♫ – OFF TOPIC – Synteza – część 2


 


Awers „monety pamiątkowej” NBP… Ta typowa, „10-cio złotowa moneta pamiątkowa” ma wartość „tokenową” 10 zł i wartość „monetarną” około 130 zł. Standardowo waży 14,14 grama i wykonana jest ze srebra próby 925…

♫ – OFF TOPIC – Synteza – część 2

Motto:

MONETA W POLSZCZE

„ Ze tylko cum consensu Omnium Ordinum na Sejmie doszłym Monetę biją: Co jeszcze było za Króla Jana III, dlatego jej nie masz: a za dwóch już Królów jej nie robią. Robić zaś nie masz z czego i koszt wielki i Sejmy nie stają.”

„Najlepsze /żelazo/ jest Podolenieckie ad omnes usus, a Staszowskie na szable w Sędomirskim, gdzie je pławią, i Korzkiewskie w Krakowskim. Gdyby żelazo od Indyj, do Insuły Zabur kto zaprowadził, za funtów 14 byłoby złota funtów 250, według Majolusa.”

Tłumacząc na język współczesny:

„Ostatni raz bito monety w Polsce za Króla Jana III Sobieskiego. Od tego czasu panowało dwóch władców, ale monety się nie bije bo i Sejm nie daje decyzji i nie ma z czego bić monet”

„W Polsce wytwarza się żelazo, ale najlepsze jest to sprowadzane z Indii. Za 14 funtów tego indyjskiego żelaza trzeba by zapłacić 250 funtów złota”.

W pierwszej połowie XVIII wieku 1 kg żelaza wart był 17,86 kg złota.

Źródło: Nowe Ateny – pierwsza polska encyklopedia powszechna autorstwa europejskiego i papieskiego uczonego Benedykta Chmielowskiego.

Encyklopedia miała dwa wydania, pierwsze w latach 1745–1746, drugie, uzupełnione i rozszerzone, w latach 1754–1764.

Słowo wstępne

Nie jestem ekonomistą. Nie jestem znawcą historii ekonomii. Jednak to „byt określa świadomość” i bez kapitału, bez OGROMNYCH pieniędzy (!), nie można było zbudować „Kryształowego Pałacu”, wymyślić stali, brązu fosforowego dla łożysk ślizgowych maszyn parowych, chloru do produkcji papieru czy zbudować lokomotywy.

Słuchając wykładów rosyjskiego ekonomisty, Michała Chazina, zwróciłem uwagę na parę spraw.

A w zasadzie to Chazin zwraca uwagę na to, że zarówno Adam Smith (1723 – 1790), tak jak i Karol Marks (1818 – 1883) badali przede wszystkim sprawę „końca kapitalizmu”. Chazin twierdzi, że szczególnie interesowała się tym tematem w swoich pracach ekonomicznych Róża Luksemburg (1871 – 1919).

Według Michała Chazina (https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A5%D0%B0%D0%B7%D0%B8%D0%BD,%D0%9C%D0%B8%D1%85%D0%B0%D0%B8%D0%BB%D0%9B%D0%B5%D0%BE%D0%BD%D0%B8%D0%B4%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87 , https://khazin.ru/), wyżej wymienieni teoretycy kapitalizmu uważali, że kapitalizm działając w „układzie zamkniętym” dochodzi w pewnym momencie swojego rozwoju do swoistej bariery. Obserwujemy to „tu i teraz”. Jesteśmy naocznymi świadkami „końca kapitalizmu”. Nie pomagają nowe wynalazki: te wszystkie derywaty i tysiące innych „cudów finansowych” (instrumentów pochodnych), nie pomaga generacja długów, handel długami i zarabianie na „opcjach” (zakładaniu się) czy te długi wzrosną i o ile, nie pomaga podbój nowych terytoriów – wszak byłe kraje socjalistyczne, tak jak i cała planeta są już na wskroś „kapitalistyczne”…

Zaprowadzenie kapitalizmu na całej planecie, zakończyło jego rozwój ekspansywny. Teraz może się on „rozwijać” cofając, zjadając własne zasoby, detonując finansowe banki mydlane…

Porównać to można z zasadą zachowania energii. W układzie zamkniętym – energia jest stała. Można ja przetwarzać w inne formy – po drodze tracimy część energii „wyjściowej”, ale tak naprawdę ta „strata” przy przetwarzaniu np. energii elektrycznej w mechaniczną to ciepło – w układzie zamkniętym mamy dalej „constans”.

Mówiąc obrazowo – „kapitalizm” zachowuje się jak pasożyt czy rodzaj raka – który po „zużyciu nosiciela” (jednego „układu zamkniętego”) – musi zdobyć kolejnego żywiciela (opanować kolejny układ zamknięty).

Nie twierdzę, że kapitalizm jest zły, czy niemoralny! Kapitalizm jest dobry! A raczej był potrzebny na pewnym etapie rozwoju ludzkości.

Dzięki temu że go wymyślono, ludzkość przetrwała Katastrofę i pokonała jej skutki, przeskakując na zupełnie inną ścieżkę rozwoju cywilizacyjnego. Kapitalizm nie jest „moralny” czy „niemoralny”. Nie jest też „etyczny” czy „pozbawiony etyki”. Kapitalizm jest niczym burza, trzęsienie ziemi czy epidemia.

Z tym, że zjawiska pogodowe czy klęski żywiołowe były, są i będą, i nie potrzebują „karmić się” kolejnymi zjawiskami pogodowymi „by rosnąć”. Bo są w układzie zamkniętym, jakim jest nasza planeta.

Rozpatrując kapitalizm jako zjawisko znajdujące się w „układzie zamkniętym” jakim jest Ziemia, faktycznie dostrzegamy jego „rozwój” historyczny („kapitalizm finansowy”) i nerwowe ruchy czynione w chwili obecnej („kapitalizm spekulacyjny”).

Istnieje zauważalny podział kapitalizmu na „kapitalizm finansowy”, który z grubsza trwał do roku 1913 a ostatecznie został zakończony przez ekipę prezydenta Nixona, oraz „kapitalizm spekulacyjny” – marksowski „imperializm” – ponadnarodowa mutacja kapitalizmu, która odeszła od pieniądza, wracając do tokenów (a w związku z tym, do rodzaju pieniądza wirtualnego).

Jeżeli faktycznie istnieje coś takiego jak „koniec kapitalizmu”, i istnieje jego ogólnie znany jego rozwój, to musi istnieć czas – chwila jego powstania.

Musi też istnieć konkretne miejsce, gdzie to się wszystko zaczęło. A nie zdradzając ciągu dalszego, podpowiem, że było to najprawdopodobniej terytorium Europy Środkowej – gdzieś między Wisłą a Dnieprem…

W dalszych częściach będę Państwa zanudzał szczegółami, bo z tych ważnych szczegółów powstanie obraz rzeczywistości, zupełnie inny niż jest Państwu znany. Co ciekawe, przypominać będę dobrze wszystkim wiadome fakty i informacje, ale niejednokrotnie naświetlając je „z innej strony”…

PS 1

Co do „Kapitału Marksa”. Miałem kiedyś zamiar zapoznać się z tym dziełem. Niestety, w polskim przekładzie nie ma nie tylko „całości” ale te odszukane przeze mnie „fragmenty” wydają się nie do końca dobrze przetłumaczone. Zaskoczył mnie kolejny raz Michał Chazin, twierdząc że Marksa tłumaczyli „nie-ekonomiści” i dlatego znane tłumaczenia zawierają bardzo dużą ilość ogromnych błędów merytorycznych. Do tego – według Chazina – wielkim problemem tłumaczy, była słaba znajomość archaicznej wersji języka niemieckiego, jaką posługiwał się Karol Marks…
Czyżby w połowie XIX wieku trwało dopiero przekształcanie się języka „jidysz” w język niemiecki?

PS 2

Z tych fragmentów „Marksa”, które udało mi się przeczytać, uważam, że jego trudne książki ekonomiczne były rodzajem „podręcznika kapitalizmu”. Nie wiem czy Czytelnicy pamiętają te siermiężne lata „wprowadzania kapitalizmu” w Polsce (tak jak w krajach socjalistycznych). Czy pamiętają Państwo masowo drukowane w niemal każdej gazecie, różne „poradniki”, tłumaczące co to jest weksel, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością czy spółka akcyjna? Porady jak ze „stoiska” na chodniku, „trafić” do „własnego” stoiska zadaszonego, by potem zbudować sobie wieżowiec i zostać „rekinem finansów”?

Pamiętacie te informacje tłumaczące co to giełda, „bon prywatyzacyjny” i jednoczesne wyrzucenie ze szkół tablic matematycznych z „procentem składanym”?

Informacje można by długo mnożyć. Kapitalizm dla życia, czyli rozwoju, potrzebuje nowych terytoriów, nowych zasobów ludzkich. Z terytorium można „wycisnąć” kapitał (bogactwa naturalne), podobnie jak z „zasobów ludzkich”. Ale takich tubylców, którzy nie uświadamiają sobie, że mają jakieś potrzeby, i nie posiadających wiedzy o tym, że taką potrzebę można zrealizować idąc po prostu do banku by zadłużyć się na kolejne pokolenie, kapitalizm nie potrzebuje…

I może tego właśnie powinienem życzyć Czytelnikowi…

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

Przypomnienie z poprzedniej części…

Wartość XIX wiecznych walut wyrażona w dolarach USA XXI wieku, w kolejności ich wartości od najmniejszej do największej, na podstawie informacji z Wikipedii:

.1 frank francuski = 20 dolarów XXI
.1 marka Zjednoczonych Niemiec (po 1876) = 24,474 dolara XXI
.1 marka pruska (do 1876) = 33,3 dolara XXI
.1 gulden austriacki (inne nazwy: złoty reński, czerwony złoty („czerwoniec”), floren, polski złoty (floren), forint, cekin, dukat, soldo) = 50 dolarów XXI
.1 dolar = 100 dolarów XXI
.1 talar (do 1857) = 100 dolarów XXI
.1 złoty polski (Królestwa Kongresowego 1815-1865) = 125 dolarów XXI (do roku 1846 także jednostka obrachunkowa w Galicji – 4 złp = 1 gulden czyli złoty reński. Ta „wikipedystyczna” informacja świadczy, że nie wszystko w tej tabelce jest jak być powinno. W jednym z kolejnych odcinków postaramy się to wszystko wyjaśnić i ułożyć na nowo. Bo według tego porównania 1 złp = 0,25 guldena austriackiego = 12,5 dolara XXI lub może jednak 125 dolarów XXI – co przyjmujemy do poniższych wyliczeń ).
.1 talar (po 1857) = 133,4 dolarów XXI
.1 funt ( = 20 szylingów dzielących się na 12 pensów każdy) = 500 dolarów XXI (szyling XIX = 25 dolarów XXI)
.1 rubel srebrny = 833,33 dolara XXI

Zakładamy, że powyższa tabela jest prawdziwa i prawidłowa. Oparta została o informacje z Wikipedii. Z uwagi na to, że inne informacje z tej samej Wikipedii ujmują to inaczej (rubel i złotówka jest 10 krotnie „tańsza”), w kolejnej części spróbujemy tę tabelkę ułożyć „od innej strony” – może się nam uda by „wszystko wskoczyło we właściwe miejsca”. Z uwagi na masowe fałszowanie monet w końcu XIX wieku i przez to tworzenie „nowej historii i chronologii”, do tej sprawy należy podchodzić z ogromnym dystansem. Aczkolwiek stworzenie „poprawnej tabelki” zależności „monetarnych” Europy od połowy XVIII do połowy XIX wieku, jasno mogło by wykazać miejsca gdzie historię „pocięto” i „poklejono na nowo”…

Wydaje się iż europejski (światowy) system monetarny, powstał w roku 1857 i został zmodyfikowany w roku 1865 (Łacińska Konwencja Monetarna) i w roku 1876 (nowy system monetarny Zjednoczonych Niemiec). Informacje na temat monet – z lat 1800 – 1848 – są co najmniej mało wiarygodne a nawet sprzeczne. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że przed rokiem 1800 nie było na świecie ŻADNYCH monet złotych, MOŻLIWE, że istniały monety srebrne. Podstawą były kawałki miedzi, czasem odpowiednio „pieczętowane”. Pieniądzem powszechnym była SÓL!

Jednak na razie, przyjmujemy powyższą zależność (tabelkę) do naszych poniższych rozważań.

Koszt wszystkich pięciu opisanych wyżej Wystaw Światowych (1851, 1855, 1862, 1867, 1873) wyniósł 2,491 – 2,741 miliarda dolarów XXI wieku (0,429 +0,5 + 0,229 + 0,583 + 0,75 do 1,0 ). Przy niemal pomijalnych wpływach z biletów („zyskach” – mniejszych niż 100 mln dolarów XXI).

Kapitał zakładowy Banku Polskiego (założonego w roku 1828) wyrażony w dolarach XXI wieku, rósł w sposób następujący:

.1828 – 3,75 mld dolarów XXI
.1834 – 5,25 mld dolarów XXI
.1841 – 6,625 mld dolarów XXI

Wartość złotych dukatów Powstania Listopadowego, bitych ze złota przekazywanego powstańcom przez społeczeństwo: 81 602 ówczesnych dolarów, czyli obecne 8,16 miliona dolara XXI ( zużytkowano 564 kg złota).

Kontrybucja w wysokości 5 miliardów franków, jaką miała zapłacić Prusom Francja w wyniku przegranej wojny 1870-1871, wynosiła 5 miliardów franków – to w przybliżeniu współczesne 100 miliardów dolarów XXI. Według przelicznika z roku 1871, stanowiło to 1451,612905 ton czystego złota (tysiąc czterysta pięćdziesiąt jeden ton z ogonkiem).

Informacja z roku 1876 mówi nam, że w związku z reformą walutową, w tym roku na terenie Zjednoczonych Niemiec wybito 1,3 mld złotych marek, prawie 200 milionów marek w srebrnych monetach, zaś drobnicy z miedzi i niklu o wartości niemal 32 miliony marek. W sumie, to około 1,532 mld ówczesnych marek, czyli około 37,49 mld dolarów XXI (bo 1 marka Zjednoczonych Niemiec (po 1876) = 24,474 dolara XXI ). W tym czasie, Zjednoczone Niemcy (czyli Północne i Południowe), mają około 32-33 mln mieszkańców. (Austria wraz z Lichtensteinem liczyła wtedy 35 mln mieszkańców).

Dzieląc 1,532 mld marek na 32 miliony Niemców, otrzymujemy niecałe 48 marek na osobę ( = prawie 1172 dolarów XXI na osobę).

Porównajmy to z oficjalnymi danymi NBP (http://poznaj.nbp.pl/ile-pieniedzy-krazy-w-gospodarce.html#view)

Zakładamy że w Polsce jest 38 milionów mieszkańców.

Dane NBP (cytat): Na koniec 2015 roku całkowita wartość gotówki (czyli banknotów i monet) znajdujących się w portfelach obywateli oraz w kasach banków komercyjnych wynosiła: 162 951 900 000 zł (ponad 162 miliardy złotych).

