♫ – OFF TOPIC – Wycieczka po Polsce. Podsumowanie.



Zamek w Pieskowej Skale i Maczuga Herkulesa (dawniej Krakusa)…
Źródło: https://ojcow.malopolska.pl/jesien-w-ojcowskim-parku-narodowym/img_20171018_130050_hdr/

♫ – OFF TOPIC – Wycieczka po Polsce. Podsumowanie.

Tłumaczę się przed Czytelnikami…

Dostałem od Przyjaciela list w którym po przyjacielsku mnie upomina, bym nie wysnuwał „nieprawdopodobnych hipotez” – typu „łopaty zaczęto produkować po roku 1850 a kosy po roku 1880”, nie mówiąc o nie mieszczącym się w głowie twierdzeniu, iż możliwe że brąz zaczęto produkować dopiero po uzyskaniu żeliwa. Cóż, sprawa stalowych łopat i kos jest faktem historycznym i technologicznym.

Co do tego czy „epoka żelaza” była po czy przed „epoką brązu” – nie mam wyrobionego zdania. Ja tylko zadaję pytania i podsuwam Czytelnikowi na ekran materiały źródłowe, które – niestety – mogą podważyć fundamenty naszej wiary i wierzeń szkolno-magicznych…

Podobnie, staram się działać i w przypadku XIX-wiecznego tekstu, załączonego w poprzedniej części. Nie buduję hipotez lecz staram się zrozumieć i wytłumaczyć „co autor miał na myśli”. Jeżeli Czytelnicy uważają, że jest możliwa inna interpretacja i wytłumaczenie, chętnie wysłucham argumentacji i jestem gotów posypać swoją głowę popiołem…

PS

Nadal mamy nierozwiązaną zagadkę. Dlaczego do połowy XIX wieku nie próbowano wykonywać elementów maszyn parowych z brązu, uparcie eksperymentowano z żeliwem i próbowano uzyskać wysoką temperaturę, by zacząć produkcję stali? Dlaczego, dopiero w końcu XIX wieku udaje się opanować technologię odlewania dużych dzwonów z brązu, znaną podobno w XVI wieku?

 

Spostrzeżenia, zadziwienia i wnioski…

KLIMAT

Nie jestem w stanie zinterpretować opisu specjalistów ( uczniowie Instytutu Agronomicznego w Marymoncie, pod przewodnictwem profesora Wojciecha Jastrzębowskiego), mówiących o ogrodach i sadach brzoskwiniowych i figowych: „widzieliśmy morele, brzoskwinie i figi w wielkich ilościach”. Możliwe, że rośliny – dotychczasowe uprawy – ratowano w obliczu zmiany klimatu w inspektach i budowanych wszędzie w Europie oranżeriach, które opisuje autor: „są też tam inspekty, w których widzieliśmy też wiele rzadkich i zagranicznych roślin”.

Teraz sady figowe i brzoskwiniowe rosną nad Morzem Śródziemnym a nie w Polsce!

A „słynne winnice” pod „podupadłym teraz” Wyszogrodem? Tych opisów i informacji nie jestem w stanie zrozumieć.

Widzimy też, że deszcze powodowały zarazę ziemniaczaną, taką jaka doprowadziła do głodu w tym samym czasie w Irlandii.

Cytat z Wikipedii: Wielki głód (ang. Great Hunger, Great Famine, irl. An Gorta Mór, An Drochshaol) – klęska głodu, która dotknęła Irlandię w latach 1845−1849. Głód został spowodowany przez pierwotniaka grzybopodobnego – Phytophthora infestans, który gwałtownie rozprzestrzeniał się w Europie w połowie XIX wieku i spowodował masowe straty w uprawach ziemniaków. Populacja Irlandii zmniejszyła się wówczas o 20%, doszło również do wielkiej fali emigracji – Irlandię opuściły 2 miliony ludzi. W 1845 roku przywleczona do Irlandii ze Stanów Zjednoczonych choroba ziemniaków (zaraza ziemniaka) zniszczyła zbiory. Jednak interwencja rządu brytyjskiego (Irlandia była wówczas w unii z Wielką Brytanią) uchroniła kraj przed głodem. W roku następnym (1846) zaraza nie ustąpiła, ale nowy rząd brytyjski nie zareagował. Zniszczenie zbiorów ziemniaków samo w sobie nie oznaczało jeszcze braku żywności w kraju, gdyż pola były w tym roku pełne zboża. Jednak irlandzcy chłopi musieli je sprzedawać, aby opłacać czynsze za dzierżawę ziemi (bardzo wysokie i bezlitośnie egzekwowane). W efekcie wielu mieszkańców wyspy nie miało co jeść (ziemniaki stanowiły wówczas podstawowe pożywienie w tym kraju). Głód i choroby zaczęły zbierać straszliwe żniwo. W roku 1848 klęska głodu trwała dalej, a liczba ofiar sięgnęła miliona. W latach 1845–1850 wyjechało z wyspy około miliona jej mieszkańców. W roku 1849 zaraza ostatecznie ustąpiła, ale jeszcze przez dwa lata wywołane głodem choroby zabijały ludzi.

Ostateczna liczba ofiar sięgnęła liczby półtora miliona osób. W ciągu 10 lat nastąpił znaczny spadek liczby ludności wyspy. Podczas gdy w roku 1841 Irlandię zamieszkiwało około 8,2 miliona ludzi, a w 1845 prawie 9 milionów, to w 1851 już tylko 6,5 miliona. Sytuację dodatkowo pogorszyła przeprowadzona po wielkim głodzie reforma agrarna, w ramach której konfiskowano zadłużone grunty (najczęściej zadłużeni byli ci właściciele ziemscy, którzy dobrodusznie zrezygnowali z pobierania czynszu od głodujących dzierżawców).

Scenariusz jak widać dobrze nam znany. W Polsce „konfiskowano ziemię” pod pozorem „powstań”, w Irlandii przy okazji „zarazy ziemniaczanej”.

Warto też dodać, że w tym czasie (lata 1845 – 1855), francuskie winorośle także dotknęła zaraza (rzekomo przywleczona z Ameryki). Wycięto i spalono wszystkie winnice!

A może miał rację cytowany przeze mnie Michał Popiel, który pisał wprost o zmianie pochylenia osi ziemskiej „o około 2000 mil”, a wynikającej według Autora ze zmiany środka ciężkości naszej planety. Zmiana położenia osi planety, spowodowała, „że z jednej strony ląd się osuszył a z drugiej strony zatopił”.

Jeżeli tak było, to przed wystąpieniem tego zjawiska, tereny Polski miały klimat obecnej Mołdawii czy Dalmacji…

I należy dodać, że te zadziwiające informacje klimatyczne są niewątpliwie powiązane z „rokiem bez lata”.

„Rok bez lata (ang. Year Without a Summer) – określenie jakim nazwano rok 1816, w którym wystąpił szereg gwałtownych letnich anomalii klimatycznych, mających miejsce przede wszystkim na półkuli północnej. W efekcie doprowadziło to do zniszczenia upraw w Europie Północnej, północno-wschodniej Ameryce i wschodniej Kanadzie. Uważa się, że anomalie te spowodowane były zimą wulkaniczną wywołaną wybuchem wulkanu Tambora (5-15 kwietnia 1815).

Inne wulkany, które przejawiały aktywność w tym samym czasie:

….1808 – Mount Helen (Ameryka Północna)
….1809, The 1808/1809 mystery eruption (VEI 6) in the southwestern Pacific Ocean
Soufrière na wyspie Saint Vincent na Karaibach w 1812
Awu in the Sangihe Islands, Dutch East Indies – 1812
….Suwanosejima in the Ryukyu Islands, Japan – 1813
Mayon na Filipinach w 1814.

Te erupcje dodatkowo zwiększyły ilość pyłu w atmosferze, zmniejszając ilość energii słonecznej docierającej do powierzchni Ziemi. W następstwie erupcji wulkanicznych na ogromną skalę temperatura spadła na całym świecie.

Niespotykane klimatyczne aberracje roku 1816 miały największe nasilenie na terenach północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych (Nowa Anglia), wybrzeżach Kanady, Nowej Fundlandii i w północnej Europie. Na ogół temperatury późną wiosną i latem w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych są stosunkowo stabilne: średnio, zarówno dla dnia, jak i nocy, wynoszą ok. 20–25 °C, i bardzo rzadko spadają poniżej 5 °C. Śnieg podczas lata jest zjawiskiem niezwykle rzadkim, aczkolwiek majowe opady czasami się przytrafiają.

Jednakże w maju 1816 mróz zniszczył większość plonów, a w czerwcu dwie wielkie burze śnieżne we wschodniej Kanadzie i w Nowej Anglii doprowadziły do wielu ofiar śmiertelnych wśród ludzi[2]. Na początku czerwca w mieście Québec leżało prawie 30 cm śniegu, co dodatkowo doprowadziło do wymrożenia ziemi i zniszczenia tych upraw roślinnych, których plony zbiera się latem. Rezultatem klęski nieurodzaju były lokalne klęski głodu i masowe zgony na skutek chorób wśród ludzi, których układ odpornościowy był osłabiony niedostatkiem pożywienia.

