♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 3



Przekrój jodły. Arboretum Bolestraszyce. Drzewo ścięte w pierwszych latach XXI wieku. Takich starych drzew nie było w Europie Wschodniej w roku 1873. Widać oziębienie klimatu w pierwszej połowie XIX wieku.

♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 3

 

Mój wstępny komentarz.

W części trzeciej przedstawiam Państwu wybrane fragmenty „Rocznika Odkryć i Wynalazków” z uzupełnieniem informacji dotyczących Światowej Wystawy w Wiedniu, a pochodzących z pamiętnika Agatona Gillera.

W częściach kolejnych, skupię się na chemii, metalurgii i maszynach oraz na Wystawie w Wiedniu (1873). Dla kontrastu przedstawię Państwu informacje z dwuczęściowego albumu jaki powstał w trakcie wystawy w Paryżu (1867).

Nie udało mi się dotrzeć do zeskanowanego wydania książki – sprawozdania z Wystawy Wiedeńskiej jaką wydał w roku 1873 inżynier Walery Kołodziejski (1826-1900).

„Przemysł na wystawie powszechnej w Wiedniu r. 1873 przez … Inżyniera cywilnego, sprawozdawcę krajowego z ramienia Komisyj wystawowych. (Odb. z Czasu). Kraków, druk. J. Paszkowskiego, 1873”
https://www.estreicher.uj.edu.pl/xixwieku/baza/
http://www.biographien.ac.at/oebl/oebl_K/Kolodziejski_Walery_1826_1900.xml
http://193.0.118.54/search/query?match_1=PHRASE&field_1=ssl&term_1=Wodoci%C4%85gi+Polska+Krak%C3%B3w+19+w.&facet_ao=Ko%C5%82odziejski,+Walery+%281826-1900%29.&sort=relevance&theme=nukat

Agaton Giller w czasie trwania Wystawy w dniu 9 września 1873 powołuje się na wydaną w tym samym roku książkę Kołodziejskiego. Czyżby Kołodziejski zdążył napisać swoje sprawozdanie i wydać w czasie trwania wystawy (1 maj – 9 wrzesień 1873)??? Giller pisze /dokładnie/ że „książka Kołodziejskiego drukuje się w Krakowie”.

Sprawozdanie Kołodziejskiego miało wielką wartość historyczno-techniczną. Kołodziejski był doświadczonym inżynierem budownictwa i autorem wielu opracowań, głównie dotyczących Krakowa. Jego „sprawozdanie z Wystawy Wiedeńskiej” miało też wielką wartość dla Karola Stadtmüllera ojca (profesor 1848-1918) oraz jego syna Karola Stadtmüllera (inżynier – syn – 1880-1942), którzy od końca XIX wieku aż przez okres obu wojen światowych tworzyli polskie słownictwo techniczne. O tej wielkiej wartości świadczy to, że „sprawozdanie Kołodziejskiego” wchodziło w skład podstawowej biblioteki jaką zgromadzili tworząc techniczne słowniki niemiecko-polskie i polsko-niemieckie, oraz polskie słownictwo techniczne, jakim się teraz posługujemy.

Click to access Kwartalnik_Historii_Nauki_i_Techniki-r2009-t54-n1-s131-156.pdf

Nie udało mi się dotrzeć do drugiego i trzeciego tomu „kompendium wiedzy” o maszynach parowych, jakie napisał Józef Bem. Pierwszy tom wyszedł we Lwowie w roku 1829 drukiem Piotra i Augusta Pillerów, jako „O machinach parowych”. Znany jest jedynie opis wszystkich trzech tomów (streszczenia), oraz istnieje skan tomu pierwszego. Pracę Józefa Bema omówię w odcinku kończącym cykl „maszyn parowych”.
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/doccontent?id=2716
https://books.google.pl/books?id=B-BaAAAAcAAJ&pg=PA152&lpg=PA152&dq=j%C3%B3zef+bem:+o+machinach+parowych.+lw%C3%B3w:+drukiem+piotra+i+augusta+pillera,+1829&source=bl&ots=Ely7jatbv9&sig=39V2eB9F4YG3jwGzrSIBLVcIpdw&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjzqMSvl57cAhWFK5oKHTUsDJcQ6AEIQjAD#v=onepage&q=j%C3%B3zef%20bem%3A%20o%20machinach%20parowych.%20lw%C3%B3w%3A%20drukiem%20piotra%20i%20augusta%20pillera%2C%201829&f=false

Click to access przeglad_techniczny_1926_t64_nr42_s551.pdf

Prawdopodobnie wydano drukiem jedynie pierwszy tom z trzytomowej pracy Józefa Bema. Już w drugiej połowie XIX wieku poszukiwano tych dwóch brakujących tomów. Prawdopodobnie albo nie zostały wydrukowane, albo całkowicie zniszczone przez cenzurę.

Kolejną polską pracą o silnikach parowych była książka Dominika Bilińskiego „O machinach parowych”, wydana w roku 1847.

Nie dotarłem także do rozprawy Hoene-Wrońskiego z roku 1829 „Machines a Vapeur”.

Będę wdzięczny Czytelnikom za pomoc w dotarciu do prac Józefa Bema, Józefa Hoene-Wrońskiego oraz Dominika Bilińskiego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Hoene-Wro%C5%84ski
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%92%D1%80%D0%BE%D0%BD%D1%8C%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9,_%D0%AE%D0%B7%D0%B5%D1%84

Kilka zdań o sprawozdaniu Agatona Gillera z Wystawy w Wiedniu 1873.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Agaton_Giller

Nie czytałem do tej pory żadnych „prac historycznych” tego zawodowego rewolucjonisty i genetycznego rusofoba (oficjalnie „polskiego historyka”), jednak przeczytane przeze mnie jego sprawozdanie, świadczy iż albo był dotknięty jakąś ciężką schizofrenią, albo sprawozdanie jest dziełem zbiorowym. Giller szuka i tropi w Wiedniu wszelkich „polskości”, całość ocieka absolutnie chorą rusofobią i jakimś niezwykle fałszywym i cuchnącym „patriotyzmem”. Wszystkiemu są winni „Moskale”, choć Autorowi nie przeszkadza podkreślanie że to na terenie zaboru rosyjskiego (Królestwo Polskie) Polakom żyje się najlepiej i przemysł oraz rolnictwo przeżywa największy rozwój.

Autor podaje ogromną ilość przykładów zakładania zakładów przemysłowych w Rosji przez Polaków (Moskwa, Petersburg, Archangielsk, Syberia, Kaukaz, Krym), wspomina o „polskiej kolonizacji wybrzeża Morza Czarnego” oraz o zakładanych przez Polaków winnicach na Krymie. Wygląda też jakby rozgraniczał „Moskali moskiewskich” od „Moskali z Petersburga”. Ci pierwsi są chyba przychylni Polakom , w przeciwieństwie do „polakożerców genetycznych z Petersburga” – zdanie Gillera.

Całość podlewana jest miejscowo sosem brudnego i lepkiego pseudokatolicyzmu, choć zdarzają się sformuowania potępiające w czambuł – jako jedną bandę – „liberałów, komunistów, masonów i katolików”. Giller atakuje też w wielu miejscach Niemców, a raczej Hohenzollernów – bo dla niego Austria i Niemcy to jedno (Hohenzollernowie). Wyśmiewa się wielokrotnie z braku zdolności organizacyjnych i prymitywizmu Niemców i Austriaków, potępia germanizację niemiecką i austriacką niemal tak samo ostro jak „rusyfikację”. Jednocześnie pisze w kilku miejscach o dobrze przyjmowanych wśród polskiej ludności Niemcach, Czechach, Holendrach a nawet Rosjanach, którzy już w drugim pokoleniu mówią tylko po polsku i uważają się za Polaków.

Jest to pierwsze „dzieło” z jakim się spotkałem, tak jawnie szowinistyczne i jednocześnie antypolskie. Bo mimo ciągłego wspominania „dawnej i wspaniałej Rzeczpospolitej” i chwalenia tego „co polskie”, mimo opisywania faktycznych sukcesów Polaków, Autor wciąż narzeka na Polskę i Polaków, uważając ich za chyba jakiś gorszy naród. Polacy według Gillera są kłótliwi, pozbawieni „patriotyzmu” i dumy narodowej, nie potrafią się zorganizować, a polscy chłopi są tak samo głupi i prymitywni jak chłopi pod Wiedniem. Co nie przeszkadza Gillerowi w innych miejscach pozytywnie pisać o „polskich włościanach” i o konieczności bliskiej współpracy „ludów słowiańskich”.

W tym stałym udowadnianiu swego „pseudopatriotyzmu”, Giller nie widzi nic zdrożnego w tym, że chyba przeszło 90% właścicieli zakładów przemysłowych w Królestwie Polskim i pozostałych zaborach ma niepolskie (niemiecko-żydowskie) nazwiska. W pierwszym tomie wzmianka antysemicka jest chyba tylko jedna (plus jedna sugestia że Żydzi i Niemcy to dokładnie ten sam naród), w drugim tomie jest tego więcej, choć zadziwiająco mało – w stosunku do ilości nienawistnych odniesień antyniemieckich i antyrosyjskich.

Książka jest prawdopodobnie jednym z pierwszych wydawnictw świadczących o odgórnym nakazie tworzenia „państw narodowych”, które nie mogły by powstać bez tego typu „literatury agitacyjnej”.

Nie jest zrozumiałe, jak austriacka cenzura pozwoliła na wydanie tej publikacji, szczególnie że w roku 1853 za antyrosyjską agitację Agaton Giller został wydany przez Austriaków Rosjanom i jako skazaniec 16 miesięcy wędrował piechotą do Irkucka „przykuty do żelaznego drąga”. Pokonywał średnio 13-14 km dziennie.

Nie mniej jednak, po odrzuceniu fobii Gillera lub zamysłów zespołu jaki to redagował, jego praca zawiera nieprawdopodobną ilość informacji konkretnych, faktograficznych, liczbowych, statystycznych i opisowych. Dlatego też informacje jakie przekazuje nam „Rocznik Odkryć i Wynalazków” konfrontuję i uzupełniam z informacjami jakie pochodzą z opracowania „Polska na Wystawie Powszechnej w Wiedniu 1873 r. Listy Agatona Gillera. T. 1-2.”

 

=  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =  =

W opisie i cytowaniu materiału będę się posługiwał następującym kodem. Oznaczenie [A/II/7/13] mówi nam że jest to pierwszy tom, na rok 1873 („A”), drugi rozdział, strona 7 wydania, strona 13 skanu.

Materiały dotyczące wydania z roku 1874 będę oznaczał literką „B”

Podobny system dotyczy opracowania Gillera: [G/214/418] – oznacza pracę Agatona Gillera, strona 214, strona skanu 418.

Cytaty są zaznaczone kursywą.


Cały tekst (obie części), znajduje się w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=129175&from=&dirids=1&tab=1&lp=11&QI=

Tytuł: Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna (na rok 1874. Warszawa. Staraniem i nakładem Redakcyi czasopisma „Przyroda i Przemysł”
Wydawca: Redakcya „Przyroda i Przemysł”
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 1873-1874
Właściciel praw: PAN Biblioteka Kórnicka
Digitalizacja: PAN Biblioteka Kórnicka
Lokalizacja oryginału: PAN Biblioteka Kórnicka

Struktura publikacji:

Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna:

A. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1872-3 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1874 Dozwoleno Cenzuroju. Warszawa, 29 Nojabria, 1873 roku
Drukiem Aleksandra Pajewskiego, ulica Niecała Nr. 12.

B. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1873-4 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1875
Dozwoleno Cenzuroju. Warszawa, 11 Dekabria, 1874 roku
Drukiem Aleksandra Pajewskiego, ulica Niecała Nr. 12.

Tekst uzupełniający:

Polska na Wystawie Powszechnej w Wiedniu 1873 r. Listy Agatona Gillera. T. 1-2.
Autor: Giller, Agaton (1831-1887)
Nakładem Autora
Miejsce wydania: Lwów
Data wydania: 1873
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/docmetadata?id=8768&from=publication
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/applet?mimetype=image/x.djvu&sec=false&handler=djvu_html5&content_url=/Content/8768/polska_na_wystawie.djvu
Pamiętnik zaczyna się 17 czerwca 1873, kończy 19 września 1873
Listy były podobno drukowane w prasie lwowskiej (Gazeta Narodowa)
Wstęp napisany 15.08.1873
Wystawę w Wiedniu otwarto 1 maja.

Starałem się zachować wiernie słownictwo oryginału, poprawiając w niektórych miejscach niektóre słowa na „bardziej współcześnie wyglądające” – dotyczy to szczególnie zamiany „ó” na „u”.

 

Wiadomości z kraju i ze świata…

Geologia i paleontologia [B/IV/1/83]

„Wybuch Wezuwiusza z d. 26 Kwietnia 1872 r. badany był szczegółowo przez L. Palmieri’ego. Już Poulett Scrope zwrócił uwagę na samowolne powstawanie wybuchowych fumaroli na powierzchni potężnych strumieni lawy, wykazując, że te wcale nie mogą być sprowadzone do szczelin wulkanów, który to fakt Palmieri stwierdził praktycznie na wybuchu w mowie będącym. Wnioski, do jakich doszedł fizyk włoski, są następujące: Uważne badanie krateru – powiada Palmieri – oraz najbliższych fumaroli, połączone z obserwacyami przy pomocy syzmografu i innych apparatów, może dostarczyć szacownych i niewątpliwych wskazówek co do przyszłego wybuchu wulkanu; podczas gdy inne cechy, podawane przez naszych przodków, albo rzadko mają miejsce, jak np. wysychanie wody w studniach, albo też są często przypadkowe, jak np. suche albo dżdżyste powietrze, panowanie pewnych wiatrów, i t. d.

Peryody małych wybuchów zwiastują czyli raczej poprzedzają wielkie wybuchy, po których Wezuwiusz przez lat kilka pozostaje w spokoju. Fumarole lawy niczem innem nie są, jak połączeniami przez zewnętrzną, już stwardniałą i więcej lub mniej oziębioną powierzchnię lawy o zupełnie ciastowatem, albo żarzącym się wnętrzu. Z płynącej lawy nie dobywają się kwaśne pary, podobnie jak z fumaroli znajdujących się w pierwszym stadyum swego istnienia, ale dopiero później przechodzą w stan kwaśny”

„Z kwasów zjawia się najprzód chlorowodór, do którego dołącza się następnie kwas siarkowy, a niekiedy i siarkowodór. Sublimacye następują po sobie w pewnym oznaczonym porządku, i z tego powodu w neutralnem stadyum mamy albo tylko sól zwyczajną, albo też w połączeniu z tlenkami metalicznemi, pomiędzy któremi najprzód występuje tlenek miedzi. Ale w wielkich lawach zjawia się chlorek żelaza w stadyum kwaśnem, a nawet prędzej. Kwas solny zamienia wymienione wyżej tlenki w chlorki, które następnie przechodzą w siarkony i siarczany. Kwasy, działając na żużle, wytwarzają nowe chlorki i siarczany które nie powstają przez sublimacye. Chlorek ołowiu, oraz tlenek miedzi, jest stałym produktem fumaroli, niekiedy w stanie krystalicznym, niekiedy w pomieszaniu z innemi produktami. Salmiak również obficie znajduje się na fumarolach lawy. Lawy dają widmo ciągłe, jakkolwiek są pokryte dymem, kiedy je obserwujemy za pomocą spektroskopu Hoffinanna a vision directe. Dym daje silną elektryczność dodatnią, a opadający popiół elektrycznosc Ujemną. Obserwacye syzmograficzne na obserwatoryum królewskiem (Osservatorio Reale deI Vesuvio), prowadzone są obecnie za pomocą bardzo dokładnych apparatów. Palmieri zwraca wyraźnie uwagę na to, że narzędzia jego nie tylko wykazują najdelikatniejsze ruchy Wezuwiusza, ale nawet także ruchy ziemi, które mają miejsce na odległych punktach Europy. Na ten fakt mało dotąd zwracano uwagi .”
[B/IV/12/94]

„W czerwcu 1872 r. Mallet przedstawił w Królewskiem Towarzystwie Londyńskiem teoryę, w której ruch massy gra wielką rolę względem przyczyny zjawisk wulkanicznych. Podaje najprzód przegląd głównych dotychczasowych hipotez i wykazuje trudności, jakie się nastręczają w każdym szczególnym przypadku. Związek pomiędzy zjawiskami wulkanicznemi, trzęsieniami ziemi, oraz liniami podnoszenia się łańcuchów gór, czyni, zdaniem Mallet’ a, prawdopodobnem przyjęcie, że wszystkie te zjawiska są rezultatem pewnej liczby sił kosmicznych”.

Jak widać „wróciliśmy do Humboldta”, który zbierał informacje na temat wielkości obszarów lądowych w celu wyznaczenia ich masy, oraz ustalenia czy środek masy planety pokrywa się ze środkiem osi obrotu Ziemi. Czy uczony Mallet nie czytał wydanego ponad 30 lat wcześniej „Kosmosu” Humboldta, w którym opisano związek pomiędzy trzęsieniami ziemi i wulkanami?

„Teoryę Prevost’a podnoszenia się gór uważa Mallet za jedynie prawdziwą. Przy pomocy twierdzenia Lagrange’a, Mallet wykazuje, że stała skorupa ziemi, jakkolwiek byłaby grubą, pod własnem ciśnieniem i w skutek przyciągania jądra ziemi musi sig ścierać i rozgniatać. Ponieważ stała skorupa ziemska tym sposobem opada, to praca wytwarzana przy rozgniataniu i przesuwaniu się jej cząstek przechodzi w ciepło, skutkiem czego sąsiednie skały ogrzewają się mocno, a nawet przechodzą w stan płynny. Dostęp wody do takich wejść powoduje wybuch wulkaniczny. Ciepło wulkanów jest zatóm rezultatem wiekowego oziębiania się kuli, złożonej z lądu i wody i podlegającej sile ciężkości; nie potrzebuje więc żadnej innej dowolnej hipotezy co do swego początku”.

