dlaczego część obdarowanych ziemią rolników nie tylko rezygnowała z przydzielonej ziemi, ale miała gotówkę na opłatę czynszu za siedlisko. Część pewnie „wyplatała koszyki”, a część wynajmowała się w manufakturach i w lasach Ordynacji Zamojskiej.

A teraz tekst omawiany podrzuca nam kolejny „diamencik”. Okazuje się, że przecież całą tą reformę rolną ktoś musiał sfinansować. Zamojscy najwyraźniej nie brali kredytu w banku, tylko policzyli koszt 24-letniego wprowadzania reformy i zrzucili ten koszt na rolników. Mechanizm był taki. Wyliczono, że w Ordynacji Zamojskiej jest „do zreformowania” 14 tysięcy rolników.

Tu moja uwaga – prawdopodobnie chodzi raczej o 14 tysięcy rodzin wiejskich a nie pojedynczych osób. Takie domniemanie wynika z ilości ludności w Ordynacji Zamojskiej i z prostej matematyki.

Mając liczbę „dymów” do „zreformowania” i wyliczony koszt reformy, podzielono koszt 24-letniej reformy na „dymy”.

Wyszło Zamojskim tak, że od jednego gospodarstwa należało się rocznie „groszy polskich 40 albo 20 kopiejek srebrem”. Pieniędzmi tymi rozporządzał „dziedzic” i to rozporządzał „jak swoją własnością”. W tekście mamy wyraźnie, że te „koszty reformy” – to wykonanie prac „dla dobra wspólnego”, których jakby nie można było wykonać indywidualnie czy zbiorową siłą całej wsi. W domyśle – chodzi o pewnie o budowę dróg, rowów melioracyjnych itd…

Można z powyższego szacować, że roczny „koszt reformy” wynosił 18 667 zł = 2800 rubli. Jak pomnożymy to przez planowane 24 lata, wychodzi nam całościowy koszt reformy równy = 448 tysięcy złotych = 67 200 rubli

Prócz rocznej opłaty „kosztu reformy”, każde gospodarstwo rolne miało na żądanie dziedzica zapewnić 12 dni „pracy ciągłej” a „gospodarstwo chałupnicze” – 12 dni „pracy pieszej”. Dziedzic lub właściciel dóbr miał określać sposób wykorzystania „tej połączonej siły włościańskiej”.

Możemy to zrozumieć w ten sposób. Trzeba wykonać rów melioracyjny. Na wykonanie takich prac wieś się składa po 40 groszy od domu co roku. Ale jak jest już decyzja że taki rów trzeba wykopać, nie woła się specjalistów, którym trzeba za pracę zapłacić zgromadzonymi na ten cel środkami, ale zwołuje wieś do 12 dniowej, bezpłatnej pracy.

W wyniku tych zakrojonych na szeroką skalę działań, zaczęła dynamicznie rosnąć liczba rolników przechodzących z systemu dzierżawy płatnej pracą („pańszczyzną”), na opłaty gotówkowe.

Źródło podaje nam jak to wyglądało w poszczególnych latach. Zastrzegam, że moim zdaniem chodzi nie o liczbę osób, ale o ilość gospodarstw wiejskich.

.1833/1834 – 808 gospodarstw
.1834/1835 – 2,052
.1835/1836 – 4,041
.1836/1837 – 5,178
.1837/1838 – 5,792
.1838/1839 – 6,371
.1839/1840 – 6,935
.1840/1841 – 7,974
.1841/1842 – 9,015
.1842/1843 – 10,505
.1843/1844 – 11,550
Z początkiem roku 1844/1845 – 11,839 gospodarstw

W roku 1844/1845 – „już 6/7 włościan było na czynszu a 1/7 – czyli około 2 tysięcy gospodarstw – pozostawało przy pańszczyźnie”.

Źródło pod koniec stwierdza, że ogólna ilość ludności rolniczej w Ordynacji Zamojskiej” przekraczała 100 tysięcy.