W lipcu i sierpniu, zamarznięte jeziora i rzeki obserwowano aż do Pensylwanii. Szybkie, dramatyczne wahania temperatury były powszechne, czasami temperatura spadała z letniej, upalnej temperatury 35 °C do blisko zera w ciągu kilku godzin. Nawet jeśli farmerzy na południe od Nowej Anglii zdołali zebrać jakieś plony, ceny kukurydzy i innych ziaren gwałtownie wzrosły. Cena owsa, na przykład, wzrosła z 12 centów za buszel (w poprzednim roku) do 92 centów za buszel, a więc blisko osiem razy – a owies był niezbędnym artykułem dla gospodarki, w której konie stanowiły podstawowy środek transportu.

Europa, ciągle dochodząca do siebie po wojnach napoleońskich, cierpiała na niedobór żywności. W Wielkiej Brytanii i Francji wybuchały zamieszki, nasilała się przestępczość, magazyny ze zbożem były plądrowane. Przemoc była szczególnie duża w Szwajcarii, gdzie klęska głodu zmusiła rząd do ogłoszenia klęski narodowej. Niespotykanie gwałtowne burze, ogromne ulewy z wylewami wszystkich największych rzek w Europie (wliczając Ren) są przypisywane temu wydarzeniu, również przymrozki w sierpniu 1816 roku.

Skutki erupcji wulkanu Tambora dotarły również na Węgry, które doświadczyły brązowego śniegu. Włochy doświadczyły podobnego zjawiska, z czerwonym śniegiem padającym w ciągu roku. Uważa się, że przyczyną tego były popioły wulkaniczne w ziemskiej atmosferze. ”

Wikipedia: „uważa się, że przeżyty w dzieciństwie głód, spowodowany „rokiem bez lata”, skierował Justusa von Liebig’a na badania nad żywieniem roślin, sposobami ich nawożenia i zastosowania nawozów mineralnych”. Liebig wymyślił też aparat destylacyjny, a raczej udoskonalił go o niezbędną chłodnicę…

Uwaga. Nie jestem w stanie skomentować naukowo, jak wybuch wulkanu na półkuli południowej (Tambora), spowodował na półkuli północnej takie ciemności, że w południe zapalano świece, by cokolwiek widzieć..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_g%C5%82%C3%B3d_w_Irlandii_(1845%E2%80%931849)
https://vaduhan-08.livejournal.com/146938.html
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%BE%D0%B4_%D0%B1%D0%B5%D0%B7_%D0%BB%D0%B5%D1%82%D0%B0
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rok_bez_lata
https://en.wikipedia.org/wiki/Year_Without_a_Summer
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_large_volcanic_eruptions_of_the_19th_century
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_natural_disasters_by_death_toll
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wars_and_anthropogenic_disasters_by_death_toll#Anthropogenically_exacerbated_famine,_mass_starvation,_and_illness_or_disease
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_meteor_air_bursts
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wildfires
https://en.wikipedia.org/wiki/1808/1809_mystery_eruption

Cytat: „De Caldas served as Director of the Astronomical Observatory of Bogotá between 1805 and 1810 and in 1809 reported a transparent cloud that obstructs the sun’s brilliance at Bogotá. It had first been observed by him on 11 December 1808 and was visible across Colombia. The cloud might have been a „dry fog”, which is a sulfuric acid (H2SO4) aerosol. He also reported that the weather had been unusually cold, with frosts.

To the south, in Peru, similar observations were made by physician Hipólito Unanue of Lima. These reports led those involved to suggest that the window of the eruption was within 14 days of 4 December 1808. De Caldas’ and Unanue’s accounts indicated the existence of a stratospheric aerosol veil spanning at least 2600 km into both northern and southern hemispheres. The only likely source for this would be a tropical volcano, most likely located in the southern hemisphere but not likely further than 20 degrees south longitude.

In 1808 there were major eruptions in Urzelina, Azores in May (1st to 4th), and in Taal Volcano, Philippines in March. Neither of these occurred within the correct time period for the visual observations.

It is known that the Chilean Putana volcano also had a major eruption around this time with an approximate date of 1810 (with a 10-year margin of error).”

♫ – OFF TOPIC – Rozprawa o zmianach na kuli ziemskiej.
https://kodluch.wordpress.com/2017/11/14/%e2%99%ab-off-topic-rozprawa-o-zmianach-na-kuli-ziemskiej/
https://kodluch.files.wordpress.com/2018/02/rozprawa-o-zmianach-na-kuli-ziemskiej.pdf

 

DROGI

Drogi są po prostu fatalne, nawet w upalne lato. Deszcz powoduje że stają się nieprzejezdne. W niektórych okolicach błotniste drogi stabilizuje się piaskiem. Okazuje się, że w roku 1847 „żadna bita droga nie łączy Płocka ze światem, jedynym szlakiem komunikacji jest Wisła”.

W okolicach Kruszwicy, w jednym z majątków: „ponieważ drogi są piaszczyste, transport zboża z poszczególnych folwarków odbywa się małym statkiem po jeziorze”.

Szanowny Czytelniku! Ja nie mam tak bogatej wyobraźni by takie rzeczy wymyślić! Od kilkuset lat wielotysięczne armie przetaczają się przez polskie ziemie, a tu się okazuje, że w roku 1847 byłoby to niemożliwe! Nie tylko nie ma żywności i siana, ale przede wszystkim nie ma dróg! Są jakieś szlaki, ale nieprzejezdne, bo albo są tak błotniste, że trzeba zdobyć kawałek chłopskiego płotu by się wydobyć z pułapki, albo na „drodze” jest taki piasek, że lepiej drogę ominąć i płynąć rzeką czy jeziorem!

 

GLEBY

Opis jest wręcz postapokaliptyczny. Wszędzie mamy albo szczere piachy, albo gliny, albo bagna. Wydmy piaskowe stabilizuje się obsadzając je drzewami. A jeżeli wycięto las stabilizujący wydmę, to „wychodzi piasek” i zasypuje okoliczne pola. Trwają próby „oswojenia i zagospodarowania piasku” pod uprawy, przez tworzenie warstwy gliny i ośmioletni płodozmian. Najlepsze gleby „pszeniczne” to „czarnoziemy czyli rędziny”, inaczej mówiąc gliniaste gleby na pokładzie kredy. „Nasi uczeni” stwierdzają, że rosnące na takiej „rędzinie” rośliny wskazują „na obecność wapna”. Ale i na takiej „rędzinie” = „czarnoziemie”, pszenica udaje się raz na 5-8 lat. Powszechnie stosuje się nawożenie gleby silnie zasadowym „marglem” – raz na 21 lat i nawożenie wapnem lub gipsem – raz na 2-4 lata.

Odchodzi się od tradycyjnej 3-polówki na „nowoczesny” system „wielopolowy”: 5-8-16 polowy.

A co to oznacza? Nie mniej ni więcej – żyzność gleby spadła kilkukrotnie! A dlaczego? Ano dlatego, że gleby zostały wyjałowione i zupełnie zakwaszone!

Jeżeli w tradycyjnej „trójpolówce” dzielono dany obszar na trzy części, teraz pole dzielone jest na części 5. A najczęściej na osiem a nawet 13 i więcej!

Wikipedia:
„Trójpolówka – sposób uprawy roli polegający na podzieleniu pola na trzy części. Każdego roku uprawiane są tylko dwie z nich, a trzecia ugoruje, co pozwala na „odpoczywanie” ziemi. Jedno pole obsiewano jesienią zbożem ozimym, drugie obsiewano wiosną zbożem jarym, a trzecie pole ugorowane stanowiło pastwisko.

Co roku zmieniano kolejność upraw na poszczególnych polach. Ugorowano ziemię, która wiosną obsiana była zbożem jarym dojrzewającym później niż ozime. Po zbiorach jarki pole stawało się pastwiskiem do jesieni następnego roku, kiedy obsiewano je oziminą.

Grunty całej wsi podzielone były na 3 części, a poszczególni właściciele mieli udział w każdej części. Wymuszało to wspólną pracę zwłaszcza przy żniwach. Trójpolówkę jako zasadę gospodarowania wprowadził w Europie Zachodniej Karol Wielki. W Polsce trójpolówka pojawiła się w II połowie XII wieku, zaczęła się upowszechniać w wiekach XIII i XIV w związku z rozwojem lokacji na prawie niemieckim. W Polsce trójpolówkę wprowadzili cystersi.

Od wieku XVIII ugór zaczęto zastępować uprawą roślin okopowych (rzepa, brukiew, burak, ziemniak) i motylkowych (koniczyna, łubin, wyka).”