„Za pomocą tych danych poczerpniętych z doświadczeń, Mallet był w stanie pomienioną teoryę sprawdzić i porównać z takie mi faktami, jakie posiadamy obecnie o wielkości obecnego oziębiania się naszej planety, oraz ogólnej działalności rocznej wulkanów”.

„Znakomity badacz geologii Kalifornii, J. D. Withney, w pracy swojej p. t. „Trzęsienia ziemi, wulkany i t. d. ) ,” poddał krytyce dotychczasowe teorye o przyczynie trzęsienia ziemi i wybuchów wulkanicznych. Nalega on na ścisły związek pomiędzy trzęsieniami ziemi a wybuchami wulkanicznemi, i uważa Humboldta defInicyę stanu wulkanicznych ziemi, mianowicie, że jest to „reakcya wnętrza ziemi przeciwko powierzchni, ” za najlepszą i najściślej określoną.

Oryginalną hipotezę o przyczynie trzęsień ziemi i wybuchów wulkanicznych postawił F. Carl: fizyk mnichowski ucieka się w tym razie do odkrytego przez Leidenfrosta sferoidalnego stanu wody”

Czy „sferoidalny stan wody” oznacza że wody na równiku jest więcej niż na biegunach? To przecież wyliczono już na przełomie XVIII i XIX wieku!

Zajmowano się lodowcami:

„Ze szczególnym zamiłowaniem zajmują się uczeni epoką lodową oraz zjawiskami, jakie wywołują lodowce. Zajmujące i ważne studyum o lodowcach ogłosił F. Simmy. Zwraca on uwagę na ślady lodowców w tych miejscach, gdzie ich dotąd wcale nie szukano. W górzystych okolicach Dalmacji, na Karpatach, oraz w wielu innych miejscowościach, zjawiska erratyczne albo bardzo mało, albo wcale są nieznane; a jednak niepodobna nie przyznać, że w czasie epoki lodowej wszystkie szczyty tych gór sięgały do granicy linii śnieżnej i dostarczały warunków do powstawania lodowców. Simony na podstawie własnych obserwacyj wnosi, że linia śnieżna w różnych miejscowościach leżała na różnej wysokości w czasie epoki lodowej: w okolicach np. Raxalp i Schneeberg przechodziła znacznie 3000 stóp; gdzie indziej nie dochodziła 2800 stóp. Te różnice upoważniają do różnych wniosków: albo części bogate w lodowce w czasie epoki lodowej mogły zająć wyższy poziom; albo też ku wschodowi było ich mniej; albo przez rożne prądy powietrza wywołana znaczna różnica w summie ciepła letniego spowodowała te zmiany. Za bardzo wilgotnym klimatem w epoce lodowej przemawiają liczne zjawiska. Najprzód bardzo nieliczne polerowania w stosunku do mocy lodowców i nadzwyczajnej massy gruzu moren; dalej ślady wielkich zbiorników wody, na strumieniach i pomiędzy strumieniami lodowców również nadzwyczaj bogaty i potężny rozwój rzek, i t. d. Okoliczności, że dzisiejsze moreny obejmują szczątki organiczne, które w czasie ruchu lodowca były przezeń niesione w ciągu dłuższego lub krótszego czasu nadaje szczególne znaczenie badaniu olbrzymich moren epoki lodowej.

„Nizka temperatura pozwalała na zachowanie tych organizmów, jak tego dowodzą znalezione w lodach biegunowych mamuty. Takim sposobem, podług Nageli’ego, szczątki roślinne, ich kwiaty i mięsiste owoce, nawet wraz z kolorem j wonią, mogły się zachować. Zdaniem innych uczonych, mogło to mieć miejsce tylko wtedy, kiedy powłoka lodowa utworzyła się nagle”.
[B/IV/18/100]

Dalej podawane są przykłady zajmowania przez lodowce całej doliny Adygi i niemal całek Styrii i Karyntii. Uczeni nie mogą zrozumieć paradoksu polegającego na tym, że lodowce te pojawiły się nagle a tuz przed tym jak to nastąpiło klimat był ciepły, „niezwykle wilgotny” i „pozwalał na obfitą florę i faunę”.

Zupełnie rozbraja informacja, że ślady pozostałości lodowca w europejskich morenach są pełne szczątków organicznych. Chyba szczątki organiczne nie mogły przetrwać i być widoczne po tysiącach lat? Szczególnie, że się podkreśla iż lodowce „wytworzyły się nagle”.

Rozbraja „Już De Candolle postawił pytanie, czy nie można by odnaleźć pod wieczną powłoką śniegową wysokich gór, np. Alp, szczątków istot organicznych pochodzących z czasu, który poprzedził powstanie wiecznego śniegu. Że Alpy, wprzód nim pokryły się lodem, posiadały przynajmniej florę, nie ulega najmniejszej wątpliwości, a nawet prawdopodobnie już wtedy posiadały odpowiednią faunę.

Mam nadzieję, że Czytelnik zrozumiał co sugeruje nam Redakcja. Zastanawiano się czy pod alpejskimi lodowcami („które utworzyły się nagle”) nie ma aby warstwy szczątków roślinnych i zwierzęcych – takich jak mamuty na Syberii. Coś takiego mogło by być w jedynym przypadku – fala wody i szczątków doszła do wysokości Alp i tam zamarzła! Zupełnie zdumiewa nazywanie epoki lodowcowej „dyluwium” – czyli epoką potopu!

„Badanie tych szczątków lodowców wykazuje ogólne pokrycie się lodem całej okolicy w epoce dyluwialnej. Szczególniej wielki lodowiec Adygi wypełniać miał całą szerokość doliny tej rzeki.”

Tego Państwo nie znajdziecie w polskiej Wikipedii (tak jak o słowiańskim narodzie Lechian żyjącym na Bliskim Wschodzie, skąd przecież Al Lah = bóg Lachów):
https://en.wikipedia.org/wiki/Diluvium
https://en.wikipedia.org/wiki/Altai_flood

Flood route
When the ice dam failed, floodwaters coursed down the Chuya River to the confluence with the Katun River, followed the Katun into the Ob River, and then into Lake Mansi, a large proglacial Pleistocene lake, ~600,000 km2 in area. The fast inflow raised its level by only ~12 m but some authors argue that, because the Turgay spillway of Lake Mansi was only 8 m above the lake level at the time, much of the floodwater continued into the Aral Sea. From there the flooding waters may have followed through the Uzboy spillway into the Caspian Sea, then through the Maryinsky spillway into the Black Sea, and eventually into the Mediterranean Sea.

https://en.wikipedia.org/wiki/Columbia_Plateau
https://en.wikipedia.org/wiki/Missoula_Floods
https://en.wikipedia.org/wiki/Channeled_Scablands
https://en.wikipedia.org/wiki/Giant_current_ripples
https://en.wikipedia.org/wiki/Lake_Missoula
https://en.wikipedia.org/wiki/Outflow_channels
https://en.wikipedia.org/wiki/Dry_Falls
https://en.wikipedia.org/wiki/Drumheller_Channels_National_Natural_Landmark
https://en.wikipedia.org/wiki/Temperate_grasslands,_savannas,_and_shrublands
https://en.wikipedia.org/wiki/Pontic%E2%80%93Caspian_steppe
https://en.wikipedia.org/wiki/Kurgan_hypothesis

Naukowcy są przekonani, że były dwie epoki lodowe.

„Z bardzo wielkiem prawdopodobieństwem przyjąć można, że moreny końcowe w Raibl, w dolinach Moll-Thal i Malnitzer-Thal, odpowiadają drugiemu okresowi lodowemu Szwajcaryi. Terrytoryum to wszakże było bardziej ograniczone, niż pierwszej epoki lodowej.

Większa część geologów przyjmuje związek pomiędzy lodowcami i jeziorami Szwajcaryi, Szkocyi i Norwegii.. Opinię te podziela między innemi Sir Logan. Wielkie kotliny północno-amerykańskie zostały, że tak powiemy, wyheblowane przez lodowce. Nawet powstanie norwegskich fjordów przypisuje A. Helland działaniu lodowców, zwracając na to uwagę, że te kraje, które kiedyś miały epokę lodową, posiadają fjordy i jeziora, i że fjordów bynajmniej nie należy uważać za wielkie szczeliny i rysy, gdyż w tym razie cały zachodni brzeg Ameryki południowej, w skutek podniesienia się Andów, na tysiąc szczelin rozpaść by się musiał, podczas gdy fjordy tam tylko napotykamy, gdzie się znajdują oznaki tarcia i moreny. Najbardziej uderzających dowodów ścisłego związku pomiędzy początkiem fjordów a działaniem dawnych lodowców, zdaniem Hellanda, dostarcza Norwegia. Na korzyść tej opinii można by przywieść pewne [akta zoologiczne. Sars wykazał, że fjordy hardangski i christiański mają wspólne zwierzęta arktyczne, których nie ma obecnie na długiej linii nadbrzeżnej, a które w epoce lodowej żyły na wybrzeżu. Nie wszyscy jednak zgadzają się na ten argument”. [B/IV/19/101-102-103]

Zastanawiano się nad wiekiem lodowców: „Gdyby lodowiec, wydrążał i tworzył dolinę, to należałoby przyjąć, że lodowiec wcześniej istniał, niż dolina sama. Otóż wiemy dotąd tyle tylko o wieku lodowców, że wszystkie nie sięgają dalej nad formacyę trzeciorzędową. Każda zatem dolina, przypisywana działaniu lodowców, nie powinna być starszą od epoki trzeciorzędowej. Tymczasem większa część dolin alpejskich stanowczo wcięta jest w skały, które są nierównie starsze, i nie mają żadnego śladu osadów trzeciorzędowych. Według istniejących dotąd w geologii zasad, musielibyśmy przyjąć, że w czasie formacyi trzeciorzędowej były lądem stałym, i że tworzenie się dolin poczęło się w tym samym czasie, w którym massy te dotarły do miejsc suchych. Ponieważ działanie lodowców jest stosunkowo niedawne, to przy każdej dolinie, która przypisywaną jest ich skutkom, należałoby rozpocząć badanie od tego: Do jakiego czasu mamy odnieść początek powstania tej doliny? Drugie przypuszczenie, na którem cała ta teorya opiera się i razem z nim upada, jest to, że cała massa lodowcowa posuwa się jeszcze po gruncie, gdyż widoczną jest rzeczą, że kiedy dolne warstwy lodowca nie posuwają się po gruncie, ale mocno do niego przylegają polerowanie gruntu nigdzie nie może mieć miejsca. Wszystko, co wiemy dotąd z obserwacyi o tej kwestyi, sprowadza się do tego, że lodowce poruszają się na swojej powierzchni prędzej, niż w głębi. Zupełnie nieznane nam jest prawo, podług którego zmniejsza się prędkość w miarę głębokości, oraz nieznana nam jest grubość lodowców.”

Przypomnę „z Humboldta”, że określenia „pierwszo”… „trzeciorzędowe” – odnosi się do kolejnych warstw jakie nanosiły wody kolejnych potopów planetarnych. W czasach Humboldta zidentyfikowano trzy takie potopy – warstwy – rzędy. Dopiero nauka XX wieku ustaliła że „trzeciorzęd” to „starszy okres ery kenozoicznej, od 65 do 1,8 mln lat temu”, zaś „czwartorzęd – to najmłodszy okres ery kenozoicznej, który zaczął się 2,58 mln lat temu z końcem neogenu i trwa do dziś.”

„Przed niezbyt dawnym czasem Oswald Heer, znany z prac swoich nad paleontologią roślinną, podniósł dawną kwestyę o dwóch odrębnych stadyach epoki lodowej w Szwajcaryi, zawiadamiając o odkryciu, że lignit z Utznach i Morschweil wtrącony został pomiędzy dwie warstwy pochodzenia erratycznego (erratyczno-dyluwialnych osadów), i że tym sposobem uważać go należy za pokład śródlądowy. Jeszcze więcej zajmującemi są wnioski, do których doprowadziło go badanie w mowie będących lignitów, a mianowicie, że ich gatunki roślinne każą przypuszczać klimat nie różny od klimatu obecnego; nadto, ponieważ grubość tych lignitów dochodzi do 20 stóp, to wymagały do swego utworzenia się przeciągu czasu nie mniejszego nad siedm tysięcy lat.”

Mówiąc językiem współczesnym, warstwa lignitów (rodzaj biohumusu – torfu) znajdująca się pomiędzy dwoma warstwami osadowymi w Szwajcarii ma grubość 20 stóp (około 6 metrów). Z czasu jaki tworzyła się taka warstwa w sposób naturalny, wywnioskowano że musiała się tworzyć co najmniej siedem tysięcy lat. A jeżeli warstwę tę przyniosły wody katastrofalnej fali powodziowej?

Potwierdza to takie zdanie: „Z całego rozumowania, którego tu nie możemy przytaczać, Gastaldi wyprowadza wniosek, że lignity Szwajcaryi nie mogą stanowić formacyi w prawdziwem znaczeniu tego wyrazu.” Czyli nie jest to w ścisłym znaczeniu tego słowa „formacja geologiczna”.

Uczeni zauważyli, że cały Półwysep Apeniński też nosi ślady lodowca: „Pokłady plioceniczne należą do więcój znanych i zbadanych, aniżeli te, które pokrywają, według malowniczego wyrażenia Gastaldi’ego, ciągłym, tu i owdzie tylko porysowanym płaszczem całą część półwyspu apenińskiego, znajdującego się na poziomie niższym od 300 metrów.

W skład pliocenu, poczynając od podstawy, wchodzi margiel i glina, pokryte piaskiem żółtym, po których to utworach pochodzenia morskiego idą pokłady po większej części rzeczne żwiru, piasku, marglu i gliny, zawierające bogatą faunę gruboskórnych. Tuż pod pliocenicznemi, rozciągają się regularnie utwory mioceniczne, poczynając od pokładów lignitowych miocenu dolnego czyli oligocenu, przez najgłówniejsze konglomeraty czyli zlepieńce, aż do charakterystycznego pokładu gipsów ciągnących się od podnóża Alp Nadmorskich (Alpi Marittime) aż do środka Sycylii. Wyliczając w dalszym ciągu warstwy mioceniczne, Gastaldi dochodzi do końca pokładów eocenicznych, do formacyi zwanej przez geologów toskańskich „pietraforte” i przedstawiającej część górną formacyi kredowej. Takim sposobem wszystko stanowi jeden szereg ciągły, od którego par force tylko można by oderwać pliocen, aby w klassyfikacyi naznaczyć mu inne miejsce i inną nazwę śródlodowego, jak tego chce Geikie. Co się tyczy lignitów szwajcarskich, które spowodowały podjęcie kwestyi dwóch okresów lodowych, rozdzielonych okresem warunków klimatologicznych łagodniejszych, professor Gastaldi powiada, że przyjmując nawet, iż lignity o których mowa, zawarte są rzeczywiście pomiędzy dwoma utworami pochodzenia lodowego, to czy nie mogłoby się zdarzyć, że utwór erratyczny dolny, na którym spoczywają lignity, przedstawia w Szwajcaryi raczej pokład skał, odpowiadający pokładowi naszych konglomeratów miocenu dolnego, jak pokład erratyczny poplioceniczny?

Pomiędzy inne mi nowościami, napotykanemi w dziełku Gastaldi’ego, znajduje się i ta, że formacya tak rozszerzona we Włoszech i zawierająca bogatą faunę słoniów i innych gruboskórnych, formacya rozwinięta w Toskanii, Piemoncie i t. d., a która dotąd uważaną była za plioceniczną, dziś zaliczaną jest do popliocenicznych.”

Capisco? Ja też przeczytałem ze zdumieniem o warstwach osadowych Italii (piaski żółte, żwiry rzeczne, margle, glina), wśród których znajduje się „bogata fauna słoniów i zwierząt gruboskórnych”.

Lećmy dalej: [B/IV/23/104 i dalej]

„Ręka w rękę z postępem badań na polu geologii idzie rozwój wiedzy paleontologicznej. Ale prace dokonane w dziedzinie paleontologii są tak liczne, że ze względu na ramy, w których zawarte być musi nasze sprawozdanie, tylko ważniejsze fakta zanotować tu możemy.

Formacye potrzeciorzędowe i trzeciorzędowe.

W czasie zarządzonych robót przez Towarzystwo dróg żelaznych, od Paryża do Lyonu i morza Sródziemnego (Compagnie des chemins de fer Paris-Lyon-Mediterranee), w lipcu i sierpniu 1872 r., znalezioną została wielka ilość kości zwierząt zaginionych, oraz tych, które opuściły pewne miejscowości, przenosząc się w inne więcej im sprzyjające. Te szczątki kopalne, według wszelkiego prawdopodobieństwa pochodzą z końca epoki wielkiego rozszerzenia się looowców alpejskich doliny Rodanu. Znajdują się tam reprezentowane: Bos primigenius, Bison europaeus, Cervus tarandus, Equus caballus, Rinaceros tichorhinus, Elephas primigenius, oraz wielka ilość kości jelenia i wołu.

Pierwszy to raz w kotlinie Rodanu znalezione zostały razem tak liczne kości różnych gatunków, poza stacyami przedhistorycznemi i jaskiniami kościonośnemi.

Dr. Chantre, który zakommunikował te wiadomości Towarzystwu geologicznemu francuzkiemu, zajął się opisaniem wszystkich miejscowości pomienionej kotliny, w której zostały odkryte te bogate skarby, gdyż oprócz wyżej wymienionych, znaleziono tam dwa całe szkielety słonia, zwanego Ehphas intermedius i niektóre inne.

Pod Maunterdorf (Niż. Austrya), oraz pod Taubach (w Wejmarskiem) znaleziono znowu szczątki mammuta.

Dzienniki angielskie podały przed kilkoma miesiącami wiadomość, że jakiś uczony deportowany na Syberyę odkrył tam mamuty / żywe???? /. Odkrycie to obudziło ma się rozumieć najżywszy interes pomiędzy uczonymi. Na kongresie uczonych amerykańskich w Postland, prof Feuchtwanger podniósł tę kwestyę, zaznaczając, iż ważną byłoby rzeczą zbadać, czy prawdziwy mammut okresu potrzeciorzędowego, odkryty w ciągu bieżącego stulecia w Syberyi, może mieć jaki związek z tern nowym odkryciem. Tysiące tych zwierząt znaleziono zagrzebanych w lodzie, ze skórą dobrze zachowaną, i tysiące kłów zawieziono do Anglii na użytek tokarzy. Mają one prawie te same wymiary co i okazy widziane w Syberyi przez wspomnianego wyżej uczonego. Ten ostatni za wstawieniem się towarzystw naukowych, które rozbierały ściśle jego odkrycie i uznały je za prawdziwe, odzyskał zupełną wolność.