To jednak nie wszystko. Otóż całkowita wartość pieniądza krążącego w naszej gospodarce na koniec 2015 roku wynosiła aż: 1 155 401 000 000 zł (1155 miliardów złotych).

Gdy porównamy ze sobą te dwie wartości, okazuje się, że oprócz banknotów i monet, w naszej gospodarce krąży ogromna ilość pieniądza bezgotówkowego:

1155 mld zł – 162 mld zł = 993 mld zł

Czyli – „w monetach” (to znaczy w wyemitowanych pieniądzach) krąży 162 miliardy złotych.
Dzieląc to na 38 milionów obywateli, otrzymujemy nieco ponad 4263 złotych na osobę.

Jak widać, by móc uczestniczyć w „życiu społeczeństwa kapitalistycznego”, na każdego członka polskiej (współczesnej) społeczności musi przypadać ponad cztery tysiące jednostek płatniczych gotówkowych (oraz ponad 26 tysięcy (!!!) jednostek płatniczych bezgotówkowych), natomiast w Niemczech 1876 było to 48 jednostek płatniczych (gotówkowych) na osobę.

Z porównania współczesnej Polski z Niemcami anno 1876 widać wyraźnie, że „z kapitalizmem” miało styczność w ówczesnych Niemczech około 10 % społeczeństwa – jakieś 3 miliony obywateli!

Biorąc pod uwagę, że dla istnienia obecnej, polskiej gospodarki kapitalistycznej, konieczne jest dodatkowe 993 miliardy złotych, które nie mają formy emitowanych pieniędzy (to ponad 6 razy więcej niż „pieniądza emisyjnego”).

Na przykładzie Zjednoczonych Niemiec 1876, widzimy jak na dłoni nieprawdopodobną skalę zacofania gospodarki europejskiej na początku ostatniej ćwiartki XIX wieku!

Dodam dla ciekawych, że biorąc dzisiejszy kurs dolar / złotówka (1 dolar = 3,72 zł), otrzymujemy że na jednego polskiego obywatela przypada około 1146 dolarów XXI („w monecie i banknocie”)., co w zupełnie zdumiewający sposób ilościowo odpowiada dolarom przeliczonym z marek na osobę statystycznego Niemca roku 1876 (1172 dolara XXI)…

Uwzględniając, że współczesna gospodarka dla swego istnienia potrzebuje dodatkowych, „niemonetarnych” pieniędzy – a jest ich (na przykładzie Polski) 6 razy więcej jak „emisji” – wszystko wskakuje na swoje miejsce i dodatkowo obnaża rzeczywistość kapitalizmu w roku 1876.

Dodatkowy przykład.

Wolne Miasto Kraków (1815 – 1846), uzyskało przywilej bicia własnych monet. Monety bito w mennicy wiedeńskiej, wzorowano je „graficznie” na monetach Królestwa Kongresowego, a „wartościowo” na „standardzie z Petersburga”. Dla 95-146 tysięcy mieszkańców tej hanzeatyckiej republiki, wybito monet o nominałach 1 zł (20 tysięcy), 10 groszy (150 tysięcy), 5 groszy (180 tysięcy) – rok 1835 – 1836. Z uwagi na „szczupły budżet miasta” wprowadzono do obiegu jedynie monet za 100 tysięcy złotych. Miasto poniosło na tej „emisji” stratę równą 222 złote.

Stąd, na jednego mieszkańca „republiki” przypadało 1,05 – do 0,68 złotego! Biorąc pod uwagę XX-wieczne standardy (na jedną osobę powinno przypadać 4000 jednostek monetarnych) – te 100 tysięcy złotych tworzyło „kapitalizm” dla 25 osób! Wybito je dla rajców miejskich?


Wartość srebra wyrażona w dolarach 1998

 

Sporo cen i wartości…

Aby wyobrazić sobie stosunki społeczno-finansowe XIX wieku, dla wytrwałych Czytelników zapisuję poniżej trochę informacji, jakie kopiuję z niektórych moich wcześniejszych zapisów, czyli tekstów źródłowych XIX wieku. Czytelnik „niewytrwały” może zajrzeć dalej, do swojego portfela…

Na podstawie albumu z obszernym opisem: „Cmentarz Powązkowski pod Warszawą”,(Autorem dzieła jest Kazimierz Władysław Wójcicki (1807-1879)), uzyskujemy trochę informacji dotyczących Warszawy (Królestwa Polskiego) do roku 1854.

Informacje na podstawie: https://kodluch.wordpress.com/2017/12/09/%e2%99%ab-off-topic-o-powazkach-nietypowo/

Od roku 1770 do roku 1788 planuje się budowę pierwszego cmentarza w Warszawie o wymiarach 90 x 90 metrów. Powodem tej rewolucji jest równie rewolucyjny edykt króla francuskiego a formalnie to chodzi o „brzydki zapach” jaki otacza warszawskie kościoły, gdzie składowane są przynoszone przez rodziny ciała zmarłych. Podobny problem ma Kraków, gdzie z uwagi na zły zapach, władze austriackie żądają od rajców miasta Krakowa by zburzyli zatruwający miasto trupim odorem Barbakan.

W roku 1781 powstaje cmentarz Księży Misjonarzy („cmentarz świętokrzyski”), kosztuje ogromne na ówczas pieniądze = 185 900 zł. Obszar cmentarza to 128 x 128 metrów, otoczony jest prawie 4 metrowym, szczelnym murem z cegły. Zbudowano tam też kaplicę i katakumby. W 1823 cmentarz jest już „zapełniony” – złożono tam już 100 tysięcy ciał zmarłych. Kolejne decyzje o zamknięciu cmentarza zapadają w latach 1826, 1831, 1836 – a mimo tych decyzji, ciała nadal są składane w stosach na cmentarzu – aż do górnej krawędzi wysokiego na prawie 4 metry muru.

Kosztorysy planowanego, pierwszego cmentarza w Warszawie (w latach 1777-1783 ) oscylował wokół 23 307 złotych polskich („fl” – czyli florenów – zapis ze źródła).

Z poprzedniego odcinka wiemy, że floren to inaczej złoty reński, czerwony złoty („czerwoniec”), forint, cekin, dukat, soldo i gulden austriacki.

Wiemy też, że do roku 1815 te wszystkie nazwy jednego i tego samego środka płatniczego oznaczały, że jego wartość wyrażana w dolarach XXI wieku wynosiła 50.

Z kolei, w tym też czasie wartość „złotego polskiego” (po roku 1815) równała się 125 dolarów XXI

Mamy więc zagadkę, którą postanowiłem rozwiązać w sposób następujący. Ponieważ Autor książki o Powązkach wyraźnie rozróżnia trzy waluty: rubla srebrnego, złotego polskiego („kongresowego”) oraz złotego polskiego ze skrótem „fl” lub dopiskiem „floren”, założyłem, że do reformy monetarnej Królestwa Polskiego (1.12.1815), był czas gdy złoty polski odpowiadał florenowi. Po 1.12.1815 złotówka była niejako powiązana ze srebrnym rublem („umocniła się”). Z porównania wagi kruszcu w tych monetach wynikało by, że „złotówka sprzed 1815”, czyli floren – wart był obecnych 50 dolarów, zaś złotówka „po roku 1815” – obecne 125 dolarów.

Zgadzam się z Czytelnikiem, że jest to zupełnie nieprawdopodobne. Postaram się wszystko wytłumaczyć w dalszym ciągu. Jednak teraz, załóżmy że jest tak jak piszę wyżej,a raczej tak jak twierdzi Wikipedia…

Dlatego też, planowany koszt pierwszego cmentarza w Warszawie (późniejszego „Powązkowskiego”) odpowiadał by sumie 1 165 350 dolarów XXI. (Złote polskie „stare” – zaznaczał będę dodatkowym oznaczeniem „fl”.)

Z kolei, w drugim tomie, przy opisie wcześniej zbudowanego „Cmentarza Świętokrzyskiego” (ojców Misjonarzy), pada suma 185 900 złotych i z kontekstu wynika, że chyba chodzi tu też o „złotówki – floreny”, bo wtedy koszt „na nasze” – odpowiadał by 9 295 000 dolarów XXI. Koszt liczony „według złotówek kongresowych” – wydaje się niewyobrażalny i nieprawdopodobny = 23 237 500 dolarów XXI wieku!

8-krotne zwiększeni kosztów budowy cmentarza, pomiędzy rokiem 1770 a 1783 można by tłumaczyć większą powierzchnią cmentarza (dłuższym murem) i dodatkowymi budowlami (katakumby i kaplica). Z planowanej po roku 1770 długości muru cmentarnego = 360 metrów (4 x 90 metrów, wyszedł cmentarz o długości murów 512 metrów (4 x 128 m). Stąd wynika niemal dwukrotnie większa powierzchnia muru, a więc 8-krotnie większa jego objętość. Stąd bierze się niemal 8-krotny wzrost kosztów budowy cmentarza. Zużyto ostatecznie 8 razy więcej materiałów niż planowano początkowo.

 

Trochę cen z końca XVIII i początku XIX wieku:

Planuje się by każda parafia miała „parę koni dobrych i człeka do przewożenia ciał na cmentarz”.

Koszt roczny utrzymania koni i człeka do nich to 2 tysiące złotych (fl) (= 100 tysięcy dolarów XXI)

Chodzi o to, by dodatkową usługą nie obciążać finansowo obywateli. Bo do tej pory zostawianie ciał w kościołach („miejscach na kości”) było darmowe… Koszt wywożenia ciał na cmentarz poza miastem spadał na barki parafii, co ujmowano w preliminarzu inwestycji.

Cegła – 30 zł-fl /1000 szt (1500 dolarów XXI / 1 cegła – 1,5 dolara XXI)
Przywiezienie tysiąca cegieł z najbliższej cegielni – 5 zł-fl (250 dolarów XXI)
Fura piasku 1 zł-fl (50 dolarów)
Brama z furtką i zamknięciami – 200 zł-fl (10 000 dolarów)
Dachówka 129 zł-fl / 1000 szt ( innym rachunku po 90 zł-fl) – 4500 – 6250 dolarów XXI

Murarz zarabia 1 zł-fl od łokcia muru = 50 dolarów XXI

Informacja o zarobkach murarza znajduje się w kosztorysie budowy muru jaki miał otaczać Cmentarz na Powązkach. Mur miał mieć grubość 1 łokieć i wysokość 6 łokci. („przy fundamencie 1,5 łokcia, razem łokci kostkowych 3900” = około 850 m3 ). Zakładając że „średni łokieć” to 60 cm, i że mierzono pracę murarza który muruje ścianę o szerokości 1 łokieć, grubości 1 łokieć i wysokości 6 łokci – daje nam to objętość ceglanego muru równą 2,06 metra sześciennego. Wydaje się rozsądne założenie, że jest to dniówka – dzienna wydajność murarza.
Jeżeli na przełomie XVIII i XIX wieku stosowano „polskie cegły przedwojenne” o wymiarach 27 x 13 x 6 cm (= 0,002106 m3 objętość jednej cegły), to „jeden łokieć” takiego muru składał się z około 950 takich cegieł. Uważam, że to całkiem przyzwoita dzienna wydajność murarza…

Wydaje się niemożliwe, by płacono murarzowi od „jednego łokcia kostkowego muru” = 0,216 m3 = około 103 cegły.

A jeżeli tak, to murarz zarabiał dziennie 1 zł-fl, dziennie, co dawało miesięcznie około 24 zł-fl.
Zróbmy kolejne założenie. Murarz pracował sezonowo od początku kwietnia do końca października. Miesięcznie pewnie to była dobra zapłata, ale w porównaniu z innymi („całorocznymi”) zawodami – rocznie wychodziła podobna średnia roczna. Jeżeli tak, to 24 zł-fl razy 7 miesięcy, daje nam 168 zł-fl = 8400 dolarów XXI.

Podobnie rzecz się ma z wcześniejsza informacją o koszcie przewiezienia tysiąca cegieł „z najbliższej cegielni”. Trudno określić ile czasu trwał sam transport, ale włożenie tysiąca cegieł na wóz i zdjęcie ich oraz ułożenie na placu budowy – niewątpliwie mogło zająć cały dzień i mogło wymagać uczestnictwa w tej pracy 2-3 osób… Odliczając utrzymanie konia (może osła?) oraz amortyzację pojazdu – pewnie też dniówka wychodziła koło złotówki dziennie na osobę…

Prawdopodobnie w roku 1790 wybudowano Cmentarz na Powązkach, który zaczęto formalnie „używać” dopiero od roku 1836, czyli po zamknięciu cmentarza Misjonarzy.

Jednak Cmentarz Powązkowski otwarto do użytkowania dopiero w roku 1850, bo 22.09.1850 uroczyście został konsekrowany i „otwarty dla pobożnych”. No, chyba że „wiara katolicka” pojawiła się w Polsce w roku 1850? Dlatego też, całkiem uzasadniona wydaje się hipoteza, że rok 1771 (1772 – może 1777 a może 1785, a także w innym „liczeniu” rok 1836) to rok 1850. Bo do „zmiany religii”, czyli nowych obyczajów pogrzebowych zaczęto „przymierzać się” około roku 1770 (kolejne nieudane próby w kolejnych latach aż do 1788 – 1790, wcześniej mająca religijne tło Konfederacja Barska – 1768 – 1772), by ostatecznie wprowadzić w Warszawie „nowe zwyczaje pogrzebowe”, wraz z nową religią, w roku 1850. Jest to oczywiście hipoteza, ale na podstawie coraz większej ilości znajdowanych informacji źródłowych, wydaje się to coraz bardziej prawdopodobne.

Dodam, że pierwszy „katolicki”, teologiczny periodyk na ziemiach polskich, zaczął powstawać od roku 1836. Tam otwarcie się pisze o „konieczności dostosowania” tak zwanego „polskiego katolicyzmu” do „katolicyzmu rzymskiego”. Można to odczytywać tak, że w roku 1836 w Polsce, zmarłych odzianych w pociętą na paski (w obawie przed hienami cmentarnymi) koszulę pogrzebową „składowano” w odpowiednich miejscach lub podrzucano do „miejsc na kości” – kościołów. Zupełnie jak we Włoszech niemal 20 lat później – jak to opisuje Kazimierz Władysław Wójcicki.

Kończąc ten „odstęp” od tematu, przypomnę (https://kodluch.wordpress.com/2017/11/14/%e2%99%ab-off-topic-rozprawa-o-zmianach-na-kuli-ziemskiej/ ), że wspomniane wydawnictwo teologiczne raz pisze po „początku katolicyzmu w USA” w roku 1811 a w innym miejscu pada data tego „początku”, czyli powstania pierwszych biskupstw w Ameryce Północnej (w Baltimore i w Nowym Orleanie) – 1796.

Od roku 1844 zaczęto w Bostonie (USA) wydawać periodyk teologiczny „Bibliotheca Sacra”.
https://en.wikipedia.org/wiki/Bibliotheca_Sacra
https://catalog.hathitrust.org/Record/000517624
Niektóre nowe artykuły z tego czasopisma są krótko omawiane przez redakcję Scientific American roku 1855. Moim zdaniem to czysta herezja – przynajmniej z punktu widzenia doktryny katolickiej końca XX wieku!