„Czteropolówka jest nieco bardziej skomplikowaną formą płodozmianu trójpolowego, ponieważ tereny uprawne dzieli się tu na cztery pola i kolejno uprawia na nich poszczególne gatunki lub grupy roślin w czteroletniej rotacji. Klasyczna czteropolówka powstała w Anglii w XVIII wieku, obejmowała rośliny okopowe, zboża jare, rośliny motylkowe oraz zboża ozime. Stopniowo rozprzestrzeniła się w Europie zastępując dawny system uprawy.

Często nazywana jest także czteropolówką norfolską.”

Jeżeli w tradycyjnej „trójpolówce”, nastawionej na pszenicę, na polu o powierzchni 10 hektarów, o wydajności zbioru „10 jednostek z hektara”, co roku otrzymywano 33,3 „jednostki zboża”, to w przypadku „4-polówki” zbierano rocznie jedynie 25 „jednostek”. W przypadku „pięciopolówki” – mamy „20 jednostek” pszenicy z naszych 10 hektarów.

A w praktyce otrzymywano jeszcze mniej, bo wydłużano okres „ugorowania” kawałka ziemi i przywracania gleby do „żyzności” przez ugorowanie, nawożenie, uprawę roślin okopowych i motylkowych.

Jak widać, drastycznie spadła wydajność rolnictwa, przy takiej samej liczbie pracowników!

Wikipedia: „Płodozmian określa również strukturę zasiewów, będącą podstawą do ustalenia typu płodozmianu. Rotacja może następować w cyklach kilkuletnich lub kilkunastoletnich, wiążąc się z hodowlą zwierząt (płodozmiany paszowe, pastewne), czy też z przemysłem rolniczym (płodozmiany przemysłowe). Głównym celem stosowania płodozmianu jest uzyskanie dzięki odpowiedniemu zmianowaniu roślin wzrostu żyzności gleby, co wiąże się ze zwiększeniem ilości i jakości produkcji roślinnej oraz pośrednio zwierzęcej gospodarstwa. Płodozmian odgrywa dużą rolę w zapobieganiu groźnym chorobom roślin uprawnych, często jest główną metodą ich zapobiegania, a bywa, że jedyną. Odgrywa również dużą rolę jako jedna z metod zwalczania chwastów.
Z czasem trójpolówka klasyczna ewoluowała w system płodozmianowy, trójpolówkę bezugorową, gdzie zamiast zostawiać pole ugorem, zaczęto obsiewać je roślinami motylkowymi lub okopowymi. W Polsce ulepszoną trójpolówkę wprowadzono na przełomie XVIII i XIX wieku. Nowoczesny płodozmian wywodzi się bezpośrednio z trójpolówki bezugorowej, znano go i stosowano w XVI wieku we Flandrii, udoskonalono w klasyczną czteropolówkę, zwaną płodozmianem norfolskim w 1731 w Anglii, która obejmowała zboża ozime i jare, rośliny motylkowe i okopowe; w Niemczech pod koniec XVIII wieku płodozmian propagował Albrecht Daniel Thaer, w Polsce natomiast ksiądz Jan Krzysztof Kluk, a w początkach wieku XIX Jan Nepomucen Kurowski, Michał Oczapowski, czy Dezydery Adam Chłapowski.”

Owszem, na pozostałych częściach pola jest nie tylko „ugór”. Sadzi się ziemniaki (które niszczy zaraza), lub owies. Świetnie udaje się koniczyna! A to z kolei oznacza, że w glebie jest brak azotu!

Przejście z tradycyjnego systemu „trójpolowego”, na „nowoczesny wielopolowy”, został wymuszony przez ogólną zmianę klimatu, co spowodowało drastyczne wyjałowienie pól uprawnych!

Nie znajduję innego, logicznego wytłumaczenia…

Zacytuję współczesne „źródło rolnicze”.

https://www.agropolska.pl/uprawa/nawozenie/przyczyny-i-skutki-zakwaszania-gleb,157.html
Zakwaszanie gleb związane jest z głównie z negatywnym wpływem klimatu, w którym występuje przewaga opadów nad parowaniem. Powoduje to ciągłe przemieszczanie składników pokarmowych, przede wszystkim związków zasadowych w głąb profilu glebowego.

Rozkładająca się w glebie materia organiczna pochodząca z resztek roślinnych: obornika, nawozów zielonych, jak również oddychające korzenie roślin, są źródłem znacznych ilości CO2, który wpływa na wzrost zakwaszenia. Zakwaszeniu sprzyjają również naturalne procesy przemian związków organicznych i związków azotu.

Człowiek swoją działalnością także przyczynia się do pogłębiania tego zjawiska poprzez:

. produkowanie dużych ilości gazów do atmosfery: dwutlenku siarki, tlenków azotu i dwutlenku węgla, które docierają do gleb w postaci kwaśnych deszczy i tzw. suchego opadu;
. stosowanie nawozów mineralnych, zwłaszcza azotowych i potasowych fizjologicznie kwaśnych.

Stopień zakwaszenia gleb w Polsce jest zróżnicowany. Wg IUNG-PIB w Puławach największy procent gleb bardzo kwaśnych i kwaśnych znajduje się w województwie podlaskim, mazowieckim, łódzkim i podkarpackim, najmniejszy w opolskim i kujawsko-pomorskim.

Skutki zakwaszania gleb mogą prowadzić do zmniejszenia przyswajalności podstawowych składników niezbędnych dla rozwoju roślin:

.azot – zostaje wypłukany poza zasięg systemu korzeniowego, który ze względu na obecność toksycznego glinu jest płytki i słabo rozwinięty;

fosfor – przechodzi w trudno rozpuszczalne w wodzie połączenia z glinem i żelazem, w takiej formie jest niedostępny dla roślin;
potas – w warunkach gleb kwaśnych niewielkie przekroczenie zapotrzebowania roślin na potas powoduje znaczący wzrost pobierania tego składnika. Jest to niekorzystne szczególnie dla roślin paszowych – u zwierząt mogą wywołać tężyczkę pastwiskową;
magnez – na kwaśnych glebach jest niedostępny dla roślin;
molibden – uregulowanie odczynu podnosi przyswajalność tego pierwiastka;
pozostałe mikroskładniki – ich dostępność maleje wraz ze wzrostem pH gleby i przechodzą w formy chemiczne niedostępne dla roślin. Powoduje to występowanie chorób fizjologicznych, a tym samym obniżkę plonowania i pogorszenie jakości ziarna.

Zakwaszenie może także zwiększyć ruchliwość niebezpiecznych dla roślin i ludzi pierwiastków, głównie metali ciężkich, których nadmierna koncentracja dyskwalifikuje rośliny na cele konsumpcyjne i stanowi poważne zagrożenie. Silne zakwaszenie gleb ogranicza aktywność drobnoustrojów biorących udział w rozkładzie materii organicznej m.in. słabo i wolno rozwijają się wolno żyjące w glebie Azotobakter oraz mikroorganizmy współżyjące z większością roślin bobowatych (dawniej motylkowatych). Następuje również osłabienie intensywności przebiegu procesu pobierania wolnego azotu z powietrza oraz składników pokarmowych do głębszych warstw gleby. Konsekwencją /zakwaszenia/ jest spadek żyzności gleby i pogorszenie jej jakości.

I jeszcze: „Do roślin silnie reagujących na zakwaszenie gleby, zalicza się: pszenicę, jęczmień, kukurydzę, rzepak, gorczycę, buraki, bobik, koniczynę, nostrzyk, wykę, soję, kapusty, konopie, mak, cebulę, szpinak, czosnek, seler, sałatę, a z drzew owocowych: wiśnię, czereśnie, śliwę, morelę, brzoskwinię, winorośl i orzecha włoskiego.”
Źródło: https://polifoska.pl/porady/76-zakwaszenie-gleb-powoduje-nierownomierny-wzrost-i-plonowanie

Myślę, że opisy roślin stosowanych do płodozmianu w roku 1847 będą bardziej zrozumiałe dla rolników i agrotechników jak dla mnie. Ale moim zdaniem, na terenach odwiedzanych przez studentów z Marymontu, nastąpiła jakaś klimatyczna katastrofa. Woda powodziowa lub niezwykle długotrwałe, padające przez kilka lat kwaśne deszcze, musiały niemal całkowicie wypłukać z gleby czynniki odżywcze, szczególnie azot, tworząc warstwę silnie kwasową. Dlatego też wszyscy jak szaleni glebę „marglują” i „wapnują”, by stała się bardziej zasadowa. I dlatego też „świetnie udaje się uprawa” na polu gdzie kiedyś wyrzucano kości – po prostu był tam fosfor, jakimś cudem jeszcze nie wypłukany przez deszcze.