W sprawozdaniach Towarzystwa geologicznego wiedeńskiego ogłoszono kilka ciekawych prac, dotyczących głównie geologii Austryi. Ślady mammuta odkryte zostały w pobliżu Wiednia; toż samo odkrycie dokonano, jak zaznacza Dr. Lenz, w marglu brunatnym pod Nowakmuhle. Pokłady wierzchnie kotliny Dniestru w Galicyi i na Bukowinie, zawierające szczątki mięczaków i ssących badali Stur i Perino.”

Moja uwaga: w odcinkach poświęconych Humboldtowi (wypraw syberyjska i „Kosmos”), znajduje się informacja o powstających na Syberii zakładach przemysłowych, które przerabiają padłe mamuty na mączkę kostną, służącą jako nawóz, oraz o wykorzystywaniu kłów mamucich do produkcji ozdób. Widać, że znajdowane ilości mamutów były tak duże, że je eksportowano: „ tysiące kłów zawieziono do Anglii na użytek tokarzy”. W kolejnym odcinku przytoczę Państwu informacje na temat „przemysłu nawozów sztucznych”. Były to zakłady które mieliły kości „na nawozy”. Kości przed mieleniem były suszone lub „zwęglane”. Tajemnicą jest skąd brano tysiące, setki tysięcy, a może miliony ton kości (rocznie!) w Europie – bo skala produkcji była ogromna!. Czy były to kości z odkrywek „mamutów” czy też kości ludzkie? Coś wszakże musiano robić z ludzkimi szczątkami układanymi latami w wielometrowej wysokości stosach na nielicznych takich „cmentarzach”. (Patrz: ♫ – OFF TOPIC – O Powązkach nietypowo…
https://kodluch.wordpress.com/2017/12/09/%e2%99%ab-off-topic-o-powazkach-nietypowo/ )

„Doktor Leith Adams odczytał w Towarzystwie zoologicznem londyńskiem rozprawę osteologiczną o słoniu kopalnym maltańskim, w której opisuje wielki zbiór szczątków odkrytych na Malcie w latach od 1860 do 1866. Dr. Adams odnosi te szczątki do dwóch różnych gatunków: większego, Elephas mnaidriensis, i mniejszego Elephas melitensis. Wszystkie słonie znajdują się w tym samym pokładzie i towarzyszą im szczątki hippopotamów, a mianowicie H. Pentlandi i H, minutus. Są tam jeszcze reprezentowane i inne formy zaginione, między niemi pewne gady, które jednak dotąd nie zostały zdeterminowane.

Profeser Flower opisał Królewskiemu Towarzystwu zupełne uzębienie nowego zwierzęcia ssącego kopalnego, zwanego Homalodotherium Cuninghami, znalezionego przez dra Cunningham w okolicy rzeki Galejos, w Patagonii południowej. Uzębienie to jest nadzwyczaj charakterystyczne: zwierzę posiada 22 zęby górne i dolne w szeregu ciągłym pod względem wysokości. Zęby trzonowe podobne są do zębów nosorożca i zwierzę zdaje się trzymać środek pomiędzy rodzajami Rhinoceros i Hyracodon.

Przedstawiony Towarzystwu geologicznemu francuzkiemu traktat hrabiego G. de Saporta „Sur les caracteres propres a la vegetation pliocene, a propos des decouvertes de M. I. Rames, dans le Cantal” zawiera bardzo ciekawe szczegóły, dotyczące klimatu tego okresu, oraz zwierząt, które żyły w tym czasie.

Wiadomo powszechnie, że pokłady góry Leberon (Vaucluse we Francyi), odpowiadają ściśle, tak swemi stosunkami stratygraficznemi, jak i paleontologicznemi, sławnym pokładom Pikermi (Grecya). Liczną faunę pokładów francuzkich badał Albert Gaudry, prot: paleontologii w muzeum historyi naturalnej w Paryżu, i rezultaty tych badań przedstawił w pracy swojej „Animaux fossiles du Mont Leberon.”

Ciekawe są bardzo szczegóły odnoszące się do zwierząt, które żyły w Europie pod koniec okresu miocenicznego.Uczony paleontolog francuzki utrzymuje, że koniec okresu miocenicznego cechował się wielkim rozwojem zwierząt roślinożernych. Podczas gdy gruboskórne panowały jeszcze w czasie tworzenia się wapienia zwanego calcaire grossier i gipsu paryzkiego, Lofiodon, Chaeropatamus, Hyracother ium musiały należeć do wszystkożernych; Palaeotherium i Anchilopus ze sposobu życia podobne były do nosorożców. Do więcej roślinożernych należały: Xiphodon, Dichodon, Amphimeryx, które tak się zbliżały do gruboskórnych, że wielu naturalistów mieściło je w tym samym rzędzie. W pokładzie miocenicznym dolnym Geloeus był bardzo podobny do Xiphodon’a. W miocenie środkowym większa część przeżuwających zbliżała się coraz bardziej do poprzednich formą i wymiarami. Dopiero w miocenie górnym roślinożerne dosięgły większego rozwoju. Giraffa i Helladotherium doszły do największej wielkości; Hipparion nastąpił po Anchitherium i t. d., a wykaz głównych gatunków znalezionych na górze Leberon, porównany z wykazem gatunków na Pikermi w Grecyi, na Baltavar w Węgrzech oraz Concud w Hiszpanii a który zamieszczamy poniżej, dostarcza na to dowodu.” Tu Redakcja zamieszcza tabelkę znalezisk i ich porównanie (Mont Leberon, Pikermi (Grecja), Baltavar (Węgry), Concud (Hiszpania).
[B/IV/26/108]

Zachęcam Czytelnika do zapoznania się z oryginałem – dorzucę ciekawostkę: [B/IV/29/111]

„W styczniowym poszycie Sprawozdań Towarzystwa geologicznego w Wiedniu, Dyonizy Stur ogłosił rozprawę o szczątkach kopalnych roślinnych w pokładach soli w Wieliczce. Rozpuszcza w wodzie kawałki soli wielickiej, zawierające w sobie szczątki kopalne roślinne, i otrzymuje je w stanie dobrze zakonserwowanym, pozwalającym na dokładne ich badanie. Interesujące jego spostrzeżenia prostują w wielu punktach orzeczenia, jakie przed kilkoma laty podał prot Unger, opisując te same szczątki kopalne w I tomie pamiętników Akademii Wiedeńskiej. Tak np. Unger liczne szczątki roślinne odnosi do dwóch gatunków dębu podczas gdy dokładne badanie Stura wykazuje że mamy tu do czynienia z szyszkami drzew iglastych, znajdującemi się w stanie, który jasno dowodzi, w zupełności lub częściowo pozbawione były łusk przez wiewiórki (Sciurus). Podstawa zupełnie obnażonych szyszek ma rzeczywiście zwodnicze podobieństwo do żołędzi, i Unger sądził, że szkoda pracy na roztwarzanie soli okazów, czego dokonywał Stur. Flora Wieliczki składa się z szyszek sosnowych (Fohrenzapfen) oraz szczątków drzewa bukowego i brzozowego. Oprócz gatunku Pinus salinarum, opisanego przez Ungra, Stur zaznacza dwa inne gatunki Pinus polonica, spokrewniony z istniejącym gatunkiem Pinus massoniana Lamb., Pinus Russeggeri, gatunek większy i podobny do Pinus Regida Mill.”

Czyli, że słona woda wraz ze szczątkami roślinnymi „wlała się do sztolni Wieliczki” i tam się zestaliła w postaci soli?

Uczeni spierali się czy znalezione na Dardanelach szczątki ludzkie oraz wytwory ich rąk odnoszą się do „epoki miocenicznej”.

„Odkrycie to dowodziłoby nie tylko istnienia człowieka w epoce miocenicznej, ale nadto człowieka, który już uczynił pewne postępy, przynajmniej w sztuce. Calvert zapewnia mnie, iż nie wątpi o wieku geologicznym tego pokładu, z którego otrzymane zostały te okazy. Za prawdę nie mogę wyrażać opinii o tym przedmiocie, ale jestem pewny, że sąd obserwatora tak kompetentnego, jak Calvert interesować będzie naszych czytelników.”

Mówiąc prosto – uczeni klasyfikują znalezione szczątki zwierząt „przedpotopowych”, trochę „mieszając” znane nam dinozaury z mamutami, końmi i wołami – jednocześnie twierdzą (niektórzy), że w czasach dinozaurów żyli sobie prymitywni ludzie… Czy w warstwach gdzie znajdowały się te szczątki leżały razem wymieszane kości dinozaurów, mamutów, jeleni i bydła domowego?

Koniec rozdziału [B/IV/35/117]

Geografia [B/V/1/118]
Zachęcam do poczytania. Fragmenty:

O Rosji:Na tej rozległej przestrzeni mieszka zaledwie 90 milijonów ludzi (79 w Europie, a 11 w Azyi), a całe obszary są jeszcze puste, niezaludnione i nieuprawne.

Nie mówiąc już o Azyi, której ostry klimat staje na przeszkodzie szerzeniu się kolonizacyi, w Europejskiej Rossyi, a nawet w naszem sąsiedztwie, leży rozległa dzika kraina. Chcemy mówić o Polesiu. W przeglądzie zeszłorocznym wspomnieliśmy o projekcie osuszenia błot Pińskich. Dziś możemy donieść, że w tym względzie przedsięwzięte już zostały study a przygotowawcze.

W 1873 r. ekspedycya zbadała 1/5 część tego rozległego kraju, zajmującego 60.000 kwadratowych·wiorst. Okazuje się, iż osuszęnie tych bagien da się uskutecznić za pomocą 1500 kanałów, przeprowadzonych do Prypeci i jej dopływów, Sławecznej i Uszy. Koszt tych robót wyniesie ok. 3 mil. rubli.”

„Z drugiej strony, na Kaukazie myślą także o osuszeniu błot, zarażających klimat nadbrzeżnych okolic Czarnego morza. W tym celu proponują tam użycie nowego zupełnie środka, t. j. zasadzenia w bagnistych miejscowościach drzew australijskich, zwanych „Eucalyptus globulus”. Drzewo to z łatwością się przyjmuje i ma własność pochłaniania w ciągu doby 10-ciu równych mu objętości wody. Próby z tem robiono już na Kubie, w Ziemi Kapskiej i Algeryi. W tej ostatniej 13.000 drzew takich, zasadzonych w błotnistej miejscowości około Algieru, zamieniły okolicę tę na zupełnie zdrową i uwolniły ludność od panującej tam przedtem febry. Słowem, wszystkie czynione dotąd doświadczenia przemawiają za korzyścią rozprowadzenia tego wielce użytecznego drzewa”

Przypomnę, że Science American w roku 1855 pisał: „po tegorocznym sezonie deszczowym w Marokko, Maurowie zaczęli w swych lasach zbiory gumy arabskiej.” To w Mauretanii czy Marokko są wtedy pory deszczowe i lasy? Informacja pochodzi z jesieni. To ta pora deszczowa była tam końcem lata? (https://kodluch.wordpress.com/2018/03/03/%e2%99%ab-off-topic-scientific-american-1855-czesc-3/ )

„Budowa dróg żelaznych szybkim postępuje krokiem: 1 stycznia 1874 r. Rossya miała już 14.670 wiorst (2095 mil) ukończonych i oddanych na użytek publiczny kolei żelaznych; prócz tego 3.072 w. budujących się i 3.494 w. projektowanych dróg. Z niedawno ukończonych lub w budowie będących kolei żelaznych ważniejsze linie są następujące: 1) z Morszańska przez Penzę do Samary nad Wołgą, a stamtąd do Orenburga nad Uralem; 2) Z Rostowa nad Donem do Władykaukazu; 3) z Ekaterynosławia przez Symferopol do Sebastopola, 4) z Elizabetgradu do Fastowa (stacya na drodze Kijowsko- Bałckiej), 5) z Mińska przez Bobrujsk i Konotop do Romien (w gub. Pułtawskiej), 6) z Krzywina (stacya na drodze Brzesko-Kijowskiej) przez Radziwiłłów do Brodów, i wreszcie 7) kolej Nadwiślańska, która ma iść od Kowla (stacya na kolei Brzesko- Kijowskiej) przez rz. Bug i m. Chełm do Lublina, stamtąd do Chrząchówka pod Nową Aleksandrją, a potem wzdłuż Wisły popod Iwangród do Pragi (Warszawy) i Jabłonny; z tego ostatniego miejsca, boczna gałąź pójdzie do Nowo-Georgiewska, a główna przez Bug i Narew (pod Pułtuskiem) do Mławy, na granicy pruskiej; z Mławy zaś prosto do Gdańska. Długość całej linii głównej od Kowla do Mławy wyniesie 430 w. Prócz tego z Iwangrodu pójdzie boczna linia do Łukowa, stacyi na drodze Warszawsko- Terespolskiej. Z kolei projektowanych zasługują na uwagę: 1) z Niższego Nowogrodu przez Kazań do Ekaterynburga za górami Uralskiemi, z odnogą do Permi; 2) z Tyflisu do Baku nad m. Kaspijskiem (linia z Tyflisu do Poti nad Czarnem m. już jest ukończona), i wreszcie w naszym kraju, 3) z Łodzi do Wieruszowa, na granicy pruskiej, z odnogą do Kalisza.

Co się tyczy komunikacyi telegraficznych, to niedawno założona została linia podwodna z Odessy przez Czarne morze do Konstantynopola, a w projekcie jest połączenie Petersburga z Danią przez m. Bałtyckie.”

Moja uwaga: SA-1855 twierdzi, że wspomniane wyżej linie telegraficzne są już w roku 1855 właśnie ukończone! Korzysta się z nich podczas „wojny krymskiej”.

Przypomnę, że w innym miejscu Redakcja pisała tak:

„W Cesarstwie Rosyjskim uderza nas przede wszystkiem zwiększająca się z każdym rokiem linija kolei żelaznych. Dziś, dzięki natężonej w tym kierunku działalności rządu i kompani] prywatnych, nie możemy się już uskarżać na brak środków komunikacyjnych. Gęsta sieć kolei żelaznych pokryła Eossyją europejską, zbliżając do siebie odległe krańcowe jej punkty. Kilka długich linij od północy na południe i od zachodu na wschód połączyło Petersburg z Rostowem i Taganrogiem nad Azowskim i z Odessą nad Czarnym morzem, a Warszawę z Saratowem i Carycynem nad Wołgą. W ciągu ostatnich lat trzydziestu otwarto blizko 13000 wiorst kolei żelaznej.”

Przypis: „W 1853 r. długość linii żelaznej wynosiła /w Rosji/ tylko 979 w. /wiorst/.”

„Statystyka Bulgaryi i Rumunii z 1873 r. podaje następujące cyfry ludności.
W Bulgaryi ogólna liczba ludności wynosi 2.500.000; z tych Bułgarów- 1.600.000, Turków-500.000, Tatarów- 100.000, Czerkiesów 100.000, Rumunów – 40.000, Cyganów – 20-25.000, Żydów, Greków i Rossjan (starowierców) po 10.000.

Ludność Rumunii dochodzi do 5 milionów; w tej liczbie Żydów około 250.000, Słowian – 90.000, Węgrów – 50.000, Cyganów – 300.000, Ormian – 20.000, Greków – 10.000. ”

„We Włoszech pracują obecnie nad osuszeniem jeziora Fucino w Abruzzach. Jezioro to ma 2 i 3/5 mil kwadratowych powierzchni i 16 sążni głębokości. Pierwotny plan osuszenia go powziął jeszcze Juljusz Cezar, a doprowadził do skutku cesarz Klaudjusz; później jezioro znowu zalane zostało wodą”.

Tu dodam wpis Agatona Gillera dotyczący „leśnictwa”. Na Wystawie Paryż-1867 każdy kraj pokazywał dużą ilość „plastrów” przeciętych pni drzew. Nie ma informacji czy tak samo było w Wiedniu. Jednak nagrodę dostali leśnicy spod Lwowa za zasadzenie lasu na wydmach pod Lwowem. Na Wystawę przesłano z Galicji „plastry drzew” – informacja poniżej.

[G/133/137] Niezwykle ciekawy fragment: „Bardzo interesujące są okazy z uprawy drzew, wykonanej przez miasto Lwów na wydmach piaskowych w Hołosku i w Brzuchowicach na przestrzeni 570 morgów. Uprawa ta wykonana jedynie dla związania piasku lotnego, który naniesiony wiatrami zachodnimi, rozszerzał się na coraz większe przestrzenie do tego stopnia, że Lwów był zmuszony zwinąć folwark tam istniejący, dla wynagrodzenia poddanych tam mieszkających za doznane szkody. Uprawę tę przeprowadził nadleśniczy miejski Szwestka w latach 1808-1820. Wywieszone w izbie chaty dwie fotografie przedstawiają widok dawnej pustymi i widok obecnie rozkosznie zieleniejącej się płaszczyzny, nadto plan zrębów, już pod siekierę i piłę dorastających. Pan Władysław Tyniecki, profesor z Dublan, przedstawił na dwóch tablicach florę i faunę tych piasków.”

[G/134/138] Wystawa galicyjska. Sześć piramid z drzewa – z sześciu leśnych regionów wegetacyjnych Galicji.

Region pierwszy: północna płaszczyzna, zapełniona wydmami piaszczystymi, piaskiem, miejscami glinką i opoką. Z tego regionu wystawiają sosnę (wysokość 88 stóp, długość pnia 64 stóp, przecięcie dolne 16,5 cala, górne 10,5 cala. Wiek 175 lat.
Jest jeszcze świerk (150 lat), dąb (150 lat), sosna (140 lat), sosna (120 lat). Najmłodsza jest wystawiana najstarsza olcha – 100 lat. Część pochodzi „z wydm piaskowych”.