 

Jednak przypomnieć warto zapisy takie:

Dotyczy poświęconego w roku 1783 cmentarza Ojców Misjonarzy: „Pomimo uroczystego poświęcenia i odprawienia nabożeństw, pomimo zachęcań z kazalnicy, chowanie nawet zmarłych Księży i zakonnic Sióstr miłosierdzia; parafianie nie chcieli grzebać zmarłych w polu, nie uważając nowych cmentarzy za miejsce święte; a rozkazy wydane potemu, brali za prostą zniewagę”.
„…ze smutkiem księża Misjonarze musieli patrzyć na niechęć własnych parafian, aby na nim chowano zmarłych; nie raz znajdowali porzucone trumny ze zwłokami, na starym cmentarzu, przy kościele Św. Krzyża, które musieli po kostnicach przechować, a nocami przewozić do polowego cmentarza”.

„Dopiero między rokiem 1781 a 1790, na tych cmentarzach oddalonych od miasta, zaczęto zmarłych grzebać, i ten zwyczaj nie prędko się upowszechnił, gdyż idąc za starym obyczajem, wszyscy woleli przy kościołach, jako na miejscach od dawna poświęconych, grzebać swoich krewnych i przyjaciół. Daleko późniejszy jest zwyczaj, odprowadzania zwłok zmarłego przez duchowieństwo, czy to przez część miasta tylko, czy do rogatek, albo na sam cmentarz.” Autor opisuje informację jaką uzyskał od wysoko postawionych duchownych katolickich: „dawniej u nas księża żałobne nabożeństwo przy ciele zmarłego odprawiwszy, święconą wodą je pokropiwszy, uklękli i Salve Regina w kościele odśpiewali, a na exportacyje na cmentarz za ciałem nie wychodzili…”

Co ciekawe, jeden z wpisów na temat zmarłych pochowanych na warszawskich cmentarzach, dotyczy Franciszka Ignacego Narockiego, z którym koniecznie chciał się zobaczyć Napoleon Bonaparte podczas swego pobytu w Warszawie w roku 1807. Narocki był w tym czasie niezwykle wiekowy, urodził się podobno w roku 1690 (na co były stosowne dokumenty!!!) a w rozmowie z Napoleonem twierdził, że „pamięta czasy Sobieskiego”. [Jan III Sobieski (1629 – 1696), Bitwa pod Wiedniem 1683. ]

Jak Prusacy zajęli Warszawę (1795-1807), w uznaniu jego wieku, król pruski dał mu emeryturę w wysokości 24 złotych polskich-fl na miesiąc (= 1200 dolarów XXI miesięcznie, 288 zł-fl rocznie = 1440 dolarów XXI ).

Przemawiając do Napoleona, Narocki stwierdził, że obecne czasy „są wiekiem Aleksandra”. Narocki urodził się na Litwie (Witki pod Wilnem) i do końca życia świetnie władał łaciną, niczym swym ojczystym językiem. Rozmawiał długo z Napoleonem właśnie w „płynnej łacinie”.

A tak w ogóle, to na tle demografii XIX wieku, gdzie średnia życia nie przekraczała 40 lat, czymś niezwykłym, są opisane przez Kazimierza Władysława Wójcickiego życiorysy wielu Polaków których ciała spoczywały na warszawskich cmentarzach. 80-90 lat to niemal standard, mimo nieprawdopodobnie skomplikowanych i trudnych kolei losu. Niezwykle „współgra” to z długością życia większości twórców technologii XIX wieku. I jest przeciwieństwem do dużo krótszego niż „40-letnia norma” życia większości XIX wiecznych twórców muzyki. Mrą oni w młodym wieku jak muchy – w przeciwieństwie do kompozytorów i muzyków wcześniejszych epok – na ogół 60-80 latków.

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=33481&from=&dirids=1&tab=1&lp=2&QI=702FAC2F1BB7DA9DCB44B984BDD05603-47

 

Wracając do kosztów i cen…

Opłata za pochowanie w katakumbach cmentarza na Powązkach dzieli się na „trzy klasy” – koszt w rublach srebrnych (rsr) – dotyczy roku chyba 1854 – 1855.

„ Za pochowanie w dolnych dwóch rzędach – za grób rsr. 35, 40 kop.
Za pochowanie w dwóch środkowych – rsr. 42 kop. 90
Za pochowanie w dwóch górnych rzędach rsr. 27 kop. 90
Ziemia za grób familijny i własność, za łokieć kwadratowy rsr. 2 kop. 25”

Ponieważ, starym zwyczajem podrzucania zwłok do „kościołów” w których „księża papiescy” nie wiedzieli czy należy nad ciałami jakieś modlitwy katolickie wznosić, również za darmo było przywożenie ciał na cmentarz i pochówek „ogólny” (tak zwane „mogiły zbiorowe”). Kosztowało jedynie „miejsce w katakumbach”, czyli w niszach specjalnie wybudowanego muru. Nie kopano grobów, bo nie tylko nie było łopat ani stali na te łopaty!

Jak widać, te opłaty kształtowały się od 27 rubli 90 kopiejek, do 42 rubli 90 kopiejek. Co stanowiło
186 – 286 złotych. Przeliczając na dolary XXI wieku = pochówek w „katakumbach” kosztował 23 250 – 35 750 dolarów. To ponad całoroczny zarobek robotnika czy wozaka!

Zagadkową w tym kontekście jest informacja jaką już kiedyś linkowałem, że po roku 1865 wprowadzono na terenie Królestwa Polskiego ustawowy przymus rejestrowania się „jako szlachcic” – z rosyjska – „dworianin”. By mieć z tego tytułu jakieś przywileje i profity, należało udowodnić „swoje szlachectwo”, rejestrując w stosownym urzędzie odpowiednie dokumenty to potwierdzające. Koszt zarejestrowania w urzędzie jednego dokumentu wynosił „ogromną sumę 200 srebrnych rubli”. Czyli na nasze – rejestracja takiego dokumentu w sądzie kosztowała 25 tysięcy dolarów XXI. Dlatego też po roku 1850 masowo powstawały na powstających właśnie polskich cmentarzach nowe lub odnowione pomniki grobowe – o czym pisze Wójcicki. Pewnie taniej było udowodnić swoje szlachectwo jakimś właśnie „odnowionym”, skromnym, „starożytnym” pomnikiem – nagrobkiem, niż gromadzić dokumenty i słono płacić za ich rejestracje w sądzie. Może dlatego też wiejskie i miejskie cmentarze powstawały po roku 1850? Stawiano same pomniki jako dowody czyjegoś „rodowodu”. I muszę przyznać, że od kiedy przeczytałem trzytomowe dzieło o Powązkach, zacząłem odwiedzać miejskie i wiejskie cmentarze w moich okolicach. Jeszcze nie spotkałem daty śmierci sprzed 1848 roku!

Z kolei znajdujemy też informację o tym, że około roku 1850 w Polsce emerytura średnio rocznie (podobnie pensja nauczyciela) – wynosi 2 tysiące zł ROCZNIE. Najwyraźniej chodzi o „złotówki Królestwa Kongresowego”, czyli daje nam to 250 000 dolarów XXI. Autor twierdzi, że te 2 tysiące to bardzo mała pensja / emerytura.

Na stronie 27 tomu II, mamy informacje o dożywotniej emeryturze jednego artysty malarza i budowniczego kościołów, domów i pałaców (Jan Linzaj 1759-1822). Dostał od Stanisława Poniatowskiego (chyba biskupa) – emeryturę w wysokości 1800 złotych (rocznie – co daje 150 zł-fl miesięcznie!). Wygląda na to (z kontekstu), że były to raczej polskie floreny), więc ta emerytura odpowiadała by naszym 90 tysiącom dolarów XXI.

Moje osobiste wrażenie – od roku 1770 do roku 1854 , na terenie ówczesnej Polski, nie zmieniają się „wartościowo” ceny i zarobki (emerytury). Nie ma inflacji, poziom cen jest stały. I jakby „użytkownicy monet” nie zauważali, „wikipedialnej zmiany wartości” pieniądza jaka nastąpiła na terenie Polski w roku 1815.

W roku 1815 wzrosła wartość monet polskich o 250%.

„Umocnienie się” walut związanych z talarem nastąpiło w roku 1857 (o ponad 33%) a marki pruskiej w roku 1876 (o 36%).

Te oficjalne informacje wydają się zupełnie absurdalne. Podobno na terenie całej Europy (i świata), od co najmniej XVII wieku bito złote i srebrne monety, starając się by ilość kruszcu w monecie była stała, niezależnie gdzie moneta była wybijana. Zachowywano też stały stosunek „wartościowy” złota do srebra w monetach, równy około 1 : 15.

Istniało powiązanie wagowo-wartościowe bitych monet z grzywną (miarą wagi), czyli po polsku z „marką” – późniejszą nazwą własną monety niemieckiej. Czyżby nazwa pieniądza, „marka” – pochodziła z języka polskiego (słowiańskiego)?

Istniało powiązanie wartościowo-wagowe monet krajów niemieckich XVIII wieku z monetami Rzeczpospolitej, oraz monet polskich (Królestwa Polskiego) z monetami Cesarstwa Rosyjskiego. Tu, co ciekawe – istniała „drobna różnica” w zawartości srebra pomiędzy tymi ostatnimi walutami – co prowadziło do możliwości spekulacji walutowych na ogromną skalę.

Istniało też ścisłe (twarde) powiązanie pieniędzy emitowanych na terenie Polski (okres od czasu Księstwa Warszawskiego do czasów „kongresowych”), z pieniędzmi austriackimi – aż do roku 1857.

Moim, „niefachowym zdaniem”, system monetarny XIX wiecznej Europy został ustalony synchronicznie w tym samym czasie – wtedy rok 1876 w Niemczech, to rok 1815 w Polsce i rok 1857 w krajach gdzie monetą był talar. W tym samym, 1857 roku, ustalono że pieniądzem USA stanie się „dolar” – zrezygnowano wtedy z obrotu dolarem meksykańskim (hiszpańskim) jako walutą USA .

Zmiany stosunku złota do srebra w monetach, które ustalano po roku 1800 (reformy monetarne Napoleona), mogą wynikać z konieczności dokładnych przeliczeń masy kruszcu z liczenia jej w systemie dwunastkowym na dziesiętny. Możliwe, że jednolity system dziesiętny został przyjęty na terenie Cesarstwa Rosyjskiego i Królestwa Polskiego po roku 1865, w momencie wycofania z obrotu srebrnych złotówek na rzecz srebrnych rubli i połączenia budżetu Królestwa z budżetem i skarbem Cesarstwa.

Uważam, że na terenie całej Europy i świata wprowadzono JEDNOCZEŚNIE jednolity system walutowy. Nie ważne jak nazywały się jednostki monetarne emitowane w poszczególnych krajach, każda zawierała tą samą ilość srebra (złota). W innym przypadku, wprowadzanie różnych systemów monetarnych w różnym czasie i w różnych krajach wprowadzało by trudny do wyobrażenia sobie chaos finansowy…

Przypominam Czytelnikowi jeden z moich poprzednich wpisów dotyczący kalendarza.
https://kodluch.wordpress.com/2017/11/17/%e2%99%ab-off-topic-czas-i-kalendarz/

Wydaje się zupełnie absurdalne wprowadzanie na terenie Europy jednolitego kalendarza przez ponad 150 lat! (1582 – 1753).

Wydaje się całkowicie logiczne wprowadzenie jednoczesne na terenie Europy i świata: nowego kalendarza gregoriańskiego (rezygnacja z 6-dniowego tygodnia – to zysk dla kapitalisty – bo to dodatkowe co najmniej 50 dni roboczych), wprowadzenie systemu dziesiętno-metrycznego i co z tego wynika – nowego przeliczenia ilości kruszcu w bitych monetach – bo „od zawsze” bito określoną ilość monet z określonej wagi (masy) kruszcu. A „ślady” systemu dwunastkowego mamy przed oczami wybite na monetach Królestwa Polskiego!

Wydaje się, że rozwiązać zagadkę powiązania nowego kalendarza i wprowadzenia systemu metryczno-dziesiętnego dałoby dokładne zbadanie wagowej zwartości kruszcu (złota i srebra) w dobrze datowanych monetach (talar, soldo, floren, złoty reński, gulden, dukat, forint, cekin, złoty „floren”, złoty „kongresowy”, srebrny rubel, dolar meksykański, dolar amerykański, marka pruska, marka niemiecka, francuski frank i angielski funt). Oczywiście – dla wyciągnięcia jednoznacznych wniosków – potrzebna by była odpowiednio duża próbka statystyczna.

„Masowe” bicie monet „Zjednoczonych Niemiec” w roku 1867 wydaje się możliwe i chyba jest to pierwszy taki przypadek w historii! Do tego potrzebna jest stal narzędziowa na stemple monety oraz maszyna parowa. W roku 1868 Mushet opracował specjalne stopy stali narzędziowej, więc rok wcześniej może istniały już „prototypowe próbki” takiej stali. Maszyna do bicia monet, tak jak napędzająca ją maszyna parowa, wymagają precyzyjnych łożysk. Mam nadzieję, że Czytelnik pamięta amerykański patent z roku 1855, na łożysko ślizgowe, w którym „nowością” była możliwość wymiany drewnianych elementów ślizgowych. Dopiero w latach 1867-1873 opracowano „brązy fosforowe” – z których można było wykonać precyzyjne łożyska ślizgowe. Co prawda, z brązu cynowego można też odlewać panewki łożysk ślizgowych, ale dopiero brąz fosforowy umożliwia łatwe wykonywanie precyzyjnych odlewów elementów ślizgowych o małym współczynniku tarcia i odpowiednio „nieścieralnej powierzchni”. Ten rodzaj brązu umożliwia też odlewanie bardzo dokładnie wykonanych cylindrów do maszyn parowych!

 

Mały odskok tematyczny…

Uwaga przy czytaniu życiorysów osób pochowanych na warszawskich cmentarzach. Lata 1770 – 1850 mijają „płynnie”. Owszem, jest jakaś „awantura Napoleona”, nie ma jakiejś „mitycznej Rzeczypospolitej”, ale ludzie robią kariery, jeżdżą po świecie. Ktoś jest lekarzem w Krakowie, praktykuje w Sandomierzu, zostaje wcielony (powołany) do wojska polsko-francuskiego w 1813 wprost z katedry uniwersyteckiej, bo w „awanturze napoleońskiej” zginęło wielu lekarzy. W bitwie pod Lipskiem dostaje się do niewoli rosyjskiej, gdzie awansuje na szefa szpitala rosyjskiego, wraca do Krakowa w 1814. W 1815 zostaje szefem wydziału lekarskiego Rządowej Komisji Wojskowej. Dostaje katedrę na Uniwersytecie Warszawskim, pnie się po stołkach urzędniczo-lekarsko-państwowej kariery, by w roku 1845 na własne życzenie przejść na emeryturę.

Wojskowi z terenów Polski idą na ochotnika do wojska, na przykład w roku 1774, odbywają kampanie 1792, 1794, 1809, 1813, walczą raz po stronie Polaków, raz po stronie Rosjan a raz Francuzów czy nawet Prusaków. Robią kariery w Wojsku Polskim po roku 1815, odchodzą na emerytury, dostają nagrody i odznaczenia od cara (wcześniej od Napoleona czy króla Prus).

