♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 2



Rocznik Odkryć i Wynalazków 1873/4

♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 2

 

Przedstawiam Państwu drugą część wybranych fragmentów „Rocznika” z lat 1873 i 1874.

 


Cały tekst (obie części), znajduje się w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=129175&from=&dirids=1&tab=1&lp=11&QI=

Tytuł: Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna (na rok 1874). Warszawa. Staraniem i nakładem Redakcyi czasopisma „Przyroda i Przemysł”
Wydawca: Redakcya „Przyroda i Przemysł”
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 1873-1874
Właściciel praw: PAN Biblioteka Kórnicka
Digitalizacja: PAN Biblioteka Kórnicka
Lokalizacja oryginału: PAN Biblioteka Kórnicka

Struktura publikacji:

Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna:

A. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1872-3 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1874 Dozwoleno Cenzuroju. Warszawa, 29 Nojabria, 1873 roku
Drukiem Aleksandra Pajewskiego, ulica Niecała Nr. 12.

B. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1873-4 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1875
Dozwoleno Cenzuroju. Warszawa, 11 Dekabria, 1874 roku
Drukiem Aleksandra Pajewskiego, ulica Niecała Nr. 12.

 


Mój wstępny komentarz.

Wydawnictwa typu „Scientific American 1855” czy „Rocznik Odkryć i Wynalazków 1873 i 1874” niewątpliwie były pisane i drukowane w latach 1885-1900. Prawdopodobnie drukowano je w niewielkiej ilości egzemplarzy, przeznaczanych do bibliotek, gdzie je „odkrywano”, po to by stawały się „materiałem źródłowo-historycznym”. W przypadku „Rocznika Odkryć i Wynalazków”, oba tomy noszą ten sam numer biblioteczny – można domniemywać, że trafiły do zbioru bibliotecznego w tym samym momencie i nadano obu numerom ten sam numer katalogowy.
Tego typu wydawnictwa były mieszanką fikcji i faktów. Zachowywano prawdziwe zdarzenia historyczne i fakty, dodając rzeczy całkowicie niemożliwe i nieprawdopodobne, po to by cofnąć wstecz historię techniki i technologii.

W przypadku SA-1855 mamy zderzenie prawdziwych a zupełnie nas zdumiewających anachronizmów z dziedziny techniki z rysunkami wagonów kolejowych z przełomu XIX i XX wieku. Nie mówi się nic o Wojnie Secesyjnej, pisze się jedynie małe notatki o „walkach z buntownikami”. Wszak żyli ludzie, którzy mogli trafić w bibliotece na taki numer SA z roku np. 1864 i protestować, że „tak wcale nie było”. Takiemu „protestantowi” można było odpowiedzieć, że przecież „bunty były” a wagony też takie jeździły po stalowych torach. Gdyby dalej ktoś protestował, można mu zawsze wmówić, że jest stary i nie pamięta, oraz że mieszkał na dalekiej prowincji USA, więc widział jedynie pociągi jeżdżące po drewnianych torach ciągnięte przez konie i osły, a w takim Bostonie, Chicago czy Nowym Jorku było zupełnie inaczej!

W przypadku „Opisu Powązek” mamy ogromny zbiór życiorysów spoczywających tam osób, z których to życiorysów wyłania się obraz Polski i wydarzeń w Europie diametralnie różny od tego co naucza „oficjalna historia”. Typowy życiorys Polaka-żołnierza, to obraz młodego człowieka który zaciągnął się dla pieniędzy na „awanturę moskiewską”, lub może starszego wiekiem żołnierza, służącego raz pod Prusakami, raz pod Francuzami a raz pod rozkazami Rosjan. Dobrowolnie i dla kasy!
Taki typowy „polski żołnierz”, albo wracał z „awantury moskiewskiej”, gdzie – co charakterystyczne – „walczył z nieprzyjacielem” (ani słowa na kilkuset stronach że walczono przeciwko Rosjanom czy Rosji!), walczył dalej „za Napoleona” w Hiszpanii czy na Haiti, potem wstępował do Wojska Polskiego w Królestwie Polskim, szedł na emeryturę którą mu wypłacał car i był z honorem żegnany przez wojskowy poczet honorowy na cmentarzu.
Inni „polscy wojownicy”, trafiali „pod Moskwą” do niewoli, trafiali gdzieś daleko, gdzie nagle stawali się „prawą ręką” jakiegoś gubernatora czy zarządcy wielkiego miasta, i wracali do Polski po roku 1815 – bo jak piszą w źródle – „takie były ustalenia”. Po powrocie z tego „strasznego Sybiru”, nasz wojak szedł do polskiego, rosyjskiego, francuskiego czy pruskiego wojska, wojował w całej Europie, wracał do Polski, gdzie albo zgłaszał się do wojska albo dostawał carską emeryturę i ordery.
Nie wierzę, że cenzura była tak dokładna by dbać o to by ani jednym słowem nie wspomnieć o wojnie Napoleona z Rosją. Mamy „wojnę z Moskwą” i „awanturę Napoleona”.
Mamy cały szereg życiorysów polskich wojskowych, którzy wrócili z Haiti jako jeńcy angielscy i zostali zwolnieni by wrócić do kraju i polskiego lub rosyjskiego wojska po interwencji Petersburga.

Czytając „Rocznik Odkryć i Wynalazków” dostrzegamy optymizm i statystykę optymistyczną, bo Autorzy nie przypuszczali, że ktoś zada sobie trudu by te informacje skonfrontować ze źródłami wcześniejszymi i „równoległymi”. A spod „propagandy sukcesu”, optymizmu i pozytywnej statystyki, wyłazi szara i wręcz nieprawdopodobna rzeczywistość z jaką Czytelnik może się zapoznać w długich fragmentach zacytowanych poniżej.

 


Spis tomu 1874 z kalendarzem na rok 1875

 

Omówienie wydania 1873 oraz 1874…

W poprzedniej części zaprezentowałem fragmenty dotyczące astronomii. Jako łącznik pomiędzy poprzednim odcinkiem a bieżącym, niech służy cytat, dotyczący „gwiazd kolorowych”:

„Wiadomo, że niektóre gwiazdy nie świecą białym światłem lecz mają wyraźny kolor. Tak np. starożytni już spostrzegli, że gwiazdy Arkturus, Aldebaran, Pollux, Antares mają kolor czerwony, lecz dopiero po odkryciu lunety zaczęto zwracać większą uwagę na kolor gwiazd…” [A/II/12/33].

III – Fizyka [A/III/1/68]

„Prawa równowagi ciał, prawo dźwigni, prawa hidrostatyczne, wykryte i wyjaśnione przez Archimedesa, do dziś dnia się utrzymują bez zmiany, dowodząc potęgi umysłu starożytnego myśliciela. Wielki Lagrange, twórca mechaniki nowożytnej powiada, że do badań Archimedesa nad statyką nowsi mało co swego dodali.” [A/III/2/69]

Na Archimedesie zatrzymał się na długie czasy rozwój mechaniki i fizyki. Ośmnaście wieków oddziela syrakuzańskiego mędrca od Galileusza, a w tym czasie nic nie zostało zrobionym, coby równać się mogło z odkryciami Archimedesa. Cały czas przedzielający badaczy tych, na jednej ziemi zrodzonych, należy uważać za pustynię dziejową.” [A/III/3/70]

Lecz dopiero Galileusz (1638) stał się twórcą dynamiki. On to pierwszy określił siłę i bezwładność ciał, wykrył prawa ich spadku i badał ruch wahadła. On zatym najwięcej się przyczynił do rozwoju mechaniki, która przez prace Huyghensa, Newtona, braci Bernouilli, d ‚Alemberta, Lagrange ‚a, Poinsota, Gaussa, Hamiltona, Jacobiego, Dirichleta, a w ostatnich czasach Helmholtza stała się najpiękniejszą, najogólniejszą i pod względem zastosowań najbogatszą nauką. Nauka o świetle, jak już wyżej wspomniano, ma swój początek w starożytności. Prawdziwy jej rozwój rozpoczął się także wraz z rozwojem mechaniki. Z jednej strony nabyła ona wielkiego znaczenia praktycznego z powodu narzędzi opartych na jej zasadach, z drugiej doskonaliła się teoretycznie, dzięki pracom Newtona, Huyglwnsa, Eulera, Younga, Fresnela, a w ostatnich czasach Cauchy’ego i Briot’a. Dziś na hipotezie ruchu falowego eteru oparta, stanowi jedne z najdoskonalszych teoryj fizycznych.”

„Nauka o cieple dopiero od czasu wynalazku termometru mogła się stać nauką. Bez sposobów mierzenia wielkości i bez jednostek porównania żadna nauka obyć się nie może. Po wprowadzeniu termometru do badań nad ciepłem, wykryto dopiero prawa rozszerzania się ciał, rozchodzenia się ciepła w przestrzeni i wewnątrz ciał, prawa przechodzenia ciał z jednego stanu skupienia w drugi i t. p. Co się tyczy ogólnej teoryi tych zjawisk, to ciepło uważano dawniej jako płyn nieważki, w ciałach zawarty. Hipoteza ta, dzisiaj zupełnie zarzucona, długi czas panowała w nauce. Wprawdzie już oddawna niektórzy uczeni, jak Baco Werulamski, Locke, Descartes, Hooke, Bernauilli byli zdania, że ciepło jest ruchem; ale teoryja mechaniczna, wedle której ciepło polega na szybkim ruchu cząsteczek ciał, jest wynikiem najnowszych badań, a głównie prac Carnota i Mayera nad równoważnością ciepła i pracy mechanicznej. Z innej mów strony doświadczenia Melloniego wykazały, że ciepło promieniste i światło niczym się nie różnią, jeżeli więc światło jest ruchem, że ciepło również ruchem być musi. Teoryja mechaniczna ciepła, owoc prac współczesnych nam badaczy, zawdzięcza głównie udoskonalenie swoje Joule ‚owi, Rankine’owi, a szczególniej Clausiusowi i Thomsonowi. Obecnie ciągle rozwija się i doskonali, a od postępu jej zależy przeważnie rozwój wielu gałęzi przemysłu, w których najgłówniejszą rolę odgrywają machiny parowe.”

„…akustyka, t. j. nauka o dźwięku, jest jedną z bardziej rozwiniętych części fizyki. Jak światło przenosi się za pośrednictwem ruchu falowego eteru, tak też i dźwięk, będący wynikiem drgania cząstek ciał, przenosi się w przestrzeni za pośrednictwem powietrza lub innych ciał. W nauce tej położyli największe zasługi Newton, Daniel Bernouilli, Chłodni, Poisson, Weber, Saiart, a szczególniej Helmholtz, współczesny nam gienijalny myśliciel.”
[A/III/4/71]

„Nauka o elektryczności i magnetyzmie należy do najmłodszych części fizyki. W starożytności znano wprawdzie własności magnesu i bursztynu potartego o sukno, lecz nad to, nic więcej. Od chwili dopiero, w której Gilbert (1600) powtórzył zapomniane od 20-u wieków doświadczenie z bursztynem, zaczęto wykrywać nowe zjawiska i nowe prawa. Odkryto, że wszystkie ciała dają się elektryzować, rozróżniono dobre i złe przewodniki (Grey 1727), zbudowano machinę elektryczną, wydobyto z niej iskrę, Wyjaśniono przyczynę piorunu, zbudowano butelkę lejdejską (Muschenbroeck 1746) i nauczono się zgęszczać działanie elektryczne. Szybki rozwój tej części fizyki rozpoczął się z początkiem bieżącego wieku. Znane doświadczenia Galvaniego i spór między Galvanim i Volta doprowadziły do wykrycia nowego rodzaju elektryczności, to jest elektryczności będącej w ruchu, czyli dynamicznej. Zbudowano stos elektryczny (Volta 1800) i zaczęto badać działania strumienia elektrycznego. Szereg odkrywanych zjawisk rósł z dniem każdym.”

„Wkrótce po tym wykryto, że ciała magnesują się pod wpływem strumienia. To odkrycie jeden tylko krok oddziela od wynalazku telegrafów elektrycznych. Z kolei zbadano własności chemiczne strumienia, co doprowadziło nie tylko do ciekawych prawd, lecz jeszcze do nadzwyczaj ważnych zastosowań praktycznych (galwanoplastyka i galwanotypija). Odkrycie wreszcie indukcyi elektrycznej, magnetoelektryczności i innych zjawisk związek z niemi mających pozwoliło budować przyrządy, w których siła elektryczności jest nadzwyczaj potężną.”

”Do ostatnich czasów uważano elektryczność, podobnie, jak dawniej ciepło, za płyn nieważki, lecz po odkryciu zasady stateczności siły, wobec faktu przeobrażania się elektryczności w inne czynniki fizyczne i odwrotnie, hipoteza ta nie może się już nadal utrzymać”

[A/III/5/72]

„W ogóle należy przypuszczać, że teoryje wszystkich zjawisk przyrody, nie wyłączając nawet zjawisk chemicznych, ostatecznie sprowadzić się dadzą do teoryj mechanicznych. Podstawą, na której te teoryje się wznoszą i doskonalić się będą, jest wielka zasada stateczności siły, czyli inaczej, zasada przeobrażania się wzajemnego sił, wykryta przez Mayera w roku 1842, uzasadniona i wyjaśniona przez Helmholtza w roku 1847.”

„Zasada ta znana już była od dawna w mechanice pod nazwą zasady zachowania siły żywej, i obejmowała siły mechaniczne w ścisłym tego wyrazu znaczeniu. I w mechanice nawet nie powstała ona od razu, najprzód bowiem stosowano ją w rozmaitych szczególnych przypadkach, nie przeczuwając jej ogólności.
Ogólnie dowiódł tej zasady matematyk d’Alembert i zastosował ją w całej mechanice. W najnowszych czasach Helmholtz nadał jej jeszcze szersze znaczenie, stosując ją do wszelkich sił, które sprowadzić się dają do sił mechanicznych.”

„Wynika stąd, że żadna część siły podczas działania tejże zaginąć nie może i że wszelkie zjawiska polegać muszą na wzajemnym przechodzeniu jednych sił w drugie. Równoważność ciepła i pracy mechanicznej uważa Mayer jako bezpośredni wynik z zasady niezniszczalności siły. Wspomnieć tu należy, że duńczyk Colding w roku 1843 ogłosił pracę podobnej treści, a w tym samym czasie Joule, niezależnie od Mayera, pracował nad wyznaczeniem równoważnika mechanicznego ciepła. We Francyi zaś Carnot i Clapeyron wychodząc z zasady, że perpetuum mobile jest niemożebne, wyprowadzili szereg twierdzeń o cieple.”
[A/III/6/73 i strona dalej]

Komentarz do przydługich cytatów. Autorzy „Rocznika” dowodzą, że wszystko musi być „po kolei”, nie jest możliwe budowanie maszyn bez podstaw naukowo-matematycznych, nie można budować maszyn cieplnych bez teorii ciepła, pracy, energii, a przede wszystkim bez… termometru!
Prace nad elektrycznością mogły się zacząć po roku 1800 (stos Volty), a prace nad silnikami parowymi od prac Mayera, Helmholtza, Carnota i Clapeyrona! Mówimy w tym przypadku o latach 40-stych XIX wieku! Redakcja dobitnie to potwierdza zdaniem: „Słowa Helmholtz’a, którymi kończy swe dzieło nadzieją, że zastosowanie tej zasady do wszystkich zjawisk i dokładne jej stwierdzenie będzie zadaniem przyszłych badań fizycznych, najświetniej się sprawdziły w ciągu ostatnich 25 lat”. Mówiąc prosto – praktyczne zastosowanie prac wspomnianych wyżej uczonych, a szczególnie Helmholtz’a (1847), zostało spożytkowane w minionym /dla Autorów/ 25-leciu – czyli latach 1850-1875! [A/III/8/75 ]

„Zasada stateczności siły powiada, że ilość siły w przyrodzie jest niezmienną, t.j. nie może być ani powiększoną, ani zmniejszoną. Szereg doświadczeń, w których poddano badaniu wszystkie siły przyrody, przekonał, że działanie każdej z nich, podobnie jak działanie poruszonej masy, da się mierzyć za pomocą miary mechanicznej, t. j., że każda siła pod względem pracy, jaką wykonać może, równoważną jest sile mechanicznej. Jedna jednostka ciepła, t. j. ilość ciepła, mogąca ogrzać kilogram wody na jeden stopień, jest równoważną 424 kilogrametrom, t. j. pracy, potrzebnej na podniesienie 424 kilogramów na jeden metr.”