Cytat: „W 1840 roku Justus von Liebig stwierdził, że roślina potrzebuje do wzrostu oprócz związków zawartych w gnojówce także związków fosforu. Dostępnymi nawozami zawierającymi fosfor były mączka kostna i guano. Związki fosforu w wymienionych substancjach nie są bezpośrednio przyswajalne przez rośliny. Liebieg działał na nie kwasem siarkowym i przekształcił je w rozpuszczalne w wodzie fosforany.

Pierwszym nawozem mineralnym był superfosfat. Został wyprodukowany w roku 1842 przez Johna Benneta Lawesa.”

W innym miejscu Wikipedia twierdzi, że metodę produkcji nawozów fosforowych opracował Liebig w Monachium – gdzieś pomiędzy 1852 a 1859. Süd-Chemie która pierwsza w świecie zaczęła produkować nawozy fosforowe według pomysłu Liebiga, powstała w roku 1857.

A „fabryki nawozów z kości”, pojawiły się na Wystawie Światowej w Wiedniu w roku 1873.

Pozostaje sprawą niezrozumiałą, skąd wzięły się na tak wielkich obszarach Polski takie ogromne ilości piasku i gliny?

Jeżeli w połowie XIX wieku istniały w Polsce winnice oraz sady brzoskwiniowe i figowe, to może nie są całkowitą bajką XVI-wieczne opisy zachodnich podróżników, którzy twierdzili że widzieli w Wiśle i Bugu krokodyle? Kiedyś te opisy uważałem za zupełne brednie. Teraz mam mieszane uczucia…

Jak zrozumieć to, że wszędzie przy dworach są zakładane inspekty, oranżerie i „ogrody angielskie”?

Wikipedia: „Ogród angielski – popularny od XVIII w. typ ogrodu, zrywający ze sztucznością i rygorami ogrodów barokowych (np. ogrodów francuskich), nawiązujący do naturalnych ogrodów krajobrazowych. W ogrodzie angielskim dominującymi wartościami są: swoboda, romantyzm oraz naturalność.”

Ja to rozumiem tak: sadzili przy domach (pałacach) co się tylko uratowało lub nowego wyrosło w terenie. Trzeba było działać szybko, więc nikt się nie bawił w „równe grządki francuskie”. Co wyrosło przy domu (pieczołowicie nawożone obornikiem), to przetrwało…

I jeszcze jeden cytat: „Pomarańczarnia (oranżeria) – budynek ogrodowy, parterowy, wolno stojący lub połączony z tarasem, ogrzewany.

Pomarańczarnie budowano jako budynki o wysokich i szerokich oknach, zwłaszcza od strony południowej, często dach też był szklany. Wewnątrz mieściło się jedno duże albo kilka mniejszych pomieszczeń. Pomarańczarnie służyły do hodowli roślin egzotycznych (pomarańcze – stąd nazwa budynku, cytryny, itp.). Pełniły też funkcję ogrodów zimowych. Budowano je w parkach, ogrodach pałacowych, przy rezydencjach itp. od XVII do XIX wieku.”

Dodatkowe linki:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jpol%C3%B3wka
https://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82odozmian
https://pl.wikipedia.org/wiki/Czteropol%C3%B3wka
https://pl.wikipedia.org/wiki/Brzoskwinia_zwyczajna
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strefy_mrozoodporno%C5%9Bci
https://pl.wikipedia.org/wiki/Figa
https://fr.wikipedia.org/wiki/Figue
http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/inne-uprawy/chwasty-8211-wskaznik-zasobnosci-gleby,50159.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jednopol%C3%B3wka
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwupol%C3%B3wka
http://www.wodr.poznan.pl/baza-informacyjna/srodowisko/ochrona-srodowiska/ochrona-srodowiska-w-gospodarstwie-rolnym/item/2090-zakwaszenie-gleby
https://kalendarzrolnikow.pl/2846/przyczyny-i-skutki-zakwaszania-gleb-oraz-jak-im-przeciwdzialac
https://www.agropolska.pl/uprawa/nawozenie/przyczyny-i-skutki-zakwaszania-gleb,157.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ogr%C3%B3d_angielski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Oran%C5%BCeria
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9E%D1%80%D0%B0%D0%BD%D0%B6%D0%B5%D1%80%D0%B5%D1%8F
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nawozy_fosforowe
https://de.wikipedia.org/wiki/Justus_von_Liebig

 

ŁĄKI, BAGNA, MELIORACJA, LASY

W cytowanym opisie widać totalne „problemy z sianem”. W niektórych okolicach jest zupełny brak siana, w innych za podściółkę dla bydła i jako nawóz, którym nawozi się pola, stosuje się liście i igliwie z lasu. O ile taki las jest w okolicy.

Jeżeli wieś posiada teren łąkowy, sianokosy są przeprowadzane trzy razy do roku. Na Podlasiu dwa razy do roku, albo raz do roku, bo nie ma rąk do pracy a „robotnik jest za drogi”.

Ale warunkiem uzyskania dobrego siana jest nawodnienie bagnistej łąki! Ja tego zupełnie nie pojmuję!

Takie sposoby nadają się na uprawy ryżu, a nie zwykłej trawy! A zalewają łąki 3 razy na tydzień w rok suchy i raz na tydzień w rok deszczowy. Przy tym, warunkiem koniecznym by wiosną wyrosła trawa, jest całkowite zalanie terenu jesienią. W przeciwnym przypadku wiosną rośnie tylko mech i jakieś „kępy”, które trzeba pracowicie wyciąć piłą.

Mamy podane, że z morgi magdeburskiej otrzymuje się 20 cetnarów siana. Jeden cetnar warty jest 3 złote. Morga „magdeburska” to 0,2553 ha. Cetnar / centar = około 50 kg. Czyli że z jednego hektara zbierali rocznie około 4 tony siana o wartości 240 zł. Lub jakieś 2 tony z hektara, przy założeniu że „morga” = 0,56 ha.

Obecnie podobno jest tak /znalezione w internecie/: „Pytanie bardzo ogólne / ile siana z hektara/, zależy od rodzaju traw, ziemi, pogody oraz nawożenia. Przyjmijmy wszystko średnie to wyjdzie nam jakieś 3,5 tony siana za pierwszym razem, za drugim pewnie połowa albo i więcej więc około 2 tony siana na koniec około tona siana. Łącznie przy dobrych warunkach wyjdzie nam około 6,5 tony siana z hektara na rok przy trzech pokosach. Ale to tylko w dobrych latach. Przeciętnie to 5 ton siana.”

Niemal wszędzie tereny są zabagnione, a oni je dodatkowo „podlewają” wodą płynącą rowami, które budują przejeżdżający przez Polskę „cudzoziemcy”. Aby było dziwniej, po pewnym czasie te rowy nawadniające przestają funkcjonować. Teren stał się pochyły „w drugą stronę”?

To jest niezwykle istotne. Wszędzie mokre łąki i bagniste gliniane pola, a oni je jeszcze nawadniają! Ja tego zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć!

W wielu okolicach dotkliwy brak drewna. Co powoduje problemy nie tylko „budowlane” ale wręcz egzystencjalne. W wielu okolicach do ogrzewania i gotowania potraw służy suszony nawóz!

Ale na ogół nawóz zwierzęcy i ludzki jest tak cenny, że chłopi są zobowiązani oddawać nawóz „panu”. Tak samo jak powstały popiół!

Warto dodać, że w jednych okolicach lasy się sztucznie nasadza a wycina starodrzew, w innych okolicach jest rabunkowa wycinka – jak w Puszczy Kampinowskiej. Autor sprawozdania tłumaczy to „potrzebami budowlanymi Warszawy”.

https://rolniku.pl/forum/lakowe/ile-jest-siana-z-hektara/

 

ZWIERZĘTA

Z ptactwa hoduje się indyki i kaczki – akurat te mamy wymienione w tekście. Są wymienione kilkukrotnie świnie, ale chyba jest mało krów. Autor wymienia napotkane rasy krów sprowadzone z Tyrolu, Szwajcarii lub Pomorza (Żuław) – „dla uszlachetniena krajowej rasy”. Cytat: „Widać, że na samym sianie i słomie, jak w innych miejscach kraju, rasa krajowa bydła bardzo upadła.” To te krowy jadły tylko siano i słomę a nie trawę?. Jedna krowa daje 60 złotych rocznie „czystego zysku”.

A korzec żyta kosztuje na dobrej ziemi aż 64 złote (cena maksymalna)…

Za to są wszędzie ogromne stada owiec, hodowane nawet na podlaskich zabagnionych łąkach. Zupełnie niezrozumiałe.