Po drodze często są na Syberii, gdzie „niewolę” po „awanturze Napoleona” spędzają na robieniu karier, zarządzając guberniami, wracają do Polski, walczą u boku Francuzów w Hiszpanii i Haiti, trafiają do angielskiej niewoli, skąd „zwalnia ich car” by ściągać ich do wojska Kongresówki… To jest „nienormalne” i nie mieści się w głowie „spapranej” oficjalną historią.

Powstanie Listopadowe niby śladowo jest, ale jakby go nie było! I to chyba nie jest wynik działania cenzury – bo na kilkuset stronach Autor (tak jak Humboldt czy cytowani przeze mnie wcześniej autorzy) – mógł umieścić jakieś sugestie przeoczone przez cenzurę…

 

Wracamy do cen XIX wieku plus bankructwo Polski…

Przy okazji opisu warszawskich cmentarzy i życiorysów osób tam pochowanych, znajdujemy już linkowaną Państwu informację o bankierze który się nazywał Piotr Fergusson Tepper. (1713 – 1794).

Wikipedia pisze o nim tak:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Fergusson_Tepper
https://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_polski

Piotr Fergusson Tepper młodszy – bankier warszawski, kalwinista i wolnomularz, agent i podskarbi zakonu maltańskiego, członek Kompanii Manufaktur Uprzywilejowanej w 1769 roku.

Najbogatszy bankier polski końca XVIII wieku. W 1791 jego majątek wynosił ok. 60-65 mln złotych polskich.

Był synem Wilhelma Fergussona i Katarzyny Konkordii Tepperowej. Od 1768 prowadził interesy z przybranym ojcem Piotrem Tepperem, bratem jego matki Katarzyny. W 1776 roku wraz z Piotrem Tepperem starszym zostali wpisani do album civile miasta Starej Warszawy i przyjęli w ten sposób prawa miejskie[4]. W 1790 odziedziczył po nim m.in. kilka posesji, bank, pałac w Warszawie przy ulicy Miodowej, kantor w Chersoniu. Posiadł też dobra ziemskie pod Warszawą: Falenty, Gołków, Raszyn, gdzie pozwalał osiedlać się wygnanym ze stolicy Żydom, Sękocin, a na Wołyniu klucz derazeński. W 1790 roku został nobilitowany wraz z innymi, najzamożniejszymi bankierami warszawskimi.

Pertraktował i był pośrednikiem w zaciąganiu pożyczek przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1793 król był mu winien ok. 11,5 mln złp. Udzielał też pożyczek skarbowi Rzeczypospolitej i dworowi rosyjskiemu. W latach 1787–1793 pośredniczył w dostawach dla armii rosyjskiej. Od 1775 dzierżawił wraz z Piotrem Blankiem loterię krajową, wpłacając corocznie do skarbu 300 tys. złotych polskich. Tepper prowadził interesy szczególnie z bankierami amsterdamskimi, którzy lokowali swe kapitały w Polsce.

W 1793 zbankrutował wraz z pięcioma innymi największymi bankierami. Przez wierzycieli oskarżany był o działanie celowe na szkodę polskiego życia gospodarczego. Jego budynki przy ulicy Miodowej („dom handlowy” i „dom bankowy”) zostały splądrowane 20 kwietnia 1794 roku przez podburzony tłum, a on sam zmarł sześć dni później wskutek obrażeń odniesionych podczas ataku, który przeprowadzono w jego mieszkaniu.

W 1762 zawarł związek małżeński z Marią Filipiną Valentin d’Hauterive (1739–1792), pochodzącą z rodziny hugenotów osiadłych w Gdańsku.

Koniec cytatu.

Zaś Kazimierz Władysław Wójcicki w roku 1854 pisze o tym tak (niżej połączenie mojego opisu z wiernymi cytatami):



Piotr Tepper rodem z Torunia, jeden z pierwszych prowadzących handel „litych materiałów, głównie galonów złotych i srebrnych” (chodzi o tkaniny – „złototogłowie”).. Około 1740 miał swój sklep w rynku Starego Miasta pod ratuszem.

Ten /toruński/ Tepper był bezdzietny, więc przysposobił na syna swego krewnego o nazwisku Vergesson, któremu udzielił imienia i nazwiska swojego „Piotr Tepper”.

W roku Piotrowi Tepperowi /starszemu/ 1786 tak się dobrze wiodło, że na swoje imieniny zaprosił do swojej rezydencji w Falentach samego króla Stanisława Augusta.

Za Króla Stanisława (Poniatowskiego), gdy był czas spokojny, ludność się bardzo wzbogaciła. Wartość majątku stała się „znaczna”. Jednak w kraju brakowało fizycznych pieniędzy i nie można było sfinalizować żadnej transakcji sprzedaży, zakupy czy pożyczki. Dlatego bankierzy zaczęli otwierać swe kantory – na przykład: Tepper, Blank, Kabryt, Majzner, Szulc, Rafałowicz, Prot Potocki i Maciej Łyszkiewicz.

Bankierzy ci dawali „weksle czyli karty ręczne, ku zaspokojeniu dłużnika na pewien czas, lub za pokazaniem tejże „karty ręcznej”. Papiery te nabierały takowej wiary i zaufania publicznego, iż za gotowe pieniądze je brano. Kapitaliści upatrywali w tym dla siebie dogodność, że sumy swoje oddawali bankierom ( a panowie sprzedawali swoje dobra, zaś kto tylko miał jakiś kapitał, składał go u bankiera na procent), a bankierzy im 6, 7 a nawet i 8 procent opłacali, sami /bankierzy/ w terminie /ten procent/ do domu odsyłali.

Właściciele majątków, woleli je sprzedać i zanieść pieniądze do banku na procent, niż „mieć do czynienia z dzierżawcami, z którymi często o wypłatę dzierżaw dochodziło do procesów”.

Obywatel ze wsi, zebrany za produkty grosz zanosił do mieszkania bankiera, złożywszy dukaty na stole otrzymywał weksel bankierski i szczęśliwy do domu powracał.

Złoto krążyło między bankierami, i to nie tylko polskie, bo /polska/ mennica niewiele go dostarczać mogła, ale złoto holenderskie i „gdańskie” – otrzymywane za /eksportowane/ zboże.

Tepper stał się tak bogaty, że jego żona wysyłała swoją bieliznę do prania w Paryżu.

W roku 1794 (15 kwietnia 1794) – gruchnęła w Warszawie wieść, że Tepper zbankrutował. Zbakrutowali także Szulc, Kabrit i Prot Potocki, oraz inni bankierzy.

Tepper ze wspólnikami stracił czerwonych złotych 1 606 921, czyli złotych polskich (florenów) 32 338 420 zł-fl. Tak to policzyła specjalna komisja powołana „prawem Sejmu Grodzińskiego” w dniu 28.09.1793.

Jak widać, komisja badająca upadłość Teppera, rozpoczeła prace pół roku wcześniej, jak okazało się że Tepper zbankrutował! Spisywała listy dłużników Teppera przez dni dwadzieścia – od 10 do 30 grudnia 1793 przyjmowano zgłoszenia poszkodowanych.

Sam Tepper (osobiście – swoim prywatnym majątkiem), zbankrutował na sumę czerwonych złotych 879 044 czyli złotych polskich 17 580 880 zł-fl.

Bankier Maciej Łyszkiewicz zmarł w roku 1820. Jak piszą, „spał na złocie”, ale był takim skąpcem, że wydawał na życie dziennie tylko 20 groszy ( = 25 dolarów XXI).

Powyższe zapisy (przenajświętszej zawsze dziewicy Wikipedii oraz Wójcickiego), są koronnym dowodem na fałszowanie historii. Są też dowodem niepodważalnym, świadczącym o mechaniźmie przechodzenia od systemu lenno-feudalnego prawa salickiego do systemu patrymonialno-kapitalistycznego. Pokazują MOMENT i MECHANIZM POWSTAWANIA KAPITALIZMU!

Dodatkowo, pokazują jak ogromny majątek został złupiony na terenach tak zwanej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. I prawdopodobnie ten właśnie majątek stał się podstawą i zaczynem całego kapitalizmu światowego, jaki nam dzisiaj łaskawie panuje…

Jeżeli ocenia się majątek Teppera na 60-65 milionów ówczesnych złotych (3 000 000 000 – 3 250 000 000 – ponad 3 miliardy dolarów XXI – podobny rząd wielkości jak kapitał założycielski Banku Polskiego w roku 1828), a Tepper ze wspólnikami stracili według Komisji 23 miliony zł-fl (z ogonkiem) = 1 150 000 000 dolarów XXI, osobiście Tepper dodatkowo stracił niemal 17,6 mln zł-fl = 8 800 000 000 dolarów XXI, to sami Państwo widzą że nic tu nie pasuje i przekręt widać od razu. Manko na 20-25 milionów zł-fl = 1 000 000 000 – 1 1250 000 000 dolarów XXI ????

A przede wszystkim, w roku 1793-1794 bank Teppera splajtował bo niewypłacalni stali się ci którym bank pożyczał pieniądze: król polski (Stanisław August Poniatowski) i car rosyjski (a raczej Katarzyna Wielka i Oldenburgowie z Petersburga). A powala informacja, że warszawski bank zarabiał na dostawach broni dla armii rosyjskiej. To nie było wojny polsko rosyjskiej roku 1792? Czy raczej bank splajtował w wyniku tej „wojny”? Nie było też żadnego „rozbioru Polski” ? To była tylko zwykła plajta bankowa? Zwykły interes?

Opiszę do dokładnie w kolejnym odcinku….

Ale krótko podsumuję teraz. Wyżej wspomniane wydarzenia i mechanizmy NIE MOGŁY zaistnieć przed rokiem 1793-1794 (daty „upadku” banków w Polsce, bo „padł” nie tylko Tepper), ale MUSIAŁY zaistnieć po roku 1850, czyli po ogólnoeuropejskiej Wiośnie Ludów. Wiosna Ludów była rewolucją a raczej wojną starego prawa salickiego z nowym prawem patrymonialnym – które stało się podwaliną budowy kapitalizmu.

Proszę też zwrócić uwagę na to, że Tepper starszy usynawia siostrzeńca zgodnie z prawem salickim, a w tle są hugenoci i ich majątki. Hugenoci, tak jak i metodyści, kwakrzy (Religijne Towarzystwo Przyjaciół ), Bracia Morawscy (Bracia Czescy – Husyci) i Bracia Polscy („Arianie”) – stoją za budowaniem i tworzeniem całej technologii XIX wieku! Zarówno w Anglii jak i w Pensylwanii!

„Maczali też palce” w tworzeniu zrębów kapitalizmu finansowego oraz budowaniu przemysłu w całej Europie – w tym na terenach pomiędzy Odrą a Dnieprem!

 

Wracamy do cen…

https://kodluch.wordpress.com/2018/02/26/%e2%99%ab-off-topic-scientific-american-1855-czesc-1/

Roczna produkcja cukru na świecie (1855) 1 milion tuns (około miliona ton) o wartości 75 milionów dolarów 1855. 1 tona cukru = 75 dolarów 1855 = 7500 dolarów XXI

https://kodluch.wordpress.com/2018/02/28/%e2%99%ab-off-topic-scientific-american-1855-czesc-2/

Cena rudy miedzi wysyłanej z USA do Anglii kształtuje się w granicach 20-37 funtów za tonę = 10 000 – 18 500 dolarów XXI (koszty roku 1855)

Koszty procesu patentowego w USA to 40 tysięcy dolarów (1855) = 4 000 000 dolarów XXI

Koszt wykonania muszkietu przez Harpers Ferry (1855) – 1198 $, przez Springfielda 1061 $
„Wykończony karabin ze stali” kosztuje 1232 $ – odpowiednio w dolarach XXI to: 119 800, 106 100, 123 200 dolarów

Anglia 1855. Gazety kosztują równowartość 6 do 12 centów USA – w tym jest nowo wprowadzony podatek w wysokości 2 centy. Daje nam to w dolarach XXI koszt gazety w Anglii 1855: 6 – 12 dolarów w tym podatek 2 dolary.

Gaz w Anglii kosztuje (dla klienta) 4 szylingi za 1000 stóp sześciennych, w USA (NY) 3 razy taniej, bo 3 dolary / 1000 stóp sześciennych. Daje nam to w cenach dolarów XXI odpowiednio 100 dolarów i 300 dolarów XXI

Informacja z 1855. W 1846 roku mieszkańcy Anglii i Walii skonsumowali jedzenie o wartości 180 mln funtów = 900 mln $, co przy 20 mln mieszkańców Anglii i Walii daje roczny wydatek na jednego mieszkańca 9 funtów = 45 dolarów. Czyli dzienne wyżywienie przeciętnego mieszkańca Anglii i Walii w roku 1846 wynosił 45 dolarów XIX = 4500 dolarów XXI, podzielone przez 365 = 12,3 dolara XXI (w Polsce w roku 1820 „minimalne wyżywienie” bogatego bankiera to 25 dolarów XXI).

https://kodluch.wordpress.com/2018/03/22/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-1-newcomen-i-watt/

19 stycznia 1788 w kopalni srebra „Fryderyk” w Tarnowskich Górach, został uruchomiony pierwszy silnik parowy systemu Newcomena. Maszyna została zbudowana w 1787 r. w zakładzie Samuela Homfraya w Penydarren koło Merthyr Tydfil w południowej Walii i zakupiona za 8448 talarów pruskich (wraz z przywozem). Posiadała cylinder parowy o średnicy 32 cali. Po okresie rozruchu 4 kwietnia 1788 r. uruchomiono ją na stałe; funkcjonowała (po przeniesieniu jej później na inne kopalnie) do 1857 r. Cena tej maszyny parowej (loco Tarnowskie Góry) to 844 800 dolarów XXI.

Teoretyczne wpływy jakie mieli otrzymać Boulton i Watt za patenty na silniki w roku 1795 – 21 tysięcy funtów. Faktycznie otrzymali jedynie 2500 funtów. Na „nasze” to 10 500 000 / 1 250 000 dolarów XXI.

Około roku 1823 zaczęto w Anglii produkować ręcznie (!!!) „stalowe” piórówki (стальное перо). Kosztowały po 25 franków za sztukę. Masowa (maszynowa produkcja) obniżyła cenę stalówki do 5 franków za sztukę. Wraz z rozwojem technologii, ceny spadały następująco: 2,5 franka za sztukę, potem do 75 centimów za sztukę. Niestety, nie znamy dat, ale wiemy, że masowa produkcja w roku 1893 pozwoliła obniżyć cenę takich stalówek do 75 centimów za pudełko zawierające 150 stalówek.

Mówiąc inaczej – pierwsze stalówki wykonywano ręcznie i sztuka kosztowała 500 dolarów XXI. Potem zaczęto je produkować maszynowo i ceny spadały od 100 poprzez 50 do 15 dolarów XXI. W roku 1893 sprzedawano takie stalówki w paczkach po 150 sztuk po 15 dolarów XXI (sztuka wychodziła po 10 współczesnych centów.).