Mechanika [A/III/11/78 ]

„Dawniejsze prace Wallisa, Wrena, Huyohensa miały zawsze na celu rezultat ostateczny, a mianowicie ruch ciał po uderzeniu, a nie sam proces uderzenia, na który nie zwracano uwagi głównie dla tego, że czas jego trwania jest nadzwyczaj krótki. Dopiero Pouillet w roku 1845 podał środek mierzenia krótkich przeciągów czasu. Lecz sposób Pouilleta przedstawiał w wykonaniu pewne niedogodności i dla tego Schneebeli, nie zmieniając jego zasady, ulepszył go przez zastosowanie wahadła.”

Dalej o rozszerzaniu kropel cieczy, włoskowatości (głównie chodziło o możliwość mieszania się różnych cieczy), nauce „o ciałach lotnych” (dyfuzja, ściśliwość gazów i płynów).

Miłośnikom i wspaniałej technologii anno 1873, polecam by zapoznali się z „nowym manometrem Regnaulta”. [A/III/16/83 ]. Pomysł, przyznaję niezły – szczególnie dla ludzi którzy nie mają możliwości technologicznych wyprodukowania manometrów jakie znamy od początku XX eieku.

Teraz przerywnik fizyczno-muzyczny!
Na stronach [A/III/18/85 – 20/87 ] znajdą Państwo nie tylko informacje o pomiarach rozchodzenia się dźwięku w powietrzu i ciałach stałych (na nowo (?) wyznaczano prędkość dźwięku w powietrzu), ale i o „teorii muzyki”. Porównywano „skalę Pitagorasa” oraz „skalę współczesną” i „zwykłą”, badając na „próbkach społeczeństwa”, czyli na uczonych i muzykach, dźwięk melodii granych na instrumentach nastrojonych w różnych skalach tonowych. Instrumentami wzorcowymi były skrzypce i wiolonczela.

Powstaje pytanie. Czy jest to dowód na to, że pojawiły się pierwsze instrumenty smyczkowe, bo pojawiły się konie i końskie włosie? Czy może chciano ujednolicić w sposób standardowy budowę i dźwięk skrzypiec i wiolonczel? A może zmieniło się ciśnienie atmosferyczne na planecie i należało w związku z tym zmierzyć na nowo prędkość rozchodzenia się dźwięku w powietrzu i przestroić instrumenty? A może to ślad momentu przechodzenia na system dziesiętny?

Optyka [A/III/21/88]
Ciekawe hipotezy i teorie… Oraz doświadczenia…

Przykładowo:
„J.J. Muller w Lipsku ogłosił w roku zeszłym ciekawe doświadczenia nad prędkością rozchodzenia się światła. W optyce przyjmuje się, że prędkość rozchodzenia się światła jest niezależną od siły żywej drgań atomów, a więc od natężenia. Dotychczasowe doświadczenia stwierdzały to przyjęcie. Otóż dokładne doświadczenia Mullera zdają się dowodzić, że przyjęcie to nie jest zupełnie ścisłym. W doświadczeniach swych nie używał Muller bezpośredniej metody mierzenia prędkości światła źródeł ziemskich, lecz metody pośredniej, daleko ściślejszej, a mianowicie opartej na zjawiskach interferencyi. Z nich wyprowadza on następujący wniosek. „Jeżeli weźmiemy pod uwagę części milijonowe i jeszcze mniejsze, wtedy należy przyjąć istnienie związku między prędkością rozchodzenia się światła a siłą żywą atomów, mianowicie prędkość rozchodzenia się światła rośnie wraz z jego natężeniem, alba innemi słowy długość fali rośnie wraz z amplitudą drgania.”

„August Kundt w Wurzburgu i J. L. Soret w Genewie zajmowali się w roku zeszłym badaniem nieprawidłowego rozszczepiania się światła, jakie przedstawiają niektóre ciecze. Na przedmiot ten zwrócił pierwszy uwagę Christiansen w Kopenhadze jeszcze w roku 1871. Badając roztwór fuksyny w wodzie zawierający 18,8 % tego ciała, Christiansen przekonał się, że wielkość wykładników załamania tego roztworu dla rozmaitych barw światła nie odpowiada zwykłemu porządkowi wielkości i tak największego załamania w tym roztworze doznaje światło żółte,
mniejszego czerwone, a jeszcze mniejszego fijoletowe. Fakt ten zupełnie sprzeciwia się znanemu prawu, wedle którego promienie czerwone mają najmniejszy wykładnik załamania i że ten wykładnik rośnie od czerwonego końca widma do fijoletowego.”

 

Nauka o cieple [A/III/30/97]

Wiele ciekawostek takich jak ta:
„Lamański w Heidelbergu badał widmo cieplne słońca i światła powstającego przy paleniu się wapnia. Za pomocą pryzmatu z flintglasu, soli kamiennej lub siarku węgla otrzymał on czyste widmo słoneczne, które zebrał za pomocą soczewki i badał za pomocą stosu termoelektrycznego, złożonego z dwudziestu ogniw antymonowych i bizmutowych. Najprzód ustawił stos na linii D, potym, powoli go przesuwał aż do części ultra-czerwonej i mierzył odchylenie igiełki galwanometru. Doświadczenia te wykazały, że od linii D działanie cieplne widma wzrasta powoli, lecz niejednostajnie do pewnego maksymum, po czym mów maleje. Ta zmiana powtarza się cztery razy. Tym sposobem ciepło nie jest rozmieszczone w sposób ciągły w widmie słonecznym i na przestrzeni promieni ultra-czerwonyeh w dwóch miejscach są szpary, jak to już pokazał Sir John Herschel w r. 1840.”

Swoimi badaniami Lamański potwierdził, że „przy słabszych źródłach światła natężenie ciepła odpowiada promieniom o większej długości fali.
Prócz tego Lamański stwierdził twierdzenie, podane przez Melloniego, wedle którego ultra-czerwone promienie przy przejściu przez ciała przeźroczyste doznają tym większej straty, im mniejszą jest ich łamliwość”.
[A/III/32/99]

Polecam przyjrzeć się „przyrządom i narzędziom”, takim jak „nowy termometr powietrzny i spirytusowy Regnaulta”, „termoregulator Reicherta”. Aparatura ta wykonana z rurek miedzianych, mosiężnych czy srebrnych za pomocą lutowania. Termometry są kalibrowane podczas porównywania z „termometrem rtęciowym”. Ciekawy jestem czy ten termometr rtęciowy cokolwiek przypominał termometry jakie znamy teraz. Cena ostatniego przyrządu – 2 talary. Ciekawe kiedy we Freiburgu zaprzestano używać talarów? [A/III/35/102]

 

Nauka o elektryczności i magnetyzmie [A/III/36/103]

Proszę zauważyć, według jakiej teorii działały maszyny elektryczne budowane około roku 1870. „Nieelektrycy” mogą „odpuścić sobie” ten fragment, choć chyba warto przeczytać trochę staropolskiego tekstu. Interesujące jest to, że posługując się takimi jak niżej teoriami, nasi pradziadkowie budowali nieprawdopodobne urządzenia. Według „naszych teorii” elektryczności i magnetyzmu one nie mają prawa działać…

Redakcja pisze tak: „W marcowym i kwietniowym zeszycie czasopisma: „Archives des sciences physiques et naturelles” (1872) znajduje się rozprawa Edlunda, w której jest przedstawiona nowa teoryja elektryczności. Podamy teoryja tę w streszczeniu. Podstawą, zjawisk elektrycznych jest eter, płyn rozlany w wszechświecie, którego cząsteczki odpychają się w odwrotnym stosunku do kwadratów z odległości. Dobremi przewodnikami elektryczności są takie ciała, w których eter lub pewna część jego, może się łatwo przenosić z punktu do punktu. Cząsteczki eteru, podobnie jak cząsteczki ciał lotnych, są łatwo ruchome i dają się przemieszczać pod wpływem najsłabszej siły, lecz w złych przewodnikach ruch ich tamują cząsteczki ciała. Z tej własności eteru wynika, że w eterze, podobnie jak w cieczach i ciałach lotnych, ciśnienie we wszystkich kierunkach musi być jednakowe, i dla tego to można do eteru zastosować z niewielkie mi zmianami prawo Archimedesa. Ciało jest naelektryzowane elektrycznością dodatnią wtedy, gdy posiada więcej eteru niż w stanie normalnym, odjemną zaś, gdy ilość eteru w nim zawarta jest mniejszą od ilości eteru w stanie normalnym. W ten sposób można łatwo wyjaśnić zjawiska elektryzowania przez wpływ. Niechaj będą dwa ciała jedno A naelektryzowane dodatnio, a więc posiadające nadmiar eteru; obok niego drugie ciało B znajdujące się w stanie obojętnym i będące dobrym przewodnikiem elektryczności. Jest rzeczą jasną, że cząsteczki eteru ciała B, znajdujące się na stronie zwróconej ku ciału A, doznają silniejszego odpychania, niż cząsteczki zwrócone w stronę przeciwną, gdzie znajduje się normalna ilość eteru. Wskutek tego odpychania, eter znajdujący się na stronie zwróconej ku A, usunie się w stronę przeciwną; innemi słowy na stronie dwróconej od A powstanie elektryczność dodatnia, na stronie ku A zwróconej elektryczność odjemna.
Przeciwnie, jeżeli ciało A jest naelektryzowanie odjemnie, to jest gdy ma mniej eteru, niż otaczające powietrze, wtedy oczywiście cząstki eteru majdujące się na stronie ciała JB, odwróconej od A, domają silniejszego odpychania, niż ze strony przeciwnej. Wynikiem tego będzie, że na stronie ku A zwróconej powstanie nadmiar eteru czyli elektryczność dodatnia, a na stronie przeciwległej elektryczność odjemna. Edlund tłumaczy następnie, dla czego elektryczność zbiera się na powierzchni przewodników. Niechaj będzie np. ciało A mające pewne normalną ilość eteru a i jeszcze nadmiar B. Eter otaczającej powierzchni znajduje się w równowadze z eterem a; pozostaje ilość b, która rozmieszcza się w ten sposób, jakoby nie istniało odpychające działanie otaczającego eteru. W takim zaś przypadku, według twierdzenia Poissona, cząsteczki b muszą rozmieścić się na powierzchni ciała. Toż samo ma miejsce, gdy ciało jest naelektryzowane odjemnie. Jeżeli bowiem ciało A nie posiada normalnej ilości a eteru, wtedy ta ilość nie znajduje się już w równowadze z otaczającym eterem, cząsteczki jej za tym zostają odepchnięte z powierzchni i na niej objawia się brak eteru, czyli elektryczność odjemna. W podobny sposób można wytłumaczyć zgęszczenie eteru przy naładowywaniu butelki lejdejskiej; strumień, jaki powstaje przy wyładowaniu elektrycznym, jest przejściem eteru z jednego ciała do drugiego. W tenże sam sposób tłumaczy Edlund zjawiska elektryczności dynamicznej. Strumień galwaniczny polega na przechodzeniu eteru z jednego punktu obwodu do drugiego, przyczym natężenie strumienia wyznacza się za pomocą iloczynu z gęstości eteru będącego w ruchu przez jego prędkość. Ilość eteru w zamkniętym obwodzie jest zawsze tą samą, bez względu na to, czy strumień elektryczny istnieje w nim, czy nie; siły elektrowzbudzające, które wytwarzają strumień, nie mogą stworzyć eteru, przeobrażają one tylko ruch drgający, istniejący jako ciepło, w ruch postępowy. W ten sposób wyjaśnia się, dla czego znika ciepło tam, gdzie się ujawnia siła elektro wzbudzająca. Przejdźmy teraz do wyjaśnienia indukcyi dynamicznej. Jeżeli w otoczeniu punktu A eter jest zgęszczony, wtedy cząstki eteru, po za otoczeniem znajdujące się, doznają silniejszego odpychania od punktu A, niż od innych cząstek eteru. Wynika stąd, że po za otoczeniem punktu A tj. po za zgęszczonym eterem około A, powstanie rozrzedzenie, a po za tym rozrzedzeniem powstaje mów zgęszczenie.
W większej odległości od A, gęstość eteru nie ulega znacznej zmianie, i eter, znajdujący się tam, stara się przeniknąć do miejsca blisko A się znajdującego. Gdy więc rozrzedzenie po za A dosięgnie pewnej oznaczonej granicy, to cząstki przechodzą do nowego Stanu równowagi, który trwa tak długo, jak długo trwa zgęszczenie naokoło A. Jeżeli to zgęszczenie nagle ustanie, wtedy cząsteczki po za A wracają do pierwotnego położenia równowagi i przebiegają drogę przeciwną tej, jaką przebiegały wtedy, gdy gęstość eteru wzrastała. Podobne zjawiska (odwrotne) mają miejsce, gdy naokoło A następuje rozrzedzenie. Cząsteczki eteru, otaczające A, zmieniają swe miejsce i wtedy, gdy z jakiegokolwiek powodu odpychanie eteru w A ulega zmianie, a pomimo to nie ma miejsca zgęszczenie lub rozrzedzenie. Zmiana taka ma miejsce wtedy, gdy eter zostaje wprawiony w ruch. Albowiem w tym przypadku przesuwają się otaczające cząsteczki eteru i pozostają tak długo na nowych miejscach, jak długo A zachowuje ruch swój bez zmiany. Gdy ten ruch ustaje, cząsteczki powracają do położenia równowagi. Jest to właśnie indukcyja. Gdy strumień galwaniczny zaczyna się w blizkości zamkniętego przewodnika, wtedy zmieniają się położenia cząsteczek eteru, a strumień indukcyjny jest jedynie tylko przejściem z jednego położenia równowagi do drugiego. Edlund wykazuje dalej, że strumień działa nie tylko na przewodnik, znajdujący się w sąsiedztwie, lecz działa też na przewodnik, po którym sam przebiega strumień przeciwnego kierunku. W ten sposób da się wyjaśnić działanie chemiczne strumienia. Jeżeli bowiem strumień przebiega przez ciecz elekrolityczną, która jest związkiem rodnika elektro-dodatniego „p” z elektro-odjemnym „q”, to strumień ciągnie rodnik „p” ku biegunowi dodatniemu (w kierunku przeciwnym kierunkowi strumienia) z większą siłą, niż rodnik „q”; ten ostatni za tym na zasadzie prawa Archimedesa podąża ku biegunowi odjemnemu. Jeżeli wiec siła, starająca się poruszyć cząsteczki w stronę przeciwną, jest większą od powinowactwa atomów „p” i „q”, następuje wtedy rozkład i osadzanie się rodników na obu biegunach stosu.
Co się tyczy obrotu płaszczyzny polaryzacyjnej pod wpływem strumienia, to z teoryi Edlunda wynika, że tłumaczenie tego zjawiska, podane przez Neumanna, jest najprawdopodobniejsze. Wedle tłumaczenia Neumanna obrót ten wynika z działania wywieranego na cząsteczki eteru przez cząsteczkowe strumienie Ampere’a, będące wynikiem działania strumienia elektrycznego.”

„Co się tyczy obrotu płaszczyzny polaryzacyjnej pod wpływem strumienia, to z teoryi Edlunda wynika, że tłumaczenie tego zjawiska, podane przez Neumanna, jest najprawdopodobniejsze. Wedle tłumaczenia Neumanna obrót ten wynika z działania wywieranego na cząsteczki eteru przez cząsteczkowe strumienie Ampere’a, będące wynikiem działania strumienia elektrycznego.”