Jeżeli 1/7 wszystkich gospodarstw stanowiło 2 tysiące, a 6/7 stanowiło 11839 gospodarstw, to przy całej ludności rolniczej równej 100 tysięcy, mamy razem 13 839 gospodarstw po średnio 7,23 osoby w jednym gospodarstwie…

Wydaje mi się, że „reforma lat 1816-1833” dotyczyła tylko 14 tysięcy rodzin, czyli 2/3 wszystkich rodzin rolniczych. Jeżeli tak, to wszystkich „rodzin rolniczych” było wtedy na Zamojszczyźnie około 21 tysięcy. Stąd by wychodziła średnia 4,76 osoby na jedno gospodarstwo – rodzinę rolniczą.

Jeszcze jedna moja uwaga do powyższego wyliczenia. Obecnie „rok rolniczy” zamyka się w roku „kalendarzowym”. To znaczy, sieje się na wiosnę a zbiera owoce pracy do jesieni w tym samym roku.

W latach 1833 – 1845, najwyraźniej „rok rolniczy” zaczynał się końcem roku kalendarzowego (ówczesna wiosna była podczas naszej obecnej jesieni), a zbiory odbywały się już po nowym roku – „ówczesna jesień” była jakby „na naszą wiosnę”…

Badając grupę „pańszczyźnianą” – czyli tych rolników którzy nie chcieli przejść na czynsz gotówkowy – stwierdzono, że są to rolnicy którzy są „mało perspektywiczni” i nie rokują nadziei na to że zaczną w jakiejś perspektywie czasowej płacić czynsz gotówkowy, gdyż nie są w stanie obrabiać posiadanej ziemi.

Część rolników „gotówkowych” chyba nie dawała sobie rady z regularnymi spłatami dzierżawy, bo jak pisze źródło: „Wtenczas na koniec pomiędzy włościanami na zmianę tę patrzącemi, powstawać i objawiać się zaczęła myśl, korzystania z niej i obrócenia jej na szkodę właściciela, to jest ofiarowania mu pańszczyzny, w nadziei, że razem i od jej odrobienia, dla niemożności takiego jej jak niegdyś użycia, i od opłacania czynszu wolnemi będą.” Jak widać były też tendencje do powrotu z systemu gotówkowego do systemu pańszczyźnianego.

Tymczasem inni chłopi próbowali po swojemu „wykorzystać system”. Źródło podaje nam przykład zorganizowania się ponad 100 rolników „bezpańszczyźnianych”, w rodzaj spółdzielni. Zatrudnili na rok pracowników, zakupili maszyny i narzędzia – które im bardzo obniżyły koszty najmu pracowników podczas żniw i sianokosów.

Rok 1844, po 11 latach reformy…

Po 11 latach reformy, w roku 1844, postanowiono w Ordynacji Zamojskiej, że od roku 1845 nie będzie już „włościan pańszczyźnianych i niepańszczyźnianych, i odróżnia ich tylko na wypłatnych i niewypłatnych”.

Czyli że nie można już od roku 1845 płacić za dzierżawę pracą, a jedynie gotówką. I z punktu widzenia Ordynacji, rolnicy będą się dzielić na rolników „wypłacalnych” oraz „niewypłacalnych”.

Można w tym momencie skomentować, że chyba tak powinno być w momencie stanowienia prawa w roku 1807. Faktyczna możliwość płacenia za dzierżawę gotówką zaistniała jak widać dopiero po roku 1844.

Od roku 1845 rolnicy mieli się trzymać kwartalnych opłat dzierżawnych. Osobom spóźniającym się uregulowaniem należności dzierżawnej miał być doliczany „piąty procent, na wynagrodzenie szkody z uchybienia terminu.”

Trudno powiedzieć, czy ta kara finansowa za spóźnienie w płatności to 5% czy 1/5 procenta od zaległej sumy.