Są konie „fornalskie i dworskie / stajenne” oraz „woły pociągowe”. Jeżeli wszędzie do pługa zaprzęga się woły, to do czego służą te „konie”? Nie jestem w stanie zrozumieć opisów „końskich”, choćby z podlaskiej hodowli z Janowa. Sprowadzono jakieś „koniki z Wiatki”, specjalnie do krycia „chłopskich klaczy”. A te konie „janowskie” – to jakieś dzikie bestie! Zupełnie jak w opisie osła z encyklopedii „Nowe Ateny” ( pierwsza polska encyklopedia powszechna autorstwa Benedykta Chmielowskiego. Encyklopedia miała dwa wydania, pierwsze w latach 1745–1746, drugie uzupełnione i rozszerzone, w latach 1754–1764.). U Chmielowskiego „koń jest taki jaki każdy zna”, a „osioł” jest straszliwą, groźną – wręcz szatańską – bestią. I to pisze uczony ksiądz, który chyba czytał w świętych księgach coś na temat osłów?

♫ – OFF TOPIC – Husaria na osłach
https://kodluch.wordpress.com/2018/06/11/%e2%99%ab-off-topic-husaria-na-oslach/

Co ciekawe, na Podlasiu „konie hodują też na sprzedaż, bo pastwiska są ogromne, ale konie mają małą wartość, więc ta działalność nie przynosi korzyści.”

Nie twierdzę, że chłopskie konie to po prostu nasze osły a janowskie „ogiery” sprowadzone z Anglii to dzisiejsze konie. Nie mniej jednak pozostaje pytaniem otwartym, dlaczego na wsiach orkę wykonywano wołami a nie końmi…

Dlaczego autor sprawozdania podkreśla że w jednym dworze „mają dwa wyhodowane przez siebie ogiery do powozu”.

Jak przy takich cenach żyta (owies był pewnie ze trzy razy tańszy) oraz małych poletkach hodować konie?

A policzmy szacunkowo, ile pola potrzebuje rolnik by wyżywić zimą konia lub krowę?

Koń potrzebuje na zimę 2,5 tony siana + 2,5 tony koncentratu (powiedzmy owsa) + 0,5 tony „dodatkowych składników”, na przykład marchwi. Czyli że rolnik potrzebował dla jednego konia jakieś 2 – 3 hektarów!

Krowa samego siana potrzebuje na zimę 3 – 6 ton! Plus 3 – 4 tony kiszonki i jeszcze z tonę dodatkowej karmy. Krowa może „przeżyć” zimę i na samym sianie, ale mleka będzie dawać tyle co koza.

A pamiętajmy jeszcze, że był okres co najmniej trójpolówki. Z 1,5 morga, czyli jakieś 0,75 hektara może by dało się wyżywić konia. Ale dwóch koni czy krowy z koniem już raczej nie!

Uwaga. Założyłem za tekstem, że chodzi o „morgi pruskie” (magdeburskie). Morgi „inne” mogły mieć powierzchnię nawet = 0,56 ha, co nie zmienia postaci rzeczy. Dalej „mamy deficyt pola”.

.http://www.kortiks.ru/litera/tehnologiya_izgotovlenie_kosy
.http://igor-grek.ucoz.ru/news/seno/2015-06-19-641
.http://igor-grek.ucoz.ru/publ/tekhnologii/kuz_vs_his/7-1-0-1152
.http://igor-grek.ucoz.ru/publ/ehtimologija/chertezh/4-1-0-99

 

DOMY i CHATY

Kurne chaty budowano w Polsce jeszcze końcem XIX wieku, jak to opisałem tutaj:

Na zrąb i słup…
https://obserwatorpolityczny.pl/?p=28823

Dlatego nie powinno nas dziwić że w połowie XIX wieku takie budynki były powszechne. Chłopskie domy budowano albo z gliny zmieszanej z sieczką albo z drewna. Nowym „wynalazkiem” była chałupa dzielona po połowie przez ludzi i zwierzęta. I to jest „najnowszy niemiecki patent roku 1847”!

A tak budowano wiejskie chaty jeszcze w latach 30-stych XX wieku. I to nie na jakichś zabitych dechami wioskach w Polsce, ale na terenach bogatych, o dużej kulturze rolnej i budowlanej.

Nowym wynalazkiem jest pokrywanie zagród „słomą targaną” czyli „dekowaną”. Brakowało zwykłej, długiej słomy na dachy?

Domy dworskie bywają „całkowicie murowane” – ale chyba nie jest to regułą, jeżeli w niektórych miejscach widzimy z tego powodu zachwyty autora sprawozdania.

Ogólnie rzecz ujmując, to całe sprawozdanie z wyprawy badawczej jest jedną wielką propagandą sukcesu! Już mamy zbudowane „murowane domy”, już są „fabryki” = gorzelnie i browary. Lada moment wyrosną drzewa w nowo zbudowanej wsi. Jeszcze kilka lat i nawożona gliną i gipsem łacha piasku będzie rodzić zboże!

Prawda wyziera zgoła inna. Miasta są wyludnione, zrujnowane i zajmują je jacyś „żydzi”. Kościoły walą się w ruinę, poza jednym, zadbanym kościołem i to z cmentarzem. Klasztor na Świętym Krzyżu dopiero co opustoszały, ale już turyści dziurawią swymi podpisami miedziany dach. W środku są nienaruszone ołtarze z niedawno namalowanymi obrazami. Nikt jeszcze niczego nie zdążył rozszabrować. Leżący niedaleko klasztor w Świętej Katarzynie – „właśnie się spalił”, i to tak dokładnie, że została tylko kupka gruzu. Drugie co wielkości miasto w Polsce, czyli Lublin, ma za najdostojniejsze gmachy: „dawny trybunał, więzienie, koszary i urząd gubernatora”.

 

PRZEMYSŁ

W dziedzinie „przemysłu” mamy jakiś początek XVIII wieku a nie 150 lat później! Ale „propaganda sukcesu” jest niebywała! Autor co chwila zachwyca się budynkami „przemysłowymi” przy jakimś dopiero co postawionym dworze i świeżo wybudowanej wiosce. Wymienioną mamy JEDNĄ cegielnię, jakiś wapiennik, cukrownię ze „średniowieczną” a dopiero co opanowaną technologią. Mamy częściej spotykane „browary i gorzelnie”, oraz jedną niedokończoną destylarnię wódek – bo zabrakło kredytu.

A pierwsze laboratoryjne aparaty destylacyjne Aeneasa Coffey’a opatentowane koło roku 1830 trafiły do przemysłu w latach 1862-1863, po tym jak się nauczono produkować rurki miedziane, a Justus von Liebig wymyślił chłodnicę. O „gorzelniach, destylarniach” i o „wódce w gospodach” nikt nie mógł słyszeć w roku 1847…

Warto przypomnieć, że pierwsza na świecie instalacja do ciągłej destylacji ropy naftowej, powstała w Baku, w roku 1873…

Pierwsza na świecie cukrownia powstała w 1802 w Konarach na Dolnym Śląsku. Pierwsza cukrownia w Galicji – 1823 (Pużniki, obecnie Ukraina), w Królestwie Polskim – 1829 (Guzów, 1839 – Częstocice). Te pierwsze cukrownie budował Henryk Łubieński, inicjator założenia Huty Bankowej w Dąbrowie Górniczej i budowy Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej Odlew tablicy z jego popiersiem w Hucie Bankowej był pierwszym w Polsce odlewem z surowca wytopionego na koksie (1839).

Proszę zwrócić uwagę na to, że w swojej wędrówce po kraju (dziennie pokonywali pieszo co najmniej 25 km!), ani razu nie spotkali tartaku!

Zauważamy też, że nie ma ani jednej fabryki szkła! A piachu i gliny wokół „skolko ugodno”. No cóż, by wydmuchać szkło które jakimś cudem by się dało wytopić z pomocą koksu, a potem by wydmuchać taflę okienka, potrzeba jeszcze banalnego detalu. Rurki – „piszczeli” – którą można by zastosować przy „dmuchaniu”. A musi być metalowa i mieć „odporność na temperaturę” – powiedzmy – minimum 900 stopni Celsjusza…

Mamy za to w opisie jakieś dwie potażnie, co wyrabiają potaż. Faktycznie jest sukces! Niedługo go oczyszczą i ktoś wymyśli że nada się jako nieodzowny dodatek do produkcji szkła!

Za to wszędzie się kopie! Torf i „lignity”, rudę „żelaza bochenkowego” w jakiejś warstwie iłu z muszlami amonitów, które na powietrzu się rozpadają. A przede wszystkim wszędzie kopalnie „margla”, wapna, gipsu – głównie stosowane jako nawóz wysiewany na pola.

Mamy cudowny opis papierni – czysty początek XVIII wieku!

Mamy fryszerki – czyli zwyczajne kuźnie a nie procesy „fryszerskie” – jak nam to tłumaczy współczesna nauka. „Wielkie piece”, to duże dymarki. W odróżnieniu od glinianych dymarek, są wymurowane z cegieł ogniotrwałych, powstałych ze sproszkowanej, uprzednio wypalonej w bardzo wysokiej temperaturze ceramiki.