[A/III/39/106]

„Źródła magnetyzmu ziemskiego.
Podajemy w krótkości teoryją Zöllnera, przedstawioną saskiemu towarzystwu umiejętności. Już dawniej Zöllner z istnienia ruchu obrotowego słońca, znacznego promieniowania atmosfery i ciekło płynnego stanu jego powierzchni, wniósł o istnieniu na powierzchni słonecznej prądów, na zasadzie których wytłumaczył właściwości ruchu plam słonecznych. Te prądy muszą trwać nawet wtedy, gdy ciekła masa pokryje się twardą skorupą; albowiem istotną przyczynę tych prądów stanowi ciągły strumień ciepła skierowany od wewnątrz ku zewnątrz, jak również obrót tej masy. Miejsce promieniowania zastępuje wtedy przewodniczenie twardej skorupy, które w cieczy wywołać musi jeden prąd biegunowy spodni i prąd równikowy wierzchni. Ten prąd równikowy rozżarzonego płynu omywać będzie stronę wewnętrzną skorupy i wskutek obrotu ulegnie zboczeniu na wschód. Ponieważ ziemia nasza, według badań gieologicznych, pod twardą skorupą zawiera płynne jądro, więc podobnie przyjąć należy, że w jądrze tym mają miejsce prądy, które na półkuli północnej mają kierunek południowo-zachodni, a na północnej północno-zachodni.
Działania tych strumieni są rozmaitego rodzaju. Na pierwszym miejscu należy tu postawić działania mechaniczne, ujawniające się na wysoką skalę w tych miejscach, gdzie skorupa jest cienką. Dalej idą działania cieplne, albowiem zmniejszenie się prądów sprowadza podwyższenie się temperatury i odwrotnie. Trzeci rodzaj działania polega na prawidłowym wahaniu się równowagi elektrycznej. Gdy przy tym kierunek powstających strumieni elektrycznych zależy w sposób prawidłowy od kierunku prądów masy płynnej, to na powierzchni ziemi muszą powstawać zjawiska magnetyczne, pozostające w prawidłowym stosunku do ruchu wirowego ziemi. Że prądy cieczy są rzeczywiście w stanie wytworzyć strumienie elektryczne, wykazały to już doświadczenia Quinckego w r. 1859. Przy przepuszczaniu strumienia wody przez ciało dziurkowate, powstawał strumień elektryczny, którego kierunek pozostawał w takim związku z ruchem cieczy, jakoby warstwa najprzód zwilżona była cynkiem, a w końcu zwilżona platyną. Strumień taki da się wykazać w rzece nawet i wtedy, gdy nie ma przegrody; o istnieniu jego przekonać się można pogrążając jeden koniec drutu idącego od galwanometru w środku rzeki, a drugi przy brzegach. Te strumienie elektryczne muszą mieć miejsce między dwiema skałami sterczącemi w wodzie, a połączonemi z sobą za pomocą ziemi, która jest przewodnikiem elektryczności.
Jeżeli wyobrazimy sobie prądy, istniejące wewnątrz ciekłego jądra ziemi, to łatwo rozumieć, że wewnętrzne nierówności skorupy ziemskiej muszą odgrywać rolę dopiero co wspomnionych skał. Nierówność, najprzód doznająca uderzenia prądu, zachowywać się będzie jakby cynk a później uderzona jak platyna elementu Grovego, a więc na powierzchni ziemi pomiędzy niemi utworzy się strumień galwaniczny przeciwnego kierunku t.j, od wschodu na zachód. Przez przyjęcie tych strumieni dają się już wyjaśnić wszystkie zjawiska magnetyzmu ziemskiego. Z tego pojęcia o początku magnetyzmu ziemskiego wynika, że wszystkie okoliczności, zmieniające kierunek i natężenie wewnętrznych prądów, muszą też zmieniać kierunek i natężenie magnetyzmu ziemskiego. Istnieją rozmaite okoliczności tego rodzaju. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że wewnętrzna strona skorupy ziemskiej musi doznawać zmian i przekształceń w skutek działania prądów wewnętrznych w ten sam sposób, w jaki zewnętrzna powierzchnia ziemi ulega działaniu wody i atmosfery. Zöllner sądzi, że to działanie prądów wewnętrznych jest przyczyną wiekowych zmian magnetyzmu ziemskiego. Prócz tego nagłe zmiany prędkości prądu, wynikające czy to z odrywania się części skorupy, czy wybuchów wulkanicznych, czy wreszcie trzęsień ziemi, muszą oczywiście odchylać igiełkę magnesową z jej położenia. Odchylenie igiełki uwidoczni się wszędzie na ziemi; ponieważ działanie na igiełkę jest wypadkową działania wszystkich sił, lecz wielkość odchylenia zmniejsza się w miarę odległości od miejsca, w którym jest siedlisko przyczyny, powodującej zmianę.”

[A/III/41/108]
„Zöllner jest zdania, że i na innych ciałach niebieskich zachodzą podobne działania magnetyczne, jak i na ziemi naszej. Działania te zależą od tego, czy ciało niebieskie ma już twardą skorupę, czy też nie. W tym ostatnim przypadku znajduje się słońce. Ponieważ według prawa obrotu prądy na słońcu zostają wytworzone w skutek oddziaływania spodnich prądów biegunowych atmosfery, to prądy te, jako mające kierunek północno-wschodni, poruszają się w kierunku przeciwnym południowo-zachodnim prądom równikowym wnętrza ziemi. Bieguny słońca mają zatym magnetyzm przeciwimienny magnetyzmowi biegunów ziemi. Z tego, co powiedziano wynika, że ciało niebieskie, gdy przechodzi ze stanu ognistopłynnego do stałego, musi zmieniać swą biegunowość magnetyczną w czasie tworzenia się skorupy. Biegunowość ta zginie, gdy powstające masy żużlowe, jak to ma miejsce na gwiazdach zmiennych, przybiorą charakter rozległych kontynentów. Z tego stanowiska należy uważać za konieczne istnienie związku między magnetyzmem słońca i planet. I dla tego Zöllner rozbiera pytania następującej treści: stosunek plam słonecznych do magnetyzmu ziemskiego i do świateł biegunowych (zorzy północnej i południowej,) wahania się magnetyzmu zależnie od pór roku, nagłe zmiany na powierzchni słońca i zarazem w magnetyzmie ziemskim, wpływ księżyca i zależność magnetyzmu ziemskiego od obrotu słońca. Co się tyczy ostatniej kwestyi Hornstein w Pradze stara się wykazać, że ruch wirowy słońca jest przyczyną zmian peryjodycznych magnetyzmu. Wyszedłszy z tego przypuszczenia, otrzymał on czas obrotu słońca około osi równy==24,55 dnia, a więc wartość bardzo zbliżającą , do wartości obliczonej z obserwacyj nad plamami słonecznemi. Lecz
rzecz ta potrzebuje jeszcze stwierdzenia.”

Czy zdajecie sobie Państwo z czym mamy do czynienia? Toż to teoria eteru a w zasadzie teoria pola elektromagnetycznego i eteru, potwierdzona obserwacjami i badaniami (pomiarami)! Według tej teorii, energię elektryczną można czerpać bezpośrednio z przepływającej wody, bo jej przepływ jest niejako wynikiem oddziaływania eteru!

Na stronie [A/III/42/109], Redakcja chyba przeskakuje kilkadziesiąt lat naprzód (jak to przepuściła cenzura?), pisząc o próbach zbadania czasu trwania iskry elektrycznej, że „Lucas i Cazin używali innego chronoskopu, zbliżonego do fosforoskopu Becquerela. Tarcza szklana, mająca 15 centymetrów średnicy, poczerniona z jednej strony, której obwód jest podzielony na 180 części utwierdza się na osi poziomej, którą można wprawiać w szybki ruch obrotowy (od 100 do 300 obrotów). Tarcza ta obraca się w puszce, której strona wewnętrzna jest poczernioną; w przedniej ścianie tej puszki, znajduje się okienko, w które można zaglądać przez lunetę. Ścianę tylną tej puszki stanowi nieprzezroczysta szyba opatrzona siedmioma przezroczystemi kreskami naprzeciw okienka; kreski te stanowią nonijus, za pomocą którego można odczytywać na obracającej się tarczy szóste części. Do naładowania butelki lejdejskiej Cazin i Lucas używali machiny Holtza, którą wprawiał w ruch motor obracający tarczę szklaną. Iskry przelatywały między dużemi kulami, a wśród nich znajdowało się ognisko soczewki, która rzucała prostopadle promienie na wspomniany wyżej nonijus. Jeden spostrzegacz patrzy przez lunetę i obserwuje liczbę kresek, jaką widzi przy każdej iskrze, drugi zapisuje tę liczbę i liczy obroty tarczy.”

Dla mniej spostrzegawczych: to, że mamy tu jakąś prądnicę („machinę Holtza”), która powoduje obrót silnika elektrycznego – to jeszcze nic. Ale o ile wiem to Henri Becquerel w roku 1874 skończył studia a prace nad radioaktywnością zaczął po roku 1892. Choć może równie dobrze chodzić o ojca, czyli Edmonda Becquerel’a, bo jak każdy niemal uczony XIX wieku i Henri Becquerel miał ojca, który też zajmował się radioaktywnością 40 lat wcześniej!

Wikipedia:
As often happens in science, radioactivity came close to being discovered nearly four decades earlier in 1857, when Abel Niépce de Saint-Victor, who was investigating photography under Michel Eugène Chevreul, observed that uranium salts emitted radiation that could darken photographic emulsions.[12][13] By 1861, Niepce de Saint-Victor realized that uranium salts produce „a radiation that is invisible to our eyes”.[14] Niepce de Saint-Victor knew Edmond Becquerel, Henri Becquerel’s father. In 1868, Edmond Becquerel published a book, La lumière: ses causes et ses effets (Light: Its causes and its effects). On page 50 of volume 2, Edmond noted that Niepce de Saint-Victor had observed that some objects that had been exposed to sunlight could expose photographic plates even in the dark.[15] Niepce further noted that on the one hand, the effect was diminished if an obstruction were placed between a photographic plate and the object that had been exposed to the sun, but ” … d’un autre côté, l’augmentation d’effet quand la surface insolée est couverte de substances facilement altérables à la lumière, comme le nitrate d’urane … ” ( … on the other hand, the increase in the effect when the surface exposed to the sun is covered with substances that are easily altered by light, such as uranium nitrate … )
https://en.wikipedia.org/wiki/Henri_Becquerel

Najważniejsze jest to, że badania iskry elektrycznej „wykazały, że czas trwania iskry jest zależny od powierzchni bateryi, czyli liczby butelek, od odległości miedzy kulami i od wielkości oporu w drucie łączącym końce bateryi. Dodajemy wreszcie, że doświadczenia te wykazały, że czas trwanie iskry z bateryi elektrycznej zmienia się w granicach, od 4 do 86 milijonowych części sekundy.”

Opis nowego galwanometru naprawdę poraża, czy też „nowy przyrząd elektromagnetyczny obrotowy Krebsa”. Jest też rysunek!

Dołączona figura 6-a przedstawia ten przyrząd, w którym ruchoma płyta żelazna a b c d na 18 centymetrów długa i na 9 szeroka jest elektromagnesem; Grubość tej płyty w środku wynosi 1/2 centymetra, a przy biegunach ab i cd-1 centymetr. Elektro-magnes może się obracać około osi przechodzącej przez jego środek, na której u dołu znajduje się komutator u, w górze znajduje się koło zębate, służące do wprowadzenia innej osi w obrót, skutkiem którego podnosi się do góry sznur wraz z ciężarem, który chcemy podnieść. Łamany pas żelazny e f g h jest elektromagnesem stałym; grubość jego w biegunach e f i g h wynosząca 9 centymetrów; ku środkowi się zmniejsza, tak że w samym środku wynosi tylko ja centymetra, wysokość zaś 3 centymetry: Każdy elektromagnes jest owinięty grubym drutem miedzianym; w m i n, znaj dują się końce skrętów elektromagnesu stałego, w p i q ruchomego, z p i q wychodzące sprężyny dochodzą do komutatora. Jeden element Bunsena, którego jeden biegun łączy się dwoma drutami z m i p, drugi zaś w ten sam sposób z n i q, wystarcza do podniesienia 1/2 kilograma. Przy użyciu dwóch elementów Bunsena powstaje ruch dość szybki i można podnieść 2 kilogramy.
[A/III/43/110]

Jest też rysunek „pływających stosów elektrycznych”. I taki opis: „W naczyniu szklanym A (fig. 7) znajduje się na spodzie nieco rtęci, reszta naczynia jest wypełniona wodą zakwaszoną, w której są zanurzone blaszki miedziane i cynkowe, zawieszone na drutach miedzianych przechodzących przez korek. Druty te zewnątrz naczynia można połączyć za pomocą obwodu B. Cały przyrząd
pływa na wodzie, jest bardzo czułym i szczególniej użytecznym, gdy idzie o wykazanie zjawisk przyciągania i odpychania pomiędzy strumieniami i magnesami i. t. d.”

Szczerze Państwu powiem, że nie za bardzo mam pojęcie jak to wszystko działało! A przede wszystkim, w jakim celu budowano niektóre urządzenia…

 

Geografia [A/IV/2/113]
Rozdział poświęcony geografii napisany jest w stylu: „wszystko już zbadano, każdy zakątek świata skartografowano”. Ale znajdujemy też pewne zadziwiające „ale”…

Ale od początku:

„Z każdym rokiem znikają z mapy świata przestrzenie puste, oznaczone mianem: „terra incognita;” określa się dokładniej położenie rozmaitych miejsc na kuli ziemskiej, mierzy się wysokość gór, długość rzek, głębokość mórz. Do prac tego rodzaju zachęcają słowem i czynem towarzystwa gieograflczne, istniejące we wszystkich znaczniejszych krajach Europy, a nawet w Ameryce i Azyi. Im to głównie winni jesteśmy wielkie zdobycze na polu odkryć naukowych; im też przyszłość zawdzięczać będzie rozstrzygnięcie trzech główny eh zadań gieograficznych bieżącej epoki. Jak zadaniem XV-go wieku było odkrycie drogi morskiej do Indyj, tak wiek XIX-y wytknął sobie trzy główne cele: odkrycie przejścia północnego około brzegów Ameryki z Oceanu Atlantyckiego do Wielkiego, odkrycie źródeł Nilu i drogi morskiej do bieguna północnego. Pierwsze z tych zagadnień rozwiązane zostało przez Mac Clure’a w 1853 r.; nad rozstrzygnięciem drugiego pracuje niezmordowany podróżnik, Dawid Livingstone; trzeciego zaś i najtrudniejszego podjęły się urządzane przez różne narody ekspedycyje podbiegunowe.
Oprócz tych głównych zagadnień pozostanie jeszcze do rozwiązania wiele innych kwestyj: dużo jest jeszcze krajów mało lub wcale nieznanych, przystępu do których utrudniają europejczykom natura lub dzikość i barbarzyństwo mieszkańców. Do tych krajów należą głównie: środkowa Azyja, Arabija, południowa Afryka, a po części i Ameryka, nareszcie wnętrze Australii i Nowej Gwinei. Ale i te niegościnne kraje z każdym rokiem coraz bardziej wychylają się z ukrycia, dzięki zabiegom pojedynczych uczonych badaczy. Dla łatwiejszego przeglądu dokonanych w ostatnich czasach odkryć gieograficznych, dzielimy sprawozdanie nasze na następujące części: Europa, Azyja, Ameryka i Oceanija. O wyprawach podbiegunowych podamy wiadomość w przyszłym roczniku.”

Mój komentarz. Co znaczy, że „ odkrycie przejścia północnego około brzegów Ameryki z Oceanu Atlantyckiego do Wielkiego, rozwiązane zostało przez Mac Clure’a w 1853 r”.

W części poświęconej mapie Tannera jest sporo informacji o próbach znalezienia tego przejścia, która prawdopodobnie miało łączyć Zatokę Hudsona z wielkim amerykańskim morzem śródlądowym, mającym połączenie z Pacyfikiem. Najprawdopodobniej sprawa dostępu do tego wewnątrzlądowego morza rozstrzygały umowy międzynarodowe USA – Rosja – Anglia, podpisywane na przełomie XVIII i XIX wieku.

Czy Mac Clure’a w 1853 roku wykazał że nie ma połączenia czy wprost przeciwnie, połączenia już nie było?