Co ciekawe, postanowieniem z roku 1844 „zniesiono dominalne, nieprawne egzekucje, które były konieczne przy pańszczyźnie”. Można się domyśleć, że był to jakiś relikt „poprzedniego systemu dominalnego”.

Ustalono, że rolnicy którzy są niewypłacalni z przyczyn obiektywnych (nie są w stanie zarobić na czynsz) czy subiektywnych (nie zgadzają się na nowy system płatności) – będą rugowani z zajmowanych gospodarstw. Jednak eksmisja dotyczyć będzie jedynie pola ornego. Inaczej mówiąc, rolnikowi odbierze się pole orne, zostawiając mu dom i ogród. Za który trzeba będzie płacić dzierżawę.

Dla uniknięcia wysokich kosztów procesu, którym obciążano rolnika, eksmisje miały się toczyć „dobrowolnie” na zasadzie wzajemnej umowy i rozrachunku, sporządzanego w urzędzie wójta gminy.

Sądowy proces eksmisyjny nastąpić miał jedynie wtedy, gdy niewypłacalny rolnik nie chciał dobrowolnie oddać pola.

Sąsiedzi eksmitowanego z gruntu rolnego rolnika mieli prawo pierwszeństwa do otrzymania takich pól.

Postanowiono też, że jeżeli rolnik zgromadzi pole orne przekraczające obszar jednej włóki, może żądać zawarcia urzędowej umowy dzierżawy.

Informacja:

1 włóka „nowopolska” (od 1819 roku) = 30 mórg = 16,79616 ha

Włóka – dawna (średniowieczna) miara powierzchni, odpowiadająca wielkością łanowi chełmińskiemu.
Nazwa ta bywała często synonimem łana, była w szerokim użyciu na Mazowszu i na wschodnich terenach Rzeczypospolitej.

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82%C3%B3ka_(miara_powierzchni)

Omawiane źródło twierdzi, że po dwóch latach od całkowitego przejścia na system dzierżawy pieniężnej (przechodzenie trwało 11 lat od 1833), w kilkuset osadach rolnicy przeszli z systemu pańszczyźnianego na system gotówkowy. Czyli, mówimy pewnie o roku 1846 bo omawiany tekst pochodzi z roku 1847.

Trudno jest określić ile to mogło być gospodarstw z tych 2 tysięcy, które w roku 1844 jeszcze rozliczały się pracą pańszczyźnianą.

Pod koniec omawianego tekstu, mamy kolejny raz powtórzone twierdzenie, mówiące że od roku 1845 tylko płatna gotówką opłata dzierżawna za grunt orny i gotówkowe komorne za dom rolnika stały się jedynymi warunkami „posiadania gruntów i zabudowań”, dzięki czemu „forma dzierżawy została uzupełniona prawnie”.

Dzięki takiej formie dzierżawy, rolnicy mogli dysponować większą ilością czasu, dzięki czemu wzrastał ich dobrobyt. Przyczyniali się do tego także „zarządcy majątków”, poprzez czasowe zezwolenie na wypas na łąkach leśnych oraz przez zapewnienie pierwszeństwa w dzierżawieniu łąk należących do dworu. Dzięki temu, na wsiach wzrosła ilość „inwentarza użytkowego”.

Przy tym, zmniejszało się zapotrzebowanie na robociznę w folwarkach, zmniejszyła się ilość ludności „ubiegającej się o zarobki”, a „cena najmu stale wzrastała”.

Chodzi o wzrastające zarobki ludności rolniczej, która wynajmowała się do jakichś prac. Było mniej ludzi szukających pracy, więc płace rosły. Podano średni zarobek za „dzień ciągły”, który wzrósł do srebrnych 2 złotych, czyli 30 kopiejek. Cena „dniówki pieszej” też poszła dwa razy do góry – do 1 zł = 15 kopiejek.