Drugi okręg to równiny Sanu, Dniestru i Bugu – ziemia przeważnie glinka. Drzewa od 65 do 125 lat. (Nie podaję gatunków – jedynie wiek).

Trzeci okręg to wzgórza po lewej stronie Dniestru aż po Wołyń. Ziemia – przeważnie glinka. Drzewa 50-110 lat.

Czwarty okręg – pokucka i podolska płaszczyzna. Opoka i glinka.
Drzewa 100-160 lat.

Piąty okrąg – podkarpackie wzgórza (przeważnie glinka). Drzewa 80- 120 lat

Szósty – Karpaty. 90-160 lat

[G/139/143] Opisane obory i krowy. Plus o węgierskich lasach, większych i lepiej utrzymanych jak galicyjskie.

Komentarz. Stabilizację wydm znajdujących się na zachód od Lwowa sadzonkami leśnymi zaczęto w latach 1808-1820. Większość gleb w pięciu „okręgach leśnych” (poza Karpatami) stanowią „glinki i skały” (opoka). Część północna Galicji to „wydmy piaszczyste, piasek, „miejscami glina i skały”. Zaś lasy węgierskie są „większe i lepiej utrzymane jak galicyjskie”.

Niestety, nie posiadam już Atlasu Szkolnego z roku 1953, gdzie znajdowała się wspaniała mapa wydm znajdujących się na terenie Polski. Ale choć mapa mi „wyszła”, wydmy nie zmieniły miejsca. Nadal zajmują ogromny obszar leżący w widłach Wisły, Wisłoki i Sanu. Piaski i wydmy ciągną się aż za Biłgoraj i Zamość. W latach 70-tych XX wieku zbadano wydmy pod Zamościem – dokopano się do gleby u ich podstaw i określono że wydmy te powstały około 6-8 tysięcy lat temu. Biorąc pod uwagę że na ogół błąd datowania jest 30-krotny – wydmy mogły równie dobrze powstać 250-270 lat temu – początek XVIII wieku.

Jako osobnik już starszy wiekiem, pamiętam z lat 70-tych XX wieku jeszcze niezarośniętą lasem Pustynię Błędowską a nawet rozległe obszary wydmowe pomiędzy Mielcem a Nową Dębą świeżo obsadzane lasem. Jeżeli wydmy pod Lwowem zaczęto stabilizować w roku 1808 – to kiedy mogły powstać? Przypomnę Państwu w tym miejscu, że od bodajże od 2-3 lat oficjalna nauka zmieniła zdanie. Teraz glina nie jest już skałą osadową, ale produktem erupcji wulkanicznych – wulkanów błotnych. Czekam, kiedy nauka stwierdzi, że i piasek pojawił się na powierzchni ziemi wydobywając się w wyniku jakiegoś procesu z głębi ziemi. Proszę zwrócić uwagę na to, że leśnicy galicyjscy wystawiają na wystawie najstarsze drzewa jakie u nich rosną!

Czy to przypadek, że w okolicy gdzie zaczynają się wydmy pomiędzy Mielcem a Nową Dębą mamy takie nazwy miejscowości jak Kosowy (kosa – piaszczysty półwysep), różne „Ostrowy” (czyli wyspy: Tuszowskie, Baranowskie), mamy różne „Trześnie” i „Trzęsówki” – od „trzęsienia ziemi”. Mamy różne Huty, Huciska i Huciny – raczej nie od wytapiania czegokolwiek ale od „huczenia”. Mamy też liczne „Łęgi” – czyli miejsca gdzie był potaż („łąg”) – a więc spalony las. Mamy miejscowość „Cmolas” , „Kopcie”, czy „Gorzyce”… Mamy miejscowość „Kolbuszowa” – raczej nie od mitycznego „Kolbusza”, lecz od konwulsji lub kolebania się ziemi. Obok znajdują się jedne z największych w Polsce pokładów gliny. Przypadek?

Kilka zdjęć terenu rekultywacyjnego po likwidacji jednej wydmy…




Na prezentowanych mapach austriackich, niemieckich, polskich i rosyjskich z XIX wieku, te tereny są oznaczane jako bagna. Zresztą, jeszcze teraz pomiędzy zalesionymi, wysokimi wydmami (warstwa humusu na czystym piasku nie przekracza 4-10 cm), znajdują się bezodpływowe lub mające odpływy obszary podmokłe.

[G/70/74] Torf, którego nie brak na polskiej ziemi został przesłany na Wystawę tylko z kopalni Branickich w Białej Cerkwii. „Gdyby na bezleśnej Ukrainie znaleziono większe pokłady tego użytecznego materiału, w prowincji tej można by wprowadzić przemysł”.

Inny zapis (Gillera) mówi że: „Maszyny do wydobywania torfu z wody i z suchych miejsc pokazał W. A. Bosowski z Jasienic pod Szczecinem. Ma firmę produkująca takie maszyny od roku 1842.”

Zarówno Giller, jak i „Rocznik Odkryć” wspomina o wystawianej przez Anglików, innowacyjnej maszynie parowej „zasilanej słomą” według pomysłu Szemiota, polskiego inżyniera, pracującego w porcie w Odessie.

Najwyraźniej, na terenie obecnej Ukrainy nie odkryto jeszcze węgla, liczono na torf i słomę – jako paliwo do maszyn parowych. I mimo że Łukasiewicz dostał w Wiedniu złoty medal za destylację ropy naftowej, oraz mimo istniejących już kopalń ropy (Bóbrka, Borysław), nikt nie wpadł na pomysł by zastosować ropę (lub jej pochodne) do wytwarzania pary w kotle. A dlaczego? A pewnie dlatego, że do tego potrzebny jest palnik, czyli odpowiednia pompa podająca ropę pod ciśnieniem oraz odpowiednia dmuchawa powietrza. A to było jeszcze poza zasięgiem technologii roku 1873. Prawdopodobnie może by dało się wtedy skonstruować takie palenisko opalane ropą, ale musiało być one wykonane ze stali! Bo mosiądz lutowany do tego się nie nadawał! A o tym, że najwyraźniej podstawowym materiałem konstrukcyjnym był wtedy mosiądz, świadczy ogromne wydobycie rudy cynku. Ale o tym napiszę w kolejnym odcinku.

[B/V/6/123]
„We Francyi dokonany w 1872 r. popis ludności zawiera następujące ciekawe szczegóły co do liczby zamieszkałych w niej cudzoziemców. Na 36.102.911 ogólnej ludności rodowitych Francuzów jest 35.362-253, z tych naturalizowanych 15.303.
Cudzoziemców mieszka we Francyi tylko 740.668; z tej liczby 347.558 Belgijczyków, 112.579 Włochów, 104.169 Niemców, 52.954 Hiszpanów, 52.950 Rossyan, 42.834 Polaków.

Emigracya z południowej Francyi do Ameryki przybiera obecnie wielkie rozmiary, gdy tymczasem liczba wychodźców z lrlandyi, dzięki polepszeniu się położenia klasy roboczej, z każdym rokiem zaczyna się zmniejszać. W 1871 r. wyemigrowało już tylko 71.240 ludzi, gdy przedtem opuszczało kraj średnio po 100.000 ludzi rocznie, tak iż w ciągu ostatnich 40 lat Irlandya wysłała za morze przeszło 4 miliony wychodźców, szukających szczęścia na obcej ziemi.”

„Na zakończenie tego rozdziału nie od rzeczy będzie zestawić najświeższe dane co do ludności czterech wielkich stolic Europy. Konstantynopol, którego ludność podawano przed kilku laty na 900.000 m., dziś razem z przedmieściami ma ich tylko 610.000, z tej liczby we właściwym Stambule 200 do 220.000, w Pera i Galata 120 do 140.000. W Skutari – 50-70.000.

Berlin na początku b. r. liczył 920.000, a Wiedeń – 950.000 mieszk.; przy czym obrachowano, iż jeśli ludność tych miast w tymże, co dotąd, wzrastać będzie stosunku, to pod koniec b. stulecia Berlin mieć będzie, 2.100.000, a Wiedeń 2.000.000 mieszkańców.

Największa ze stolic świata, Londyn, przy końcu 1873 r. liczył 3.356.073 miesz.; w ciągu roku zeszłego urodziło się w nim 121.000, umarło 76.634 ludzi. Długość Londynu od W. na Z. równa się 25 kilm.; a szerokość od P. na p. 12 do 13 kilom.; powierzchnia miasta zajmuje 112 ang. kwadratowych mil i 7 do 8 razy jest większą od przestrzeni, jaką zajmuje Paryż pomiędzy fortami. Nareszcie kościołów w Londynie jest 1.000, a ulic 23.000, długość zaś ich wynosi 10.000 kilom, t. j. równa się odległości Londynu od Cejlonu w Indyach Wschodnich!”

Krótki komentarz. Co za kataklizm spowodował, że „przed kilku laty Konstantynopol miał 900 tysięcy mieszkańców a teraz (1874) ma z przedmieściami 610 tysięcy? W samym Konstantynopolu mieszka 200-220 tysięcy osób. Dlaczego emigruje ludność Francji południowej a nie północnej? Kim są „rodowici Francuzi” a kim „naturalizowani”? Skąd we Francji niemal 53 tysiące Rosjan? Powiedzmy, że niemal 43 tysiące Polaków uciekło z Polski „w ramach” nieudanych powstań.

[B/V/7/124] Opis Azji. Opisy długie ale niezwykle ciekawe.

„Rossyjskie posiadłości w Azyi ostatniemi czasy były przedmiotem niezmiernie ważnych badań naukowych. Posuwanie się Rossyi w głąb Azyi środkowej jest nie tylko zdobyczą w sferze polityki, ale i na polu cywilizacyi i wiedzy. Zaledwie w r. z. ukończona została wojna z Chiwą, a wnet wysłano ekspedycye dla zbadania rzeki Amu i stepów turkmeńskich. Wyprawę przeciwko Chiwie opisaliśmy już w przeglądzie zeszłorocznym; tu więc podamy tylko kilka szczegółów, dotyczących samego chanatu.

Państwo Chiwińskie, zwane W wiekach średnich Kharizm, Chorasmia, w 1512 r. podbite zostało przez plemię tureckie Uzbeków, którzy przenieśli stolicę ze Starego Urgendżu do Chiwy, i od tego czasu chanat otrzymał nazwę Chiwy (Kiwa, Kiwak). Państwo to wielkie jest, jak Francya, ale część jego uprawna i zaludniona zajmuje tylko 20 do 25.000 km kwadratowych.- t. j. równa się zaledwie 1/5 części Królestwa Polskiego. Ludność chanatu należy do dwóch ras, białej i żółtej.

Do pierwszej zaliczają, się tadżykowie, naród irańskiego szczepu, podbity przez Uzbeków. Mówią oni po persku, mieszkają osiadłe po wsiach i miastach, i trudnią się rolnictwem i handlem; stąd też nazywają ich jeszcze Sartami, t. j. handlarzami. Druga część ludności, szczepu tureckiego, dzieli się na 3 narodowości: 1) Uzbeków, ludność osiadłą i panującą od XVI w. w Chiwie, Bucharze i Kokanie; 2) Turkmenów czyli wschodnich Turków, koczujących w stepach pomiędzy m. Kaspijskiem, Amu-Daryą i granicą perską; i 3) Kara-Kałpakow („Czarne Czapki,”), koczujących ok. m. Aralskiego. Ludność osiadła chanatu wynosiła w grudniu z. r. /zeszłego roku/ = 1873/ 300.000, a koczująca 12.000 kibitek Kirgizkich i 20.000 Kara-Kałpackich; pomnożywszy liczbę kibitek przez 5, t. j. średnią liczbę głów, otrzymamy 160.000, nie licząc w to Turkmenów, którzy uznają tylko nominalnie władzę chana. Po wojnie /opisałem to w poprzedniej części/ wielu Turkmenów wyniosło się z chanatu, a Kara-Kałpacy poddali się Rossyi, tak iż obecnie ludność chanatu dochodzi zaledwie do 300.000. Na mocy traktatu 25 sierpnia 1873 r. nowa granica Rossyi od Chiwy ciągnie się wzdłuż rzeki Amu do m. Aralskiego, a stąd przez dawne koryto rz. Oxus (Amu- Darii) do m. Kaspijskiego.

Wyschłe dziś koryto tej rzeki, zwane Urun-Darya (Stara rzeka), a u Turkmenów Uzboj (nizka równina), składa się z dwóch suchych łożysk (kanał Lau-zak i Kunija Darya), idących od rz. Amu i łączących się powyżej miasta Kunija-Urgencz. Dawne koryto Amu-Darii szerokie jest na 425, a miejscami do 850 metrów, głębokie zaś na 38 m.

Dla zbadania go bliżej, wysłane zostały uczone ekspedycye. Jedna z nich, pod dowództwem pułk. Stebnickiego, jeszcze w 1872 r. zwiedziła część dawnego biegu rz. Oxus, od zatoki Bałchańskiej w m. Kaspijskiem do studni Igdy, na przestrzeni 281 1/2 wiorst. Druga ekspedycya poci dowództwem pułk. Głuchowskiego w lipcu 1873 r. przeszła z Chiwy wzdłuż dawnego koryta do Sary-Kamysz, t j. około 200 wiorst.

Pozostała więc jeszcze niezbadaną część od Sary-Kamysz do Igdy (ok. 30 mil). Z ogłoszonych przez te wyprawy sprawozdań okazuje się, iż rz. Amu- Darya jeszcze w XVI w. płynęła do Kaspijskiego morza i sztucznie zwrócona została do m. Aralskiego, za pomocą wielkiej tamy. Krajowcy świadczą nawet, iż jeszcze przed 11 laty woda płynęła z kanału Lauzak przez Urun-Daryą do jez. Sary-Kamysz, ale zatamowana została w celu zmuszenia Turkmenów do osiedlenia się bliżej Chiwy. To też Głuchowski mniema, iż rz. Amu z łatwością może być zwrócona na powrót przez dawne koryto do m. Kaspijskiego.

Na wiosnę b. r. wysłana została również wielka ekspedycya dla zbadania dolnego biegu rz. Amu. Na czele jej stoi W. Ks. Mikołaj Konstantynowicz i pułkownik Stoletow. Wyprawa ta odkryła ciekawy fakt, iż Jany-Darya, jedno z ramion Syr-Daryi, wpadała dawniej nie do Aralskiego m., ale do Amu- Daryi, ok. miasta Szurachanu.

W Syberyi uczona ekspedycya, wysłana przez Tow. Geogr. Petersburskie, dla zbadania rz. Niższej Tunguzki albo Monastyrki, ukończyła już swe prace i w październiku z. r. wróciła do Irkucka. Wyprawą kierowali Czekanowski, Muller i Księżopolski”. [B/V/9/126]

Chyba piszą o Aleksandrze Czekanowskim? https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Czekanowski
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A7%D0%B5%D0%BA%D0%B0%D0%BD%D0%BE%D0%B2%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9,%D0%90%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%81%D0%B0%D0%BD%D0%B4%D1%80%D0%9B%D0%B0%D0%B2%D1%80%D0%B5%D0%BD%D1%82%D1%8C%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87

Z rosyjskiej Wikipedii: wyprawa w rejon Niżnej Tunguzki była pierwszą wyprawą od poprzedniej takiej wyprawy jaka miała miejsce w roku 1723!

Z rosyjskiej Wikipedii która tak podsumowuje trzy wyprawy Czekanowskiego: „Так закончились три экспедиции А. Л. Чекановского, зоологические результаты которых были признаны «самыми богатыми из всех, какие когда-либо были предприняты в Сибири. Богатые по своему содержанию отчеты экспедиции, будучи переведены на разные языки, стали достоянием науки, а составленные им карты значительно изменили и дополнили карту азиатской России»”

„Nakoniec, mówiąc o Syberyi, wspomnieć musimy o ważnej pracy; dotyczącej się tego kraju; chcemy mówić o mapie etnograficznej Azyatyckiej Rossyi, którą ułożył i wydał w. z. r. uczony geograf: Weniukow.”

Chiny od r. 1519 w którym Portugalczycy wylądowali w Kantonie, były przedmiotem tak wielostronnych badań i opisów, iż zdawałoby się, że o tym kraju nie mamy już nic nowego do powiedzenia; a jednak każdy rok dostarcza nam tyle obfitego materyału o tern rozległem państwie, że z trudnością przychodzi nam robić wybór pomiędzy ważnem i mniej, ważnem.
Przedtem, pod koniec XIII w, zwiedził i opisał Chiny wenecki kupiec Marco- Polo, który przepędził tam młode lata swoje (1270-94 r,)

Z podróży, odbytych ostatniemi czasy po cesarstwie chińskiem, zasługują, na szczególną uwagę podróż anglika Ney Elias’a i niemieckiego naturalisty, barona Richthofen. Ney Elias wyjechał z Pekinu d. 22 lipca 1872 r. w celu zwiedzenia Mongolii i odszukania śladów starożytnej stolicy Czyngiz-chana, Karakorum. (przypis: Miasto Karakorum (Karakarin), według jezuitów, leżeć miało nad rzeką Ongiu; Abel Remusat słuszniej wyznacza mu miejsce bardziej ku północy, nad rz. Orkon, dopływem Selengi, Miasto to było stolicą wielkich chanów od 1220 do 1260 r. kiedy Kublaj-chan przeniósł rezydencyę, swoje, do Chin).

Zamiast udać się utorowaną przez Rossy an drogą na P. z. /północny zachód/ do Kiachty, Elias postanowił przeciąć Mongolię w kierunku nowym od w. na z. /od wschodu na zachód/, i d. 2 listopada dotarł szczęśliwie do Uliasutaj, rezydencyi chińskiego gubernatora zachodniejTataryi; następnie 28 listop. przybył do Kobdo, a stamtąd przez Suok (na granicy rossyjskiej) do Bijska (4 stycznia 1873 r.) i przez Omsk i Petersburg do Londynu. Długość przebytej przezeń drogi przez samą Mongolię wynosi 1340 mil. Główny cel podróży nie został osiągnięty: o położeniu m. Karakorum Elias nie mógł-powziąć żadnych wiadomości; jednakże Tow. geogr. Londyńskie, uznając zasługi podróżnika, przyznało mu medal złoty.