W Europie spokój, ale…

„Od czasu ostatniej wojny siedmiomiesięcznej, która wpłynęła na zmianę politycznych granic Francyi i Niemiec, w Europie panuje cisza zupełna, przerywana tylko szczękiem oręża na półwyspie Iberyjskim, szarpanym wojną domową. Dowodem tej ciszy politycznej i panującego obecnie pokoju była powszechna wystawa wiedeńska bieżącego roku. Będąc głównie wyrazem postępu w przemyśle i sztuce, wystawa ta nie miała na celu reprezentowania postępu na polu naukowym; to tej prócz zbliżenia ze sobą ludzi różnych narodowości i zestawienia płodów natury z rozmaitych krajów większego dla geografii nie miała znaczenia. Nierównie większych rezultatów oczekiwano od powszechnego kongresu gieograficznego, który się odbył w Antwerpii w sierpniu 1871 r. Ale i te nadzieje zawiedzione zostały. Rozprawiano o wielu przedmiotach, ale nic prawie stanowczo nie rozstrzygnięto. Najważniejszą kwestyją było zgodzenie się na przyjęcie jednego ogólnego południka za pierwszy. Zgodzono się jednomyślnie na to, że południk Ferro, przyjęły przez niemieckich gieografów i używany powszechnie prawie na mapach i atlasach, naukowo nie wytrzymuje krytyki. Nie przechodzi on bowiem, jak mniemano, przez wyspę Ferro, jedne z Kanaryjskiej, ale leży po za nią na morzu. To też Francuzi proponowali, ażeby na mapach morskich używać południka angielskiego, przechodzącego przez obserwatoryjum w Greenwich (17°39’51” na wschód od Ferro), do atlasów zaś i map szczegółowych oddzielnych krajów zastosować inny jaki południk. Gieograf berliński, Kiepert, radził przyjąć na ten cel południk paryzki (20° na wsch. od Ferro). Wielu jednak z członków kongresu uznało za niewłaściwe używanie dwóch południkowi nie oświadczyło się jednak stanowczo za żadnym z nich, chociaż wszystko zdawało się przemawiać za przyjęciem południka Greenwich. Co do wielkich pomiarów Europy, prowadzących się z inicyjatywy generała Baeyera i mających na celu dokładne omaczenie południków różnych miejscowości Europy, kongres uznał je za rzecz wielkiej wagi i zachęcił do dalszego ich prowadzenia.”

Komentarz. W kilku poprzednich tekstach pisałem o dziwnym wyznaczaniu południka zerowego. Raz były to Wyspy Kanaryjskie, potem wyspa Faroe ( https://en.wikipedia.org/wiki/Faroe_Islands), potem Paryż. Paryż został wybrany z uwagi na brak w tym miejscu „zboczenia magnetycznego”. Strefa anomalii magnetycznych była też strefą „podziału świata” w strefie Ameryki Południowej.
Południk zerowy „ Greenwich Meridian”, został przyjęty w roku 1884 (https://en.wikipedia.org/wiki/Prime_meridian). Czy zapis z „Rocznika” nie jest „zmyleniem przeciwnika” i wprowadzeniem zamętu? Wszak od roku 1800 do roku 1850 (co najmniej), „cały świat” – w tym także państwa niemieckie stosują na mapach „południk paryski”. Wyobraźcie sobie Państwo, że trwa konferencja, która nastąpiła po straszliwej klęsce Francji, a Francuzi proponują ustalić światowy południk w Greenwitch (Anglia) a niemiecka delegacja proponuje wybrać południk paryski.

Ale lećmy dalej! Bo czeka nas prawdziwa sensacja!

Proszę przeczytać uważnie!

[A/IV/4/115]
„Przechodząc teraz do przeglądu pojedynczych krajów Europy, nie mamy do zanotowania nic ważnego na polu odkryć gieograficmych, kraje bowiem naszej części świata, z wyjątkiem półwyspu Bałkańskiego, należą do najbardziej znanych na kuli ziemskiej. Co się zaś tyczy półwyspu Tureckiego, to i ten, jakkolwiek niezbadany jeszcze całkowicie, w znacznej części jednak został już dokładnie poznany. Dwaj niemieccy badacze: Hochstetter i Kanitz, i francuzki uczony, Albert Dumont, zwiedzili w ostatnich czasach i opisali naukowo znaczną część Turcyi europejskiej. Pierwszy, jako gieolog, przyłączony jeszcze w r. 1869 do komissyi austryjackiej, mającej na celu wytknięcie kierunku drogi żelaznej z Belgradu do Salonik, miał sposobność poznać dokładnie środkową Turcyją i ułożyć nową jej mapę. Zbija on zastarzałe mniemanie, jakoby góry Bałkańskie miały się ciągnąć nieprzerwanym łańcuchem przez cały półwysep od zachodu na wschód, od Adryjatyku do morza Czarnego. Góry tego półwyspu nie stanowią jednego ciągłego pasma, ale rozchodzą się w rozmaitych kierunkach, nosząc rozmaite , miejscowe nazwy. środkowym ich punktem na zachodzie są góry Szar-dag, najwyższe na półwyspie (około 2 wiorst wysokości), na wschodzie zaś góra Witosz (2330 metr.), u stóp której biorą początek cztery główne rzeki półwyspu: Maryca i Struma, płynące do morza Egejskiego, (Archipelagu), i Isker i Morawa Bułgarska, dopływy Dunaju.
Drugi podróżnik, Kanitz, wyjechał z Wiednia w maju 1871 r. i w przeciągu czterech miesięcy 12 razy przeciął w rozmaitych kierunkach góry Bałkańskie góry, a także zwiedził najmniej maną część Europy – zachodnią Bułgaryją. Ta niezmiernie ważna pod względem gieograficznym wycieczka dała mu możność wytknąć wiele błędów w najlepszej mapie Turcyi, sporządzonej przez Kieperta. Okazało się bowiem, że jedne miejscowości, które figurują na mapie, nie istnieją już wcale; inne zaś nad niewłaściwemi umieszczone są rzekami. Kanitz przyrzekł więc ułożyć nową szczegółową mapę Bułgaryi, która miała się ukazać wb. Roku.”

Komentarz: W znanej od wieków czy tysiącleci Europie, znalazł się zakątek (zarządzany aktualnie przez Turcję), który okazuje się nieznany do takiego stopnia, że trzeba sporządzać nowe mapy, bo „jedne miejscowości zupełnie nie istnieją a inne znajdują się nad niewłaściwymi rzekami”. Nie wiemy czy dotyczy to tylko terenu całej obecnej Bułgarii, Bułgarii zachodniej, czy też całej Turcji ( w tym części azjatyckiej).

W osłupienie wprawia zdanie warte powtórzenia: „ Hochstetter miał sposobność poznać dokładnie środkową Turcyją i ułożyć nową jej mapę. Zbija on zastarzałe mniemanie, jakoby góry Bałkańskie miały się ciągnąć nieprzerwanym łańcuchem przez cały półwysep od zachodu na wschód, od Adryjatyku do morza Czarnego. Góry tego półwyspu nie stanowią jednego ciągłego pasma, ale rozchodzą się w rozmaitych kierunkach, nosząc rozmaite , miejscowe nazwy.”

Szanowny Czytelniku! Mój umysł nie ogarnia ogromu katastrofy, która spowodowała w latach 1871 i 1872 konieczność kreślenia nowych map Bałkanów, bo się okazuje że Góry Bałkańskie już się nie ciągną nieprzerwanym łańcuchem przez cały półwysep, od zachodu na wschód, od Adriatyku do Morza Czarnego, ale są „nieciągłym pasmem gór, rozchodzącym się w różnych kierunkach, nosząc rozmaite, miejscowe nazwy.”

Od jakiegoś czasu cytują Państwu źródła które mówią o przerwaniu Gibraltaru, Bosforu, Cieśnin Duńskich. Wyobrażamy to sobie jak oglądane w telewizji obrazki z przerwania jakiejś tamy. Idzie fala, na początku woda, która potem zabiera wszystko po drodze i jak fala się w końcu rozleje na bardziej płaskim obszarze, to zostaje sporo zniszczeń i jakaś warstwa mułu. Opis cytowanego wydawnictwa sugeruje, że nastąpiło coś czego nie jesteśmy sobie nawet wyobrazić! Jak wysoka musiała być fala przelewająca się ze złączonego Morza Czarnego i ogromnego Morza Kaspijsko-Azowskiego, by przedrzeć się przez Bałkany do Morza Śródziemnego i spowodować, że „Góry Bałkańskie już nie ciągną nieprzerwanym łańcuchem przez cały półwysep”???

„W królestwie greckim w ostatnich czasach miał miejsce ogólny spis ludności. Wyciągamy z podanego rozkazu następujące cyfry. Ludność Grecyi w 1870 r. wynosiła: 1547894, z tych 754176 mężczyzn, a 703718 kobiet. Z miast najludniejsze są: Ateny 48107, Patras (26190) i Korfu (24091).”

Od niechcenia: „Kolei żelaznych miały Włochy 1 stycznia b. r. (1873) – 6753 km.”

Co się działo w Alpach, że „Alpy Włoskie nie przestają być przedmiotem badań uczonych. Najlepszy z nowych opisów podał o nich Whympers; przed nie dawnym zaś czasem zwiedzał je młody rossyjski uczony, Aleksy Fedczenko, znany z prac gieograticznych w Turkiestanie. Zamierzył on sobie poznać dokładnie lodowce alpejskie, ale przypłacił życiem swoją gorliwość, zginął bowiem na górze Mont-Blanc 14 września b. r.”?

„O półwyspie Iberyjskim czyli Hiszpańskim, mamy kilka świeżych prac. Słynny gieograf niemiecki August Petermann, zamieścił w swoich „Mittheilungen” nową mapę Portugalii, sporządzoną przez Vogel’a w 1871 r.”

Lecimy dalej: [A/IV/7/118]

„Nareszcie Lucyjan Bonaparte (?) w swoim sprawozdaniu, odczytanym na posiedzeniu Towarzystwa filologicznego w Londynie (6 czerwca b. r.), zakomunikował nam kilka ciekawych szczegółów o Baskach, tych potomkach starożytnych Iberów. Z tego sprawozdania dowiadujemy się, iż obecnie językiem Basków mówi tylko 800000 ludzi; z tych 660000 mieszka w południowej Hiszpanii, a reszta 140000 w połudn. Francyi.”

Komentarz: „Teraz językiem Basków mówi TYLKO tyle i tyle osób”. Z tego by wynikało, że kiedyś tym językiem władało dużo więcej ludzi. Gdzie się podziali?

„Przechodząc do Francyi, musimy cofnąć się do fatalnego dla niej roku 1871, w którym na mocy traktatu frankfurckiego 10 maja, odcięte zostały nadreńskie jej prowincyje: Alzacyja i część Lotaryngii.
Przed wojną Francyja na przestrzeni 9853 □ m. (kwadratowych mil ?), w 89 departamentach, liczyła 38067064 mieszkańców. W skutek zaś nieszczęśliwej wojny zmuszona była odstąpić Niemcom 263 □ m. z 1597.765 mieszk.; utraciła więc jeden departament (Bas-Rhin) całkowicie, a cztery (Haut-Rhin, Vosges, Meurthe i Moselle) częściowo. Obecnie więc, według statystycznego wykazu zr. 1872, Francyja w obrębie 8590 □ · m. liczy 36102021 m.; pod względem zaś administracyjnym dzieli się na 87 departamentów, 362 okręgi (arrondissements), 2865 kantonów i 35989 gmin. Ludność miejska wzrasta z każdym rokiem. Francyja posiada dziś 14 miast z ludnością od 50 do 100000, a 9 miast, w których ludność przewyższa 100.000. Do tych ostatnich należą: Paryż (1851802 m.), Lyon (323417), Marsylija (312864), Bordeaux (194055), Lilie (158117), Tuluza (124852), Nantes (118517), Saint-Etienne (110714) i Rouen (102470).”

„W Wielkiej Brytanii ostatni spis ludności, zarządzony w r. 1871, wykazał następujące cyfry: ludność ogólna wynosi 31628488 m., z tej liczby przypada na Angliję 21495931, na księstwo Walijskie
1217135, na Szkocyję 3390018, a na Irlandyję 6411416. Takiej liczby miast ludnych, jaka jest w Anglii, nie posiada żadne państwo europejskie. Stolica jej, Londyn, należy do najludniejszych miast na kuli ziemskiej, liczy bowiem 3251884 mieszk., ale w tej liczbie jest 101584 nędzarzy, z których 517 osób pozbawionych jest strzechy!
Oprócz stolicy liczy Anglija 12 miast z ludnością przeszło 100000, z tych wymieniamy następujące, jako ważniejsze: Liverpool (493346), Manchester (355665), Birmingham (343696), Leeds (259201), Sheffield (239947) i Bristol (182534).”

„Z dzieł traktujących o Cesarstwie Niemieckim zasługuje na uwagę Neumann’a: Das deutsche Reich in geographischer, statistischer und topographischer Beziehung. Berlin, 1872 r. Dzieło to wychodzi zeszytami (25) i zawiera wiele ciekawych danych statystycznych.”

„Według statystycznych wykazów z dnia 1 grudnia 1871 r., Cesarstwo Niemieckie liczyło 41058941 m. □; z tej cyfry przypada na Prusy 24604351, na Bawaryją 4852026, na Saksoniją, 2556244. Stolica Prus, ten Paryż niemiecki, niezmiernie szybko wzrasta. W r. 1822 Berlin liczył tylko 189403 mieszk.; przed dwudziestu laty (1852) posiadał 443077 m., a przed rokiem (1 lipca 1872 r.) ludność jego wynosiła już 858323 m.”

„W tymże samym prawie czasie (15 października 1872 r.) stolica Austryi z przedmieściami liczyła 901380 m.□.” / kwadracik to mile kwadratowe lub inne oznaczenie powierzchni/

„Świeżo zebrana statystyka Translitawii (1872) podaje następujące cyfry różnoplemiennej ludności Węgier i Siedmiogrodu. W obu tych krajach mieszka:
Węgrów 6207580
Rumunów 2331960
Niemców ..1816087
Słowaków 1825723
Rusinów 448040
Serbów 286834
Kroatów 208539
Innych narodowości 104551
Razem 13219350
Z tej liczby ogólnej przypada na Węgry 11117623, a na Siedmiogród 2101726 m. □.”

W Rumunii ciągłe prześladowanie, jakiego doznawali tamtejsi izraelici, wywołało emigracyją tych ostatnich z kraju. W roku 1872 z Wołoszczyzny przesiedliło się do Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki 45000 izraelitów. Tym sposobem nietolerancyja religijna przyprawiła Rumunije o stratę, izraelici bowiem stanowili w niej zamożną i inteligientną część narodu.”

„Na półwyspie Skandynawskim niedawno ukończono prace około wytknięcia nowej granicy pomiędzy Szwecyją i Norwegiją. Roboty te, które trwały 2 lata, prowadziła komisyja pod kierunkiem szwedzkiego kapitana Knorring’a i norwegskiego rotmistrza Christophersen’a. Odkryli oni w górach Kolen rudę miedzi i żelaza, a także srebro i czysty marmur, podobny do kararyjskiego.”

Przypis: „Długi łańcuch gór, ciągnący się. przez cały półwysep Skandynawski i ochrzczony w gieografijach mianem Kolen albo Kjolen, nosi inną nazwę u krajowców: Szwedzi nazywają go Ejall, a norwegczyzy Fjeld (t. j. Góry), pojedyncze zaś części tego łańcucha noszą rozmaite nazwy, wzięte od rzek, fjordów i t. p.”

„W Danii powzięto w tym roku projekt zbudowania mostu pod kolej żelazną, która ma przeciąć Liim-Fijord, w Jutlandyi. Pomysł ten podobnie jak projekt połączenia Francyi i Anglii za pomocą podmorskiego tunelu lub mostu przez Pas-de-Calais, należy do śmielszych przedsięwzięć naszej epoki.”

„W Cesarstwie Rosyjskim uderza nas przede wszystkiem zwiększająca się z każdym rokiem linija kolei żelaznych. Dziś, dzięki natężonej w tym kierunku działalności rządu i kompani] prywatnych, nie możemy się już uskarżać na brak środków komunikacyjnych. Gęsta sieć kolei żelaznych pokryła Eossyją europejską, zbliżając do siebie odległe krańcowe jej punkty. Kilka długich linij od północy na południe i od zachodu na wschód połączyło Petersburg z Rostowem i Taganrogiem nad Azowskim i z Odessą nad Czarnym morzem, a Warszawę z Saratowem i Carycynem nad Wołgą. W ciągu ostatnich lat trzydziestu otwarto blizko 13000 w. kolei żelaznej.”

Przypis: „W 1853 r. długość linii żelaznej wynosiła /w Rosji/ tylko 979 w. /wiorst/.”

„To ułatwienie komunikacyi, zbliżając odległy, nie dostępny dotąd wschód Europy z zachodem, wpłynąć musi koniecznie i na rozszerzenie naszych gieograficznych wiadomości o krajach głębokiej Rossyi, znanych nam tylko z niedokładnych, a częstokroć fałszywych opisów.”