Wielkie, niegdyś bogate kopalnie Olkusza całkowicie zalane. Ale wydobywa się już węgiel, i to tak dobry, że się go koksuje w kopcach pod gołym niebem, niczym drewno na węgiel drzewny. Drewno w kopalni jest tak cenne, że po skończeniu jednego wyrobiska, z narażeniem życia „wyrywa się” co się tylko uda. A głębokość kopalni to góra 50 metrów!

Za to już się pojawiły piece pudlingowe i walcownie! Walcuje się żelazo oraz cynk! A jak jest blacha cynkowa – można robić baterie elektryczne. Mając blachę żelazną, można zacząć myśleć o produkcji „średniowiecznych zbroi rycerskich” oraz „blachy żelaznej kotłowej”. Są też pierwsze maszyny parowe!

Zupełnie rozbraja opis procesu produkcji soli w Ciechocinku z 5% solanki, oraz opis jedynej w Polsce fabryki siarki. Jak jest siarka, to można zrobić proch dla górników w Dąbrowie!

Ale mamy jeszcze w Polsce drugi okręg przemysłowy, ze stolicą w Suchedniowie, gdzie są warsztaty wyrabiające kosy, lemiesze, sierpy, noże, młotki, patelnie, żelazka, moździerze, siekiery, śruby, szczypce, maszynki do kawy, zamki, kłódki itd.

Odlać żeliwne „żelazko bezprzewodowe” czy moździerz? Mogli! Wykuć nóż, siekierę czy młotek? Mogli! Ale „maszynka do kawy”? Śmiem wątpić! Wszak mamy w opisie jedyną „skomplikowaną maszynę rolniczą” w postaci ręcznego, jednokołowego siewnika, sprowadzonego aż z Anglii.

A już śruba czy kosa? Wątpię! Chyba, że klepali zakrzywione noże które przytwierdzano do krótkiego styliska by zrobić „kosę wołynkę”, inaczej „garbatkę” – bo się przy koszeniu za pomocą tego przyrządu człowiek niepomiernie garbi.

Tak wygląda „kosa -wołynka” (Коса-горбуша):


https://i.mycdn.me/image?id=853298155805&t=3&plc=WEB&tkn=*T8d4mF5YSZzGXWGFix6_WTax-Fs

O tym, że nie zmyślam, pisze autor omawianego tekstu. Mamy informację, że „pan” płacił chłopu za „koszenie kosą” 1,06 złotego, a za koszenie sierpem równą złotówkę dziennie. Gdyby stosowano „znane nam kosy” (zwane w Rosji „litwinkami” – bo na całą Polskę i całą Rosję była jedna fabryka pod Wilnem, lub „kosami Scytów”, albo „scytyjskimi” – w USA), to by opłata za koszenie kosą „litewką” w stosunku do koszenia sierpem, miała by się jak – powiedzmy 5:1. Albo i więcej! A raczej 10:1. A tu mamy 6% różnicy w opłacie, czyli wydajności!

Przypomnę, że do wykucia kosy potrzebna jest stalowa, duża „forma” oraz stalowy, długi płaskownik. To nie może być żelazo, które jak twierdzi Wikipedia „jest 1000 razy bardziej miękkie od stali”.

A na razie to oni są w roku 1847 na etapie kucia żelaza dymarkowego, tylko otrzymywanego w trochę większych, jednorazowo ilościach.

A to i tak sukces! Statystyki drugiej połowy XIX wieku informowały że w ostatnich latach wieku XVIII produkowano na całej planecie rocznie 4 tony (4 tysiące kg!!!) stali!

Więc i o „lemieszach” żelaznych raczej należy zapomnieć – w tekście jest czarno na białym (i to w niejednym miejscu), że w całym kraju używano pługów drewnianych (socha), ciągniętych przez 2 lub 4 woły, bo pewnie konie są jeszcze dzikie i dopiero trwa ich oswajanie w Janowie Podlaskim. Żelazne pługi pokażą światu na Wystawie w Wiedniu, w roku 1873. Kropka!

Zresztą, jak czytamy, łopaty też jeszcze robią z drewna!

A w oddali dymi i gwiżdże luksusowy pociąg dalekobieżny Warszawa – Wiedeń. Tylko nie wiadomo z czego zbudowano tory, bo pierwsze żeliwne szyny chyba się niebawem dopiero zacznie odlewać…

Psuje to wszystko dodatkowo informacja, że Kopalnia „Ksawery” była kopalnią odkrywkową do roku 1875. Wikipedia: „Kopalnia została założona przez Józefa Patrycjusza Cieszkowskiego i początkowo była eksploatowana metodą odkrywkową. Dopiero w 1875 r. po budowie szybu „Koszelew” (od nazwiska rosyjskiego dygnitarza) stan ten uległ zmianie i rozpoczęto budowę kopalni z prawdziwego zdarzenia. Pamięć o szybie dochowała się do dziś i stąd część dzielnicy (kolonia) położonej wzdłuż drogi biegnącej z Będzina do Dąbrowy Górniczej nazywana jest Koszelewem (dziś ulica Koszelew).”

Więc nasze omawiane sprawozdanie, mówiąc o szybie kopalni Ksawery, opisuje stan z roku po 1875…

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksawera_(B%C4%99dzin)
http://www.dabrowa.pl/dg_zaklad-kopalnia_ksawery.htm
https://en.wikisource.org/wiki/The_New_International_Encyclop%C3%A6dia/Reapers
https://smallfarmersjournal.com/mowing-with-scythes/
https://sites.google.com/site/bskamalov/Home/bronza/bronza-2
https://vaduhan-08.livejournal.com/70843.html
https://en.wikipedia.org/wiki/Aeneas_Coffey
.http://www.kortiks.ru/files/publ/1396288066.jpg
.http://steel-guide.ru/praktika/proizvodstvo-ruchnyx-kos-v-rossii.html
.http://steel-guide.ru/praktika/kuznechnaya-svarka-stali.html
https://chispa1707.livejournal.com/3129367.html
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A5%D0%BE%D0%BB%D0%BE%D0%B4%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D0%BD%D0%B8%D0%BA_%D0%9B%D0%B8%D0%B1%D0%B8%D1%85%D0%B0
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9B%D0%B8%D0%B1%D0%B8%D1%85,%D0%AE%D1%81%D1%82%D1%83%D1%81%D1%84%D0%BE%D0%BD
https://en.wikipedia.org/wiki/Justus_von_Liebig
https://en.wikipedia.org/wiki/Condenser_(laboratory)#Liebig_condenser
https://pl.wikipedia.org/wiki/Justus_von_Liebig
https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_%C5%81ubie%C5%84ski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cukrownia

 

STOSUNKI SOCJALNO-FINANSOWE

Jeżeli chodzi o miasta, to jak widzimy, stały się one prywatne. Już nie są terenem wynajmowanym od miejscowych. Miasta nie tylko się „usamodzielniły” ale zostały całkowicie sprywatyzowane. Lecz ich „prywatyzacja” chyba nie doprowadziła do ich rozwoju. Raczej widzimy ich upadek.

Więcej informacji otrzymujemy z terenów wiejskich. Wsie i dwory są chyba nowe i budowane oddzielnie od siebie. Mamy etap „pańszczyzny komorniczej”. To znaczy – jak nam to wyjaśnia tekst – chłopi teraz wynajmują „od pana” zagrodę i 1,5 morga pola. Dostają jeszcze jak w czasie „komunizmu pańszczyźnianego” dodatkowo furę siana i korzec żyta. Za to muszą pracować jeden dzień w tygodniu. W innych wsiach są komornicy 2, 3 i nawet już „4-dniowi”. Pozostałe dni w tygodniu komornicy „wynajmują się u pana”, za co dostają za dzień pracy w zimie 15 – 18 groszy, wiosną 24 grosze, a w czasie żniw 1 zł i 6 groszy. Od skoszenia morga ziemi dwór płaci 2 złote, skąd by wynikało, że dzienna wydajność żniwiarza to skoszona 1 morga zboża.

W innej części Polski zarabiają dziennie od 12 groszy (pielenie i kopanie ziemniaków) do 1 zł i 6 groszy przy koszeniu kosą. Koszenie sierpem opłacane jest 1 złotówką dziennie. Praca cepem kosztuje 18 groszy dziennie.

Jak widać „koszty pracownicze” są podobne w całej Polsce.

Około 50 kg siana kosztuje 3 zł
Piasek kosztuje 9 zł za sążeń sześcienny.
Krowa daje rocznego zysku 60 zł
Korzec (prawdopodobnie) bardzo drogiego żyta – 64 zł

Roczny zysk z kopalni rudy żelaza 11 tysięcy zł. (17 zł za sześcienny sążeń urobku – tylko dwa razy więcej jak zwykły piasek?)
Fabryka siarki jedyna w Polsce – zysk roczny 18 tysięcy zł.
15 stawów rybnych (jedyne takie gospodarstwo w Polsce) – zysk roczny 40 tysięcy zł

Przypomnę z innej opowieści, że tam mieliśmy w podobnym okresie taki kosztorys:

Koszt roczny utrzymania koni i człeka do nich to 2 tysiące złotych.