W tym samym tempie spadała cena robocizny – bo pojawiały się urządzenia mechaniczne. Zapis z roku 1893:
„70 lat temu koszt maszyn była niewiarygodnie wysoki. Jeden z najstarszych w Anglii budowniczy maszyn Whitworth (prawdopodobnie John Whitworth 1803-1887), opowiadał że 40 lat temu (1853) odlewane cylindry były polerowane ręcznie. Koszt ręcznego polerowania cylindra wynosił 15 franków na stopę kwadratową, a teraz (1893), koszt ręcznego polerowania cylindra wynosi 0,125 franka. Nie istniały wtedy ani wiertarki, ani walcarki które produkowałyby „żelazo płaskie”.

Przed 70-laty wszystko wykonywano ręcznie prostymi środkami. Każdy wynalazca musiał własnoręcznie wykonać wszystkie elementy maszyny, a blacha żelazna w tamtych czasach była „nierównomierna jeżeli chodzi o jej grubość i wytrzymałość”.

Gdy James Watt przystąpił do wykonania swojego pierwszego silnika parowego, własnoręcznie wykonywał jego elementy.

Pierwszy cylinder jaki odlano dla Watta miał wżery i nierówności na całej powierzchni wewnętrznej”.

Z powyższego wynika, że w 1853 ręczna obróbka cylindra maszyny parowej kosztowała 15 franków za stopę kwadratową. Czyli 300 współczesnych dolarów za powierzchnię równą około 0,093 m2. Obrazowo – to powierzchnia prostokąta o bokach 10 cm x 93 cm. W tamtym czasie, „standardowe cylindry” lokomotyw miały długości ok. 0,5 metra, przy średnicy 20 cm. Daje nam to powierzchnię wewnętrzną 0,314 m2. Czyli 3,4 stopy kwadratowej. Proszę sobie wyobrazić, że kupują Państwo „kawałek” żeliwnej rury kanalizacyjnej o wymiarach takich jak „cylindry XIX wiecznych lokomotyw”. Taka rura jest nierówna i pełna wżerów oraz nadlewów. I mając do dyspozycji jedynie papier ścierny oraz pilnik, powinniście doprowadzić powierzchnię wewnętrzną tej rury do „idealnej równości” i dopasowania do tłoka. A powierzchnia ma być „lustrzana”. Nie wyobrażam sobie wykonania tej pracy w czasie krótszym niż tydzień… Ale może ja jestem perfekcjonistą?

W każdym razie – robotnik obrabiający „standardowy cylinder” zarabiał „od sztuki” 1020 dolarów XXI. Nie sądzę, by zarobki takiego pracownika były wyższe od stawki górnika (patrz niżej) – więc jest bardzo prawdopodobne, że taki cylinder był obrabiany przez 4-6 dni. Stąd dniówka wychodziła by 255 – 170 dolarów XXI

https://kodluch.wordpress.com/2018/03/26/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-2-pierwsze-pojazdy-parowe/

W 1810 r. W Zagłębiu Durham nastąpiły wielkie strajki związane z „systemem „Bond”. „System bondów”, polegał na corocznym odnawianiu umów zatrudnieniowych, co następowało w okresie czterech miesięcy zimowych (gdy górnicy nie pracowali). Często wiązało się to z obniżaniem zarobków i niezatrudnianiu pracowników na okres czterech zimowych miesięcy – od stycznia do kwietnia. System ten spowodował wielkie strajki w przemyśle górniczym, a także wśród szewców w latach 1765, 1797, 1804, 1810, 1831, 1832. Strajki i tworzenie pierwszych związków zawodowych – „Bractw” („Brotherhood”) – wywołało masowe aresztowania wśród górników i szewców.

Pracodawcy zrzeszali się również i starali się obniżać dotychczasowe płace z 7 szylingów tygodniowo do 6 szylingów na tydzień.

Stąd – sezonowe zarobki górników w Anglii w pierwszej połowie XIX wieku – 6-7 szylingów na tydzień. Z tej racji, ze górnicy nie pracowali przez 4 zimowe miesiące – zarabiali tygodniowo 3000 –
3500 dolarów XXI. Co daje nam zarobek miesięczny (w okresie pracy) – 12 000 – 14 000 dolarów XXI. Czyli rocznie (8 miesięcy pracy) – 96 000 – 112 000 dolarów XXI
Dzienny zarobek górnika to 500 – 583 dolary XXI.

Przypomnę, że na wyżywienie wydawano dziennie 12,3 dolara XXI wieku (w Polsce 25 dolarów XXI)

Ważna uwaga do powyższego. Jeżeli w roku 1810 angielscy górnicy strajkowali (a takie strajki odbywały się aż do roku 1832) i powodem było to, że pracowali tylko sezonowo – to z tej informacji wynika, że jeszcze wtedy angielskie kopalnie były odkrywkowe! A jeżeli tak, to niepotrzebne były jeszcze maszyny parowe do pomp. Nie było szybów kopalnianych, więc i pompy nie były jeszcze potrzebne! A jeżeli tak, to można by przesunąć o całe sto lat wynalazki Newcomena i Watta!

W 1813 roku Hedley zbudował dla kopalni Blackett ( na linii Wylam Colliery) – lokomotywę „Puffing Billy”, którą przebudowana w 1815 roku, do postaci dziesięciokołowej, ale przywrócono ją do pierwotnego stanu w 1830 roku, kiedy linię kolejową wyposażono w mocniejsze szyny.

„Puffing Billy” pozostawał na służbie do 1862 roku, kiedy to Edward Blackett, właściciel Wylam Colliery, pożyczył go do Urzędu Patentowego w South Kensington w Londynie (później Muzeum Nauki). Następnie sprzedał lokomotywę do muzeum za 200 funtów. Do dzisiaj pozostaje tam na wystawie.

Czyli – stara, 47-letnia lokomotywa jeszcze pracuje w roku 1862 i zostaje sprzedana za nasze 100 tysięcy dolarów XXI !!!! Jak pisze angielska Wikipedia – „inne źródła mówią, że nastąpiło to w roku 1883”. Brak słów! Nie mówiąc o tym, że za Wikipedią powtarzałem informacje o wielu przypadkach uzywania lokomotyw powstałych w roku na przykład 1815, 1829, 1835 – kilkadziesiąt lat później – w roku na przykład 1883 czy 1890. Czy jest to realne?

W innych miejscach Wikipedia pisze jeszcze o dwóch przypadkach sprzedaży używanych przez Geoge’a Stephensona lokomotyw – jedna poszła za 200 a inna za 300 funtów. Wydaje się całkiem uprawnione twierdzenie, że „sztuka nówka” mogła kosztować 500-1000 funtów. Moim zdaniem niezwykle tanio…

https://kodluch.wordpress.com/2018/03/28/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-3-czasy-stephensonow/

.1811. George Stephenson stał się ekspertem od maszyn napędzanych parą i dostał roczną pensję w wysokości 100 funtów rocznie. To jest 50 000 dolarów XXI. Miesięczny zarobek to 4167 dolarów XXI, dniówka – jakieś 174 dolary XXI. Bardzo kiepsko! Chyba lepiej zarabiał górnik?

W roku 1814, 33-letni Georg buduje swoją pierwszą lokomotywę „Blücher”, a rok później (1815) dostaje podwyżkę i zarabia już 200 funtów rocznie. Dalej słabo – to 100 tysięcy dolarów XXI, dziennie jakieś 350 dolarów XXI.

.1821. George zostaje wybrany przez akcjonariuszy na inżyniera /budowy linii – spółka z Peasem/, z wynagrodzeniem w wysokości 660 funtów rocznie. Co daje nam roczny odpowiednik w dolarach XXI = 330 000 / dziennie 1145 dolarów. No, to już jest coś!

.1823 Pease pożycza Robertowi Stephensonowi 500 funtów aby ten mógł wykupić swój udział w firmie Peasa. Informacja! Spółki Akcyjne powstają w Anglii dopiero w roku 1844!. 500 funtów wtedy, to 250 tysięcy dolarów XXI. Robert staje się osobą odpowiedzialną w spółce Peasa za budowe lokomotyw z pensją roczną 200 funtów. Czyli, zarabia jak jego ojciec w roku 1814. W roku 1824, Robert pełnił dodatkowo funkcję inżyniera budowy kolei L&MR.

.1824. Robert na delegacji w Ameryce Południowej. Kosztorys budowy molo w porcie La Guayra w Wenezueli – 6 tysięcy funtów = 3 mln dolarów XXI.

.1827 Robert podarowuje Richardowi Trevethickowi 50 funtów, by ten mógł sobie kupić bilet powrotny do Anglii (stracił pieniądze i bagaż podczas burzy na statku).. Koszt biletu na statek „przez pół świata” – to 2500 dolarów XXI.

https://kodluch.wordpress.com/2018/03/31/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-4-przed-konkursem-rainhill-trials/

.1815. Davy dostaje za wynalazek lampy górniczej 2 tysiące funtów nagrody. Stephenson – za lepszą i bezpieczniejszą lampę otrzymuje 1000 funtów. Czyli to odpowiednio 1 milion i pół miliona dolarów XXI.

https://kodluch.wordpress.com/2018/04/02/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-5-konkurs-rainhill-trials/

Główna nagroda Konkursu Rainhill Trials (1829) – 500 funtów = 250 tysięcy dolarów XXI
Nagroda pocieszenia dla „Perseverance” – 25 funtów (12 500 dolarów XXI).

George Stephenson sprzedaje używane lokomotywy po 200-300 funtów = 100 000 – 150 000 dolarów XXI

.1833. Robert Stephenson zostaje szefem inżynierów na linii London and Birmingham Railway ( 112-mil – 180 km), z roczną pensją 1500 funtów = 750 000 dolarów XXI. Linia zostaje uruchomiona w 1838 (budowano 4 lata i 3 miesiące) – koszt 5,5 miliona funtów (koszt planowany 2,4 miliona funtów (= planowano 1 200 000 000 , a wyszło ostatecznie 2 750 000 000 dolarów XXI).

.1834. Zamontowano nowe cylindry do lokomotywy „Rocket”. Koszt remontu wyniósł blisko 80 funtów (40 000 dolarów XXI) – moja uwaga: niezwykle tanio!

W roku 1854 USA wyeksportowały bawełnę za 93 mln USD, w tym za prawie 65 mln do Anglii, co daje 9 300 000 000 dolarów XXI (do Anglii poszło za 6,5 miliarda dolarów XXI)

.1855 2 mln USD rocznego dochodu z kopalni złota w Kalifornii = 200 mln dolarów XXI

.1859. Umiera Robert Stephenson. Zostawia majątek warty co najmniej 400 tysięcy funtów (= 200 000 000 dolarów XXI).

https://kodluch.wordpress.com/2018/04/06/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-6-tory-kolejowe/

.1855, Anglia. Było wtedy 8280 mil linii. Czyli w ciągu 30 lat (1855 – 1825) wybudowano 8253 mile torów. Czyli rocznie budowano w Anglii 275 mil, czyli 440 kilometrów torów kolejowych. W roku 1825 w Anglii jest 27 mil linii kolejowych.

USA. Od roku 1828 (były 3 mile torów w całych USA) do roku 1855 (20 tysięcy mil) czyli przez 27 lat budowali 740 mil (1190 km) torów kolejowych rocznie!

Koszt budowy 1 mili kolei w USA – 20 tysięcy dolarów, w Anglii 60 tysięcy dolarów. Ta informacja pochodzi z SA-1855. Na podstawie Wikipedii, wiemy że budowano w Anglii droższe linie, np. jedna mila torów linii Lancaster and Carlisle Railway (L&CR) – kosztowała 17 tysięcy funtów = 85 tysięcy dolarów XIX. Przyjmujemy jednak za SA-1855, że wynosił on średnio 60 tysięcy dolarów XIX.

Do roku 1855 wydano na budowę szlaków kolejowych – w Anglii 8280 x 60 tysięcy = 496 800 000 dolarów 1855 = 49 680 000 000 dolarów XXI (niemal 50 miliardów dolarów!)

W USA: 20 000 x 20 000 = 400 000 000 dolarów 1855 = 40 miliardów dolarów XXI.

Przypomnieć należy Czytelnikowi, że te linie kolejowe były wykonane z drewna (podkłady i szyny), a do co najmniej roku 1860 w USA jeździły po nich pociągi „końskie”. Podobnie jak do co najmniej roku 1860 WSZYSTKIE amerykańskie statki bocznokołowe były napędzane przez układ „koń – kierat”.

Jak napisałem przy omawianiu „SA-1855”, prawdziwą bombą jest informacja, że w USA podkłady kolejowe są złej jakości i zupełnie nieimpregnowane, co powoduje konieczność ich wymiany co 3 do 5 lat! Mało tego! Nasypy kolejowe są nieodporne na deszcze i warunki zimowe, a „importowane szyny żelazne” są tak złej jakości, że należy je wymieniać co 3-4 lata!

Powtarzam!

Na 20 tysiącach mil amerykańskich kolei, najdalej co 4 lata wymieniają WSZYSTKIE szyny, a co 5 lat WSZYSTKIE podkłady!

Mało tego! „Żelazne” szyny zużywały się niemal dwa razy szybciej jak niekonserwowane podkłady kolejowe!

Żaden kraj nie jest w stanie udźwignąć takich kosztów!

Według SA-1855 kanadyjska linia Great Trunk Railway ma już 1100 mil długości, zaś długość linii kolejowych we Francji liczy 1169 „french leagues”. Stąd wynika, że włożono w budowę linii kanadyjskich skromne 22 000 000 dolarów = 2,2 miliarda dolarów XXI.
Jako że mila francuska (lieue de poste) = 3.898,07 m, stąd 1169 mil francuskich = 2832 mile angielskie. Stąd, wydano na koleje we Francji do roku 1855 około 170 000 000 dolarów 1855 = 17 000 000 000 dolarów XXI. Założyłem, że koszt jednej mili był taki jak w Anglii, stąd 17 miliardów dolarów XXI. Założyłem, że w Kanadzie budowano tak tanio jak w USA.

Jak pisze Wikipedia: „przed rokiem 1856 stal była znana, ale bardzo droga i dostępna jedynie w małych ilościach”.

Gdy już Mushet zaczął osiągać pierwsze sukcesy (przy opracowywaniu dla Bessemera „przepisu kuchennego” na stal), w roku 1866 ciężko zachorował. Z Bessemerem kontaktowała się więc 16-letnia córka Musheta. Dzięki jej wstawiennictwu, Bessemer wyznaczył roczną pensję dla Musheta, w wysokości 300 funtów, którą mu wypłacano przez kolejne 20 lat. Jak dalej pisze Wikipedia, „bez opracowania technologii przez Musheta, proces Bessemera był nieekonomiczny”. Roczna emerytura („pensja”) dla Musheta = 150 tysięcy dolarów XXI. Bardzo skromny, by nie powiedzieć skąpy był w roku 1866 nasz Bessemer!

https://kodluch.wordpress.com/2018/04/26/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-8-parowozy/

.1860. Koszt strumienicy w lokomotywie jest niezwykle wysoki – wynosi 115 dolarów = 11 500 dolarów XXI

https://kodluch.wordpress.com/2018/05/07/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-9-parowozy-dokonczenie/

Pozostawiam te może wyrywkowe ale ciekawe informacje pod rozwagę Czytelnikom. Wynika z nich, że koszty budowy linii kolejowych były niebotyczne! Koszty budowy lokomotywy były porównywalne z rocznym zarobkiem górnika czy osoby zarządzającej firmą. Koszty żywności były zadziwiająco małe!