Komentarz. Niezwykle interesujące jest nie tylko podawanie statystyk ludnościowych, ale to że spisy ludności powstają synchronicznie we wszystkich krajach całej Europy! Uderza ogromne zagęszczenie ludności Wysp Brytyjskich oraz to, ze w roku 1873 nadal nie ma Wielkiej Brytanii czy Zjednoczonego Królestwa ale mamy Anglię, Księstwo Walii i niezależną Szkocję.
Warto przypomnieć, że jak pisałem /powołując się na źródła/ – w roku 1750 na terenie Walii i Anglii żyło 6 mln osób, zaś w roku 1846 już 20 milionów. Według spisu z roku 1871 mamy w Anglii 21,5 mln mieszkańców a w Walii 1,2 mln – razem 22,7 mln mieszkańców. W Szkocji jest 3,4 mln a w całej Irlandii 6,4 mln mieszkańców. W liczącym 3,2 mln ludzi Londynie mamy ponad 100 tysięcy „nędzarzy” i „tylko” 517 osób bezdomnych.
W dalszej części mamy małe statystyczne wyjaśnienie mówiące o tym, gdzie podziała się nadwyżka z gwałtownego przyrostu ludności Anglii i Walii. Jak się Państwo domyślacie – „wyeksportowano” tych ludzi do USA!

Proszę zwrócić uwagę, że na terenie Skandynawii tyczy się granice i przy okazji znajduje warte eksploatacji minerały.

Powala na nogi informacja, że w roku 1853 było na terenie Rosji tylko 979 wiorst linii kolejowych!

Czyli, że przez 16 lat (1853 -1837) budowano w Rosji średnio rocznie 61 km linii kolejowych, a przez okres 1853 – 1873 aż 650 km w każdym roku!


Russian railroads construction by year 1837-1989

Kolejna ciekawostka to istnienie (pojawienie się?) „izraelitów” na terenie dzisiejszej Rumunii, którzy zostają zmuszani do emigracji do USA.

Czytamy dalej że: „Co się tyczy statystyki ludności państwa Rossyjskiego, to ta, wyznać musimy, jest bardzo niedokładna, szczególnie, gdy idzie o Syberyją i Azyją środkową. Według ostatnich obliczeń (koniec roku 1870) ludność całego cesarstwa, t. j. Rossyi europejskiej i azyjatyckiej, przedstawia następujące okrągłe cyfry:

Rossyja Właściwa: ludność: 64000000, przestrzeń 85602 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 750 głów

Królestwo Polskie: ludność 5960000, przestrzeń 2218 □ m, na jedną milę kwadratową – głów 2690

W. Ks. Finlandzkie: ludność 1770000, przestrzeń 6342 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 290 głów

Namiestnictwo Kaukazkie: ludność 4780000, przestrzeń 6943 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 598 głów

Syberyja: ludność 3320000, przestrzeń 221295 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 14 głów

Azyja środkowa: ludność 2630000, przestrzeń 46742 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 56 głów

Razem 82460000, 360142 □ m (mil kwadratowych), na jedną milę kwadratową – 733 głów

Miast ludnych posiada Rossyja 16; z tych siedem najludniejszych (przeszło 100 tysięcy mieszk.) i dziewięć, liczących od 50 do 100 t. mieszkańców. Do pierwszych należą: Petersburg (670 t.), Moskwa (612 t.), Warszawa (270 t.), Odessa (140 t.); Kiszyniów (104 t), Ryga (103 t.), i Samarkanda (?).” /przy Samarkandzie Redakcja daje pytajnik/.

„Do drugiej kategoryi zaliczają się: Saratów (85 tysięcy.), Wilno (82 t.), Kijów (80 t.), Kazań (79 t.), Taszkent (76 t.), Tyflis (65 t.), Charków (60 t.), Tuła (57 t.) i Berdyczów (53 t.).

Ludność Rossyi powiększa się zewnętrznie z jednej strony przez zdobycze w Azyi, z drugiej przez kolonizacyją z zachodu. O pierwszych pomówimy w następującym rozdziale; co się zaś tyczy napływu cudzoziemców, to przedewszystkim zwraca uwagę wzrastająca z każdym rokiem w zachodnich gubernijach cesarstwa liczba osadników czeskich. Od roku 1861, w którym nastąpiło uwłaszczenie włościan, obywatele ubogiej w ludność gubernii Mińskiej zaczęli sprowadzać z Czech i Szlązka kolonistów, którzy mieli zastąpić im brak rąk roboczych. Od tego czasu napływ czechów szybko zaczął się zwiększać. Zachęceni przez rząd, który im za pół ceny odstąpił puste grunta na Wołyniu, czesi zwrócili się głównie w tę stronę. Na początku listopada 1872 r. liczono już w gub. Wołyńskiej 1340 rodzin (6746 głów), które rozlokowały się w 33 miejscowościach, zakupiwszy przeszło 20000 dziesięcin gruntu (za cenę po 25-15 r. za dziesięcinę) ! /wykrzyknik Redakcji/.
Na zakończenie wspomnieć należy jeszcze o doniosłym przedsięwzięciu, mającym na celu osuszenie błot gubernii Mińskiej i Nowogrodzkiej i przemienienie ich na łąki pastewne. Pusty i posępny kraj, zwany Polesiem Mińskim i Wołyńskim, pokrywają dziś nieprzebyte bagna i trzęsawiska, zajmujące 4000 □ w (wiorst kwadratowych)·; w gubernii zaś Nowogrodzkiej błotnista przestrzeń rozciąga się na 300 □ mil. To też osuszenie tych nieużytecznych obszarów, bezludnych prawie i tamujących komunikacyje wewnętrzne, wyświadczy wielką przysługę rolnictwu krajowemu i przemysłowi, a tym samym i cywilizacji. Około urzeczywistnienia tego projektu krzątają się pilnie członkowie Towarzystwa rolniczego w Rossyi i ministeryjum dóbr państwa.”

Komentarz: Mapka Polesia z Wikipedii (rzekomo rok 1665)

Oraz mapka „Rosji Europejskiej” (1843)
https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~264011~5524525:Russia-in-Europe-?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no
Zwraca uwagę ogromny obszar bagienna wschód od Bugu oraz kanał idący na północ do rzeki Niemen. Na zachód od Krymu już nie „Zatoka”, ale „Morze Martwych” (Todtes Meer), pomiędzy Morzem Kaspijskim a Aralskim mamy „dawny przesmyk Turkmenów” (Steinigre Wuste des Truchmenen Isthmus”), a w Morzu Kaspijskim „Zatokę Śmierci” (Todter Golf).

Azja [A/IV/11/122]

„Posiadłości rossyjskie w Azyi, obejmujące trzecią część tego olbrzymiego kontynentu i rozciągające się na 10000 w., od zachodu na wschód, od morza Kaspijskiego do Japońskiego, nie przestają być przedmiotem ciągłych badań uczonych. Z tych badań wynika najpierw, że łinija północnego brzegu Syberyi, długa na 11000 w. /wiorst/, winna być zupełnie przekształconą. Andrej ew, który ostatniemi czasy badał dolny bieg Jeniseju, poniżej Turuchańska, utrzymuje, iż źródła Obi należy posunąć 4 stopnie na zachód względem Jeniseju, t.j. odsunąć je dalej, gdyż na mapach ujścia tych rzek zanadto zbliżone są do siebie. August zaś Petermann utrzymuje, że cały północny brzeg, zawarty pomiędzy ujściami Jeniseju i Leny, ma kształt wcale inny od tego, jaki widzimy na dotychczasowych mapach. Według niego przylądek Czeluskin leży nie pod 117 2/3 °, ale pod 122 2/3° dł. w.; wschodni zaś półwysep Tajmyrski rozciąga się pomiędzy 76 i 76° sz. pół. na 13 stopni długości dalej na wschód, t. j. Do 136° dł. w.”
„Delta znowu Leny, mająca około 400 mil □ ., znacznie występuje w morze. Przyjąwszy wszystko to na uwagę, stały ląd Azyi należy powiększyć o 1500 przeszło mil kw.
W celu dokładniejszego zbadania brzegów syberyjskich i oceanu Północnego, w roku zeszłym wyprawiona została ekspedycyj a naukowa austryjacko-węgierska. Zbudowano naumyślnie na ten cel okręt „Tegethoff” oddany pod dowództwo kapitanów Weyprechta i Payer’a. Zadaniem ekspedycyi będzie w pierwszym roku ostatecznie zbadać zwiedzoną już w poprzednim roku przestrzeń pomiędzy wyspami Spitzberg i Nową Ziemią, zimę zaś przepędzić postanowiono w zatoce Tajmyrskiej, nieopodal przylądka Czeluskin czyli Północno-Wschodniego (17 1/2° P. sz.); drugi rok przeznaczono na zbadanie przestrzeni pomiędzy tym przylądkiem a wyspami Nowej Syberyi, a na trzeci rok zamierzono dopłynąć do cieśniny Berynga. Prócz tego ekspedycyj a od czasu do czasu ma się posuwać, o ile możności, na północ w głąb oceanu Lodowatego. Do pomocy jej dodany został okręt „Isbjoern,” pod dowództwem hr. Wilczka. W dniu 14 lipca 1872 r. wyruszyła wspomniana ekspedycyja z Tromsa (na północnym krańcu Norwegii), a w sierpniu przybiła do zachodniego brzegu Nowej Ziemi, skąd hr. Wilczek powrócił do Europy, a Tegethoff zmuszony był przez lody schronić się we Wrześniu do zatoki Pustozierskiej (ujście Peczory). O dalszych losach ekspedycyi nie mamy żadnych wiadomości.”

Komentarz. Redakcja opisuje jakieś niewyobrażalne zmiany na planecie. Nie tylko trzeba zmieniać mapy Bałkanów, Portugalii i Półwyspu Skandynawskiego, bagna Polesia powstałe na miejscu Morza Herodota już na tyle podeschły, że nadają się osuszania i zagospodarowania, zaś wyprawy badające północne wybrzeże Syberii stwierdzają, że Lena ma teraz deltę, cały północny brzeg, zawarty pomiędzy ujściami Jeniseju i Leny, ma kształt zupełnie inny od tego, jaki były na dotychczasowych mapach, zaś całość „przesunęła się” na wschód o 5 do 13 stopni – czyli 500-1300 km! I to nie są jakieś odlotowe wymysły Redakcji! Oni się co chwila powołują na źródła załączane w bieżącym tekście i wspierają się pokaźnym spisem źródłowym na końcu opracowania!

Wyjaśnienie. Jeżeli dany punkt Ziemi leży teraz 5 stopni bardziej na wschód, to oznacza, że powierzchnia planety „przesunęła się” w stosunku do koordynat astronomicznych o 5 stopni na zachód!

Zadziwiające jest to, że w latach 1800-1840 Zachodnia Syberia, Azja Środkowa oraz Tiań Szań i Ałtaj były badane przez kilkadziesiąt wielkich wypraw – choćby przez wyprawy Kaprotha, Pallasa, Wrangla czy Humboldta! Kreślili „nowe mapy”, które po 30-40 latach znów trzeba zmieniać! Co ciekawe, w latach 1820-1830 było kilka wypraw które zbadały Nową Ziemię, Wrangel opływał północny brzeg Syberii, a teraz wysyła się tam wyprawę z Norwegii, która ma problemy z powtórzeniem osiągnięć Wrangla z uwagi na lody. Nie mam pojęcia jak to tłumaczyć sobie i Czytelnikom!

[A/IV/12/123 i dalej]
Dalej mamy tak: „W Azji Środkowej granice Rossyi rozszerzają się coraz bardziej. W 1868 r. przyłączony został ludny Zarawszański okrąg ze stolicą Samarkandą; w 1871 r. Rossyja zajęła żyzny Kuldżyński okrąg nad rzeką Ili, a w tym roku, w skutek pomyślnej wojny z Chiwą, granica Rossyi oparła się o prawy brzeg rzeki Amu. Chaństwo Chiwińskie, leżące wzdłuż dolnego biegu Amu-Daryi, na południe od morza Azowskiego, cieszyło się dotąd zupełną niezależnością. Oddzieleni od posiadłości rossyjskich trudnemi do przebycia pustyniami, Chiwińcy i podwładni im Turkmenowie, koczujący na wschód od morza Kaspijskiego, dopuszczali się od dawna bezkarnych nadużyć, grabieży i rozbojów. To też nagląca konieczność zabezpieczenia granic swoich z tej strony zmusiła nareszcie Rossyją w b. r. do wypowiększenia /wypowiedzenia/ wojny Chiwie. Na początku wiosny wyruszyły w pochód oddziały rossyjskie z pięciu odległych punktów: z pod Dżyzak (generał Kaufman, gubernator Turkestanu), z Kazalińska, fortu nad dolnym Syrem (W. Ks. Mikołaj Konstantynowicz), z fortu Embińskiego (gen. Werewkin), nareszcie z Aivtas nad Kinderlińską zatoką m. Kaspijskiego, z Krasnowodzka, fortu nad tymże morzem. Ostatni oddział, wysłany głównie przeciwko turkmenom, nie doszedł do Chiwy i wrócił się od połowy drogi. Cztery zaś pierwsze oddziały, przebywszy z wielkim trudem bezwodne pustynie, w czerwcu połączyły się razem, a dnia 10 tegoż miesiąca weszły do opuszczonej przez Chana stolicy. Najwięcej trudności przedstawiało przejście przez dziką i pustą wyżynę Ust-Urt, pomiędzy morzem Kaspijskim i Aralskim. Zajęcie Chiwy zakończyło wojnę. Chan Seid Mohamed Rahim podpisał narzucone przez zwycięzców warunki pokoju. Na mocy zawartego z gen. Kaufmanem traktatu, chan uznał się za wasala Rossyi i zrzekł się na rzecz tej ostatniej swoich posiadłości na prawym brzegu Amu- Daryi. Nowa więc granica Rossyi ciągnie się wzdłuż tej rzeki od osady Kukertli do ujścia, przyczem delta Amu odstąpiona Rossyi, granice bowiem stanowi Tałdyk, zachodnie ramię tej rzeki; miasto Kungrad, położone na lewym brzegu Tałdyka, pozostało przy Chiwie.
Rossyjanie otrzymali prawo zakładania faktoryj handlowych i na lewym brzegu Amu; chan zaś zagwarantował nietykalność osoby i majątku kupców rossyjskich, handlujących w chaństwie. W końcu chan przyjął na siebie odpowiedzialność za podwładnych mu turkmenów, i zniósł niewolnictwo w swoim państwie; trzymanym zaś w Chiwie niewolnikom, po większej części persom, pozwolił powrócić do ojczyzny. Zniesienie handlu niewolnikami w Chiwie posłuży też do poskromienia rozbojów turkmenów, których głównym zajęciem były zbójeckie wyprawy na Rossję i uprowadzanie stamtąd niewolników. Dziki ten naród, liczący według rachunku słynnego podróżnika Wambery’ego przeszło milijon głów, składa się z dziewięciu plemion, pomiędzy któremi najwaleczniejsi i najliczniejsi (300000) są jomudowie, koczujący nad rzeką Atrek, na granicy perskiej. Rossyja od dawna już stara się powściągnąć turkmenów i w tym celu pozakładała forty ponad wschodnim brzegiem m. Kaspijskiego, tak, iż dziś cały ten brzeg należy już do niej. Z fortów znaczniejsze są: Aleksandrowski, na półwyspie Mangiszlak, Krasnowodzk, nad zatoką Bałkańską, starożytnym ujściem rzeki Oksus (Amu-Daryi), i nowo założony w 1862 r. fort Czakisztar, niedaleko ujścia Atreku. Pomiędzy m. Kaspijskim i Aralskim Rossja nie ma żadnej stałej granicy; zwykle prowadzą ją tylko w myśli od ujścia Atreku przez stepy Turkmeńskie do jeziora Ajbugir, południowej zatoki Aralu.”

Komentarz: Zły chan Chiwy i jego „milion dzikich Turkmenów” gnębi rosyjskich kupców, prowadzi „zbójnickie wyprawy na Rosję” i uprowadza niewolników. Rosja nie może tego dłużej znosić, więc wysyła na chana karną ekspedycję – „wypowiada mu wojnę”. Rosyjskie oddziały maszerują przez tak trudne do przejścia tereny, że jeden z pięciu oddziałów zawraca. „Wojna” kończy się zajęciem Chiwy, w której chyba nikogo nie ma, a przynajmniej chana. Stąd pewnie brak danych o liczbie mieszkańców niegdyś ludnej Samarkandy. Chan zobowiązuje się zostać wasalem Rosji (prawo feudalne w czystej postaci w roku 1872!), wypuszcza na wolność „niewolników”, którzy okazują się Persami a nie Rosjanami. Na koniec wyznacza się jakieś granice, które są częściowo wirtualne („prowadzone w myślach”) – pomiędzy dalej istniejącym państwem chana Chiwy a Rosją. Czy tak wygląda wojna? Toż to wyprawa badawczo-ratunkowo-krajoznawcza a nie wyprawa wojenna!