Cegła – 30 zł /1000 szt
5 zł przywiezienie tysiąca cegieł z najbliższej cegielni.
Fura piasku 1 zł
Brama z furtką i zamknięciami – 200 zł
Dachówka 129 zł / 1000 szt ( innym rachunku po 90)
Murarz zarabia 1 zł od łokcia muru

https://kodluch.wordpress.com/2017/12/09/%e2%99%ab-off-topic-o-powazkach-nietypowo/

♫ – OFF TOPIC – Zworniki (część 1 – o Konstytucji 3 Maja… )
https://kodluch.wordpress.com/2018/11/19/%e2%99%ab-off-topic-zworniki-czesc-1-o-konstytucji-3-maja/

O pańszczyźnie:
https://kodluch.wordpress.com/2018/10/09/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-8/

O cenach w dawnej Polsce:
https://kodluch.wordpress.com/2018/09/11/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-2/

Jak widać, stosunki na wsi są niemal takie same jak opisują to materiały źródłowe z lat 1807-1816:
https://kodluch.wordpress.com/2018/10/29/%e2%99%ab-off-topic-troche-prywaty-czesc-2/

A tu przypominam wpis o „prywatyzacji ziemi”
https://kodluch.wordpress.com/2018/10/02/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-6/
https://kodluch.wordpress.com/2018/10/05/%e2%99%ab-off-topic-synteza-czesc-7/

Przez 30-40 lat nie ma żadnego postępu? Ano jest! W paru miejscach mamy informację, że w ciągu kilku albo kilkunastu lat dochód majątku wzrósł trzykrotnie. Jednocześnie „ Kiedyś starano się by w majątku było jak najwięcej chłopów. Pan zgadzał się na mniejszy dochód a chłopi obrabiali panu wszystkie pola. Teraz wzrosła liczba ludności, wzrosła wycena majątków i wzrosły czynsze dzierżawne. Dlatego teraz i panowie nie są bogaci a chłopi są nadal biedni. W nowoczesnych gospodarstwach wyrzeczono się pańszczyzny.”

A w innym miejscu: „Właściciel prowadzi wzorcowo rachunki wydatków i „wniosków”. Co miesiąc rachunki kasowe są sprawdzane, tak jak i ilość zwierząt w stajniach i szopach. Kasjer wpisuje wszystko do dziennika kasowego z upoważnienia zarządcy majątku.”

Ja to rozumiem w ten sposób. Do pewnego momentu był „komunizm pańszczyźniany” – ziemia należała do wiejskiej społeczności, kierowanej przez „pana”, czyli „pierwszego sekretarza”. W pewnym momencie ktoś przyszedł, wycenił wsie i kazał płacić stałe podatki (czynsze). Ponieważ gwałtownie zmniejszył się urodzaj ziemi a pracowników w „kołchozie” było nadal tyle samo, chłopi dostali wybór: albo wykupią swój przydział ziemi na kredyt, albo staną się pracownikami najemnymi na małych ogródkach przydomowych, wynajmowanych „od pana”. Proszę zwrócić uwagę, że „właściciel” chyba jest tylko najemcą majątku od banku – bo musi sporządzać bardzo szczegółowe i częste sprawozdania – prowadzić często kontrolowane księgi przychodu i rozchodu.

A tego typu „rewolucja socjalno-finansowa” mogła nastąpić dopiero w latach 60 XIX wieku!

Wydaje się, że wydarzenia z kilku lat przed umowną datą 1847, zostały w naszej „historii oficjalnej” rozciągnięte na lata 1807 – 1865, a może nawet na lata 1780 – 1865?

 

LINKI DODATKOWE:

http://www.polskipetersburg.pl/hasla/smuglewicz-szmuglewicz-franciszek
https://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Smuglewicz
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bazylika_na_%C5%9Awi%C4%99tym_Krzy%C5%BCu
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:W%C5%82o%C5%9Bci_dziesi%C4%99cinne_klasztoru_%C5%82ysog%C3%B3rskiego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Dobra_ziemskie_klasztoru_%C5%82ysog%C3%B3rskiego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Ksi%C4%99%C5%BCy_Demeryt%C3%B3w_na_%C5%81ysej_G%C3%B3rze
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kacper_Kotkowski
https://en.wikipedia.org/wiki/Aeneas_Coffey
https://de.wikipedia.org/wiki/Aeneas_Coffey

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ

Zgodnie z sugestiami Czytelników, tym którym podoba się moja „pisanina”, umożliwiłem składanie osobistych podziękowań…

Można podziękować poprzez portal „Patronite”:

https://patronite.pl/blogbruska

Lub przez PayPal:

blogbruska@gmail.com

ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ ʘ

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

18 uwag do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Wycieczka po Polsce. Podsumowanie.

  1. Palili hale wystawowe wraz z urządzeniami,zabijali ludzi i naukowców,wszystko po to by czarnogłowa/chazarska mafia mogła rządzić i ogłupiać maluczkich na dwóch nóżkach.
    Na filmach widać tramwaje jeżdżące na 3-szy szynowych torach bez prądu,skręcające na bruk i nic się nie wywraca.
    Były taksówki napędzane akumulatorami,a dziś „pokazuję” swoją gówno-technikę. Można podziwiać kunszt „kroju i szycia” wspaniałych strojów pań,wystroju budynków czy statków wycieczkowych z tamtych lat.
    „Wykasowali pamięć i historię”

    ps.
    Na pewno Brusku masz zdjęcia płonących hal wystaw światowych
    Jak zawsze podziękowania za włożony trud syzyfowej pracy dla „ślepych i głuchych”.

    Polubione przez 1 osoba

      • Coś mi się porobiło z wordpressem więc kontynuuję. Trzy szynowe torowiska były też bardzo niebezpieczne. Wystarczyło zewrzeć środkową szynę z sąsiednią i następowało zwarcie. ginęli w ten sposób ludzie (odległość między szynami tu było ok 70-90cm, a przede wszystkim konie i woźnice. Ten system zasilania pozostał w metrze, gdzie „trzecia szyna) jest zabezpieczona.Ówczesne samochdy elektryczne były bardzo nieekonomiczne, podobnie jak pierwsze okręty podwodne, gdzie w pełni naładowane akumulatory wystarczały na krótko.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mamy wytłumaczenie – dlaczego „płukali” łąki i pola:
    https://chispa1707.livejournal.com/3130934.html

    chispa1707

    Мокрые почвы промывают, чтобы убрать соль или кислоту. Так было в 1970-х в Узбекистане. Земля под хлопком была сильно засолена, и ее зимой промывали, убирая лишнюю соль.

    Czyli prosta i skuteczna technologia wymywania soli i „kwasu” z gleby…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Kosy produkowano w II poł. XIX wieku? To skąd grafiki uzbrojenia polskich kosynierów z 1794 roku?
    Polecam: Rysunki z regulaminu dla kosynierów napisanego przez Piotra Aignera Krótka nauka o pikach i kosach, 1794.

    Za zmiany klimatu nie odpowiadało żadne magiczne przesunięcie bieguna tylko spadek aktywności słonecznej i Mała Epoka Lodowcowa. Słyszał Pan o niej?

    Polubione przez 1 osoba

    • Kosy to już w „starożytnym Rzymie” produkowali. Nie mówiąc o tysiącach wizerunków kos na witrażach czy starych rycinach. Tylko z czego mogli je klepać nie mając stali? Patenty na kosy to druga połowa XIX wieku…

      Może i „spadek aktywności słonecznej i Mała Epoka Lodowcowa” miały miejsce. Jakoś w XIX wieku twierdzili, że się oś ziemska przesunęła, „o czym wszystkim wiadomo” – tak pisali.

      PS
      „Epokę lodowcową”, którą wymyślił rewolucjonista Kropotkin, a dla przypomnienia to ze 20 lat ta hipoteza była przez cały świat naukowy przyjmowana gromkim śmiechem, już w naszej nauce oficjalnie poszła do lamusa – jak gdzies już linkowałem. Ku mojemu zaskoczeniu, współczesna nauka / też linkowałem/ uznała nagle, że glina nie jest skałą osadową ale ma pochodzenie wulkaniczne…

      PS2
      Skąd zdjęcia „kosynierów” z Powstania Listopadowego, gdy jak pisze Wikipedia kos nie mieli tylko piki. Tak jak zdjęcia z Wojny Krymskiej z beczkami z żelaznymi obręczami czy stalowe szyny na zdjęciach z Wojny Secesyjnej.. Oczywiście, zakładamy że w czasach Powstania Listopadowego mieli tak doskonałe aparaty fotograficzne jak to widać 🙂

      PS3
      Proszę obejrzeć zdjecia „hydrauliki rzymskiej” z Pompei. Technologia połowy XIX wieku. Ja już nie mówię o maszynowo obrabianych zaworach, ale o prozaicznym lutowaniu rur ołowianych. Bez palnika Bunsena i wodoru nie ma jak! A to rok 1857.