Wszystkie źródła twierdzą, że w Anglii zaczęto budować parowozy, z uwagi na wysokie koszty paszy końskiej i jej braki spowodowane „wojnami napoleońskimi”. Jest to wierutna bzdura, bo w latach 1820 -1835 nadal w Anglii buduje się linie kolejowe „pod konie”, a w Europie zaczyna się rozważać budowę linii także „końskich” – tak pisze Wikipedia podając przykład Polski. Jeżeli nastąpiły braki paszy dla koni, to cena paszy wzrosła (kapitalizm!), więc lokomotywa parowa zaczynała by się opłacać! Około roku 1830, George Stephenson przeprowadza szczegółowe wyliczenia, wykazując, że lokomotywy nie są konkurencją dla „napędu końskiego”. A jednak inwestowano uparcie w parowozy!

L&MR (po 1824) płaciła udziałowcom dywidendy w wysokości 9,5% rocznie, przez 15 lat swego istnienia. Wikipedia: „ taki poziom rentowności, nigdy nie został osiągnięty przez żadną inną brytyjską spółkę kolejową.” Poniżej informacje z Wikipedii, mówiące że były linie o większej rentowności.

Wikipedia o Grand Junction Railway (1833-1846). GJR to pierwsza w świecie linia kolejowa z PAROWYMI pociągami dalekobieżnymi. GJR była bardzo opłacalna, wypłacając dywidendy w wysokości co najmniej 10% od początku i posiadając ostateczny kapitał w wysokości ponad 5,75 miliona funtów (równowartość 511 101 000 funtów w 2016 roku). Tyle Wikipedia.

Spółka o kapitale 2 875 000 000 dolarów XXI – miała od pierwszej chwili zysk i wypłacała rocznie 10 % dywidend dla udziałowców.

The Lancaster and Carlisle Railway (L&CR) was a British railway company authorised on 6 June 1844 to build a line between Lancaster and Carlisle in North West England.

The project, which would cost £17,000 per mile, would be the largest single railway contract of its time at 69 mi (111 km). The contractor was Thomas Brassey in partnership with William Mackenzie and John Stephenson. Up to 10,000 men worked on the project at its peak.

The independent Lancaster & Carlisle was a very profitable railway that made returns on its shares of up to 10%.

Znów wielka kasa i wielkie zyski! 111 km (69 mil) linii kosztuje 1 173 000 ówczesnych funtów = 586,5 mln dolarów XXI. Przynosi 10% zyski dla udziałowców.

The London and Birmingham Railway (L&BR) was an early railway company in the United Kingdom from 1833 to 1846, when it became part of the London and North Western Railway (L&NWR).
The 112-mile (180 km) railway line which the company opened in 1838 between London and Birmingham was the first intercity line to be built into London. It is now the southern section of the West Coast Main Line.
The company was created with an initial capitalisation of £5,500,000. Much of the subscribed funds came from Lancashire, where great profits were being made in the cotton industries.

Krótko mówiąc – kolejna „pierwsza linia kolejowa w Anglii! Spółka posiadała początkowy kapitał w wysokości obecnych 2 750 000 000 dolarów XXI.

Największa spółka akcyjna na świecie – pod koniec XIX wieku – to „London and North Western Railway”. Powstała ona w roku 1846.

The London and North Western Railway (LNWR, L&NWR) was a British railway company between 1846 and 1922. In the late 19th century the L&NWR was the largest joint stock company in the world.
The headquarters were at Euston railway station. As traffic increased it was greatly expanded with the opening in 1849 of the Great Hall, designed by Philip Charles Hardwick in classical style. It was 126 ft (38 m) long, 61 ft (19 m) wide and 64 ft (20 m) high and cost £150,000[2] (equivalent to £14,280,000 in 2016).

Kwatera główna firmy otwarta została w roku 1849. Budowla kosztowała obecne (skromne) 75 mln dolarów XXI.

I nasza dobra znajoma: The Stockton and Darlington Railway (S&DR) was a railway company that operated in north-east England from 1825 to 1863. The world’s first public railway to use steam locomotives.
The Scottish engineer Robert Stevenson was said to favour the railway, and the Quaker Edward Pease supported it at a public meeting in Darlington on 13 November 1818, promising a five per cent return on investment. Approximately two-thirds of the shares were sold locally, and the rest were bought by Quakers nationally.

I tu angielska Wikipedia (święta, i do tego zawsze dziewica), podaje zaprzeczając sobie w innych miejscach, że nie George, ale jego syn Robert Stephenson był faworytem kwakra Pease’a, i już 13.11.1818, na publicznym zebraniu, powołując się na opinię Roberta, Pease obiecał przyszłym udziałowcom 5% zwrot inwestycji! 2/3 udziałów „sprzedano lokalnie” a reszta została wykupiona przez kwakrów z całej Anglii.

Przypomnę, że Robert Stephenson urodził się w roku 1803 i w roku 1818 miał 15 lat i niecały miesiąc. Pease wciągnął go do spółki w roku 1823 by w roku 1824 wysłać go do Ameryki Południowej. A przed wyjazdem do Ameryki, Robert spędził 6 miesięcy na Uniwersytecie w Edynburgu, przechodząc eksternistyczne i super szybkie studia. Szlifował tam przede wszystkim swój angielski, tak by być zrozumiały przez Anglików z Londynu.

Dalej Wiki pisze tak:
„On 12 May 1821 the shareholders appointed Thomas Meynell as Chairman and Jonathan Backhouse as treasurer; a majority of the managing committee, which included Thomas Richardson, Edward Pease and his son Joseph Pease, were Quakers. The committee designed a seal, showing waggons being pulled by a horse, and adopted the Latin motto Periculum privatum utilitas publica („At private risk for public service”).

The cost of building the railway had greatly exceeded the estimates. By September 1825 the company had borrowed £60,000 in short-term loans and needed to start earning an income to ward off its creditors.

The railway opened with the company owing money and unable to raise further loans; Pease advanced money twice early in 1826 so the workers could be paid. By August 1827 the company had paid its debts and was able to raise more money; that month the Black Boy branch opened and construction began on the Croft and Hagger Leases branches. During 1827 shares rose from £120 at the start to £160 at the end.

The suspension bridge across the Tees was replaced by a cast iron bridge on masonry piers in 1841.[123] After three years and an expenditure of £122,000 (equivalent to £9.65m at 2011 prices), the formal opening of the new dock took place on 12 May 1842.[124][89] The S&DR provided most of the finance, and the dock was absorbed by the company in 1849.”

I ciekawostka z angielskiej Wiki:

The Stanhope and Tyne Railroad Company (S&TR) had been formed on 20 April 1832 as a partnership to build a railway between the lime kilns at Lanehead Farmhouse and the coal mines at Consett in County Durham. The partners had decided to build a railway instead of upgrading the existing Pontop Waggonway, and commissioned Robert as surveyor and consulting engineer, and with Thomas Elliot Harrison as acting engineer, construction started at Stanhope in July 1832.[141][142] Robert accepted five £100 shares in payment of his fee of £1,000, and the line opened in 1834.[143] Instead of obtaining an Act of Parliament the company had agreed wayleaves with the land owners, requiring payment of rent. The company borrowed heavily and the debt grew to £440,000;[144] by 1840 the lime kilns and the section from Stanhope to Carrhouse had closed and the remaining Stanhope to Annfield section was losing money. A creditor sent a bill to Robert that the railway company could not pay, and Robert found that as the S&TR was not a limited company, shareholders were liable for the debt. Fearing financial ruin Robert sought the advice of Parker, the insolvent railway company was dissolved on 5 February 1841 and a new limited company, the Pontop and South Shields Railway, was created on 23 May 1842 to take over the line, Robert contributing £20,000. The southern section from Stanhope to Carrhouse was sold to the Derwent Iron Company at Consett.[145][146][147] The Great North of England Railway opened in 1841 to York with a railway connection at Darlington to London, and the Newcastle and Darlington Junction Railway (N&DJR) was formed to extend this line to Newcastle using five miles of the Pontop and South Shields Railway. George Hudson, a railway financier known as the „Railway King”, was the chairman of the N&DJR, and Robert was appointed engineer.

Mówiąc krótko, firma w której Robert miał niewielkie udziały (pięć udziałów po 100 funtów, za które miał zapłacić ze swoich zarobków wynoszących 1000 funtów), narobiła długów. Akcjonariusze odpowiadali przed wierzycielami CAŁYM SWYM MAJĄTKIEM! Firma rozwiązuje się (nie wiadomo co z długiem!) dnia 5.02.1841 i zawiązuje się ponownie 23.05.1842 jako nowa spółka, ale „z ograniczoną odpowiedzialnością” do której Robert wkłada 20 tysięcy funtów.

Ta informacja przyda nam się w jednym z kolejnych odcinków…

 

Z Rocznika Wynalazków:

Tabela opłat pocztowych 1873. Podaję dla uproszczenia tylko cenę wysłania zwykłego listu.

Europa. Najtaniej – 10 kopiejek
Austria (Galicja, Bukowina, część Śląska austriackiego, Czechy, Morawy, Węgry, Istria, Dalmacja, Kroacja, Tyrol)
Niemcy (Śląsk, wschodnie i zachodnie prusy z Wielkim Księstwem Poznańskim, Saksonia, Bawaria, Wielkie Księstwo Badeńskie z Alzacią i Lotaryngią)
Szlezwig i Holsztyn

Najdrożej – 33 kopiejki: Portugalia (Madera i Wyspy Azorskie)

Średnio – 20 kopiejek – jak Francja

Azia: najtaniej (28) Syjam (przez Bremę), posiadłości portugalskie i hiszpańskie, posiadłości holenderskie (wszystko przez Bremę). Najdrożej: 37 (Aden w Arabii, Kochinchina, posiadłości francuskie i portugalskie, Chiny)

Afryka: najtaniej (18) Wyspy Kanaryjskie, Baleary i Maroko, posiadłości hiszpańskie na północno-zachodnim brzegu Afryki
Najdrożej (57): Wyspa Św Heleny i Wniebowstąpienia, Wyspa Św Maurycego – czyli Isle de France, Majota, Madagaskar, Burbon, oraz wyspy i posiadłości francuskie w Senegambii.

Ameryka. Najtaniej (18): Wyspy Bermudzkie, Costa-Ricca, Gwatemala, Nowa Grenada, Honduras, Posiadłości duńskie (wyspy św Tomasza,, św Krzyża, Św Jana Gwadelupa i Martynika), Curacao, Nikaragua, San-Salwador, USA (wszystko przez Hamburg)
Najdrożej: (57 – 58): Rzeczpospolita Argentyńska, Boliwia, Brazylia, Chile i Araukaria (tu przez Bremę 74 kopiejki).
Do Wenezueli listy nie idą. 34 kopiejki kosztują listy: Meksyk, Puebla, Vera Cruz, Panama, Kalifornia, Oregon i Brzeg Moskito.
42 kopiejki – Peru.

Australia. Zachodnia Australia – 37 kopiejek, Południowa Australia, ziemia Van-Diemen oraz Wyspy Sandwich – 37 kopiejek.

Z uwagi na to, że 1 kopiejka to 8,33 dolara XXI, stąd widać, że koszty wysłania listu kształtowały się od 83 dolarów do 616 dolarów (dalekie i nietypowo drogie Chile). Tabelka dziwna, i w kolejnej części spróbuję to skomentować…

Tabela przewozów kolejowych. Bilety w trzech klasach. Najtańsza (trzecia klasa) – 100 km – jakieś 1 rubel 26 kopiejek.
Z Warszawy do Petersburga (1050 km) – kosztuje bilet 13 rubli i 13 kopiejek. W przeciwną stronę 13 rubli i 15 kopiejek. (1315 kopiejek). Stąd 100 km wychodzi przeciętnie na tej trasie 125 kopiejek (1 rubel 25 kopiejek).

Trasa Warszawa – Ciechocinek. Wiorst 217,5. II Klasa osobowy 471 kopiejek – jakieś 2 ruble 15 kopiejek za 100 km

Ogłoszenia

Fortepiany z mechaniką (330 – 900 rubli), pianina (330 -450 rubli)

Lampa naftalinowa od 20 kopiejek

Ultranowoczesna żniwiarka Grubińskiego „Warszawianka” (którą mogą ciągnąć zwykłe dwa konie fornalskie – w przeciwieństwie do żniwiarek amerykańskich, które musi ciągnąć cztery konie silne). Żniwiarki produkuje zakład pana pułkownika Jana Woroncowa-Weliaminowa w Warszawie.
Cena żniwiarki – 280 rsr
Opakowanie – 10 rsr
Zaliczenie w ilości – 100 rsr

Tkaniny metalowe (żelazne, mosiężne, platynowe i srebrne – dla każdego rodzaju przemysłu) – od 25 kopiejek za łokieć kwadratowy

Szpilki angielskie vel maszynowe z mosiężnego drutu – od 80 kop. /szt

Maszyny do szycia amerykańskich producentów. Na stolikach dwunitkowe – od 35 rsr, ręczne dwunitkowe – od 30 rsr, ręczne jednonitkowe- od 12 rsr

Drugie Rosyjskie Towarzystwo Ubezpieczeń od Ognia założone w roku 1835 – kapitał 1,5 mln rubli („Towarzystwo wypłaca w jak najkrótszym czasie … i poddaje się wyrokom Sądów Królestwa)

Żniwiarki Wooda (dawniej New Champion) – 282 – 300 rsr
Kosiarki – też konne – 188 – 200 rsr

Warszawskie Towarzystwo Ubezpieczeń od Ognia powstałe 1870. Kapitał 2 mln rubli. Prezes – Tomasz hrabia ordynat Zamojski
Towarzystwo podsumowuje lata działalności podając: suma przyjętych ubezpieczeń ponad 256 mln rubli, wypłacone do tej pory wynagrodzenia pożarowe (401 pożarów) – niecałe 839 tysięcy rubli.