Wygląda na to, że w latach 1833 – 1845 (12 lat), dwukrotnie wzrosły zarobki dniówkowe ludności wiejskiej, która wynajmowała się do pracy. Źródło podkreśla, że „teraz rolnik za dniówkę bierze co najmniej dwa razy więcej jak dziennie płaci dziedzicowi”.

Hm…

Jeżeli za „dom z ogródkiem” czynsz roczny wynosił 26 zł, a za pole 52 zł, to razem rolnik „utrzymujący się z ziemi”, powinien płacić czynszu 78 zł.

Dalej mamy informację, mówiącą, że roczna dzierżawa domu i pola rolnego to mniej niż 1/6 kwoty, jaką by rolnik uzyskał wynajmując się cały rok. Niech będzie 360 dni w roku, po złotówce dziennie – daje nam 360 zł. Z tego 1/6 to 60 zł.

Dzienna opłata dzierżawna jaką sugeruje tekst źródłowy to 1 zł. To ponad 4,5 razy więcej niż do tej pory wyliczano.

Tę kwestię zostawiamy bez odpowiedzi, sycąc się końcówką omawianego tekstu we współczesnej polszczyźnie: „W Ordynacji Zamojskiej nie tylko rozwiązane zostało zagadnienie: czyli rolnicy mogą stać się dzierżawcami, ale odpowiedziano także drugie dużo trudniejsze pytanie: czyli rolnicy którzy stali się dzierżawcami zdołają się samodzielnie utrzymać? Z tego cośmy widzieli, te zagadnienia można śmiało uważać za pozytywnie rozwiązane, co świadczy o korzyściach takiej dzierżawy”.

Krótkie podsumowanie długiego omówienia

W dotychczasowych opowieściach zapoznawałem Czytelnika z niebywale szybkim rozwojem techniki, technologii i przemysłu. Zaznaczałem niewytłumaczalny i zagadkowy „skok demograficzny” w końcu XVIII wieku i w pierwszej połowie XIX wieku.

Tymczasem, z omawianego tekstu wynika, że polskie (a także europejskie) rolnictwo, w tym samym okresie gdy rozwija się przemysł, miasta, handel i corocznie pojawiają się miliony nowych mieszkańców Europy, przeżywa zupełny zastój.

Proszę jeszcze raz sobie uświadomić, że jest czymś niebywałym, wprowadzenie w roku 1807 „praw wolnościowych”, zaraz potem „systemu dzierżawy ziemi”, by po 9 latach (1816), przejść na „cennik pańszczyźniany”, a po 26 latach (1833) zacząć eksperymentować z wprowadzaniem pieniądza do obiegu i odchodzenia od gospodarki barterowej. A proces zostaje zakończony około roku 1845 – po 38 latach od wprowadzenia „nowego prawa”. I to tylko na terenie „Strefy Ekonomicznej Zamość”. A reszta kraju? A Europa? Kiedy zaczęto wprowadzać powszechny system „pieniężno-dzierżawny”?

Po 3 latach – w 1848?

A może po 18 latach – w 1863?

Na koniec ostatnie spostrzeżenia. Proszę zwrócić uwagę, że w roku 1816 33% wsi w Ordynacji Zamojskiej miała jakieś „poprzednie umowy z Zamojskimi”. Wszystkie wprowadzane zmiany, a opisywane w omawianym tekście, były dokonywane na obszarze 2/3 wsi Zamojszczyzny. Nic nie wiemy na temat „reformy rolnej” dotyczącej jakby nie było 1/3 ludności tego terenu…

Proszę zwrócić uwagę na to, że Konstytucja Księstwa Warszawskiego z 1807 roku zupełnie pomija sprawę „własności”, w tym „własności ziemi” – skupiając się na ustaleniu kto może wybierać i być wybierany. Wprowadzono cenzus majątkowy i w związku z tym zupełnie nie dostrzega się chłopów jako „obywateli”. A przecież „ludność rolnicza” to 90% wszystkich osób zamieszkujących teren ówczesnej Polski!