Pytaniem jest też kwestia który brzeg był lewy a który prawy Amu Darii i gdzie rzeka wpadała – do Morza Kaspijskiego czy Aralskiego – bo jeżeli rzeka stała się graniczną, a chan oddał Rosji prawy brzeg rzeki – to dokąd sięgała granica?

Jeżeli te 5 rosyjskich oddziałów miało takie problemy z dotarciem do Chiwy, to tym bardziej „dzicy Turkmeni chana Chiwy” nie mogli docierać na północ do Rosji w celach łupieżczych…

Jak mogli „Chiwińcy i podwładni im Turkmenowie, koczujący na wschód od morza Kaspijskiego, dopuszczać się od dawna bezkarnych nadużyć, grabieży i rozbojów” – jeżeli na wschód od Morza Kaspijskiego teren był tak trudny do przejścia przez rosyjskie oddziały, że jeden zawrócił, a jednocześnie w innym miejscu tego akapitu pisze się o tym, że Rosja władała całym wybrzeżem Morza Kaspijskiego. Co „Autor miał na myśli” pisząc „Morze Kaspijskie” – gdzie ono było i kiedy Amu Daria zmieniła bieg, „przerzucając się” z Morza Kaspijskiego do Aralskiego. W 1829 Burnes i Humboldt wędrowali dnem dawnego koryta Amu Darii wpadającej do Morza Kaspijskiego. Gdzie leżała południowa granica Morza Aralskiego, jeżeli granicę wyznaczono od ujścia do Morza Kaspijskiego rzeki Atrek (obecnie okresowa rzeka, której dolny bieg stanowi granicę pomiędzy Iranem a Turkmenią), „przez stepy Turkmeńskie do jeziora Ajbugir, południowej zatoki Aralu.”

40 lat wcześniej tereny te pokonywał Humboldt, zaprzeczając twierdzeniom że jest to pustynia – jego zdaniem był to step, gdzie największą plagą były straszliwe komary – a tutaj mamy że „najwięcej trudności /oddziałom rosyjskim/ sprawiło przejście przez dziką i pustą wyżynę Ust-Urt, pomiędzy morzem Kaspijskim i Aralskim”.

Ciekawe też jest to, że w roku 1868 Samarkanda wraz ludnym okręgiem Zarawszańskim została najwyraźniej pokojowo włączona do Rosji, podobnie jak w roku 1871 żyzny okrąg Kuldżyński nad rzeka Ili (czyli Dżungaria). A oba te obszary znajdują się na wschód od chanatu Chiwa! Samarkanda jest 700 km na południowy wschód od Chiwy!

Jednocześnie Wikipedia twierdzi, że „w połowie XVIII wieku w chanacie /dżungarskim/ doszło do walk wewnętrznych, w które wmieszały się Chiny. W 1755 wybuchła nowa wojna z Chinami. W jej wyniku w latach 1757-1758 państwo dżungarskie przestało istnieć, a jego terytorium włączono do Chin jako Sinciang.”

W przypisach na dole strony Redakcja wyjaśnia kto to jest Wambery: „Arminirsz Vamberg, węgier rodem, odbył swoją pełną przygód podróż przed dziesięciu laty (1863-4 r.). Zwiedził on stepy Turkmeńskie, Chiwę, Bucharę, i Samarkandę.”
Prawdopodobnie chodzi o tego człowieka: „1860 год: венгерский сионист по имени Арминиус Вамбери (Arminius Vambery) становится советником султана Абдул Мекита, одновременно тайно работая в качестве агента лорда Пальмерстона из британского МИД. Вамбери пытался заключить соглашение между сионистским лидером Теодором Герцлем и султаном Абдулом Мекитом о создании Израиля, но потерпел неудачу.” źródło: https://spetsialny.livejournal.com/1945999.html
https://en.wikipedia.org/wiki/%C3%81rmin_V%C3%A1mb%C3%A9ry
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C3%81rmin_V%C3%A1mb%C3%A9ry
Z Wikipedii: Z pomocą finansową Węgierskiej Akademii Nauk jesienią 1861 wyruszył w drogę do Azji, ażeby poszukiwać śladów Węgrów. Pod imieniem Rasida Effendiego wyruszył z Konstantynopola w stroju sunnickiego derwisza. Dotarł do Teheranu, gdzie przyłączył się do wracającej z Mekki grupy pielgrzymów. Z nimi przejechał pustynie Azji Środkowej, Erzurum, będące miejscami ich postojów Tebriz, Zandżan, Kazwin, później przez Isfahan, Sziraz. W 1863 dotarł do uzbeckiego Chorasanu, gdzie jeszcze u chana na przyjęciu odegrał z sukcesem rolę Rasida Effendiego. Kiedy poprzez Bucharę dotarł do Samarkandy, wzbudził podejrzenie miejscowego emira, ale w czasie ponad półgodzinnego wypytywania udało mu się go jednak przekonać o swojej prawowierności i w końcu obładowawszy go prezentami, wyprawiono w drogę. Po tym pożegnał w Hercie towarzyszy podróży i skierował się do Konstantynopola.
Podróż Vámbéryego była pierwszą udaną, doprowadzoną do końca przez Europejczyka nowożytną wyprawą odkrywczą na tym obszarze. Po długiej i niebezpiecznej podróży w maju 1864 powrócił do Pesztu. Udał się do Londynu, aby zorganizować ukazanie się anglojęzycznej książki o odbytej wyprawie. „Podróż po Azji Środkowej” i jej odpowiednik w języku angielskim, „Travels in Central Asia”, ukazała się w roku 1865. Dzięki swoim podróżom zyskał sławę i stał się uznanym na świecie pisarzem. Zapoznał się ze znakomitościami brytyjskiego życia społecznego.

.https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ec/Carte_vambery-armin.png/1024px-Carte_vambery-armin.png
Czyli – dziesięć lat wcześniej węgierski syjonista podróżuje sobie swobodnie po terenach które po dziesięciu latach są trudne do przebycia przez rosyjskie wojsko!

Ale i dalej mamy fascynujące opisy: [A/IV/14/125]

„To posuwanie się Rossyi wgłąb Turkestanu pociąga za sobą coraz, większe zdobycze na polu wiadomości gieograficznych. Azja Środkowa, ta przed nie dawnym jeszcze czasem terra incognita, dzięki bezustannym studyjom z jednej strony rossyjskich, z drugiej angielskich badaczy, przestaje być dziś krajem tajemniczym. Wyznaczono już dokładnie astronomiczne położenie rozmaitych punktów, zbadano bieg rzek, zawiły system gór, ich kierunek i wysokość szczytów i linii śnieżnej.”

Komentarz: kilkadziesiąt wielkich wypraw badawczych, prowadzonych przez niemal pół wieku, do roku 1850 i teren ten trzeba na nowo odkrywać, gdyż stanowi „terra incognita”????

„Z pomiędzy rossyjskich uczonych największe zasługi położył ostatniemi czasy młody i zdolny naturalista, Aleksy Fedczenko. Wysłany przez Moskiewskie Towarzystwo Miłośników przyrodoznawstwa, w celu dokładnego zbadania i opisania Turkestanu, Fedczeko od roku 1869 oddał się z całym zapałem pomienionej pracy. Zwiedził z początku dolinę rz. Zarawszanu czyli Samarkandzkie okręgi a następnie, od 1871 r. studyjował chaństwo Kokańskie pod względem oro-i hydro-graficznym. Zbadawszy górny bieg Syr- Daryi, która powstaje z połączenia dwóch rzek, Tam i Kara-Kuldży, Fedczenko udał się w góry, ciągnące się na południowej granicy Kokanu i stanowiące zachodnią gałęź Tian-szanu. Tu na wysokości 12,500 stóp odkrył on wielki lodowiec, dający początek rzece Dźiptyk. Fedczenko nazwał go „lodowcem Szczurowskiego,” na cześć prezydenta Towarzystwa. Spuściwszy się z gór, niezmordowany podróżnik zeszedł na wysoką wyżynę Ałajską, zajętą przez koczujących Kirgizów. Poza tą wyżną wznosi się na południu pasmo gór Zaałajskich, okrytych wiecznym śniegiem. Średnia wysokość tych gór wynosi 18 do 19,000 stóp, a wierzchołki sięgają do 25,000 stóp. Jeden z nich nazwanym został szczytem Kaufmana (gen. gubernator Turkestanu). Linija śnieżna leży na tych górach nie niżej 14,000 stóp. Co się tyczy zagadkowej wyżyny Pamiry /”ta Pamira”/, Fedczenko zaznacza, że według zeznań krajowców, istnieją dwie Pamiry: mała (Pamir i Khurd) i wielka (Pamir i Kelan) pierwsza nieznana dotąd wcale leży zapewne na południe od gór Zaałajskich. Druga zaś, znana angielskim podróżnikom, rozciąga się w kierunku półn. zach., pomiędzy 36 1/2 ° a 40° p. sz.
Krajowcy nazywająją „Bam-i-dunijah,” t. j, dach świata, bo też Pamira jest najwyższem płaskowzgórzem Starego świata (15 do 16,0000 stóp). Leży ona w środku gór Mglistych czyli Bolor-tagu (w starożytności Imaus). Góry te nie stanowią jednak odrębnego pasma, jak dotąd mniemano, a są tylko północno-zachodnim przedłużeniem pasma Himalajskiego. Zniżając się łagodnie ku północy, łączą się one z długim łańcuchem Tian-szanu. Okoliczności nie pozwoliły Fedczence zwiedzić Pamirę; wrócił więc do chaństwa Kokańskiego, a stamtąd do Moskwy; w jesieni zaś 1872 r. udał się zagranicę, gdzie miał ukończyć swoje pracę i wydać pod tytułem „Podróż do Turkestanu”. Ale śmierć zaskoczyła go niespodziewanie: zginął na górze Mont-Blanc, 14 Września b. r, zwiedzając lodowce alpejskie.”

„Jednocześnie z wyprawą Fedczenke do zachodniego Turkestanu, dwaj oficerowie rossyjscy, Połtoracki i baron Kaulbars, zwiedzili różne części góry Tian-Szan, a Czepelew w 1871 r. przekroczył ten łańcuch i odkrył na południowej pochyłości jego wielki lodowiec. Góry Tian-Szan czyli Niebieskie, wysokie na 21000 stóp, ciągną się w kierunku od wschodu za zachód, stanowiąc naturalną granicę pomiędzy Dżungaryją i Wschodnim Turkestanem, a zbliżywszy się do jeziora Issykul rozgałęziają się w rozmaitych kierunkach i wchodzą w granice Ilossyi i Turkestanu Zachodniego. Najwyższy szczyt ich w posiadłościach rossyjskich stanowi góra Chan- Tengri, której wierzchołek sięga do wysokości 6800 metrów. Po tamtej stronie Tian-Szanu rozciąga się Wschodni Turkestan, zwany dawniej Turfanem i Małą Bucharyją. Od roku 1759 stanowił prowincyją Cesarstwa Niebieskiego i przezwany został od Chińczyków Tian-Szan Nanlu (kraj na południe Tian Szanu). W 1863 r. wybuchło tu jednak powstanie, skutkiem którego kraj ten oderwał sie od Chin i utworzył niezależne państwo z Jakób-Begiem na czele (1868r.).”

„Od siedmiu głównych miast ( Kaszgar, stolica państwa, Jafkand, Katan (Eldżi), Aksu, Jangissar, Kucze i Turfan ) zowie się ono dziś Czyty-Szer’em, t. j. Siedmiogrodem. W ostatnich czasach zwiedzali Czyty-Szer dwaj anglicy, Hayward i Robert Shaw (w 1869-70 r). (Opis podróży Shaw’a wyszedł niedawno w przekładzie niemieckim: „Reisa nach der Hochen Tatarei, Yarkand und Kaschgar, und Ruckreise uber den Karakoram Pass, ubersetzt von Martin. Jena 1872”). Państwo to leży na wysokiej równinie, z trzech stron zamkniętej wysokiemi górami: Tian-szan na północy, Bolor-tag na zachodzie, a dwa równoległe pasma, Kuen-luń i Karakorum albo Mus-tag (góry Lodowe) na południu. Równina ta pochyla się łagodnie ku wschodowi, gdzie łączy się z wielką pustynią Gobi (Szamo).”

Sam Wschodni Turkestan, długi na 200 mil, szeroki na 70 -100 mil, jest niczem innym jak rozległą pustynią z gruntem gliniastym, piasczystym, a miejscami kamienistym. Zrasza ją tylko jedna, długa jak Elba /Łaba/, stepowa rzeka Tarym, która płynie w kierunku od zachodu na wschód, przyjmuje wiele dopływów z sąsiednich gór, i ginie w jeziorze Lop- Nor. Nowe to państwo dwa razy jest tak wielkie jak Niemcy, a pomimo to liczy nie więcej nad milijon mieszkańców.
Ludność jego składają tureckie i mongolskie plemiona: Uzbekowie, Ujgurzy, Tunganowie, Taranczowie i inni; panujący język jest turecki, wyższa klassa używa jednak perskiego. Wszyscy mieszkańcy należą do fanatycznych wyznawców Islamu; pomimo to jednak państwo to nie jest zamknięte zupełnie dla cudzoziemców. Dn. 21 Kwietnia 1872 r. despotyczny władca Czyty-Szeru, Jakób Beg, podpisał traktat handlowy z Rosją, na mocy którego kupcom rossyjskim zapewnione zostały wolność handlu w całym państwie, bezpieczeństwo osób i poszanowanie religii.”

Przypis: „Już w 1838 r. John Wood wdarł się na Pamirę i odkrył tam jezioro Sary-kul (Sea Victoria), leżące na wysokości 15.600 st. i dające początek rzece Amu-Daryi. W ostatnich zaś czasach, drugi podróżnik angielski, Hayward, zwiedziwszy w 1868-9 r. Wschodni Turkestan, przedsięwziął następnie zbadać dokładnie Pamirę, ale, niedoszedłszy do niej zginął, zamordowany przez krajowców (1870 r.)”

Przypis: „Góry Karakorum i Kueu-luń zwiedzali jeszcze w 1854-8 r. bracia Schlagintweit. Najwyższy szczyt w górach Karakorum jest Dapsang (28.278 stóp, 8619 metrów).

[A/IV/17/128]
„Północne prowincyje Chin, a w szczególności Mongolię, zwiedzili ostatnio kapitan Przewalski i Fritsche, dyrektor rossjskiego obserwatoryjum w Pekinie. Pierwszy w ciągu trzechletniej podróży dotarł aż do prowincyi chińskiej Han-su, około jeziora Kuke-Nor; zwiedził prócz tego Mongoliją i kraj Ussuryjski i w tym roku powrócił do Rossyi. Przeszedł on 11.000 w. / wiorst/, wyznaczył astronomiczne położenie 18 punktów i zebrał bogate zoologiczne, botaniczne i mineralogiczne kollekcyje.
Drugi podróżnik, Fritsche, przed kilku miesiącami powrócił także z Chin, przeciąwszy w drodze z Pekina do Nerczyńska (2000 w). wschodnią Mongoliją i oznaczywszy astronomicznie 30 rozmaitych punktów. Mandżuryja i kraj Ussuryjski zbadane zostały przez archimandrytę Palladius’a, naczelnika missyi rossyjskiej w Pekinie. Wyruszył on z tego ostatniego miasta d. 30 kwietnia 1870 r. i po 48 dniach podróży przez nieznaną część Mandżuryi, przybył do m. Ajgun, nad Amurem, oznaczywszy po drodze astronomiczne położenia 13 punktów.”

Komentarz: Dalej mamy fascynujące opisy Chin i Tybetu – krain jakby na nowo odkrywanych i opisywanych – mimo 50 lat wielu wypraw rosyjskich, angielskich, niemieckich czy papieskich. Na nowo wyznacza się położenia gór na mapie, wyznacza ich wysokości odkrywa lodowce i źródła rzek które już chyba były odkryte, lub które się na nowo (?) pojawiły.