Drugi podróżnik, bar. v. Richthofen, wyjechał z Europy jeszcze w 1863 r., zwiedzał Amerykę, a od r. 1868 do 1872 podróżował po Chinach; nareszcie w r. z. powrócił do Europy. Głównym celem podróży jego było zwiedzenie prowincyi Sze-Czuan (kraj czterech rzek), leżącej na pograniczu z Tybetem. Kraj ten, wielki jak Francya, najmniej był dotąd znany. Przecina go w średnim swym biegu rz. Jan-ce-kiang, która na przestrzeni 350 mil, pomiędzy miastami Czong-kin-fu i I-Czang-fu (850 mil od Szang-hai) tworzy tu katarakty, uniemożebniające żeglugę parową. Kraj ten w zach. części górzysty, a na wschodzie przechodzi w równinę, jedną z najżyźniejszych i najludniejszych w Chinach. Liczbę ludności Sze-Czuanu podaje Richthofen na 35 milionów, a stolicę jego, Czing-tu-fu (800.( 00 m.) zalicza do najpiękniejszych miast cesarstwa. Richthofen, jako geolog, badał także Chiny pod względem orograficznym. Zbija on zdanie, jakoby w Chinach istniały łańcuchy gór, odgraniczające systemy rzeczne Si-Kiangu, Jan ce-Kiangu i Hoang-ho. Pod względem orograficznym Chiny dadzą się podzielić na dwie wielkie części, odgraniczone wschodnim przedłużeniem Kuen-lunu. Południowa część jest to kraj gór nieprzerwanych, ciągnących się od Z. na w. /od zachodu na wschód/: tu jest ojczyzna herbaty; północna zaś część przedstawia na W. równinę, po której rozwija się Hoang-ho, a na Z. wyżynę przytykającą do długiego pasma gór, idących w kierunku P.- W. aż wgłąb Monogolii. Tak więc góry chińskie są niczym innem, jak tylko rozgałęzieniem Kuen-lunu, który około jez. Kukunor wchodzi do Chin, dzieli się na równoległe pasma i kończy się pod Nankine n. Tym sposobem Kuen-lun, licząc od źródeł rzeki Jarkand do Nankinu, rozwija się na przestrzeni 3.800 kil. długości. W końcu Richthofen zaświadcza o nieprzebranem bogactwie pokładów węgla kamiennego w Chinach.

Prace barona v. Richthofen, jak słusznie powiada Vivien de Saint-Martin, otwierają nową epokę w zakresie badań naukowych, dotyczących cesarstwa Chińskiego.

Z innych podróżników zasługują na uwagę francuzi, Franciszek Garnier i Desgodins. Pierwszy, po ukończeniu ekspedycyi dla zbadania rz. Mekong postanowił opłynąć rz. Jan-ce-kiang i przekonać się, czy katarakty jej, tamujące żeglugę parową, mogą być usunięte. W tym celu dotarł on w 1873 r. aż do Czong-kin-fu, w Szeczuanie. Wkrótce jednak odwołano go stamtąd do Sajgonu i wysłano z missyą polityczną do Tunking gdzie młody ten oficer znalazł śmierć przedwczesną, zamordowano go tam w grudniu z. r. /zeszłego roku/

L’abbe Desgodins /Abbe = ojciec? = jezuita?/ podróżuje dotąd w kraju, graniczącym z Tybetem, Chinami i Birmą. Twierdzi on, że wielka rzeka miasta H’lassy (H’lassa, stolica Tybetu, odległa jest od miasta Urgi w Mongolii na 3.250 wiorst. Podróż z Urgi przez Ala-chau i Kuku-nor trwa 94 dni) Cang-bo, jest niczym innem, jak tylko Bramaputrą.

Na zakończenie nie od rzeczy będzie dodać, że używane przez nas nazwy „Chiny,” „Pekin” dla krajowców niezrozumiałe są zupełnie. Państwo swoje Chińczycy nazywają zwykle Czung-Kuo, t. j. „cesarstwo środka.” Wyraz Peking oznacza rezydencyę północną, dla odróżnienia od Nanking, rezydencyi południowej i dawnej stolicy cesarzy. Nazwa ta jednak wyszła już z użycia, i chociaż w narzeczu urzędowem stolica nazywa się jeszcze niekiedy Pei-tsing, ale wyraz ten dla mieszkańców jest dziś niezrozumiałym. Nazywają oni miasto swoje Cing-Czeng, t. j- „stolicą,” albo Szun-tien-fu, co maczy „miasto obwodowe.”

/Przypisek: Junnan, przedtem prowincya Chin, a od lat kilku państwo niepodległe, leży na północnej granicy Birmanii i Anamu/

W Japonii statystyka z 1873 r. przedstawia następujące cyfry: cesarstwo liczy 86 prowincyi, 717 okręgów, 12.000 miast, 76.000 wsi i 7 milionów domów; ludność ogólna wynosi 33.110.825 głów; z tej liczby członków rodziny cesarskiej jest 29, wyższej arystokracyi 459, niższej szlachty 700.000. Europejczyków mieszka w Japonii 3.638, z tych 3.000 w Jokohamie, 291 w Fiogo, 73 w Osaka, 193 w Nangazaki, 30 w Hakodadi i 41 w Jeddo i Nagata.
Pierwsza osada europejska w Japonii, założona w 1859 r. o 25 wiorst od Jeddo.

Ministeryum oświaty narodowej ułożyło wielki plan reform naukowych, według którego w Japonii projektuje się otworzenie 8 uniwersytetów, 156 gimnazyów i 32.000 szkół elementarnych. Cyfry te aż nadto przemawiają za sobą. Nareszcie nie możemy pominąć milczeniem faktu, który dokonał się jeszcze w 1868 r. z rozkazu dziś panującego mikado (cesarza): stolica Japonii Jeddo, co znaczy „przystań rzeczna” otrzymała nową nazwę Tokio, t. j, „wschodnia stolica,” dla odróżnienia od Kioto, „zachodniej stolicy,” dawnej rezydencyi mikado.

W Indo-Chinach Francuzi prowadzą dalej poszukiwania naukowe. Przed kilku laty ukończyła swe prace ekspedycya, wysłana dla zbadania wielkiej rz. Mekong, a w roku 1873 dwaj Francuzi, Dupuis i Millot opłynęli rzekę Song-koi. Bierze ona początek w Junnanie, niedaleko Jan-ce-kiangu, przepływa północną prowincyą cesarstwa Anamskiego, Tonkin, a nareszcie wpada do zatoki tegoż imienia. Rzeka ta stanowi najkrótszą drogę z Junnanu do morza; nad jedną z odnóg jej leży najważniejsze miasto Anamu, Kei-szo albo Hannoi (300.000 ludn.), niegdyś stolica Tonkinu. W roku zeszłym również poselstwo francuzkie wyruszyło z Sajgonu do Mandalai, nowej stolicy cesarstwa Birmańskiego, w celu zawarcia traktatu handlowego. Pułkownik Yule, któremu zawdzięczamy najlepszy opis tego państwa, donosząc o tern, wyraża nadzieję, iż zawiązanie stosunków z Birmanią nastręczy sposobność do bliższego zbadania północnej części kraju i źródeł rz. Irrawaddi.

Opublikowana niedawno statystyka angielskich posiadłości w Indyach Wschodnich zawiera niezmiernie wiele ciekawych szczegółów, dotyczących ludności i stanu finansowego tego potężnego władztwa.

/tu Redakcja zamieszcza ciekawą tabelkę dotyczącą Indii. W Indiach brytyjskich mieszka prawie 193 miliony osób. Posiadłości „pośrednie” – pod zwierzchnictwem Anglii liczą ponad 46 mln osób, państwa niezależne (Nepal i Butan) – 2,7 miliona, a posiadłości francuskie i portugalskie tylko 788 tysięcy osób. Razem to daje liczbę ludności 242,6 miliona osób. Dane ze spisu 1871, publikacja z czerwca 1874 /

Tak więc ogólna liczba ludności Indostanu (łącznie z Birmą) równa się trzy razy wziętej ludności całej Ameryki!

…z miast najludniejsze są Kalkutta (794.645) i Bombay (644.405). Siła zbrojna, za pomocą której utrzymują Anglicy panowanie swoje w Indyach, wynosi zaledwie 190.264 ludzi (razem z oficerami), z których 123.470 krajowców. Armia ta kosztuje rocznie 110 milionów talarów, gdy cały dochód roczny wynosi 347 mil., a rozchód 373 mil. tal., z tej ostatniej cyfry 19 mil. idzie na sądownictwo. 16 mil, na policję, a tylko 4 mil. tal. na oświatę. Jeżeli dodamy do tego, że dług państwa wynosi przeszło 720 mil. tal., tak iż same procenty pochłaniają 33 mil. tal., to się przekonamy, że finansowe położenie Anglików w Indyach jest wcale nie do zazdrości. Zważywszy przytem, że usposobienie znacznej części ludności krajowej względem anglików jest nieprzyjazne i wymaga ciągłej baczności, dziwić się nie będziemy słusznym obawom Anglii o przyszłość, szczególnie wobec szybkiego posuwania się Rossy i wgłąb Azyi środkowej. Tem się też poniekąd tłómaczy przyjaźń, jaką okazują anglicy od niedawnego czasu dla Jakub-bega, władcy Wschodniego Turkestanu albo Dżetyszeru. Anglicy budują mu fortece od strony Tian-Szanu, na granicy rossyjskiej, a w listopadzie z. r. przybyło do Kaszgaru (Położenie geogr. miasta Kaszgaru oznaczył w 1872 r. rossyjski podróżnik, Szanahorst) poselstwo angielskie z missyą dyplomatyczną i listem królowej Wiktoryi. Na czele tego poselstwa stoi znany podróżnik Forsyth.

W Persyi członkowie komisyi angielskiej, która w 1872 r. wytknęła wschodnią granicę tego państwa, zwiedzili znaczną część kraju: Fr. Goldsmid przeciął Persyę w kierunku od p. ku P., z m. Bam przez Seistan do m. Meszed; major Lovett przejechał od z. na w., z Szyras do Barn /Wan?/, a kapitan St. John z Teheranu przez Ispahan i Szyraz dotarł do Abuszeru nad zatoką perską. Podróże te znacznie wzbogaciły wiadomości nasze o mało znanej wschodniej części Persyi i pogranicznej z Afganistanem prowincyi Seistanie. Na zasadzie tych nowych badań, Mittheilungen (1874, II) zamieścił piękny artykuł o hydrografti i orograftii Irańskiego płaskowzgórza.
W Mezopotamii George Smith odbył w r. z. podróż archeologiczną od Kujundżyk nad Tygrem (Kujundżyk leży na miejscu starożytnej Niniwy, zburzonej w 606 r. przed Ch ) do Babilonu nad Eufratem. Wykopał on wiele tablic z napisami klinowatemi i zrobił kilka nowych odkryć.

Część południowej Arabii, od Hodeidy do Sanah (Stolica Jemanu czyli Szczęśliwej Arabii; liczy 20,000 mieszk.) zwiedził niedawno Dr. Charles Millenger.

Na półwyspie Synai podróżuje obecnie znany z wycieczek po Afryce, anglik Bake, któremu dodany został do pomocy młody geolog John Milne.

W Palestynie prowadzą dalej swoje naukowe poszukiwania towarzystwa angielskie i amerykańskie; pierwsze rozpoczęło swe prace jeszcze w 1865 r., a drugie w 1873 r.

Dr. Schlieman ukończył już prace swoje w celu odgrzebania starożytnej Troi. Prowadzenie tych robót przez lat trzy (1870-1873) kosztowało go 200,000 fr. Dokopał się on do głębokości 16 metrów, odkrył mury 13 m. grube i zebrał bogatą kollekcyę, składającą się z 20.000 przedmiotów, wyrobionych ze złota, srebra, gliny palonej, kości, kamienia.

Obecnie odgrzebuje on starożytne Myceny, stolicę Agamemnona (ok. Argos w Grecyi) znalazł on już i tu wiele drobnych przedmiotów i posągów Hery (Juno). Dr. Schliemann był przekonany, że starożytna Troja leżała na miejscu, gdzie później było m. Ilium Novum, a obecnie leży llissarlik (Pałac); ale większość uczonych nie podziela tego zdania: według nich ogród Pryjama leżał na skalistej wyżynie Bunarbaszi; tu więc należy zwrócić poszukiwania.”

Krótki komentarz po długich, ale ważnych cytatach. Jak widać, na terenie Azjii, Indochin, Bliskiego Wschodu trwa intensywna akcja „inwentaryzacyjna”. Tak jakby przez 350 minionych lat nie było tam jezuitów, Rosjan, Portugalczyków, Hiszpanów, Francuzów czy Anglików. Nie prowadzi się prac badawczych ani nie odkopuje Egiptu. Chyba że Palestyna to Gaza, czyli Giza?
Wysyłane są wyprawy badawcze które nanoszą na mapy rzeki i przeszkody na rzekach które nie wiadomo jak i kiedy się pojawiły. Jakby przez ponad pół wieku nie było w Azji Humboldta, Pallasa, wypraw rosyjskich, angielskich czy niemieckich?

[B/V/16/133] Opisy Afryki, życiorys Livingstone’a. Godne poczytania!
„Dn. 28 lipca 1849 r. Livingstone pierwszy z Europejczyków, dotarł do jeziora Ngami (14. kwadratowych mil, 900 m. nad. p. m.), które jest pozostałością wielkiego niegdyś wewnętrznego morza, ma swoje przypływy i odpływy, przyjmuje i wypuszcza z siebie rzeki”.

[B/V/20/137] Fascynujący opis powstania osadników z Europy oraz tubylczych Murzynów przeciwko Anglikom. „Powstanie Aszantiów (stolica Kumassi – 50 tysięcy mieszkańców) – trwało przez cały rok. Zostało krwawo stłumione przez Anglików. Król Aszantiów zobowiązał się płacić daninę Anglikom. „tak się rozpoczęła wojna, która trwała przez cały rok zeszły, aż wreszcie generał Wolseley zdobył dnia 4 lutego b. r. Kumas i spalił ją do szczętu. Przerażony tern, król Aszantiów pośpieszył zawrzeć pokój, na mocy którego zobowiązał się wypłacić Anglikom znaczną kontrybucyę, zrzekł się roszczeń do terrytoryów Adansi, Akinu i innych: przyrzekł znieść barbarzyński zwyczaj ofiar ludzkich, i wreszcie podjął się zbudować drogę handlową od stolicy do rz. Prah”.

Posiadłości Anglików nad zatoką, Gwinejską, razem z Sierra Leona, Lagos i Gambią tworzą gubernatorstwo West Afriea Settlements (14,000 kwadratowych mil. 400,000 lud.). W 1871 r. Holendrzy odstąpili Anglikom posiadłości swe na Złotem wybrzeżu (Apolonia, Axim, Dixcowe, Boutry, Secondi, Czama i Elmina). Posiadłości te leżały na z. i w. od rz. Busum-Prah; Dalej zaś na w. aż do rzeki Volty, rozciągały się dawniejsze osady angielskie, z których najważniejsza Cape Coast Castle ‚). Na północ od Złotego wybrzeża, o jakie 15 mil od morza, na wysokiej wyżynie, leży państwo Aszantijów (między 15° i 18° w. dł. F., a 6° i 8° P. sz.), ze stolicą Kumassi (50,000 m.) Od północy państwo to przytyka do łańcucha gór Kongo, oddalonego o 40 do 50 mil od brzegu.

Gdy Anglicy w 1872 r. zajęli w posiadanie holenderskie kolonie, niezadowolnienie dawniejszych osadników i murzynów wywołało powstanie tychże przeciw Anglikom; jedni tylko Fantiowie pozostali wiernymi sprzymierzeńcami nowych nabywców.

Intensywnie badano tereny obecnej Sahary: „Drugi znany podróżnik niemiecki, Gerchard Rohfls, powrócił już także niedawno z wycieczki po pustyni Libijskiej (wschodnia Sahara). Wyruszył on z miasta Siut w Egipcie, w grudniu z. r., przeciął pustynię w kierunku zachodnim do oazy Farafrah, drogą zupełnie nową; stąd udał się na p. w., do ludnej oazy Dachel (17.000 Fellahów); potem zapuścił się na północ i 20 lutego b. r. wszedł do oazy Siuah, słynnej w starożytności ze świątyni Jowisza Ammońskiego. Z Siuah powrócił do Farafrach, a stąd przez oazy Dachel i Chardżeh, w kwietniu b. r., dostał się znowu do Siut.”

Zapewniam Państwa, że byłem osobiście w tych okolicach i nie wyobrażam sobie istnienia tam warunków pozwalających na istnienie osady liczącej prawie 20 tysięcy osób!

„Wielka pustynia Sahara ostatniemi czasy była nie tylko celem podróży, ale i przedmiotem ważnych naukowych studyów. Francuz Pomel w świeżo wydanej rozprawie, za którą uzyskał medal złoty, przedstawia nam piękny opis tej pustyni na zasadzie najnowszych badań. Zbija on panujące dotychczas przekonanie, jakoby Sahara miała być dnem morza. Przekonanie to powstało stąd, że w pustyni tej trafiają się jeziora z wodą słoną, leżące niżej powierzchni Atlantyku.

Tymczasem dowiedzione jest, że w epoce czwartorzędowej nie było wcale morza Saharyjskiego. Sahara miała nawet długi okres, w którym klimat jej był wilgotny, i tylko w skutek zmiany warunków klimatycznych, która nastąpiła pod koniec okresu czwartorzędowego, w skutek panującej obecnie ciągłej posuchy, przybrała na się szatę pustyni. Że Sahara nie mogła być dnem Atlantyku, dowodzi rówież znaczna wyniosłość jej nad poziomem morza. Średnia wysokość jej dochodzi od 400- 500 metrów nad powierzchnią morza, a w środku jej są góry, wysokie na 2000 m. Cała przestrzeń, zajmowana dziś przez Saharę, stanowiła niegdyś kilka bassenów, poprzedzielanych wysokiemi górami. Pustynia ta nie jest wcale morzem piasku, jak ją niektórzy przedstawiają sobie, piaski bowiem zajmują tylko 1/9 część Sahary (tak zwaną Erg), reszta zaś ma grunt twardy, falisty i bezwodny (Hamada), albo znowu tworzy wklęsłe kotliny z jeziorami słonemi i gruntem solnym (Sebka, Szott).