Ruskie Towarzystwo Ubezpieczeń od Ognia (Petersburg) . Kapitał 2,5 mln rubli

Reklama wydawnictwa Gebethner i Wolff w Warszawie
Anczyc W-L Księga sławniejszych odkryć geograficznych dla dorastającej młodzieży. Wydanie drugie, z wielu drzeworytami – 1870. W oprawie. -rsr 1 k. 20
Figllier Ł. Historyja roślin. Dzieło ozdobione 415 wizerunkami z natury wykonanemi. 3 tomy. 1871. . rsr. 6
Flammarion E. Wielość światów zamieszkiwanych. Studyum w którem wykładają się warunki zamieszkał ności ziem niebieskich, roztrząsane ze stanowiska astronomii, fizyjologii i filozofii naturalnej. Z 5 tablicami figur astronomicznych. Wydanie drugie. 2 tomy w jednym. 1873. rs. 1 k. 50. Oprawne. rs. 1 k. 80
Mace J. Historya kęsa chleba. Listy do młodej osoby ożyciu człowieka i zwierząt, przełożył Aloizy Kuczyński. 1864. rs. 1 k. 50. W ozdobnej oprawie rsr 1 k 80.
Niewiadomski W. Życie i obyczaje zwierząt, według Brehma i innych najnowszych źródeł. Z 40 rycinami (na tonie) i licznemi drzeworytami. 1873. rs. 3 k. 60. W ozdobnej oprawie rs. 4 k. 40.
Quatrefages A- Karol Darwin i jego poprzednicy. Studyjum nad teorją przeobrażeń, przełożyli uzupełnił Jul. Ochorowicz. 1873. rs. 1 k. 20.
Schoedler F. Dr. Księga przyrody, dla użytku młodzieży i miłośników nauk przyrodzonych:
I. Fizyka i meteorologij a rs. 1.
I I. Astronomij a, k. 60.
III. Chemija, rs. 1.
IV. Mineralogija i geologija rs. 1.
V. Botanika rs. 1.
VI. Zoologija, rs. 1 k. 20.

Theme A. . Krótki wykład kosmografii do. użytku szkolnego – k. 90
Virej J. J. Historyja naturalna rodu ludzkiego, przełożył P. E. Leśniewski. 2 tomy. 1867. rsr 3
Historyja obyczajów i zmyślności zwierząt, przekład Antoniego Wagi. 2 tomy. 1844. rsr 1 k. 35
Wagner H. Historyja naturalna dla młodzieży, przekład K. Jurkiewicza, z rycinami rsr 1 k. 80.
Wędrówka po niebie i ziemi. Opowiadania o układzie wszechświata i budowie ziem. 1873. – rsr 1

Wieczory czwartkowe. Opowiadania o cudach przyrody i znakomitszych odkryciach naukowych, rs. 1 k. 35, W oprawie rs. 1 k. 40

Prenumerata na rok 1874 „Przyroda i Przemysł” wraz z „Księgą Wynalazków”. Rocznie 6 rsr, miesięcznie 50 kopiejek (Warszawa). Prowincja – rocznie 8 rubli, kwartalnie- 2 ruble

Kij do bilarda od 2 rsr do 10 rubli.

Skład materiałów aptecznych poleca:
Ocet stołowy do sałat, majonezów i marynat – butelka – 50 kop.
Sól stołowa angielska, śnieżnobiała, proszek drobny – funt – 20 kopiejek

Zakład mechaniczno-optyczny. Okulary dostosowane do wzroku – 75 kop. Lornetki teatralne i polowe 3 ruble, termometry dokładne po 45 kop.

Skład sukna Nowakowskiego poleca – zagraniczne wyroby w cenie 1 rubel 20 kopiejek za łokieć (cena minimalna wyprzedaży sezonowej)

Magazyn wyrobów fryzjerskich. Pudry ryzowe do twarzy i włosów, białe i kolorowe od 30 kop. Woda kolońska z Kolonii po 50 kopiejek za flaszkę.

Pracownia fotograficzna i światło drukarnia w jednym, poleca bilety wizytowe z nowym albumem widoków Warszawy 9chyba z jednej strony widoczki). Format mniejszy – 24 szt / 1 rubel, format większy – 26 szt – 15 rubli

Dużo wag „decymalnych” oferuje się do sprzedaży!

Agaton Giller:

Lilpop i Rau zatrudnia 650 pracowników i produkuje maszyny i narzędzia rocznie za 800 tysięcy rubli

Menzel zatrudnia w podobnej fabryce na Ukrainie 100 osób. 100 tysięcy rubli produkcja

Fabryka fortepianów Małeckiego z Warszawy.. 52 robotników – 59 tysięcy rubli.

Jedyna w Cesarstwie i Królestwie fabryka mebli giętych. 400 robotników – 200 tysięcy rubli. Założona w 1872 (Wojciechów)..

Drukarnia, gisernia i drzeworytnia Loewenthala z Warszawy zatrudnia 60 robotników – 100 tysięcy rubli. Założona w 1861.

Drukarnia i gisernia Orgelbrandów założona w 1844 zatrudnia 210 pracowników – 80 tysięcy rubli

Papiernia w Soczewce pod Gostyniem (1844). 500 robotników,. Trzy maszyny „śrubowe” i dwie parowe o sile 216 koni. 50 tysięcy pudów papieru o wartości 340 tysięcy rsr

Fabryka sukna z Opatówka pod Kaliszem (Adolf Gottlieb Felder / Ferdynand Nitsch). Założył za swoje pieniądze generał Zajączek w 1827. 2 maszyny parowe (100 koni), 58 warsztatów mechanicznych, 52 ręczne. 560 robotników. Produkuje 4500 postawów sukna za 250 tysięcy rsr

Fabryka sukna braci Rephan z Kalisza założona w 1817. 36 warsztatów mechanicznych. Maszyna parowa o mocy 30 koni i 3 koła wodne o mocy 60 koni. 3000 postawów sukna o wartości 210 tysięcy rubli. Robotników 300.

Fabryka Zimmermanów z Tomaszowa (1836), zatrudnia 64 robotników. 20 warsztatów ręcznych. 1000 postawów sukna o wartości 60 tysięcy rsr

Fabryka Skirmunda z Porzecza koło Pińska (1836). Trzy maszyny parowe (60 koni). 100 warsztatów mechanicznych, 400 robotników. Roczna produkcja 90 tysięcy arszynów sukna różnego za 250 tysięcy rubli.

Fabryka Wilhelma Zacherta z Supraśla (1834). 2 maszyny (36 koni) i 3 koła wodne (90 koni). 120 warsztatów, 462 robotników. 5000 postawów sukna za 450 tysięcy rubli.

Dwie fabryki J.A. Goertz’a. Dobrzeniew pod Białymstokiem (1845) i Tatary pod Rawą (1867). Razem 370 pracowników. 4500 postawów tkanin i 500 kołder

Fabryka Romana Sanguszki (Sławuta na Wołyniu) – 1813. Rocznie 4800 postawów = 120 tysięcy arszynów sukna o wart. 336 tysięcy rubli. 400 robotników. Maszyna parowa 60 koni.

Fabryka wyrobów wełnianych z Pabianic (skąd pochodzi rodzina Kopernika) Rudolfa Kindlera (1843). Rocznie produkuje 18 tysięcy sztuk materii wełnianych i półwełnianych za cenę 700 tysięcy rubli. 450 robotników, maszyna 200 koni.

Fabryka Szlessera z Ozorkowa (pod Łęczycą) – 1851 – wyrabia 25 tysięcy pudów przędzy za 450 tysięcy rubli. 250 robotników, maszyna o sile 160 koni.

Fabryka Girarda ( Henryka Łubieńskiego – teraz Banku Polskiego – a mamy rok 1873!) – jedna z największych w Europie. Zatrudnia 4000 pracowników i wyrabia za 1,8 mln rubli 6 maszyn parowych o sile 264 konie. Wyroby głównie lniane.

Polskie cukrownie na Wołyniu, Ukrainie i Podolu (najstarsza z 1844) produkują łącznie 350 tysięcy pudów mączki cukrowej za 1,925 mln rubli i 200 tysięcy pudów rafinatu o wartości 1,5 mln rubli. Robotników 200.

Cukrownia Potockiego z Podola (Uładówka) założona w 1860, wyrabia 100 tysięcy pudów rafinowanego cukru. 500 robotników, maszyna parowa.

Ryszard Kiemens z Podola, posiada dwie cukrownie: w Czarnocinie (1859) i Sobotówce (1858). Ta pierwsza ma maszynę parową i 400 robotników, wyrabia 75 tysięcy pudów za 0,5 mln rubli rocznie, ta druga ma także maszynę i też 400 robotników. Wyrabia rocznie 90 tysięcy pudów za 0,6 mln rubli rocznie.

Cukrownia w Czehrynie (1856), 500 robotników. Nalezy do Izraela Brodzkiego. Roczna produkcja 520 tysięcy pudów rafinatu za 3,8 mln rubli.

Cukrownia kompanii kijowskiej rafinowanego cukru (1868) – 600 robotników, 750 tysięcy pudów cukru za 6 mln rubli.

Zespół cukrowni (1847, właściciele Simirenko i Jahnienko, Horodyszcze, Polańsk, Teszlik, Aleksandrowsk), zatrudnia 3 tysiące pracowników. Produkcja roczna 450 tysięcy pudów rafinatu za 3,6 mln rubli.

Cukrownia Aleksandra Bekkersa (1863, Trościeniec, powiat Bracław), wyrabia 200 tysięcy pudów cukru za 100 tysięcy rubli. Zatrudnia 800 pracowników.

Itd. najstarsze cukrownie to lata 1837-1839

Lankowski ma fabrykę czekolady w Mitawie (1845). 1000 pudów czekolady rocznie za 50 tysięcy rubli.

Kopalnia galmanu w Zagórzu koło Bolesława wydobyła w roku 1871 515270 pudów galmanu z którego w hutach Romana i Pauliny otrzymano 81 957 pudów cynku o wartości 188 500 rubli. Galen wywożony jest do Prus.

Fabryka cementu portlandzkiego z Grodźca (1857) produkuje rocznie 30 tysięcy beczek cementu po 12 pudów każda za 135 tysięcy rubli. 300 robotników, maszyna 100 koni.

Olejarnia Bernsteina z Warszawy (1865), wyrabia rocznie 25 tysięcy pudów oleju za 120 tysięcy rubli.

Fabryka świec z Albrechtowa pod Pińskiem (1849), wyrabia rocznie 40 tysięcy pudów mydła i świec za 290 tysięcy rubli. 110 robotników.

Krochmal z fabryki z Sahrynia w Lubelskiem koło Hrubieszowa produkuje rocznie 12,5 tysiąca pudów krochmalu za 56 tysięcy rubli. 30 robotników, maszyna parowa.

Krochmalnia w Uładówce na Podolu produkuje krochmal, werniks, perfumy i wodę kolońską. 20 pracowników produkuje rocznie 15 tysięcy pudów krochmalu za 40 tysięcy rubli.

Młyn Pana Merenge z Merengowa spod Sochaczewa (1865) produkuje rocznie 75 tysięcy pudów mąki za cenę 150 tysięcy rubli.

Spółka Przemysłowa z Uładówki na Podolu produkuje rocznie 150 tysięcy pudów maki za 200 tysięcy rubli i 190 tysięcy wiader spirytusu z melasy, 35 tysięcy wiader wódek i likierów oraz 10 tysięcy wiader octu. 130 robotników.

Fabryka Palakiewiczów z Warszawy (1862) produkuje rocznie 30 tysięcy pudów tytoniu za 0,5 mln rubli. 545 robotników.

Fabryka spółki „Union” z Warszawy produkuje rocznie 1,5 mln funtów tytoniu, 370 tysięcy funtów tabaki do zażywania, ponad 5,27 mln sztuk cygar i 60 mln szt. papierosów. Razem za ponad 1 mln rubli. Maszyna parowa 40 koni i 1000 robotników.Fabryka Leopolda Fruchtmana z Warszawy (1870), zatrudnia 150 robotników. Produkuje 5 mln szt. cygar i 10 mln szt. papierosów za 260 tysięcy rubli.

Obraz Siemiradzkiego „Tryumf Germanika” zakupił syn cara Włodzimierz za 15 tysięcy rubli.

Wyższa Szkoła Rolnicza w Dublanach ma 37 uczniów, koszt utrzymania szkoły – rocznie w roku 1872 – 14 596 zł reńskich. Przy tej szkole jest też niższa szkoła dla parobków. 6 uczniów – ich utrzymanie kosztuje rocznie 1800 zł reńskich.

Produkcja chmielu w Zachodniej Galicji (Krzeszowice, Okocim, Łańcut, Przeworsk) w roku 1872 – 640 cetnarów chmielu o wartości 39 tysięcy złotych reńskich.

Szufla do przesiewania zboża – 40 centów
łopata do wsadzania chleba do pieca – 30 cnt

nieszlifowany brylant 288 3/8 karata – wyceniono na 375 tysięcy złr

II tom 357
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/applet?mimetype=image/x.djvu&sec=false&handler=djvu_html5&content_url=/Content/8768/polska_na_wystawie.djvu

Niedawno temu płace na Śląsku ( w kopalniach) były takie: 8-10 srebrnych groszy za cały dzień, teraz 12-13 groszy, a tam gdzie są umowy – 16-18 groszy

„Niemcy należą do narodów najwięcej palących. Ustępują im jedynie na świecie Moskale”. J. W. Konopacki ma w Dreźnie fabryke pod nazwą „B. Weller”. Jest fabryka na ulicy Moszczeńskiego 8. Założona w roku 1868, zatrudnia 17 robotnic. Wyrabiają rocznie 2,5 miliona cygaretów za 15 tysięcy talarów. Używają tureckiego tytoniu i perskiego papieru. Odbiorcami są Poznań i Drezno.

Fabryki optyczne Prażmowskiego w Paryżu i Poczdamie zatrudniają 40 + 26 robotników. Oba zakłady wyprodukowały 1200 mikroskopów za 60 tysięcy talarów (1871).

Generał Władysław Kościelski (Sefer basza) mieszka w Kairze i jest szarą eminencją na dworze sułtana. Prezentuje w Wiedniu hodowane przez siebie konie arabskie. Safer podarował później Wiktorowi Emanuelowi „najpiękniejszego ogiera” o wartości 7 tysięcy zł reńskich. Pułkownik Artur Bej (Zimmermann) dostarcza z Kairu konie do wszystkich dworów Europy. Był intendentem armii angielskiej. Wyemigrował z Polski w roku 1848. A tak przy okazji – na Wystawie w Wiedniu, medal zasługi otrzymał profesor Dammann z Proszkowic na Śląsku za „metody kucia koni”. Czyli konie już były, ale nadal uczono się je podkuwać? Czy też mało znany był pierwszy w świecie podręcznik Williama Moorcroft’a z roku 1800 dotyczący sposobu podkuwania koni?

Dorzućmy z Wikipedii informacje o monetach (srebrnych złotówkach) Wolnego Miasta Krakowa (do 1846 – ostatecznie wycofane z obiegu podczas reformy systemu monetarnego Austrii w roku 1857). Pieniądze te odpowiadały (były wzorowane) na pieniądzach Królestwa Polskiego a za wzór metrologiczny przyjęto przy ich biciu ówczesną, nową dwunominałową złotówke bitą w Petersburgu.

Reasumując: jeden zł krakowski = 1 złp („kongresowy”)

Ważny cytat: „Po zajęciu Krakowa przez Austriaków w 1846 r. z dniem 1 stycznia 1848 r. z obiegu wycofano wszystkie monety Królestwa Kongresowego, pozostawiając jednak w obrocie monety krakowskie, ustalając kurs 4 złote i 6 groszy za jednego złotego reńskiego. Monety krakowskie były w obiegu do 1857 r., kiedy to w wyniku austriackiej reformy walutowej zostały unieważnione.”