„O Tybecie, od czasu podróży doń francuzkich missyjonarzy, Huc i Gabet (1863 r.), nie mieliśmy żadnych wiadomości. Dopiero w zeszłym roku ukazało się dzieło francuzkiego niissyjonarza, l’abbe /ojciec/ Desgodins, zawierające nowy opis dzikich plemion północno-wschodniej części Tybetu.(La mission du Tibete de 1855-70 Verdun, 1872)”

Przypisek: „Kraj Ussuryjski czyli rossyjska Mandżuryja, odstąpiony Rossyi na mocy traktatu Pekińskiego 1860 T., leży pomiędzy rz. Ussuri, dopływem Amuru, i morzem Japońskiem; od południa zaś na północ rozciąga się od 42° do 48° p. sz.”

[A/IV/18/129]
„O Chinach wiele ciekawych szczegółów podali w ostatnich czasach: francuzki misyjonarz św. Łazarza, l’abbe David ( L’annee geographique par Viyien de Saint- Mirtin, XI annee. 1873, p. 176-182. ) i znany z prac swoich o środkowej i wschodniej Azyi, gieograf rossyjski, Weniukow. Pierwszy z nich zwiedzał wewnętrzne prowincyj e Chin aż do granic Tybetu, i w ciągu ośmioletniego pobytu swego w Chinach (od 1862 do 1870 r.) zebrał wiele wiadomości, dotyczących gieografri, etnografri, i obecnego stanu Cesarstwa Niebieskiego. „Podróże moje, odbyte w znacznej części Chin, przekonały mię, powiada, że wielka cyfra ludności tego państwa, którą podają na 400 do 500 milijonów, wcale nie jest przesadzoną. W Chinach każdy się żeni za młodu, a utrzymanie rodziny nie wiele kosztuje, chińczycy bowiem posiadają sztukę ograniczania swych potrzeb, odnoszących się do mieszkania, ubrania i pożywienia.”

Wielkie miasta chińskie, jak Pekin i Nankin, chylą się dziś ku upadkowi. Nankin, od czasu powstania, jest prawie pusty, jego słynna wieża porcelanowa już nie istnieje, a Pekin liczy dziś zaledwo 750000 mieszkańców. To zmniejszenie się ludności stolicy pochodzi z nędzy, spowodowanej przez zaprzestanie rozdawnictwa żołdu i ryżu, które rząd udzielał 200 do 300 tysiącom czy-jenom, czyli milicyi miejskiej. Weniukow w swoim artykule „Zarysy odległego Wschodu,” podaje także wiele ciekawych szczegółów o plemionach, zamieszkujących Cesarstwo Chińskie i o zwiększającej się z każdym rokiem emigracyj chińczyków. Ogólną ludność Chin właściwych oszacowuje on na 380 milijonów, zajmujących przestrzeń 95000 kwadratowych mil. Inoplemiennych mieszkańców liczy Cesarstwo około 10 milijonów, w tej liczbie 5 mil. Tybetanów, 2 1/2 mil. Mongołów i nie więcej nad 1 mil. Mandżurów plemienia Tunguzkiego; gdyż na 10-12 mil. ludności Mandżuryi, 9-11 mil. stanowią chińczycy. Co się tyczy chińskiej emigracyi, to przyczyna jej leży nie tyle w braku środków wyżywienia się, ile w nędzy klas niższych, spowodowanej złą administracyją,i w niepewności położenia ludzi zamożnych których osoba i mienie zależą od samowoli zdzierstwa urzędników: To też chińczycy w ciągu ostatnich lat 20 tłumnie zaczęli przesiedlać się do obcych, odległych nawet krajów. Emigracyja ta idzie lądem i morzem. Pierwsza skierowana jest na północ, do Mandżuryi, Mongolii, a nawet Rossyi Azyjatyckiej; druga zaś do wysp i krajów, położonych nad oceanem Wielkim. Hong-Kong, Singapore, Malakka, Sajgun, Jawa i Filipiny liczą już wiele tysięcy chińczyków; najwięcej ich jednak emigruje do południowej Australii i Ameryki. Do San Francisco, w Kalifornii przybywa ich z Hong- Kong  rocznie po kilkanaście tysięcy, a w całym Związku Stanów Zjednoczonych jest ich już około 300000, nie korzystają tam jednak z praw obywatelskich. Nareszcie znajdują się jeszcze chińczycy w Chili, w Gwijanie /Gujanie/ i na wyspach Antylskich (na Kubie 100000).
Co się tyczy europejczyków, mieszkających w Chinach, to liczba tych w r. 1869 wynosiła zaledwo 6100 osób; w tej liczbie 375 missyjonarzy katolickich i 112 protestanckich. Nawracanie idzie jednak dość opornie: na katolicyzm nawraca się rocznie 15 do 20 tysięcy; protestanccy zaś missyjonarze w ciągu 30 letniej propagandy nawrócili zaledwo 6000 krajowców.”

Dopisek Redakcji: „Podróż z Hong- Kong do San Francisco parostatkiem trwa 32 dni, okrętem zaś żaglowym 70-90 dni.”

 

O Japonii mamy taka informację [A/IV/19/130]:
„W Japonii panuje obecnie wielki ruch umysłowy i społeczny, i dokonywają się zmiany polityczne wielkiego na przyszłość znaczenia. Dotąd władza najwyższa podzielona była pomiędzy dwóch głównych rządców kraju. Mikado, przedstawiciela duchownej władzy, rezydującego w Miako, i TajJcuna, reprezentanta władzy świeckiej, rządzącego ze stolicy Jeddo. Pierwszy uważany był zawsze za prawego władcę i rzeczywistego Cesarza; Tajkun zaś, właściwie pierwszy jego minister był tylko przywłaszczycielem, który nieprawnie zagarnął rządy w swoje ręce. Prócz tego prowincyj e były prawie niezależne gdyż dajmijosowie, początkowo tylko gubernatorowie, z czasem stali się dziedzicznemi i samowładnemi panami, coś na kształt średniowiecmych feodalnych baronów. Obecnie Mikado ( Dzisiejszy Mikado, Osa- Fito, jest 129 z kolei monarchą, z dynastyi panującej bez przerwy od r. 660 przed n. Chr), wsparty dzielną pomocą czterech feodalnych książąt odniósł tryumf zupełny, a dokonywająca się od trzech lat reforma polityczna kraju dąży do zaprowadzenia jedności i centralizacyi. Tajkun zrzekł się swej władzy na rzecz Mikado, a dajmijosowie przestali być udzielne mi panami, zatrzymali jednak w swych rękach zarząd administracyjny w 75 okręgach, na które podzielona jest Japonija. Najwyższy zarząd kraju spoczywa w ręku Wielkiej Rady Państwa, a oddzielne gałęzie administracji mają swoich ministrów, do rzędu tych ostatnich przybył w 1871 r. i minister oświecenia narodowego. Młody cesarz Japonii przeniósłszy rezydencyją swą do Jeddo, zajął się czynnie sprawami państwa: prezyduje on na radach ministrów, objeżdża prowincyje, organizuje armiją, i reformuje prawodawstwo na sposób europejski. Liberalny ten monarcha stara się przekształcić naród i pod względem obyczajowym i umysłowym. Dziś już wyższa klassa w Jeddo ubiera się po europejsku; dawny zwyczaj przyklękania i padania na twarz przed monarchą zniesiony; a cesarz odbywa często poufne konferencyje z przedstawicielami obcych mocarstw. W Japonii krzątają się teraz około budowy dróg żelaznych.
W 7861 r./chyba 1861?/ rząd Japoński zawarł umowę z kompanija. angielską względem budowy drogi żelaznej z Jeddo do Osaki (500 k.m.); część tej drogi już otwarta dla użytku publicznego. Linia telegraficzna (130 mil), ukończona w zeszłym r. pomiędzy Nangasaki i Jokohamą, łączy już Japonija z San Francisco, jak przedtym inne liny podwodne połączyły ją z Chinami i Rossyją, a więc i z Europą. W miastach zakładają szkoły i biblijoteki publiczne; mnoży się liczba pism peryjodycznych i dzieł naukowych, tłumaczonych z języków europejskich; nareszcie chciwa umysłowych zdobyczy garstka postępowców, rzucając ojczyznę, śpieszy daleko, po za oceany, by zaczerpnąć wiedzę u samego jej źródła. Obecnie liczba wysłanych kosztem rządu na naukę japończyków wynosi: w Anglii 250, w Ameryce 200, we Francyi 40-50, w Niemczech 30 do 40.
Z podróży, odbytych po Japonii w ostatnich czasach, zasługuje na uwagę podróż kapitana Blackiston, który w 1871 r., wyruszywszy z portu Hakodadi, zwiedził północną wyspę Jesso. Wyspę tę, większą od Irlandyi, zamieszkuje tylko 120000 Japończyków, i 25000 Ąjnosów, pierwotnych krajowców. Blackiston, odkrył na niej wiele mineralnych bogactw, znajduje się tam bowiem złoto, srebro, ołów. żelazo i węgiel kamienny.
Co się tyczy ludności Japonii, to według najnowszych obliczeń konsula angielskiego w Jeddo wynosi ona w całym Cesarstwie 32800000 miesz.: stolica zaś, której cyfrę ludności podawano bajecznie na kilka milijonów, liczy nie więcej nad 780000 mieszkańców.”

Komentarz: Większa od Irlandii /wyspy – jej powierzchnia ma 84 tys. km2/ jest jedynie obecna wyspa Honsiu / prawie 228 tys. km2., bo Hokkaido ma powierzchnię niecałe 84 tys. km 2/. Jeżeli na niej w roku 1870 zamieszkiwało jedynie 120 tysięcy Japończyków i aż 25 tysięcy pierwotnych mieszkańców obecnych Wysp Japońskich (słowiańskich Ajnów) – to gdzie mieszkali pozostali Japończycy – czyli podane wyżej 32 miliony?
Redakcja potwierdza moje dociekania, twierdząc że Blackiston wyruszył na „wyspę większą od Irlandii” z Hakodate, który to port znajduje się na „mniejszej od Irlandii” Hokkaido.

Wikipedia o Hokkaido pisze tak: „W 1781 r. Ajnowie wzniecili powstanie, dosyć szybko i okrutnie stłumione. W 1802 r. rozpoczęła się kolonizacja wyspy przez Japończyków. W Hakodate powstał urząd administracyjny, tworzono obozy pracy dla więźniów.
W latach 1869–1883 istniał tu Kaitakushi (Urząd ds. Rozwoju, zwany też Urzędem ds. Kolonizacji). Nasilił się wtedy napływ osadników z pobliskiej wyspy Honsiu. W ciągu kilkudziesięciu lat liczba ludności zwiększyła się od 120 tys. do miliona. Ajnom zabroniono kultywowania swoich tradycji i stali się oni obywatelami drugiej kategorii.
W badaniach nad kulturą i zwyczajami tego ludu wsławił się Bronisław Piłsudski, brat Józefa Piłsudskiego, który został zesłany na rosyjską wyspę Sachalin, na której również żyli Ajnowie.”

Pytanie – skąd w XIX wieku przybyli na wyspy japońskie obecni Japończycy? Kolejna zastanawiająca sprawa. W tym samym czasie gdy oficjalnie trwa japońska kolonizacja Hokkaido z większej wyspy Honsiu, na której niemal nie ma ludzi, W Chinach panuje taka nędza, że ci biedni Chińczycy są na tyle bogaci by kupować bilety na statki do USA, gdzie „nie mają praw obywatelskich”. Ktoś jest gotów w to uwierzyć? Toż to było zwyczajne wywożenie do USA chińskich niewolników! Może w tym samym czasie zaczęto sprowadzanie Czarnoskórych z Afryki do Południowych Stanów USA?

Na temat „Archipelagu Azjatyckiego” można poczytać na stronach [A/IV/21/132]. Polecam, bo równie ciekawe – na przykład o trwającej „zaciętej wojnie” Holendrów z „państwem krajowców” – czyli „niepodległym królestwem Aczyn” (obecne Aceh?) – leżącym na północno zachodnim krańcu wyspy Sumatra.

Na stronie [A/IV/22/133], znajdujemy: „Szczególnie zasługują, na uwagę prace gieograficzne, podjęte dla zbadania największej rzeki półwyspu, Kambodży albo Mekong. Osobna komissyja wyznaczona w tym celu wydała w b. r. piękną i cenną, publikacyją, przedstawiającą rezultaty osiągnięte z wielkiej wyprawy dla zbadania biegu i źródeł rzeki Mekong. Ekspedycyja wyruszyła z Sajgunu 5 czerwca 1866 r. pod dowództwem kapitana De Lagree, przepłynęła Mekong w górę aż do granic chińskich, następnie przez prowincyją Junnan dotarła do Jang-ce-kiangu, a spuściwszy się tą rzeką przybyła do portu Szang-hai (w r. 1868). Przywódca wyprawy, de Lagree umarł podczas podróży w Jun-nan. Tym sposobem ekspedycyja nie dopięła ostatecznego celu swego, jakim było odkrycie źródeł Mekongu; ale za to zbadała większą część biegu tej rzeki, wyznaczyła astronomiczne położenie 64 punktów i zebrała wiele ciekawych, szczegółów pod względem gieograficznym i etnograficznym.

Komentarz.
Imaginujecie sobie Państwo? W tamtych rejonach od stuleci urzędują Hiszpanie, Holendrzy i Portugalczycy, a w roku 1866 bada się gdzie są źródła Mekongu i nanosi na mapy „punkty geograficzne”. Wcześniejsze mapy są już nieaktualne (pozmieniała się szerokość i długość geograficzna), czy też nie było wcześniej map i kolonizacji tego rejonu świata?

Perełka: „Indyje Wschodnie, znane już i opisane w większej swój części, nie przestają być i teraz przedmiotem sumiennych studyjów angielskich uczonych. Do celniejszych prac w tym przedmiocie zalicza się słusznie Pamiętnik o Indyjach (Clements R. Markham: A, Memoir on the indian surveys. London. 1871, z mapparni) zaszczytnie znanego z prac naukowych geografa Markhm’a, Wielkie i piękne to dzieło przedstawia w historycznym rozwoju (od 1785 r.) rezultaty badań naukowych o Indyjach pod względem geografIi, geologii, historyi naturalnej, archeologii i t. p.”

„Drugie pod innym względem ważne dzieło Huntera (W. W. Hunter: The indians Musulmans. Lond. 1872) p. t. „Indyjscy Mahometanie” zaznajamia nas z obecnym stanem rzeczy na półwyspie Indostańskim. Dowiadujemy się z niego, że położenie anglików na tym wielkim półwyspie jest bardzo niepewne i krytyczne. Pomiędzy ludnością mahometańską, wynoszącą 30 milijonów, rozwija się coraz bardziej wielki ruch rewolucyjny, podżegany przez rozgałęzioną sektę wahabitów indyjskich, a w kraju od niejakiego czasu wyrobiło się przekonanie, że zbliża się chwila odzyskania niepodległości, i że upadek anglików nastąpi przez wdanie się Rossyi lub Chin. Te smutne następstwa zgubnej polityki anglików żywo odmalował także Torrens w dziele p. t. „Nasze państwo w Azyi; tak, jakieśmy je nabyli.”). Nareszcie ze studyjów historyczno-społecznych zasługuje na uwagę obszerna praca Esquer’a o kastach w Indyjach.”

„Chwiejność położenia i obawa o przyszłość nie przeszkadza jednak anglikom wykładać znaczne koszta na budowę dróg żelaznych i przeciąganie drutów telegraficznych. Dnia 31 Marca 1872 r. linija kolei żelaznej wynosiła 8125 k.m. (1095 g. mil), a w ostatnich czasach powzięto śmiały zamiar zbudowania nowej drogi z Pejszaweru (na granicy P-Z. Indyi) przez Turkestan do Orenburga. Wytknięciem tej linii zająć się miał znany z przekopania kanału Suezkiego inżynier Lesseps, zadanie to jednak przedstawia wielkie trudności i jak na teraz jest prawie niemożliwe.
W Persyi także kompanija angielska uzyskała od Szacha koncessyją na budowę drogi żelaznej, która ma przeciąć to państwo od północy na południe, od Enzeli przy morzu Kaspijskim przez Reszt, Teheran, Ispahan i Szyras do Abuszeru, portu nad zatoką Perską. Roboty około budowy tej drogi rozpocząć się miały na wiosnę b. r.; linija z Enzeli do Teheranu ma być ukończona we 3 lata, a cała linija w ciągu lat ośmiu. Prócz tego istnieje projekt przecięcia Persyi koleją żelazną od wschodu na zachód, od Pejszaweru do Tebriz, i w tym celu oficerowie angielscy w 1870 i 71 r. zwiedzali wschodnią część Persyi i wytknęli w tej stronie granicę pomiędzy tym państwem a Afganistanem i Beludżystanem.”