W starożytności jeziora te znane były pod nazwą Palus Tritonis, Palus Pallas i Palus Lybiae. Saharę algieryjską zwiedzali jeszcze Rzymianie. W 42 r, po Chr. Suetonius Paulinus przeszedł z wojskiem góry Atlas i odkrył wielką rzekę, wypływającą z tych gór i ginącą w piaskach. Rzeka ta, zwana dziś Gir, u Rzymian znana była pod nazwą Niger, Ptolemeusz (II w, po Chr.) oznaczył błędnie położenie tej rzeki na mapie, posunąwszy ją znacznie ku południowi, pod 20° P, sz,; a stąd znowu poszło, że Europejczycy nadali takąż nazwę wielkiej rzece Sudanu, która właściwie powinna się nazywać Dżolibq.

Największa kotlina (6.000 kwadratowych mil) rozciąga się na południu Algeryi i Tunisu, za górami Atlas. Francuzi nazywają ją Saharą algeryjską, a Niemcy kotliną Wargla (das Becken von WargIa). Skrajne punkta jej są: stepowa kraina El Golea na p. z. (402 metry nad p. m.), Biskra, na północy (111 m.). a na wschodzie zatoka Gabes w m. Śródziemnem.

Środek tej kotliny leży niżej powierzchni morza: najbardziej wklęsły punkt jego, jezioro Szott es Selam (na P. W. od jez.Melrhir), ma -40 m. , (przedtem podawano -85 m./minus 85 metrów – poniżej poziomu morza/). Niżej powierzchni Środziem. m. leżą także trzy połączone ze sobą jeziora: Szott Kebir albo Sebka Faraun (100 kw. mil), Szot Grarnis (25 kw. m.) i Szott Melrhir albo Melgig (30, a według innych 170 ·kwadratowych m.). To ostatnie leży na 27 metr. niżej powierzchni morza. Jeziora te jeszcze w XII w. naszej ery, jak, twierdzi arabski geograf Edrisi, zostawały w połączeniu z m. Środziemnem przez rzekę, znaną starożytnym pod nazwą Trytonu, a w czasach przedhistorycznych morze to prawdopodobnie wciskało się daleko na zachód tworząc głęboką zatokę.

Na tej zasadzie Francuzi powzięli dziś śmiały zamiar zalania na nowo wodą morską Sahary algeryjskiej za pomocą kanału, 12 do 20 kilom, długiego. Kanał ten połączyłby jez. Sebka Faraun z zatoką Gabes, a wtedy morze zalałoby przestrzeń na 320 kil. długą, a 60 kil. szeroką; Tunis zaś i prowincya Konstantyna w Algeryi stanowiłyby wówczas półwysep, od P., w. i p. oblany wodą. Koszt doprowadzenia do skutku tego olbrzymiego dzieła obliczają na 20 milionów fr.”

Niesłychane, prawda? W roku 1874 duża część terenów obecnej Sahary leżała poniżej powierzchni morza, a wcześniej płynęła przez Saharę wielka rzeka zwana Gir albo Niger, a jak zniknęła to tą nazwą zaczęto określać rzekę „Dżolibq”. W związku z tym, że na terenie Sahary istnieją jeszcze wielkie słone jeziora i to znajdujące się poniżej poziomu Morza Śródziemnego i Atlantyku, Francuzi planują przekopać kanał i morze wtedy utworzyło by „zatokę” o wymiarach 60×320 kilometrów! Chyba z planów (zalania „na nowo wodą morską”) nic nie wyszło, bo Sahara szybko się podnosiła do góry – jak piszą „poziom jeziora Szott es Selam leży 40 metrów niżej poziomu morza, „a było minus 85 metrów”.

Czy Ptolemeusz (II wiek po Chrystusie – jak zaznaczają) umieścił saharyjską rzekę Niger (Gir) we właściwej pozycji? Może od czasu Ptolemeusza ta wielka saharyjska rzeka zniknęła a w związku z tym, że planeta „się przekręciła”, stara siatka geograficzna „wskazała” że ta rzeka jest 20 ° bardziej na południe, więc jak pod „wskazanym adresem” znaleziono rzekę „Dżolibq” (może Dżoliba?) to nazwano ją starą nazwą „Niger”?

Teraz przeskakujemy do Ameryki Północnej, gdzie właśnie trwają niezwykle intensywne badania topograficzne i nawet fotograficzne. Ponownie bada się wysokości w Górach Skalistych, odkrywa nowe góry, prowadzi badania hydrograficzne amerykańskich jezior.

Bada dokładnie Teksas oraz wybrzeże Kalifornii i Zatokę Kalifornijską. Stwierdzono, że można niewielkim kosztem wyryć kanał i wpuścić wody Pacyfiku na pustynię Kolorado, co znacznie by poprawiło warunki klimatyczne. Czy wtedy jeszcze „Pustynia Kolorado” leżała poniżej poziomu Pacyfiku? Komisja Dewey’a która przedstawiła ten projekt zakończyła swe prace w połowie 1873.

Znów trochę statystyki: [B/V/24/141]

„Statystyka ludności Stanów Zjednoczonych, sporządzona w 1871, wykazała cyfrę 38.513.955 mieszkańców. Otóż w tej liczbie jest 5 ½ milionów emigrantów, a 9.734.845, urodzonych z ojców i matek cudzoziemców. Od początku bieżącego stulecia przybyło około 7.800.000 wychodźców, z tych Wielka Brytania dostarczyła 3.860.000 (na same Irlandyą wypada około 3 milionów), Niemcy 2.368.000, Francya 245.000, Skandynawia 153 000. W ciągu ostatniego roku (od 1 lipca 1873 do 1 lipca 1874 r.) przybyło z Europy do Stanów Zjednoczonych 312.906 emigrantów. Co się tyczy długoletności mieszkańców wielkiej rzeczypospolitej okazuje się, że na ogólną liczbę ludności wypada 3126 osób, żyjących przeszło 100 lat, i 14.960, mających z górą 90 lat.”

Jeżeli mamy 5,5 miliona emigrantów i 9,7 mln ich dzieci – co daje nam 15,2 miliona emigrantów z dziećmi – kim są pozostali mieszkańcy? To jest 23,3 miliona osób! A w poprzednim odcinku podawałem statystykę z USA, gdzie policzono że praktycznie nie ma Indian! Drobne 380 tysięcy Indian na takie terytorium to wręcz pomijalna liczba! A Murzynów jest już 4,8 miliona.

Przypomnę z wcześniejszego o rok numeru „Odkryć i Wynalazków”:

Co się tyczy ogólnej ludności Stanów Zjednoczonych, to ta według ostatniego, a dziewiątego z kolei spisu, wynosiła w 1870 roku 38 513.955 głów. W tej liczbie rasy białej 33 586 989, czarnych 4 480 000, Indyjan 383 712, Chińczyków 63 254.

W r. 1790, podczas pierwszego spisu, ludność biała wynosiła tylko 3 172 006. Czy jest możliwe, że w ciągu 80 lat ilość „białej ludności” zwiększyła się aż o 30 milionów? Emigracja z Irlandii w latach 1830-1870 to 4 miliony, a jak niżej piszą, rocznie przybywało z Europy 400 tysięcy osób (rok 1871/1872). Czy było możliwe przewożenie przez Atlantyk takich ilości ludzi?

Ludność Indyjska / indianie/ najliczniejsza jest w terrytoryjach: Alaska (75 t. = tysiące.), Indyjskie (53 t.), Dakota (27 t.), Oregon (24 t.), Montana (18 t.), Washington (15 t.) i Utah (12 t).

Emigracyja ze Starego Świata do Stanów Zjednoczonych zwiększa się z każdym rokiem. Tak w ciągu roku 1871-1872 (od lipca 71 do lipca 72 r.) przybyło do Stanów 404 806 emigrantów różnych narodowość i w tej liczbie 140 000 Niemców, 84 860 Anglików i Szkotów, 68 780 Irlandczyków, 24 880 Szwedów i Norwegczyków, 9300 Francuzów, 7800 Chińczyków, 1647 Polaków, około 1000 Rossyjan i 17 Japończyków.

O miastach i kolejach amerykańskich: „Miast ludnych (przeszło 100.000 m.) liczą Stany 10; na czele ich stoi New York. który w 1871 r. miał 980.880 m.; za nim idą: Filadelfia (676.000), Brooklyn (400.000), S1. Louis (310.864), Chicago (298.000, obecnie zaś 375,000), Baltimora (267.000), Boston (250.000), Cincinnati (216.000), Nowy Orlean (191.000) i San Francisco (149.000).

Nareszcie długość kolei żelaznych w r. z. /roku zeszłym/ wynosiła 15.559 mil; koszta budowy ich obliczono na 5468 milionów talarów, a czysty dochód czyni tylko 262.314.680 tal., t. j. Przynosi 4 % od wyłożonego kapitału.”

Komentarz: buduje się na chybcika prymitywne i tanie tory drewniane, po których jeżdżą „pociągi końskie” – a dochód z tego to tylko 4%?

[B/V/25/142] Ameryka Południowa. Trwają intensywne prace badawcze. Na owo określa się wysokości górskich szczytów i kreśli nowe mapy.

Francuz Pissis wydał niedawno dokładną topograficzną mapę Chile (w 18 arkuszach), za którą Towar, geogr. Paryzkie wyznaczyło mu medal złoty. Pissis pracował nad ułożeniem tej mapy od 1848 r.
Drugi uczony, także francuz, Claude Gay, zachęcany przez Cuvier’a i Jussieu’go do zbadania Chili, udał się tam jeszcze w 1829 roku i przeszło 40 lat poświęcił wszechstronnemu zaznajomieniu się z tym krajem. Owocem tej wieloletniej pracy jest olbrzymie dzieło (30 tomów z dwoma atlasami), wydane w 1872 r, poci tytułem: „Historai fisica y politica de Chile”. W skład tego dzieła weszły także prace uczonych: Pissis (geologia) i naszego rodaka Domejki, obecnie rektora uniwersytetu w Santiago (Mineralogia). Sam Gay opracował botanikę i zoologię, osobny dział poświęcił rolnictwu a także historyi Chili, doprowadzonej do 1830 r., w którym kraj ten ostatecznie się ukonstytuował.

„Dla zbadania Paragwaju, tego najżyźniejszego, a tak mało znanego nam kraju, wysłana została z Londynu przy końcu z. r. uczona ekspedycya, w skład której wchodzą: geolog Twite, botanik Balanza (francuz) i geograf Keith Johnston.”

„Nareszcie francuz Pertuiset podróżuje obecnie w Ziemi Ognistej. Pod tern imieniem znana jest grupa wysp na południowym krańcu Ameryki. Największa z nich ma 900 do 1000 kwad. mil i przezwana została w 1520 r. przez Magellana Tierra deI Fuego nie od wulkanów, których tam .nie ma wcale, a od ogni, widzianych w nocy na górach i pochodzących w skutek wielkiego pożaru lasów. Na południe od tej wyspy loży grupa Hermite; której najbardziej południowy przylądek Horn leży pod 55° 58′ 40″ p. sz. i 85° z dł. Ferro.”

Australia: „Mało zaludniona Północna Australia (Northern Territary) zostaje dotąd pod zarządem Gubernatora Połudn. Australii; główne miasto jej Palmerston leży na morzu, obok Portu Darwina i liczy zaledwie 500 mieszkańców.” [B/V/27/144]

Generalnie mówiąc, są wciąż wysyłane wyprawy mające zbadać wnętrze Australii ale każda wyprawa zawraca nie docierając do zamierzonego wcześniej punktu. Twierdzą że wszędzie pustynia i „wałęsające się tu i ówdzie gromady krajowców”.

„Co się tyczy statystyki posiadłości angielskich w Australii zamieszczamy tu tylko cyfry, odnoszące się do kolonii Queensland (ziemia królowej), zajmującej północno-wschodnią część lądu. Kolonia ta przed 15 laty należała do Nowej Południowej Walii pod imieniem Moreton-Bai-Distrikt; obecnie zaś stanowi samodzielną prowincję. Wszystkich prowincyi czyli okręgów jest pięć: Zachodnia Australia, Południowa Australia łącznie z Północną, i Ziemią Aleksadra, Queensland Nowa Południowa Walija i Wiktorya.

W r. zeszłym liczono w niej /kolonii Queensland / ludności 133,553, na przestrzeni 31,432 kwad. mil. Prócz tego znajduje się w niej 6,687,907 owiec, 1,200,992 bydła rogatego i 92,798 koni. W 1872 r. wydobyto tu złota 210,000 uncyi na sumę 5 mil. tal:, miedzi 392,620 centnarów na sumę 1,300,000 tal.; cukru wyrabia się rocznie 125,320 cent.; nareszcie kolei żelaznych ma już kolonia 48 mil.

Z wysp Oceanii głównym celem podróży w ostatnich latach była największa i najmniej dotąd znana Nowa Gwinea (12,912 kwadr.mil.). W zachodniej stronie tej wyspy pozakładali osady swe Holendrzy, ale na mocy traktatu z 1871 r. odstąpili je, wraz z posiadłościami na Złotem Wybrzeżu /Afryka/, Anglikom, a natomiast otrzymali zupełną swobodę działań na Sumatrze.”

„Nową Gwineę odwiedza wiele wypraw, w tym „rossyjski uczony, Mikłucho-Makłaj. Ten ostatni powrócił już do Batawii, zkąd zamierza, jak pisze, udać się w listopadzie b. r na Małakę / Malakka?/, gdzie równie jak na Filipinach muszą, według jego zdania, znajdować się ślady plemienia Papuasów, zamieszkujących obecnie zachodnią część Nowej Gwinei.”

Dopisek Redakcji: „Mikłucho Makłaj. syn szlachcica rossyjskiego z Nowogrodu, za młodu już poczuł pociąg do podróży. W 20 roku życia zwiedził całą prawie Europę; w 1866 r. był na Maderze i wyspach Kanaryjskich, a także w Marokko, w 1869 r. zwiedził Azyę Mniejszą i brzegi m. Czerwonego, 1870 r. był w Brazylii, w Patagonii i Chili, a w 1871 r. wylądował na P.-w. brzegu N. Gwinei, w zatoce Astrolabii, i bawił tam 15 miesięcy, t. j. do końca 1872 r.”

„Najważniejsze jednak odkrycia przyniosła nam podróż, odbyta w 1873 r. przez angielskiego kapitana Maresby. Opłynął on na okręcie Basilisk („Bazyliszek”) p.-w. brzegi Nowej Gwinei i przekonał się, że to, co przedtem uważano za spiczasty kraniec tej wielkiej wyspy, nie ma z nią wcale żadnej łączności: są to bowiem pojedyncze wyspy, daleko na wschód posunięte.”

Czyli dopiero w roku 1873 opłynięto dookoła Nową Gwineę i północne wybrzeże Australii? I jak mógł admirał całej floty brytyjskiej, który liczył wtedy 87 lat prowadzić wyprawy badawcze na drugim końcu świata?
https://en.wikipedia.org/wiki/Fairfax_Moresby

W spisie okrętów „HMS Bazyliszek” – https://en.wikipedia.org/wiki/HMS_Basilisk
Znajdujemy ten okręt: https://en.wikipedia.org/wiki/HMS_Basilisk_(1848)

Co ciekawe, jest to jeden z pierwszych statków jakie wpłynęły po raz pierwszy w historii ludzkości z Atlantyku na Morze Bałtyckie przez Cieśniny Duńskie (1854). Wcześniej można było wpływać z Atlantyku na słodkowodne Jezioro Bałtyckie jedynie Kanałem Oldenburgów lub kanałem przekopanym przez Szwecję w roku 1832. Nawiasem mówiąc, budowa kanału przez Szwecję, niesłychanie skomplikowane i niezwykle drogie przedsięwzięcie, było by całkowicie pozbawione sensu, jeżeli dało by się wpływać na Bałtyk przez Duńskie Cieśniny…

A w ogóle to admirał Fairfax Moresby wcześnie zaczynał! Urodził się w roku 1786 i już w czasie Rewolucji Francuskiej i wojen (1798-1802) był „młodszym oficerem”. Czyli miał w tym czasie 12-16 lat.

Na zakończenie części „geograficznej” kolejny cukierek dla Czytelnika:na zakończenie wspomnieć musimy, że archipelag Fidżi, który stanowił dotąd niezależne konstytucyjne królestwo, przeszedł w, r. z. /roku zeszłym/ w posiadanie Anglików, wskutek abdykacyi króla Kakobau. Archipelag ten składa się z 225 po większej części drobnych wysp, z których 85 bezludnych; ogólna zaś liczba ludności pozostałych 140 wysp wynosi 150,000 mieszkańców. Stolicą tego królestwa było miasto Lewuka na małej wysepce Owalau. Główne i największe wyspy archipelagu są: Nawiti Lewu albo Witi-Lewu i Woinu-Lewu. Na wyspach tych uprawiają bawełnę, trzcinę cukrową i kukurydzę.

[B/VI/1/148] Rolnictwo (informacje o rolnictwie rozwinę w kolejnych odcinkach)

„Stulecie już prawie upłynęło od czasu, jak światli rolnicy kusić się zaczęli o wprowadzenie rolnictwa na nowe, bardziej racyonalne drogi, lecz dopiero przy końcu pierwszej połowy naszego wieku zabłysło światło, mające odtąd przyświecąc dalszym jego postępom i nadające mu prawo do zajęcia zaszczytnego miejsca w szeregu nauk. Światłem tem był jak się łatwo każdy z czytelników domyśli, jeden z największych chemików naszych czasów, za wcześnie niestety dla nauki zgasły słynny Justus Liebig.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Justus_von_Liebig

Z ciekawostek dotyczących Liebiga (to „ojciec nawozów sztucznych” – zachęcam do przeczytania całego zapisu z Wikipedii): Opracował metody produkcji lustra z powłoką ze srebra, zamiast ze szkodliwej dla zdrowia rtęci. Rozpoczął ich produkcję, która jednak w 1858 roku musiała zostać zamknięta z powodu braku zbytu. Produkcja została wznowiona dopiero po śmierci Liebega w 1886 roku, gdy lustra rtęciowe zostały zakazane.