Dopiero Konstytucja Królestwa Polskiego z 27.11.1815 wprowadza w artykule 6, pojęcie „świętej i nietykalnej własności ziemskiej”.

A sądy nie korzystają z tego artykułu konstytucji, tworzy się interpretacje prawne (jeszcze w roku 1823), nie rozstrzygając jednoznacznie do kogo należy ziemia. Czy do „pana” czy do „chłopa”.

I wygląda na to, że sądy wychodzą z założenia że ziemia jest niejako wspólna, interpretując prawo w ten sposób, że stosunek „pan – chłop” to rodzaj spółki, działającej na wspólnej ziemi. Może też dlatego sądy przez długie lata nie chciały uznać pracy pańszczyźnianej jako „zapłaty za dzierżawę”. Bo wtedy trzeba by uznać, że ziemia należy tylko do „pana”. A jeżeli by tak stwierdzono, to możliwa by była łatwa eksmisja nieposłusznych chłopów, czego się nie dawało w sposób prawny zrobić.

Przez lata sądy traktowały chłopską pracę pańszczyźnianą jako składnik „wymiany usług” pomiędzy dworem a wsią. Można się domyślać, że dwór też „odwzajemniał się usługami” wobec wsi – na przykład dostarczając budulec na domy, narzędzia rolnicze, inwentarz żywy czy zapewniając skup płodów rolnych…

A takie „usługi” dworu wobec wsi istniały i dopiero w roku 1833 zostały w Ordynacji Zamojskiej „skatalogowane, wyliczone w pieniądzach”.

Zwraca uwagę kilka razy pojawiająca się w tekście sprawa „wspólnej własności ziemskiej”, należącej do wioski. I jest to tak „święta ziemia”, że nie próbuje się „prawnie ingerować”, ale przez dziesiątki lat podkreśla prawny i niepodważalny status tej ziemi wspólnotowej.

Wikipedia o Ordynacji Zamojskiej – fragment

W 1812 siedziba ordynacji została przeniesiona do Zwierzyńca. Powodem były negocjacje z władzami Księstwa Warszawskiego i plany przekazania twierdzy zamojskiej państwu. Ostatecznie dopiero w 1821 miasto i twierdza Zamość z pasem ziemi tysiąc dwieście sążni od fortecy stały się własnością rządu Królestwa Polskiego. W zamian Zamoyscy otrzymali dobra położone na Mazowszu i Podlasiu. XII ordynat, Stanisław Kostka Zamoyski, utworzył w 1811 r. w Warszawie publiczną Bibliotekę Ordynacji Zamojskiej opartą na zbiorach prywatnych i zlikwidowanej w 1784 r. Akademii Zamojskiej.

Poważne reformy w ordynacji wprowadził XIII ordynat, Konstanty Zamoyski. W Warszawie utworzył w 1833 r. Kancelarię Centralną Dóbr i Interesów Zamoyskich, a Administrację Generalną w Zwierzyńcu podzielił na działy: administracyjny, prawny, polityczny i ekonomiczny, stawiając na czele każdego z nich kierownika. Było to konieczne, gdyż ordynaci często zajmowali się nie tylko zarządem majątku, ale również działalnością publiczną, bawiąc często także za granicą.

W tym samym czasie zaczęto w ordynacji zamieniać pańszczyznę na czynsz według przelicznika 1 zł za dzień pańszczyzny sprzężajnej i 15 groszy za dzień pieszej. Tu moja uwaga: 15 groszy to połowa złotówki!

W 1844 r. ok. 90% chłopów zostało już oczynszowanych. Reforma przyczyniła się do rozwoju samej ordynacji oraz wzrostu towarowości chłopskich gospodarstw.

Aby zwiększyć i ustabilizować dochody, większość folwarków oddano w dzierżawę. Zaczęto prowadzić planową gospodarkę leśną.