      PS4
      Do łez mnie rozśmiesza stosowanie gazu do oświetlania domów, gmachów publicznych i ulic już od początku XIX wieku. I wcale nawet nie chodzi o rury / bardzo istotne/ – ale o to, że płomień gazu świetlnego jest bardzo słaby. Lepiej palić świeczkami! A koszulkę Auera wymyślono w 1898, produkcja zaczęła się w roku 1902. Amen!

      Polubienie

  4. Drodzy Czytelnicy! Widzę, że muszę się zabrać za „wykład-smrodek dydaktyczny” na temat żelaza.

    Krótko opiszę. My mamy od dziecka kontakt tylko ze stalą. A stal jest stopem z udziałem żelaza i ma diametralnie inne własności jak żelazo!

    Przede wszystkim, czyste żelazo jest kruche! Jak go wyżarzymy staje się mniej kruche, ale wtedy staje się miękkie!

    Żelazo czyste ma twardość 40 -80 HB (Skala Brinella). Dla porównania – brąz cynowy ma około 200 HB, ołów – 5 HB, stopy ołowiu do 22 HB, miedź – 35 HB, stal węglowa niestopowa (mild steel) – 120 HB.

    Niemiecka Wikipedia podaje twardość żelaza – 4 „Mohsy”. Co to oznacza? Jak to sobie wyobrazić?

    Gips (CaSO4·2H2O) ma „2” = minerał daje się zarysować paznokciem (= 34 stopni twardości Vickersa HV)

    „3” to kalcyt (CaCO3) – minerał daje się zarysować z łatwością miedzianym drutem, (= 109 stopni twardości Vickersa HV)

    „4” ma fluoryt (CaF2) – minerał daje się zarysować z łatwością ostrzem noża, (= 189 stopni twardości Vickersa HV)

    „5” ma apatyt (Ca5(PO4)3(OH-,Cl-,F-) – minerał daje się zarysować z trudem ostrzem noża, (= 536 stopni twardości Vickersa HV)

    Stal niskowęglowa, a raczej „przerobione żelazo” (wrought iron) w porównaniu z brązem:
    Though bronze is generally harder than wrought iron, with Vickers hardness of 60–258 vs. 30–80

    Wiki:
    Wrought iron is an iron alloy with a very low carbon (less than 0.08%) content in contrast to cast iron (2.1% to 4%). It is a semi-fused mass of iron with fibrous slag inclusions (up to 2% by weight), which gives it a „grain” resembling wood that is visible when it is etched or bent to the point of failure. Wrought iron is tough, malleable, ductile, corrosion-resistant and easily welded. Before the development of effective methods of steelmaking and the availability of large quantities of steel, wrought iron was the most common form of malleable iron. It was given the name wrought because it was hammered, rolled or otherwise worked while hot enough to expel molten slag.[a] The modern functional equivalent of wrought iron is mild or low carbon steel. Neither wrought iron nor mild steel contain enough carbon to be hardenable by heating and quenching.

    Polubienie

  5. Dzięki za pańską dociekliwość historyczną i znajdywane „smaczki” – nie ukrywam, że czytam je z największą przyjemnością. I choć trudno mi się zgodzić z częścią tez, które wysnuwa pan na podstawie znalezionych tekstów historycznych, to wdzięczny jestem za jedno – chęć „sprawdzania” i szukania innych źródeł opisujących dane zdarzenia lub relacje. A odnośnie tego, jak wyglądały ziemie polskie na podstawie zapisków z „wycieczki” profesora Wojciecha Jastrzębowskiego i jego spostrzeżeń, to może zamiast doszukiwania się skutków „przebiegunowania” lepiej poddać ocenie to, co działo się na ziemiach polskich od czasu „potopu”, poprzez „wojnę północną”, zarazy, a i o osobnych wojnach z Rosją, Turcją, powstaniem Chmielnickiego, konfederacjach, itp. nie wspominając. Może wtedy bardziej będzie oczywiste dlaczego miasta są wyludnione, zamki i kościoły zniszczone, drogi zapuszczone, a przemysł jest w powijakach.
    ps. trochę mnie rozbawiło pańskie stwierdzenie-sugestia cyt. „Proszę zwrócić uwagę na to, że w swojej wędrówce po kraju (dziennie pokonywali pieszo co najmniej 25 km!), ani razu nie spotkali tartaku!” …w trakcie tej wędrówki nie ma żadnej wzmianki o napotkaniu piekarni – czyżby wtedy nie pieczono (lub zaprzestano jego pieczenia) chleba… tak samo nie wspomina się o kurach, a tylko o hodowli indyków oraz kaczek 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziekuję!
      Staram się nie tworzyć hipotez i twierdzeń. Co najwyżej opisuję moje osobiste wrażenia po przeczytaniu kilkukrotnym jakiegoś tekstu i skonfrontowaniu go z innymi informacjami.
      Zgadza się! To że coś nie jest wymienione w jakimś tekście (rzeczone „piekarnie” oraz „kury”), nie świadczy że ich nie było.

      Co do indyków w Europie to sa ciekawe sprawy, tak samo jak z kurami!

      Teksty z których dwa omówiłem ( z dwóch kwartalników) są tak odlotowe, że czytam pozostałe (w których historia zupełnie inaczej wygląda niż uczyliśmy się w szkole”, i na razie nie wiem jak to wszystko zrozumieć. A jeszcze jak to skrótowo opisac Czytelnikowi?

      Po prostu – mózg się marszczy! 🙂

      Polubienie

  6. Здравствуйте! Спасибо за интересный материал и не менее интересные выводы!
    Хотела бы добавить немного о «мифах» в истории. Живу на острове Майорка и интересуюсь его историей. Ложь и обман присутствуют не только в туристическом бизнесе, коим и живёт остров, но и в истории местного горного дела. Если зайти на страницу http://minasdemallorca.blogspot.com/2014/12/museo-virtual-minero-de-mallorca.html
    то можно узнать, что некоторые шахты тут существовали ещё с 16 века, даже существует «документ» на открытие шахты, датированный 1803 годом, но виртуальный музей честно указывает дату открытия первой шахты — 03/06/1873 год:
    «Museo virtual minero de Mallorca.
    En cuanto a escrituras de constitución de sociedades para “La explotación de minas”, podemos citar la de “Explotación de la mina Esperanza” (03-06-1873 M.I.Font), “Conciliación Minera” (24-04-1874 G.Estelrich), “El Porvenir” (02-02-1879 J.Palou) y “Minas Metalíferas de Mallorca” (17.04-1885 J.Palou), entre otras.» перевод:
    «Горный музей Майорки.
    Относительно документов о создании компаний по «эксплуатации шахт» можно привести такие, как «Эксплуатация рудника Эсперанса» (03-06-1873 MIFont), «Mining Conciliation» (24-04-1874 G.Estelrich). ), „El Porvenir” (02-02-1879 J.Palou) и „Minas Metalíferas de Mallorca” (17.04-1885 J.Palou), среди других.»
    В музее Manacor не скрывают, что первые шахты появились во второй половине 19 века, но бывшие шахты «cuevas del drach» туристам преподносят, как «природные пещеры», а 50% сталагмитов —« мануалес» из цемента, но подходить близко нельзя, а то бизнес – обман раскроется:)

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Добрый день!
    А было ли земледелие до 19 века? Убедительных данных я не нашла:( Нельзя бросить горсть зёрен в землю и ждать хорошего урожая не изучая почву — это знает каждый агроном. Без изучения состава почвы, удобрений, семян как заниматься земледелием? Где и кто изучал почвоведение? Более убедительного, чем тут:
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Instytut_Gospodarstwa_Wiejskiego_i_Leśnictwa
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wasilij_Dokuczajew
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Albert_Fallou
    я не нашла.
    Этого:
    https://ru.m.wikipedia.org/wiki/Пузыревский,ПлатонАлександрович
    раньше второй половины 19 века быть не могло — технологии не позволяли.
    Структура канкринита? Срастание двух кристаллов канкринита?
    https://ru.m.wikipedia.org/wiki/Канкринит

    Polubione przez 2 ludzi

    • Tak, pociąg był jak najbardziej realny! Chodziło mi o kontrast jaki sobie wyobraziłem pomiędzy tym pociągiem – efektem już wyrafinowanej technologii – a opisanym prymitywizmem górnictwa i hutnictwa…

      PS
      Mam sporo niezwykle interesujących materiałów na temat Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, które zamierzam przybliżyć Czytelnikowi gdy wrócę do opisu maszyn parowych i parowozów…

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s