Po długich badaniach Liebeg opracował metody produkcji tzw. „zupy dla niemowląt”, jak nazwał odpowiednio spreparowane mleko. Przeznaczone ono było dla niemowląt w sytuacji, gdy matka straciła mleko, a nie stać jej było na mamkę.

Wiele czasu i pracy zainwestował Liebig w stworzenie mieszaniny chemicznej, za pomocą której można upiec chleb bez konieczności polegania na psujących się drożdżach. Wraz ze swoim amerykańskim uczniem Ebenem Nortonem Horsfordem opracował proszek do pieczenia. W Ameryce produkt ten był sensacją sezonu i wielkim sukcesem komercyjnym.

Największy rozgłos dał Liebigowi proces produkcji ekstraktu mięsnego w postaci gęstego sosu. Od 1843 roku Liebieg badał mięsa i uwalniane z niego substancje. W 1847 roku opracował metodę produkcji ekstraktu zawierającego wartościowe składniki mięsa. Opracowany ekstrakt Liebieg ze szczegółami opisał w publikacjach, rezygnując jednak z patentowania technologii. Produkt ten sprzedawany był w niewielkich ilościach w monachijskich aptekach od 1852 roku i zgodnie z zamysłem twórcy przeznaczony był dla ubogich, by wzbogacić ich skąpe w białko posiłki − ostatecznie z powodu ceny trafił na stoły klasy średniej. W 1862 roku inżynier Georg Christian Giebert zaproponował Liebigowi utworzenie spółki zajmującej się produkcją ekstraktu mięsnego w Ameryce Południowej w oparciu o tamtejsze hodowle bydła − ekstrakt z południowoamerykańskiego mięsa miał być trzykrotnie tańszy. Efektem tego było powstanie w 1863 roku Société de Fray Bentos Giebert & Cie., a w 1865 roku Liebig Extract of Meat Company (Lemco), które otrzymały licencję na produkcję ekstraktu mięsnego na dużą skalę i na użycie nazwiska Liebiga. Produkcje te rozpoczęto w Urugwaju, we Fray Bentos. Liebig dla reklamy swojego produktu nawiązał współpracę ze znanymi kucharzami z różnych krajów. Ekstrakt z mięsa okazał się bardzo popularnym dodatkiem do zup i potraw.”

I jeszcze Wikipedia: Był zaangażowany w badania z zakresu chemii organicznej. Nazywany jest ojcem nawozów, udowodnił teorię o mineralnym odżywaniu się roślin, co stało się podstawą do wytworzenia nowoczesnej chemii rolnej. Początkowo w użytku znajdowały się jedynie naturalne nawozy mineralne takie jak np. saletra chilijska. Później nastąpił rozwój przemysłowego wytwarzania nawozów sztucznych, dzięki czemu stały się one o wiele bardziej dostępne i w dużym stopniu wpłynęły na rozwój rolnictwa XIX wieku.

W roku 1873 – na Wystawie Wiedeńskiej prezentowane są ówczesne „nawozy sztuczne” – są to po prostu mielone i odpowiednio preparowane kości!

Wracamy do zapisów Redakcji, gdzie zachęca się do stosowania w rolnictwie lokomobili: „Brak paliwa nie może być tą przeszkodą, gdyż już w roku 1873 na Wystawie Wiedeńskiej, lokomobile opalane słomą, pomysłu p. Szemiota, patentowane i wyrabiane w Anglii, zwracały na siebie powszechną uwagę; w roku zaś bieżącym, w czasie Wystawy Rolniczej Warszawskiej, kilka podobnych lokomobil zakupiono ze składu p. Goldenringa do gub. Podolskiej. Lecz warunki klimatyczne okolicy, mianowicie często trafiające się posuchy stawiają rolnika w niewolniczej prawie zależności od zmian atmosferycznych, tak, że różnice w zbieranych plonach w latach bezpośrednio po sobie następujących, dochodzą nieraz ogromnych rozmiarów; stąd przeciętna cyfra zebranych plonów z pewnego lat okresu, pomimo zadziwiającej przyrodzonej żyzności gleby, wypada zbyt nizko, aby była w stanie pokryć procenta od znacznych nakładów, jakich natężona kultura wymaga. Dopóki więc projekta, mające na celu przeprowadzenie regularnego nawodnienia obszarów Rossyi południowej, się nie ziszczą, dopóty natężona uprawa pochłaniać będzie ogromne kapitały nie przynosząc spodziewanych korzyści.

Komentarz: kolejny zapis mówiący o tym, że tereny obecnej Ukrainy to pustynia!

Że nawodnienie niezawodnie sprowadzi tak pożądaną większą wilgotność atmosfery, mamy dowód na niższym Egipcie gdzie od czasu otwarcia Suezkiego kanału pojawiają, się chmury i padają deszcze; zjawisko, które dotąd w tym kraju zupełnie było nieznane”.

„Jeżeli południowe gubernie Cesarstwa cierpią dotąd od braku wilgoci, to przeciwnie, znaczne przestrzenie w północnych, w zachodnio-północnych i zachodnich guberniach oczekują tylko stosownego osuszenia, aby się stać rzeczywiście produkcyjnemu.

Przy postępującem z zatrważającą szybkością wyniszczeniu lasów, ogromne pokłady torfu, skoro tylko staną się dla eksploatacyi dostępnemi, stanowić będą cenny materyał opałowy, zanim uregulowane w skutek konieczności gospodarstwo leśne nie zabezpieczy potrzeb następnych pokoleń pod względem zasobów paliwa; lecz gdzie pokłady torfowe zbyt są płytkie, aby z korzyścią dały się na opał zużytkować, tam obszary osuszonych bagien poddane właściwej kulturze przemiennej, służąc naprzemian jako pole orne, jako łąka i jako pastwisko, staną się źródłem bogactwa dla ich właścicieli, nie mówiąc już o błogich skutkach, jakie podobne osuszenie bagien wywrze na ogólny stan sanitarny okolicznych mieszkańców
[B/VI/4/151]

Amerykańskie dzienniki donoszą, że kartoflom zagraża nowe niebezpieczeństwo, straszniejsze niż od lat trzydziestu grasująca zaraza. Nowym tym wrogiem tej rośliny niezbędnej tak w gospodarstwie jak i w codziennem życiu milionów ludzi, jest owad znany w Ameryce pod nazwą doryphora decempunctata v. decemlineata; nazwę tę owad w mowie będący otrzymał od dziesięciu czarnych prążków, znajdujących się na pokrywach jego skrzydeł. Od czasu pojawienia się swego przed kilku laty, owad ten znacznie się rozprzestrzenił i ogromnych szkód stał się przyczyną. Zwykłem miejscem jego pobytu są kamieniste góry, gdzie pewien gatunek dziko rosnących kartofli służy mu za pożywienie; lecz skoro tylko u stóp tych gór uprawa zwykłych kartofli zaprowadzoną zostanie, natychmiast plantacye te napadnięte zostają przez te owady. W roku 1859 widziano go o 100 mil. na zachód od Omaha w Stanie Nebraska; w roku 1861 ukazał się w Stanie Jowa; w roku 1865 poczynił w Stanie Missuri znaczne spustoszenia, przekroczył rzekę Mississipi i rzucił popłoch na Stan Illinois. Odtąd pochód jego nabierał coraz większej szybkości w roku 1870 ukazał się w Stanach: Indiana, Ohio, Pensylwanii, New-Yorku, i Massachusetts, przebywszy w ciągu lat jedenastu przestrzeń około 1700 mil (angielskich).
W roku 1871 znaczna ilość tych chrząszczyków przebyła jezioro Erie, zapewne na pływających liściach lub kawałkach drzewa i rozpoczęła pustoszyć brzegi rzek Saint-Clair i S-go Wawrzyńca (około wodospadu Niagary). Szybkość rozmnażania się tego owadu tłumaczy ta okoliczność, że samice składają jaja trzy razy do roku; pierwszy raz w kwietniu lub w maju, stosownie do stopnia temperatury; jaja te składają pod liśćmi; jedna samica składa ich około tysiąca. W dni kilka wychodzą z jaj gąsienice, które przez dni siedemnaście żywią się liśćmi; następnie zakopują się w ziemi, zkąd po piętnastu dniach wychodzą jako zupełnie już wykształcony owad; samice zaraz zaczynają składać jaja; gąsienice wylęgnięte najpóźniej, to jest z jajek złożonych po raz trzeci w roku przepędzają całą zimę w ziemi. Pola zasadzone kartoflami, napadnięte przez te owady wkrótce zostają pozbawione liści, a wtedy cały zbiór jest stracony. Zrazu mniemano, że najście tych owadów stanowić będzie przemijającą klęskę, podobnie jak najście szarańczy, lecz przewidywania te nie sprawdziły się. Pewna ich część pozostaje w okolicy i w następnym roku szerzy swe spustoszenia. Ani upały, ani mrozy, nic temu niszczącemu owadowi nie szkodzą i dotąd nie wynaleziono jeszcze żadnego skutecznego przeciwko nim środka; zbieranie rękami żmudne jest i kosztowne, a przytern niebezpieczne, gdyż roztarte owady lub ich gąsienice wywołują na skórze bolesne nabrzmienia i rany podobne do wezykatoryi. Próbowano także posypywania napastowanych roślin tak zwaną szweinfurtską zieloną farbą (Schweinfurter Griin), lecz środek ten przedstawia bardzo wiele niebezpieczeństwa, zarówno dla ludzi jak i dla roślin, składa się bowiem, jak wiadomo, z arsenianu miedzi i stanowi gwałtowną, truciznę, tak iż do życzenia byłoby, aby mógł być stanowczo nawet z technicznego użycia usunięty, gdyż zastosowanie jego jako barwnika już nie jednego nieszczęścia stało się powodem. Obecnie więc zachodzi obawa, aby owad ten nie dostał się do Anglii razem z nasiennemi kartoflami, których tam wiele z Ameryki sprowadzają, w mniemaniu, że te w pierwotnej swój ojczyźnie nie wyrodziły się tak dalece, jak w Europie i wolne są od zarazy, co jest oczywiście błędnym, gdyż i w Ameryce zaraza kartofli znaczne szkody wyrządza.”

Przydługi zapis na temat stonki jest niesamowity! Czyli stonka pojawiła się w Ameryce Północnej około roku 1850 (jednocześnie piszą że „kilka lat temu”)!

Ostatnie zacytowane wyżej zdanie wydaje się niezrozumiałe! Ziemniaki pochodzą z Anglii? Czy przywiezione z Ameryki do Anglii „wyrodziły się” i liczą że tych „zmodyfikowanych” w Europie ziemniaków stonka się nie czepi?

[B/VI/12/159] Po narzekaniu na drożyznę narastającą w rolnictwie i brak kapitałów, oraz że koni nie opłaca się hodować „bo drogo”, Redakcja pisze o maszynach rolnych produkowanych od roku 1818 przez braci Evans: „Założyciele w celu pozyskania dostatecznego na potrzeby fabryki surowego materyału, wznieśli w osadzie Drzewica (w gub. Radomskiej) wielkie piece i fryszerki żelaza, a dla zastąpienia zbyt kosztownego węgla drzewnego, pierwsi wprowadzili koksowanie węgla kamiennego, używając otrzymywanego przytem gazu do oświetlania fabryki; było to zatem pierwsze oświetlenie gazowe w Warszawie.”

Redakcja jak widać znów się myli w zeznaniach – bo w w innym miejscu pisano, że dopiero się robi na świecie próby z suchą destylacją drewna – a tu mamy już koksownię i gazownię! Jak z Drzewicy transportowano gaz do oświetlania Warszawy?

Młockarnie: „Pierwsza, urządzona na kołach, obliczona jest na siłę jednego konia fornalskiego (fig. 1). Fabrykanci nazwali ją gromadzką, bo budując tę maszynę mieli głównie na uwadze możność wspólnego jej użytkowania przez całą gminę, przy kolejnym omłacaniu zboża u każdego gospodarza. Zarówno jednak przydać się ona może w mniejszych, kilkowłókowych gospodarstwach. Machina ta, cała żelazna, zbudowana jest na tej samej podstawie, razem z kieratem. Dyszel umieszczony jest u góry ponad stołem do podawania zboża. Jakkolwiek zaopatrzona we wszystkie części składowe niezbędne do zapewnienia większej trwałości, a nawet zapobieżenia wypadkom przy nienormalnem szarpnieciu konia, młockarnia ta wszakże jest konstrukcyi nadzwyczaj prostej i lekkiej.
https://kodluch.files.wordpress.com/2018/07/fig-1-mlockarnia.jpg
Młocarnia z kieratem, osadzona na kołach kosztuje w fabryce rubli 200. Na żądanie może być dostarczoną bez kół przewozowych za cenę rs. 180./RS = ruble/

https://kodluch.files.wordpress.com/2018/07/fig-2-mlockarnia.jpg
Druga młockarnia, zbudowana do ruchu ręcznego, (fig 2) przeznaczoną jest dla użytku pojedynczych osad włościańskich. Dwóch ludzi pracujących u korby tej małej machiny omłócić może pięć do sześciu kóp zboża dziennie. Cechuje się ona wybornem wykończeniem i akkuratnością. Bęben może być dwojaki: ze zwykłemi cepami i sztyftowy. Młockarnia taka nazwana przez fabrykantów włościańską, kosztuje w fabryce rs. 70.”

[B/VII/1/168] Badano pojawianie się „prądu elektrycznego” na roślinie po drażnieniu jej korzeni, badano wpływ ciśnienia atmosferycznego na wegetację roślin. Badania wpływu ciśnienia atmosferycznego na wegetację roślin opisywał SA-1855: podwieszano rośliny do balonów na uwięzi. Nie jest znana przyczyna, która powodowała konieczność takich badań. No, chyba że zmniejszyło się ciśnienie atmosferyczne na całej planecie i badano jak rośliny będą się zachowywać jeżeli to ciśnienie jeszcze dalej będzie się zmniejszać.

Okoliczność ta stanowi główną różnicę zjawisk elektrycznych w roślinach i zwierzętach. W mięśniu podrażnienie pozostaje utajone przez 1/100 o sekundy, w liściu przez 1/3 sekundy. Mówiąc innemi słowy, liść potrzebuje trzydzieści razy dłuższego czasu jak mięsień, do objawienia na zewnątrz uczucia, jakiego doznaje.”

Tymczasem na Wystawie Wiedeńskiej znów powrócono do pomysłu połączenia Anglii i Francji:

Pomijając pomysł żeglugi powietrznej, jako nie oparty na żadnych danych, wszystkie inne podzielić można na trzy kategorye: 1) urządzenie komunikacyi podziemnej, za pośrednictwem tunelów zbudowanych pod dnem morza,- 2) urządzenie komunikacyi wewnątrz morza, przez zatopienie w niem wielkich rur; 3) wreszcie urządzenie komunikacyi po moście rzuconym nad cieśniną, od brzegów Francyi do brzegów Anglii”.

Podobno zwyciężyła koncepcja budowy tunelu „pod dnem morza”. Prace projektowe były znacznie zaawansowane. Moim zdaniem, miało to sens jedynie w przypadku gdy odległość pomiędzy Anglią a Francją wynosiła kilka, maksymalnie kilkanaście kilometrów. W tym czasie budują pierwszy tunel pod Alpami i jest to niebywały sukces ówczesnej inżynierii.

Czyżby wkrótce ta odległość się zwiększyła (zatonęły ostatecznie szelfy?) i projekty budowy tunelu z Francji do Anglii stały się bezprzedmiotowe?

[B/III/16/75]

„Z robót inżynierskich, dokonanych w ostatnich czasach w Europie, zasługuje na wzmiankę uregulowanie koryta Dunaju pod Wiedniem na długości blizko piętnastu wiorst. Roboty prowadzili znani przedsiębiorcy francuzcy: Castor, Couvreux i Hersent. Użyte zostały przez nich w tym celu dwa nowe przyrządy: exhawatar pomysłu p. Couvreux i draga p. Hersent. Exkawator kopie ziemię i wsypuje ją na wagony, draga wykonywa wykop pod wodą.”

 

Dodatkowe informacje „Rocznika” z 1873 oraz 1874 roku…

[B/II/26/55] na tej stronie sporo o winie, także o „metodzie Pasteur’a”
[B/II/28/57] O piwie…
[B/II/29/58] O mleku i jego zagęszczaniu

[A/284]
DZIAŁ II, obejmujący KALENDARZ I CZĘŚĆ INFORMACYJNĄ na rok 1874:

[A/284]
LICZBA ZWROTÓW KALENDARSKICH

Z lewej: „Podług nowego Gregoryjańskiego Kalendarza”
Z prawej: „Podług starego Juljańskiego Kalendarza”

XIII Liczba złota . XIII
XXII Epakta IV
V Okres Słońca V
II Poczet Rzymski II
D. Litera Niedzielna. F.

Moja uwaga: nie rozumiem powyższych informacji – niemal takich samych w obu rocznikach.

1 stycznia 1874 – według kalendarza kościoła rzymsko-katolickiego to Nowy rok – świętego Fulgenta. Tego dnia kalendarz prawosławny: 20 grudnia 1873 (chyba św. męczennika Ignacego?)

W kościołach katolickich czyta się tego dnia: „Na Nowy Rok, u Łukasza ś. w roz. 2, o obrzezaniu Chrystusa Pana.”

13 stycznia 1874 (Weroniki i P. Gotfry. – kalendarz katolicki) – w kalendarzu prawosławnym: 1 styczeń 1874 (Obrzezanie Jezusa)

Komentarz: „święto obrzezania Jezusa” było uroczyście obchodzone zarówno u prawosławnych jak i u katolików.