Wikipedia podaje przykładowe ceny, wyrażane w tej monecie:

Siłę nabywczą krakowskiej złotówki można ocenić na podstawie zachowanego rachunku stolarza z 1845 roku, który tak wycenił swoje usługi:

stół z szufladą – 18 zł.
.12 krzeseł – 175 zł.
biurko z dwoma szufladami – 48 zł

Dodatkowe dane z niemieckiej Wikipedii na temat talara z końca XVIII wieku. Przypomnę, że niemiecki talar jest wszędzie uzywany i zamiennie traktowany z polskim talarem.

http://de.wikipedia.org/wiki/Taler

Am Ende des 18. Jahrhunderts konnte man im deutschen Raum für einen Taler 12 kg Brot, 6 kg Fleisch, 2 Flaschen Champagner, 1 kg Tabak oder 250 g Tee erwerben, ein Hemd, ein Paar Schuhe oder drei Paar Wollsocken kosteten ebenfalls einen Taler.
(…)
Der Jahresverdienst eines Handwerksmeisters lag bei 200 bis 600 Talern,

czyli 1 talar pod koniec 18 wieku to 12 kg chleba, 6 kg mięsa, 2 butelki szmpana, kilogram tabaki lub ćwierć kilo herbaty, itd.

200-600 talarów to roczne wynagrodzenie rzemieślnika

Źródło takie http://odkrywca.pl/sila-nabywcza-pieniadza-xvii-xix-wiek,683850.html podaje nam tak (autor Jerzy Świetlik):

Siła nabywcza pieniądz za Stanisława Augusta Poniatowskiego 1764 – 1795
czeladnik murarski 20 groszy miedzianych
woźny 2 złote polskie tygodniowo
korzec grochu 8 złp
kopa jaj 2 złp
garniec gorzałki 6 złp
funt cukru 3 złp
para butów 3 złp
funt schabu 7 groszy
kosa / moja uwaga: kos jeszcze nie było, więc trudno określić co oznacza to pojęcie/ 1 złp

lata 1841-1850 – region poznański i szczeciński
chleba bochenek duży – 3 gr sr.
słoniny funt – 5-6 gr sr.
mleka kwarta – 1-2,5 gr sr.
spirytusu kwarta – 5 gr sr.
piwa beczka – 3 talary

W 1854 roku za korzec żyta trzeba było zapłacić 24 grosze, jęczmienia 1 złoty, grochu – 2.18 złotego, pszenicy – 54 grosze, owsa – 20 groszy, kaszy – 4 złote, za wóz siana – 2 złote, słomy – 1 złoty. Wieprz karmny kosztował 10 złotych, klacz dorodna – 30 złotych, wół – 20 złotych, jałowica – 10 złotych, cielę – 2 złote, prosię – 12 groszy, gęś- 15 groszy, kura – 7 groszy, ćwierć mięsa wołowego – 2 złote, ćwierć mięsa pokrowego – 4 złote, kwarta masła – 10 groszy, krajanka sera – 3 grosze, garniec soli- 16 groszy, kwarta oleju – 10 groszy, korzec siemienia na olej – 2 złote, beczka piwa – 3 złote.

Uzupełnię jeszcze takim przykładem :
najemnica w okresie żniw za dniówkę z wyżywieniem – 5-10 gr sr.
okres 1841-1850 (Wielkopolska)
Czyli kobita zasuwała w polu za wartość 2 bochenków + jakieś tam wyżywienie .

dane z książki J.A. Szwagrzyk – „Pieniądz na ziemiach polskich X-XX w. ”

źródło: Zarys historii pieniądza polskiego – J.Kurpiewski

Królestwo Polskie

zarobki
– murarz dziennie : 100-130 groszy
– stróż nocny rocznie : 500 złotych
– pisarz miejski rocznie : 1500 złotych
– burmistrz rocznie : 10 000 złotych

ceny
– chleb : 3 grosze
– funt cielęciny : 15 groszy
– wizyta u dentysty : 2 złote

Siła nabywcza pieniądza – Powstanie Listopadowe 1831

zarobki
murarz [dziennie]…………………………100-130 groszy
stolarz [dziennie]………………………..150-160 groszy
robotnik niewykwalifikowany [dziennie]………45-55 groszy
ceny
funt chleba razowego……………………… 4 grosze
funt wołowiny i wieprzowiny………………..10-12 groszy
funt słoniny……………………………..24 grosze
funt masła……………………………….25 groszy
funt cukru ………………………………40 groszy
1 jajko…………………………………. 2 grosze
kwarta [ok.1 litr]mąki żytniej……………..11 groszy
kwarta mąki pszennej………………………14 groszy
kwarta kaszy gryczanej…………………….11 groszy
kwarta kaszy jęczmiennej………………….. 8 groszy
kwarta okowity……………………………60-70 groszy

Królestwo Polskie między powstaniami

ceny
chleb 1 funt (ok. 0,5 kg) : 3 kopiejki
słonina 1 funt : 15 kopiejek
surdut : 3 ruble
spodnie : 1,8 rubla

Powstanie Styczniowe

płace
prezydent miasta rocznie : 3750 rubli
woźny rocznie : 108 rubli
murarz dziennie : 1 rubel 12 kopiejek
robotnik dziennie : 45 kopiejek

ceny
cukier 1 funt (0,5 kg) : 15,5 kopiejki
chleb 1 funt : 2,5 kopiejki
wołowina 1 funt : 9 kopiejek

Zabór rosyjski

płace
robotnik dziennie : ok. 160 kopiejek
porucznik rocznie : 700-900 rubli
generał rocznie : 2100-3200 rubli

ceny
chleb 1 funt : 4 kopiejki
cielęcina 1 funt : 11-15 kopiejek
masło 1 funt : 30 kopiejek
dorożka w dzień : 20 kopiejek
dorożka w nocy : 35 kopiejek
tani obiad : ok. 50 kopiejek

Zabór pruski / po roku 1867/

płace :
robotnik dziennie : 1-3 marki
stolarz tygodniowo : 8-12 marek

ceny
dobry pokój w hotelu : 2,5 marki
obiad w restauracji : 1,25-2,00 marki
tygodniowe komorne za zawilgocone mieszkanie robotnicze : 3 marki
miesięczne komorne za lichą izbę : 8-14 marek
najskromniejsze wyżywienie tygodniowe dla 6-osobowej rodziny : ok. 10 marek

Zabór austriacki (chyba około roku 1880)

płace
ślusarz tygodniowo : 16-20 koron
kasjer rocznie : 9400 koron
burmistrz rocznie : 44 000 koron

ceny
1 kg chleba : 28-30 halerzy
1 kg masła : 2,32 korony
1 kg wołowiny : 1,60 korony
pokój hotelowy : od 3 koron
stancja uczniowska miesięcznie : 7-12 koron

 

Wnioski „niefachowca”…

.A.

Dużej części cen nie przeliczyłem na dolary XXI wieku, gdyż doszedłem do wniosku, że powinno to zostać na razie w tej postaci, jako informacja do kolejnych rozważań. Przeliczymy to w kolejnym odcinku, gdy uporamy się z pojęciem „pieniądza”.

 

.B.

Informacje podawane przez „historyków” nie biorą pod uwagę dwóch rzeczy: tego, że aż do końca XIX wieku z „pieniądzem” miała styczność tylko KILKUPROCENTOWA część KAŻDEGO społeczeństwa.

Dlatego też, informacje „historyków”, podające wyliczenie cen i „siły nabywczej” ludności są absolutnie niewiarygodne.

Niewiarygodne są też z uwagi na to, że do końca nie wiemy czy data na jakimś dokumencie, np. rok 1776 to faktycznie ten rok, czy raczej rok, na przykład 1848…

Informacje o emeryturach przyznawanych już na samym początku XIX wieku w Polsce, mogą świadczyć, że opisywane teksty źródłowe, albo powstały z końcem XIX wieku, albo przeniosły wydarzenia lat 1870-1880 wstecz o niemal cały wiek! A może opisywane wydarzenia z początku XIX wieku były w drugiej jego połowie?

Informacje „historyczne” nie biorą pod uwagę mechanizmu przejścia z systemu feudalnego (salickiego) na system kapitalistyczny (po-pańszczyźniany). Zmiana systemu nastąpiła synchronicznie w całej Europie, a pojawienie się „na rynku” ziemi, stało się podstawą do tworzenia banków i masowej emigracji ludności z Europy. Bo duża część europejskiej ludności nie zgadzała się na „niewolnictwo bankowe”.

Na terenie tak zwanej „Rzeczypospolitej Obojga Narodów” – od końca XVIII wieku do roku 1870 (co najmniej), nie zmieniają się ani zarobki, ani ilości wydawanych pieniędzy na takie same lub podobne towary czy usługi. Zmieniają się „ustroje”, zmieniają się „państwa zarządzające”, przetaczają się w te i wewte okrutne i krwawe wojny, a ludzie zarabiają po 2 tysiące aktualnych jednostek monetarnych rocznie i wydają niemal takie same ilości jednostek monetarnych na przysłowiowy chleb czy wino…

„Siła nabywcza” ludności Europy wydaje się stała! Nie było i nie mogło być „inflacji”! Do tego, by „system kapitalistyczny” ruszył z miejsca, potrzebne było około 60 – 80 lat takich samych cen i płac na terenie całej Europy! Dopiero po otrzymaniu przez system (banki) swojej stopy zwrotu (planowanego na początku zysku), można było rozglądnąć się czy idziemy w kierunku rozwiązań „inflacyjnych” czy wywołujemy „wojnę światową”, by zresetować system i zacząć łupienie społeczeństw według lekko zmodyfikowanego, ale sprawdzonego modelu.

„Historycy” nie biorą pod uwagę także prawnej strony zagadnienia. Do pewnego określonego momentu historycznego, za zobowiązania jednego członka społeczności odpowiadała cała społeczność. Stratę na transakcji wyrównywała cała wioska, plemię, gildia czy ród. Likwidując to stare prawo i powszechny zwyczaj, „uwolniono” przysłowiowego chłopa, czyniąc go jednostką prawa. Dopiero w tym momencie można było wprowadzić możliwość zawiązywania spółek, w pierw z nieograniczoną odpowiedzialnością (odpowiadał cały ród za finansową „wpadkę” jednego członka społeczności), by w kolejnym etapie wprowadzić spółki akcyjne i z ograniczoną materialnie odpowiedzialnością. Pierwsze „spółki akcyjne” – jak widać na przykładzie Roberta Stephensona – działały jeszcze według starego prawa salicko-plemiennego. Nawet drobny akcjonariusz odpowiadał za całość spółki a nie do wysokości swojego udziału! Proszę na to zwrócić uwagę, gdyż jest to jeden z kluczowych momentów całej układanki!

Podobnie kluczowym tematem, a skrzętnie chowanym pod dywanem, jest sprawa tak zwanego „niewolnictwa”. Czyli chodzi znów zarówno o fakty jak i stronę prawną…
Wszystko wydaje się wyglądać zupełnie inaczej niż nam twórcy SF piszą w książkach „historycznych”.

 

.C.

Pieniądz jako taki, służył przede wszystkim do rozliczeń dużych transakcji, a głównie jako zabezpieczenie transakcji – i taka jego ilość znajdowała się w banku. Dlatego też, MUSIAŁ istnieć „paneuropejski” a nawet światowy system, w którym monety o dowolnych, lokalnych nazwaniach, zawierały dokładnie te same ilości kruszcu, bo „krążyły” pomiędzy bankami znajdującymi się w różnych krajach. Przykładowo: polskie monety krążyły na terenie całych Niemiec, holenderskie monety krążyły po Polsce i „opanowały” całe Bałkany, francuskie franki były ówczesną „walutą światową”. Srebrne dolary meksykańskie i złote monety angielskie były jedynym towarem za które sprowadzano z Chin „herbatę”, czyli opium.

 

.D.

Banki przed początkiem XIX wieku miały zupełnie inną rolę i w zasadzie nie udzielały pożyczek! Banki zaczęły emitować pieniądze (weksle), dopiero w momencie jak pojawił się „towar” czyli „zabezpieczenie bankowe” w postaci ziemi. A do tego by banki „zajęły” tę nieruchomość, należało zlikwidować prawo salicko-feudalne, co najprawdopodobniej nastąpiło w połowie XIX wieku!

Odejście od systemu feudalno-pańszczyźnianego oraz ślady dawnego systemu salicko-plemiennego spotykamy w doskonałym świadectwie epoki jakim jest pamiętnik Jana Słomki (pierwsze wydanie 1912). Pewnie do tego pamiętnika wrócimy, nie tylko ze względów patriotycznych…
Jan Słomka
http://cbr.gov.pl/rme-archiwum/2010/rme36/dane/9_1.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_S%C5%82omka

 

.E.

Można założyć, że na terenie CAŁEJ EUROPY istniały podobne ceny na towary, usługi i podobne „koszty pracownicze”. Niemal do roku 1850 nie istniały granice międzypaństwowe (i celne), w formie jaką znamy. Ludność Królestwa Kongresowego przenosiła się „za Wisłę” – do „zaboru austriackiego” czy „za Przemszę” – na „pruski Śląsk”. Ludność z Czech, Saksonii, Holandii i Niemiec wyjeżdżała „za pracą” do Polski, gdzie właśnie budowano zakłady przemysłowe. Ludność ta osiedlała się i w pierwszym już pokoleniu wtapiała się w tubylcze społeczeństwo i uważała się za Polaków.

Polacy „za robotą” i w celach „tworzenia kapitału” – wyjeżdżali budować zakłady przemysłowe do Niemiec, Francji, do Rosji (są od Petersburga i Archangielska po Kaukaz, Środkową Syberię i granicę z Chinami). Polacy budują jakieś zakłady przemysłowe także na Bałkanach. Wina z winnic zakładanych przez Polaków na Krymie zdobywają nagrody w Wiedniu w roku 1873…

Dla tak „mobilnego systemu”, musiał istnieć jednolity system finansowo-pieniężno-monetarny i podobny wszędzie standard życiowy (mieszkaniowo – socjalny). Inaczej się nie da!

 

.F.

Uważam, że w sposób jednoczesny wprowadzono system dziesiętny, a wprowadzenie go zmuszało do wprowadzenia umowami międzynarodowymi nowy system walutowo-monetarny, który ujednolicał ilość kruszcu w każdej monecie emitowanej w każdym kraju. Najprawdopodobniej, ta rewolucyjna zmiana nastąpiła wraz z wprowadzeniem jednolitego kalendarza…
Przy tak niskich (jak cytowałem wyżej), kosztach rocznego zwrotu inwestycji ( 6, góra 10%), niezwykle ważny stał się kalendarz, bo każdy dzień zwłoki w oddawaniu długu musiał być bardzo skrupulatnie liczony. Utrzymywanie różnych kalendarzy i liczenia dat w różnych krajach Europy, doprowadziło by do kollapsu prawno-sądowego. Banki nie mogły sobie na to pozwolić…

 

Zdradzę Państwu straszną prawdę! Macie Państwo w portfelach tokeny a nie pieniądze…

O tym, dopiero w kolejnym odcinku…

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

3 uwagi do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Synteza – część 2

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s