W połowie XIX w. obszar ordynacji wynosił 373723 ha i był zamieszkiwany przez 107764 osoby. Na jej terenie było 9 miast: Goraj, Janów, Józefów, Kraśnik, Krzeszów, Szczebrzeszyn, Tarnogród, Tomaszów i Turobin, 291 wsi, 116 folwarków, 41 młynów, 8 browarów, 7 gorzelni, olejarnia, maglarnia, likiernia, gwoździarnia, tartaki, cegielnie, wapienniki. Całość przynosiła ok. 1,4 miliona złotych zysku rocznie.

Po uwłaszczeniu chłopów

Reforma uwłaszczeniowa w Królestwie Polskim z 1864 r. zmniejszyła powierzchnię ordynacji o ponad połowę. Spadły znacznie przychody, gdyż chłopi przestali płacić czynsze. Dodatkowo znacznym obciążeniem i kością niezgody stały się serwituty, czyli uprawnienia prawie 16000 gospodarstw chłopskich do korzystania z ordynackich pastwisk i lasów. XIV ordynat, Tomasz Franciszek Zamoyski, za zwolnienie z ciążących na ordynacji służebności oferował chłopom ziemię. W latach 1870-1890 kosztowało go to 2900 ha, a udało mu się porozumieć tylko z 43 wsiami spośród prawie trzystu. Problemy te nie oznaczały, że ordynacka gałąź Zamoyskich popadła w biedę. Zarządzana sprawnie ordynacja (zarząd w całości przeniesiono do Zwierzyńca, w Warszawie zostawiając tylko osobistą kancelarię ordynata) przynosiła z folwarków, gospodarki leśnej, przemysłowej i handlu, nadal ogromne dochody. W Michalowie koło Szczebrzeszyna ordynat rozbudował pałac „Klemensów”, który stał się od tej pory główną, obok warszawskiego Pałacu Błękitnego, siedzibą rodu. Tomasz Franciszek odbudował upadłą bibliotekę ordynacji. Przebudował jej gmach i dokupił ok. 20 tysięcy tomów. W 1885 r. Biblioteka Ordynacji Zamojskiej posiadała duże zbiory numizmatyczne, unikatowe zbiory archiwalne, cenne pamiątki narodowe i księgozbiór złożony z 52 705 tytułów. Do najcenniejszych dzieł należały: Sakramentarz tyniecki z XI w., część Kodeksu supraskiego z XI w., będącego jednym z dwóch, obok Księgi Sawy, pomników języka starocerkiewnego, XIV-wieczny rękopis kroniki Galla Anonima i wiele innych ważnych zabytków piśmiennictwa.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ordynacja_Zamojska
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sprz%C4%99%C5%BCaj
https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Zamo%C5%9Bcia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zwierzyniec_(powiat_zamojski)
.http://hellenopolonica.blogspot.com/2015/02/najbardziej-greckim-miastemdawnej.html


Stanisław Jabłonowski. Plan Twierdzy Zamość z drugiej połowy XVII w. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdza_Zamo%C5%9B%C4%87

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ

Zgodnie z sugestiami Czytelników, tym którym podoba się moja „pisanina”, umożliwiłem składanie osobistych podziękowań…

Można podziękować poprzez portal „Patronite”:

https://patronite.pl/blogbruska

Lub przez PayPal:

blogbruska@gmail.com

ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

 

2 uwagi do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Ordynacja Zamojska – część 2

  1. Materiał jak zawsze na 5
    Mnie nurtowało zawsze „powstanie 1863” i taki niby powód „branka” do carskiego wojska. Informacja o zniesieniu pańszczyzny musiała pojawić się znacznie wcześniej niż chazary nam wciskają.Dlatego też chłopi nie brali udział w „pańskim” powstaniu.Wielce prawdopodobne ,że to chazary-urzednicy carscy blokowali uwłaszczenie,brali-haracz i łapówki od „panów”.Chazarska korupcja i lichwa trwała setki lat.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s