[A/15/299]
Epoki główne
Rok 1874 Ery Chrześcijańskiej jest:
6587 perjodu Juliańskiego.
7381 ery Bizantyńskiej.
1291 ery Tureckiej, którego początek d. 11 Marca 1874.
5635 ery żydowskiej, którego początek d. 3 Października 1873.
5650 Olimpjad, albo 4-ty rok 663-ej olimpijdy, zaczynający się w Lipcu 1874 r.
2624 od zał. Rzymu podług Varrona.
2621 ery Nabonassara
1874 kalend. Gregoriański, od 291 lat to jest od r. 1582 dn. 4 Paźdz. zaprowadzonego, zaczynający się d. 1 Stycznia n. s.
Rok zaś 1874 podług Kalend. Juljańskiego, zaczyna się we 12 dni później, t. j. d. 13 Stycz. n. s.
1005 od zaprowadzenia religii chrześcijańskiej w Rossyi.
424 od odkrycia sztuki drukarskiej.
401 od urodzin Mikołaja Kopernika.
382 od odkrycia Ameryki przez Kolumba

Komentarz: czy w latach 1873-1874 ludność jeszcze posługiwała się kalendarzami „juliańskim” czy „babilońskimi”? Czy ktoś wtedy jeszcze liczył czas kolejnej Olimpiady? Kto w Polsce liczył lata od „ery tureckiej” czy „bizantyjskiej”? Wydaje się zupełnie niezrozumiałe drukowanie takich informacji. Ale w jakimś celu to drukowano!

Informacje o cenach biletów kolejowych oraz rozkłady jazdy.

Ceny taryfy pocztowej oraz rozkład jazdy linii Warszawa – Petersburg.

1050 wiorst (to niemal 1050 km – dokładnie 1119,3 km). Zakładamy, że kilometr = wiorsta.
Sprawdziłem większość połączeń, na przykład:

Warszawa wyjazd 22.25 (osobowy) lub 10.30 rano rusza pośpieszny („sznelcug”)
Łochów (51 wiorst) osobowy 1.59 (3 h 35 minut = 215 minut), sznelcug 11.54 (1 h 24 minut -84 minuty prawie)
średnia prędkość na tym odcinku – osobowy około 14 km/h
Sznelcug – 36 km/h

Psków- Petersburg – 256 wiorst
osobowy – 5.49 rano- 3.00 po południu (15.00)= 11 m + 9h = 551 minut, stąd – 27 km/h
sznelcug – 9.07 rano – 4.30 po południu (16.30) = 7 h 23 minuty = 443 minuty, stąd prędkość – 34 km/h
Pociąg Wilno – Petersburg powyższą trasę pokonuje w 8 h i 7 minut (487 minut) – 32 km/h

W odwrotną stronę – Białystok – Warszawa = 162 wiorsty
Pociąg „kurierski” 16.20 – 20.30 = 40 min +3 h + 30 min = 250 minut. Stąd prędkość = 39 km/h
Osobowy 22.41 – 4.50 = 19m +60 min +50 min +240 min = 369 minut. Stąd prędkość – 26 km/h

Czytelnik może sobie policzyć inne odcinki tej trasy i wyjdą podobne prędkości. Co około 100 km pociągi miały kilkugodzinne postoje. Prawdopodobnie trzeba było wygasić kocioł, napełnić go wodą i podgrzać parę ponownie. Nie znajduje innego wytłumaczenia by stawać na tak długie przerwy w Małkini / Czyżew, Grodno, Wilno, Reżyca – Psków.

Pociąg „kurierski” wyjeżdżał z Petersburga o 17.00 a dojeżdżał do Warszawy następnego dnia o 20.30. Czyli 27 godzin i 30 minut ( 1650 minut) – daje to niewyobrażalną szybkość 38 km/h
Na trasie Petersburg – Dyneburg. 498 wiorst – 17.00 – 6.05 = 7h +6h +5 min = 785 min. Stąd 38 km/h

Dyneburg – Warszawa = 552 km
Kurierski – start 6.05 – Warszawa – 20.30 = 14 h + 25 min = 865 min. Prędkość 38 km/h

Kolej Warszawsko – Wiedeńska.
Uwaga w „Objaśnieniach”:
„Na przystankach (oznaczonych *), pociąg: osobowe i osobowo-miejscowe zatrzymują się stosownie do potrzeby.
Konie w wagonach krytych oraz pojazdy ekspedjują się do wszystkich i ze wszystkich stacyj tylko pociągami osobowemi. Pojazdy i konie winny być dostawione do expedycyi na dwie godziny przed odejściem.

Z powodu częstych zmian rozkładów jazdy na drogach sąsiednich, Dyrekcya nie przyjmuje na siebie odpowiedzialności za połączenie się pociągów dróg tutejszych, z pociągami dróg sąsiednich, w czasie oznaczonym.”

Kolej Warszawsko-Terespolska. [A/322]

Warszawa – Brześć = 200 wiorst

Pociąg kurierski start 7.16. Przyjazd 12.38. 5h 22 min = 322 min. Prędkość średnia 37 km/h
Odejmujemy czasy na postojach: Dębe Wielkie – 27 minut, Cegłów 25 minut, Szaniawa 46 minut = 98 minut. Czysta jazda 200 wiorst = 224 minuty. Stąd niewiarygodna prędkość prawie 54 km/h !!!

Pociąg osobowy wychodzi z Warszawy 15.13. Przyjazd do Brześcia 21.28. + 6h + 15min = 375 min. Prędkość 32 km/h.

Rocznik 1874. Na końcu literatura, spis skrzynek pocztowych w Warszawie, rozkłady jazdy i ceny biletów na trasach kolejowych Warszawa Sosnowiec (i granica – kolej Warszawsko-Wiedeńska), oraz Wraszawa – Aleksandrów (Kolej Warszawsko – Bydgoska). Plus rozkład jazdy Drogi Żelaznej Fabryczno-Łódzkiej, Warszawsko-Petersburskiej i WarszawskoTerespolskiej. Zdaje się że te koleje miały być dopiero w planach? Ale może się mylę…

Pociągi według tego rozkładu jazdy jeżdżą z maksymalną prędkością 35 km/h

Uwaga. Sprawdziłem większość połączeń kolejowych według podanych rozkładów jazdy (w obu rocznikach).

Pociągi jeździły z prędkościami 30-38 km/h. Wyjątek zupełnie zdumiewający stanowi połączenie ekspresowe („kurierskie”) Warszawa – Brześć ( 200 wiorst) – 54 km/h.

Możliwe, że powyższa informacja jest wskazówką, że na tej nowej trasie (Warszawa – Brześć) położono pierwsze w Rosji stalowe szyny walcowane, co umożliwiło tak szybką jazdę. Na pozostałych szlakach jeszcze były trzystopowe szyny żeliwne?

Pociągi powinny się zatrzymywać co 60-100 km, by uzupełnić stan wody lub wymienić lokomotywę (tak było w XX wieku!). Nie ma tego uwzględnionego w rozkładach jazdy. Na odcinku przed i za stacją gdzie uzupełniano wodę w lokomotywie lub wymieniano lokomotywę, prędkości powinny się wydatnie zmniejszać. Uważam, że zamieszczane w „Rocznikach” rozkłady jazdy są dowodem na to, że ta wspaniała praca powstała wiele lat później i jest swego rodzaju fałszywką. Nie mniej jednak informacje które chciano przekazać by pokazać jaki świat był rozwinięty w roku 1873-4, pokazują nieprawdopodobny archaizm i zacofanie…

Z ogłoszeń: [A/326]

Cena lamp od 20 kopiejek
FABRYKA I SKŁAD HURTOWY
LAMP NAFTALINOWVCH
W. Podgórskiego
w Warszawie, Krakowskie Przedmieście, w domu własnym.
Rozszerzając swoje zakłady ku wygodzie publicznej, obecnie przeniosłem takowe do domu własnego i umyślnie na ten cel zbudowanego pawilonu. U rządzenie takie stawia mnie w możności podołać wszelkim zapotrzebowaniom.

Redakcya Rocznika ze swej strony uważa za obowiązek przyznać p. Podgórskiemu ważną w kraju zasługę, albowiem on pierwszy skutecznie umiał przeprowadzić zastosowanie nafty w oświetleniu a tem samem wywołał rabatem konkurencyją z fabrykami świec które dowolnie na swe wyroby oznaczały ceny. Gdyby nie to niewątpliwie dziś cena świec doszła by do podwójnej ceny. Zrozumienie zatem potrzeb ogółu, oraz połączenie takowych z własną korzyścią bez wyzyskiwania, są to przymioty za które należy się wdzięczność temu przemysłowcy. (Wyjątek z Przewodn. Warsz.)

Podsumowanie, czyli najważniejsze informacje…

.1. Ptolemeusz (II wiek po Chrystusie – jak zaznaczają) umieścił rzekę Niger (Gir) na Saharze. Od czasu Ptolemeusza ta wielka saharyjska rzeka zniknęła, a w związku z tym, że chyba planeta „się przekręciła”, stara siatka geograficzna „wskazała” że ta rzeka jest 20 ° bardziej na południe, więc jak pod „wskazanym adresem” znaleziono rzekę „Dżolibq” (może Dżoliba?) to nazwano ją starą nazwą „Niger”. Poprzednio wklejałem informację, że w tym czasie z Jeziora Czad wypływała rzeka, która płynęła w kierunku Sahary i „ginęła w piaskach”.

.2. Planowano wykopanie kanału, który by pozwolił stworzyć rodzaj morza (60×320 km) na Saharze, której znaczne terytorium znajdowało się poniżej poziomu morza i gdzie jeszcze istniały wielkie słone jeziora. Po stworzeniu tego saharyjskiego morza, algierska „prowincja Konstantyna” stała by się półwyspem.

.3. W Kalifornii planowano wybudowanie kanału który zalał by „depresję Kolorado” w celu „poprawienia klimatu”.

.4. W latach 1872-1873 badano wyschnięte koryto Amu-Darii – Oxus (szerokość 425-800 metrów, głębokość 38 metrów. Urun-Darya (Stara rzeka), a u Turkmenów Uzboj (niska równina), składa się z dwóch suchych łożysk (kanał Lau-zak i Kunija Darya) i stwierdzono, że w XVI wieku płynęła ona do Morza Kaspijskiego. Jednocześnie stwierdzono, że około roku 1862 Amu Daria zawróciła do Morza Aralskiego. Badacz Głuchowski uważa, iż rzeka Amu z łatwością może być zawrócona na powrót przez dawne koryto do Morza Kaspijskiego. Wyprawy zbadały około 480 km dawnego koryta Amu Darii. Z nieznanych przyczyn nie udało się zbadać około 50 km tego koryta.

.5. Wybuch Wezuwiusza z d. 26 Kwietnia 1872 r. był badany szczegółowo przez L. Palmieri’ego. „Dym daje silną elektryczność dodatnią, a opadający popiół elektryczność ujemną. Obserwacye syzmograficzne na obserwatoryum królewskiem (Osservatorio Reale del Vesuvio), prowadzone są obecnie za pomocą bardzo dokładnych apparatów. Palmieri zwraca wyraźnie uwagę na to, że narzędzia jego nie tylko wykazują najdelikatniejsze ruchy Wezuwiusza, ale nawet także ruchy ziemi, które mają miejsce na odległych punktach Europy. Na ten fakt mało dotąd zwracano uwagi .”
Mallet i J. D. Withney stwierdzają że rację miał Humboldt co do związku trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów.

.5. Trwa „wyniszczanie lasów”. Tereny obecnej Ukrainy (południowe gubernie) cierpią susze i planuje się ich nawodnienie. Jednocześnie planuje się osuszenie błot Kaukazu ( zarażających klimat nadbrzeżnych okolic Czarnego Morza) oraz „północnych, zachodnio-północnych i zachodnich guberni”, w tym bagien Polesia – bo otwarcie Kanału Sueskiego dało dowód, że nawodnienie zwiększa ilość wody w atmosferze, gdyż po otwarciu Kanału Sueskiego w Egipcie pojawiły się chmury z których padają deszcze dotąd tam nieznane. W związku ze znikaniem lasów, planuje się stosowanie na dużą skalę torfu, który ma zastąpić drewno jako materiał opałowy.

W roku 1873 wysłana ekspedycja zbadała już 20% bagien Polesia zajmujących 60 tysięcy kilometrów kwadratowych. W celu osuszenia terenu sadzono masowo australijskie eukaliptusy (Kuba, Algieria). W okolicach miasta Algier posadzono 13 tysięcy eukaliptusów, dzięki czemu „błotniste miejscowości około Algieru, stały się zdrową okolicą i uwolniły ludność od panującej tam przedtem febry”.

We Włoszech ponownie osusza się jezioro Fucino które teraz ma 2,6 mili kwadratowej i 16 sążni głębokości. Jezioro zaczął osuszać jeszcze Juliusz Cezar, prace dokończył cesarz Klaudiusz a później znów jezioro zostało zalane wodą.

Stabilizację wydm znajdujących się na zachód od Lwowa sadzonkami leśnymi zaczęto w latach 1808-1820. Większość gleb Galicji w pięciu „okręgach leśnych” (poza Karpatami) stanowią „glinki i skały” (opoka). Część północna Galicji to wydmy piaszczyste, piasek, miejscami glina i skały. Zaś lasy węgierskie są większe i lepiej utrzymane jak galicyjskie.

W roku 1873 jeszcze nie znaleziono na terenie dzisiejszej Ukrainy węgla. W związku z tym, paliwem przyszłości ma zostać torf lub słoma.

.6. Warstwa lignitów (rodzaj biohumusu – torfu) znajdująca się pomiędzy dwoma warstwami osadowymi w Szwajcarii – ma ona grubość 20 stóp (około 6 metrów). Z czasu jaki by się tworzyła taka warstwa w sposób naturalny, wywnioskowano że musiała się tworzyć co najmniej siedem tysięcy lat. A jeżeli warstwę tę przyniosły wody katastrofalnej fali powodziowej? Zastanawiano się czy pod lodowcami szwajcarskimi nie ma warstwy zawierającej mamuty.

.7. Uczeni zauważyli, że cały Półwysep Apeniński, poniżej wysokości 300 metrów nad poziom morza, też nosi ślady lodowca. W warstwach osadowych Italii (piaski żółte, żwiry rzeczne, margle, glina), znajdowano „bogatą faunę słoni i zwierząt gruboskórnych”. W warstwach zawierających szczątki zwierząt na terenie Europy są nie tylko „gruboskórne” (Pachydermata = słonie, hipopotamy, tapiry i nosorożce) ale i „w wielkich ilościach” woły (bydło domowe), jelenie, konie (a może osły – w jażdym razie – znajdowano equus caballus).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Grubosk%C3%B3re
https://en.wikipedia.org/wiki/Pachydermata

.8. Skąd się wzięły piramidalne długi Indii? Czy Anglicy są windykatorami tych długów?

.9. Bada się Amerykę Południową, tworzy mapy Chile, bada się „nieznany kraj Paragwaj”. Bada się Australię i Nową Gwineę. Bada na nowo Chiny i całą Azję oraz Bliski Wschód (Persja, Afganistan).

.10. Bada się Afrykę: „dn. 28 lipca 1849 r. Livingstone pierwszy z Europejczyków, dotarł do jeziora Ngami (14 kwadratowych mil, 900 m. nad. p. m.), które jest pozostałością wielkiego niegdyś wewnętrznego morza, ma swoje przypływy i odpływy, przyjmuje i wypuszcza z siebie rzeki”.

.11. Jakiś kataklizm spowodował, że „przed kilku laty Konstantynopol miał 900 tysięcy mieszkańców a teraz (1874) ma z przedmieściami 610 tysięcy. W samym Konstantynopolu mieszka teraz /tylko?/ 200-220 tysięcy osób”. Trwa wielka emigracja z Europy do Ameryki (szczególnie z południowej Francji). Wydatnie zmniejsza się liczba uchodźców z Irlandii, którą średnio rocznie opuszczało ostatnio 100 tysięcy ludzi. Od roku 1830 wyjechało z Irlandii do Ameryki przeszło 4 miliony „uchodźców”. Z Europy do Ameryki wyjeżdża rocznie 400 tysięcy osób (lata 1871/1872)

.12. Stonka pojawiła się w Ameryce Północnej około roku 1850 (przed rokiem 1859). W innym miejscu piszą, że pojawiła się „kilkanaście lat temu” – czyli koło roku 1860?

.13. W latach 1873-1874 pociągi jeździły z prędkościami do 40 km/h. Na jednej trasie (prawdopodobnie nowo zbudowanej, Warszawa – Brześć) osiągają prędkości dochodzące do 60 km/h

.14. Z nieznanych powodów w roku 1873-74 informowano Czytelników o upływie lat od ery bizantyjskiej, olimpijskiej, babilońskiej… Czy dla Czytelników była to tak ważna informacja?

.15. Uczeni badają szczątki roślinne znajdujące się w soli z Wieliczki. Sugerują, że słona woda wraz ze szczątkami roślinnymi „wlała się do sztolni Wieliczki” i tam się zestaliła w postaci soli.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Ciąg dalszy niesamowitych i fantastycznych opowieści Redakcji „Rocznika Odkryć i Wynalazków” nastąpi wkrótce….

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

= = = = = = = = = = = = = = = = = =

5 uwag do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 3

    • Dlatego jest też ultra-hiper-patryjotttą 🙂

      Takie były początki! Szlecer, Miller i ten trzeci stworzyli nam poczet królów polskich i ustalili jacy króle i kiedy byli a Gillery tworzyły podręczniki historii.

      Zaczynam rozumieć dlaczego tak nieprzychylnie przyjmowano XIX wieczny „holyłud”, czyli malarstwo historyczne (vide Matejko). Po prostu ludzie pamiętali że z „Rejtanem było inaczej” itd…

      Polubienie

  1. A w ogóle to admirał Fairfax Moresby wcześnie zaczynał! Urodził się w roku 1786 i już w czasie Rewolucji Francuskiej i wojen (1798-1802) był „młodszym oficerem”. Czyli miał w tym czasie 12-16 lat.
    //prawdopodobnie, w tym wieku, był tzw. midshipmanem czyli kandydatem na oficera, przed zdaniem stosownych egzaminów.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s