Kolejna perełka a może nawet diamencik [A/IV/24/135]
„W Mezopotarnii kapitan Sicard badał przed kilku laty dalszy bieg Eufratu i przyszedł do przekonania, że ustanie żeglugi na części dolnej tej rzeki i na Szat-el-Arabie spowodowane zostało przerwaniem odwiecznych tam, ścieśniających koryto rzeki. Wypadek ten miał miejsce jeszcze w 1834 r., i od tego czasu cały kraj nad dolnym Eufratem zarażony został zgniłemi miazmatami, tak iż ludne przedtym miasto Bassora, które w r. 1831 liczyło 100000 mieszkańców, dziś ma ich zaledwie 6 do 8 tysięcy.
Pod względem archeologicznym zasługuje na uwagę piękna publikacyja illustrowana, wydana staraniem gieneralnego konsula francuzkiego, Wiktora Place, i przedstawiająca wykopaliska Niniwy, starożytnej stolicy Assyryi . Odgrzebanie tych ruin, rozpoczęte przed laty trzydziestu (Botta, Layard i inni) i odczytanie klinowatych assyro-babilońskich napisów (Rawlinson, Hincks i Oppert) stanowi nową epokę w nauce historyi, rzuciło bowiem zupełnie nowe światło na starożytne dzieje Niniwy i Babilonu.
Gdy już potrąciliśmy o historyją, nie od rzeczy więc będzie nadmienić, że nowe poszukiwania udowodniły, iż starożytne miasto Karchemys;, pod którym Nabuchodonozor zwyciężył króla Nechao(604r.pd. Chr.), nie jest bynajmniej identyczne z późniejszym m. Circesium, ale leżało nierównie wyżej nie daleko Halebu / obecne Aleppo/, na prawym brzegu Eufratu i znane było Grekom pod nazwą Bambyke, a także Hierapolis (dziś Mabuk).”

„W Palestynie pracują obecnie dwa towarzystwa, angielskie i amerykańskie; pierwsze prowadzi poszukiwania w części zachodniej a drugie we wschodniej, za rzeką Jordanem. Niedawno też anglik Forbes uzyskał od Porty koncesyją na budowę drogi żelaznej z Jaffy, portu , nad m. Sródziemnym do Jerozolimy (75 m.). Droga ta pójdzie przez Ramleeh (Arimathia) i Betleem, skąd do Jerozolimy już tylkko 3 wiorsty.
Południową Arabiję zwiedzili w ostatnich czasach trzej podróżnicy: Józef Halevy, Munzinger i baron Maltzan, znany już ze swej podróży do Mekki (w 1860 r.). Pierwszy, wyruszywszy w 1869 r. z portu Hodejda, nad m. Czerwonym, na północ od Mekki, przybył szczęśliwie do m. Sana, a stamtąd w kierunku p. w. zapuścił się aż do Beled Nedżran, dokąd przed nim nie doszedł żaden europejczyk. Z podróży tój, prócz gieograncznych wiadomości, Halevy zebrał 685 napisów sabejskich.
Munzinger, konsul angielski w Massana, w Abissynii, w towarzystwie kapitana Miles’a, zwiedził w 1870 r. część Jemenu na północ i północo-wschód od m. Aden. Nareszcie Maltzan w tymże samym prawie czasie (1870-71) robił z Aden ekskursyje wgłąb kraju aż do granic Hadramatu. Miał on początkowo zamiar zwiedzić całe południowe wybrzeże Arabii od cieśniny Bab-el-Mandeb do przylądka Raz-el-Hadu, ale zmuszony był odstąpić od tego projektu. Po powrocie do Europy,
Maltzan wydał kilka ciekawych dzieł o południowej Arabii i jej mieszkańcach. Na zakończenie tego rozdziału wspomnieć musimy o archeologicznej pracy Dr. Henryka Schliemann ‚a, który od lat kilku zajęty jest odkopywaniem murów starożytnego Ilijonu (Troi). Zagłębił się on już na 15 metrów, odkrył grube na 4 metry mury, ale się jeszcze nie dokopał do ich fundamentów.”

Komentarz.
W latach 1800-1830 Humboldt podróżował po Ameryce a potem Syberii, gdzie aktualizował długości i szerokości geograficzne poszczególnych punktów na mapie. Intensywnie badał wysokości gór.
Około roku 1834 nastąpił jakiś „wypadek”, który spowodował wyginięcie ponad 90 tysięcy mieszkańców 100 tysięcznej Basry („a od tego czasu cały kraj nad dolnym Eufratem zarażony został zgniłymi miazmatami”), a w 30 lat później wszyscy rozbiegają się po świecie jak mrówki z mrowiska na które spadła szyszka w lesie i rozglądają się nerwowo dookoła. Znów ustala się aktualne wysokości gór, znów szuka się aktualnych źródeł rzek, nanosi na mapy ujścia rzek które teraz są poprzesuwane w stosunku do poprzedniej inwentaryzacji z początku XIX wieku o setki i tysiące kilometrów. Archeolodzy rozkopują spod wielometrowych zwałów gliny ruiny „starożytnych miast” – dokładnie wiedząc w którym miejscu kopać…

Okazuje się, że w Afryce było podobnie. Niby wiadomo od dawna było Europie że środkowa Afryka „posiada grunt żyzny i klimat zdrowy, obfituje w rzeki i liczne jeziora, i była zaliczana do najludniejszych okolic tej części świata”. Ale „ludożercy odstraszali Europejczyków do zapuszczania się do tej krainy”. Nie mniej jednak „Już w r. 1798 portugalczyk Lacerda, a we 30 lat po nim Manteiro (1831) dostali się aż do wnętrza południowej Afryki, do miasta Lucendy (8 1/2° sz. p. 45 1/2° w. dł. F.); zwiedzali więc oni też same kraje, które obecnie, na nowo odkrył i zbadał Livingstone. Właściwie jednak dopiero od lat 15 datuje się wielka era odkryć gieograficznych w tej części Afryki.

Niesamowite! Pod nosem zaborczych i chciwych Europejczyków znajduje się środkowa Afryka, żyzna, zdrowa, ludna kraina – a Europejczycy wolą podbijać Amerykę i daleką Azję, opływając Afrykę szerokim łukiem! Czy jest to wiarygodne? Do tego – zaczynają badać środkową Afrykę pomiędzy 1798-1830 (sprawdzają co się tam wydarzyło?), ale potem coś ich wstrzymało w tej akcji inwentaryzacyjnej aż na długie 25 – 30 lat! Czy to jest możliwe?

Fascynujące opisy Afryki zostawiam Czytelnikowi, wrzucając notkę z Abisynii, gdzie „zaszła wielka zmiana polityczna. Kassai, rządca prowincyi Tigre, pokonawszy współzawodników, ukoronowany został przez patryarchę i przyjął tytuł „Negus Joannos.” Działo się to w Axum, religijnej stolicy Abissynii, dn. 14 stycznia 1872 r. Tym sposobem, szarpana wewnętrznemu wojnami od czasu śmierci króla Teodora, Abissynija mowu połączyła się w jedną całość.”

O jeziorze Czad dowiadujemy się że wypływała z niego rzeka, płynąca na północny wschód i która ginęła w piaskach pustyni: „O Dr. Nachtigal’u, który jeszcze w 1869 r. udał się z Tripoli przez Murzuk i Saharę do m. Ku-U, stolicy sułtana Bornuańskiego w Sudanie, nie mamy żadnych pewnych wiadomości. Zwiedził on północno-wschodnie brzegi jeziora Cad /Czad/, które w tym miejscu wypuszcza rz. Bahar-el-Ghazal. Rzeka ta, przebiegłszy 70 mil w kierunku P-W., ginie w piaskach. W zeszłym roku Nachtigal miał zamiar zwiedzić kraj Bagirmi i stolicę jego Massenę; kraj ten podbity został niedawno przez sułtana Wadajskiego, najpotężniejszego władcy we Wschodnim Sudanie. Stolicę Wadaju, Warę, zwiedził i opisał już Nachtigal.”

Dalej [A/IV/33/144]:
„Cesarstwo Marokkańskie zwiedzali w ostatnich czasach: Gerhard Rohlfs, a także uczeni Fritsch, Rein i Koch, którzy w roku zeszłym odbyli ekskursy ją w głąb tego kraju i w góry Atlas, a przedtem zwiedzili Kanaryjskie wyspy. Ludność Marokko oblicza przypuszczalnie Rohlfs na 6 1/2 milijonów. O Algierze podali ciekawe wiadomości kapitan Viilot i Mercier. Ludność tej ważnej francuzkiej kolonii nie przewyższa 3 milijonów w tej liczbie tylko 218000 europejczyków. Francuzi wiele bardzo zdziałali w tym kraju dla nauki, rozwoju rolnictwa i handlu. Zbadali oni dokładnie cały ten kraj pod względem gieograficznym, etnograficznym i archeologicznym; poprzeprowadzali drogi, pobudowali mosty i koleje żelazne. Te ostatnie łączą, Algier z Oranem, a Philippeville z Konstantyna,; obecnie zaś buduje się kolej żelazna z Bony przez Guelmę do Tebessy, i druga z Tlelat (stacyi na drodze z Algieru do Oranu) do Sidi-bel-Abbes nad rz. Mekarą (w dolnym biegu Sig).”

Kolejne perełki informacji z dziedziny geografii napotykamy w opisie Ameryki Północnej. [A/IV/35/146]

„W Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki budowa, kolej żelaznych przybiera olbrzymie rozmiary. W roku 1872 długość linii dróg żelaznych wynosiła już 15.256 mil czyli 106.792 wiorsty, a więc więcej aniżeli w całej Europie! Obecnie rozpoczęto budowę nowej, północnej kolei Pacifique, która pójdzie od Duluth, portowego miasta na zach. krańcu Górnego jeziora, przez Minnesotę i Dakotę, następnie przetnie góry Skaliste i spuści się w dolinę rzeki Kolumbii, skąd zawróci na północ do zatoki Puget czyli do oceanu Wielkiego. Długość jej wynosić będzie 425 geograficznych mil, a koszta budowy obliczono na 150 mil. talarów.

Co się tyczy wodnych komunikacyj, to niedawno otwarty został długi na 442 km. kanał, prowadzący od zatoki Greenbay, w jeziorze Michigan do rzeki Mississippi. Kanał ten łączy miasto Oshkosh, nadjez. Michigan, z dawniejszą francuzką koloniją, Prairie du Chien, i ma takież znaczenie dla zachodu, jak Erie-canal dla New-Yorku.”

W tym miejscu wtrącę wpis z drugiego rocznika (1874), z rozdziału dotyczącego mechaniki, zatytułowanego „Machiny”. Znajdujemy tam długi wpis którego przytoczę fragment. Wpis ten dotyczy „techniki amerykańskiej” z roku 1874. Za ten długi wpis /tutaj tylko mały fragment!/, Redakcję należało by ozłocić albo dać Nagrodę Nobla:

[B/III/19/78] do [B/III/21/80]
W Ameryce robotnik kosztuje drogo, prawie trzy razy tyle co u nas: inżynier wysilać się musi na to, by robotnika jak najmniej używać. Kapitały rzadkie są także, jakkolwiek kraj jest bogaty; a sposoby użycia kapitałów tak są liczne, że nawet przy finansowej pomocy Europy, Amerykanie częściowo zaledwie mogą im nastarczyć. Wynika ztąd przy organizowaniu budowy każdego dzieła sztuki inżynierskiej konieczny warunek ścisłej oszczędności. Na tym punkcie podobnie jak na wielu innych, Amerykanie nie wynaleźli nic nowego; postępują oni tylko z matematyczną ścisłością za wskazówkami zdrowego rozsądku. A najprzód, niezmiennem prawidłem ich rachunkowości jest to, że procent od kapitału włożonego, winien być natychmiast wniesiony na wydatki i tym sposobem kapitałów tak trzeba używać, aby jak najmniej czasu pozostawały bezprodukcyjnie. Potrzeba np. drogi wodnej, Amerykanie budują i eksploatują kanał z jednym metrem głębokości wody, oczekując aż ta głębokość będzie mogła być podwojoną. Idzie o drogę żelazną: zamiast odkładać jej budowę, jeżeli ta jest dostatecznie wymotywowaną stawiają kolej taką, jaką, można postawić z kapitałem, który mają do rozporządzenia, sprowadzając ją w razie potrzeby do dwóch pasów lekkich szyn, po których toczą się wozy ciągnione końmi; a jeżeli przedsiębierstwo ma swoją racyę bytu, co dochody natychmiast wykażą, to te dochody pozwolą także zmienić potem szyny wprowadzić na nie lokomotywy.

Skoro Amerykanie przyjmują na swych drogach żelaznych łuki o małych promieniach, częste i wielkie spadki, rusztowania drewniane w miejsce wysokich nasypów, wiedzą oni dobrze, że te wszystkie strony ujemne budowy uczynią naprzód kosztowniejszem utrzymywanie i exploatacyą drogi, i że w końcu koszta dalszych przebudowań sprawią, że budowa droższą będzie; lecz wielkość pojedynczych artykułów bilansu nie interesuje ich wcale, skoro tylko na końcu każdego roku kapitał włożony procentuje i daje dochód czysty wystarczający.

Zwykle zresztą przesadą jest tylko to, co usłyszymy w Europie o owej śmiałości i nieoględności inżynierów amerykańskich w ogóle, podobnie jak i przesadzoną jest podawana u nas liczba wypadków na drogach żelaznych w Stanach Zjednoczonych. Niebezpieczeństwo w znacznej części zależy tu od szybkości pociągów, a szybkość ta jest tern mniejsza im drogi żelazne są mniej dokładnie zbudowane. Publiczność amerykańska rezygnuje się na powolność jazdy, podobnie jak i na inne niedogodności exploatacyi dróg zbudowanych nie kompletnie. Bo w tym kraju, gdzie umysły próżniacze, lekkie lub chorobliwe nie znajdują dla siebie miejsca, każdy się zastanawia nim zacznie narzekać, każdy sobie zadaje pytanie, czy postawiony na miejscu tej lub owej kompanii, zmuszonej godzić prawa i wymagania różnorodne, a zarówno godne poszanowania, zrobiłby inaczej i lepiej. W tem też cała tajemnica owej tolerancyi, tak niezbędnej dla wszystkich tymczasowych urządzeń, dzięki której posiadają dziś Stany Zjednoczone blizko sto tysięcy wiorst dróg żelaznych, to jest tyle prawie co cała Europa. A są to wszystko potężne arterye, roznoszące wszędzie pożywne soki życia, i przyczyniające się w znacznej części do wytworzenia dobrobytu materyalnego i moralnego najniższych klass społeczeństwa, dobrobytu jakiego nie zna żaden inny zakątek globu.”

W paru zdaniach. Jak podejrzewałem i malowałem rzeczywisty obraz „amerykańskiej techniki”, na podstawie źródeł świętej Wikipedii (zawsze dziewicy), Amerykanie budowali linie kolejowe trzy razy taniej niż w Anglii i tez kilka razy szybciej. Ale do co najmniej roku 1874 są zbudowane byle jak, całkowicie z drewna, bo nie używają silników parowych, ale żywych – czyli końskich! Amerykanie są PRAKTYCZNI i podróżują tanimi, powolnymi ale dzięki temu bezpiecznymi pociągami „końskimi” na drewnianych, prowizorycznie układanych torach!

I tak było również z ich żeglugą – o czym pisałem linkując Wikipedię (zawsze dziewicę) – która pisze, że do roku 1860 na terenie USA masowo stosowano statki z napędem końskim!

Dobija Czytelnika informacja o tym, że Amerykanie jako kraj i naród nie mają kapitału i mimo bogactwa kraju, musi im materialnie pomagać Europa!

„W zachodniej, mniej znanej części Stanów Zjednoczonych robią się ciągłe poszukiwania naukowe, które wydały już bogate rezultaty dla gieografri gieologiii paleontologii.

Określono dokładnie wysokość rozmaitych szczytów w dwóch równoległych do siebie pasmach Skalistych i Kaskadowych gór. Okazało się że najwyższa w Stanach góra, Mount Rainier (47° e P. sz;) w paśmie Kaskadowych gór, niedaleko oceanu Spokojnego, sięga wysokości 14.444 stóp (4402 m.), a szczyt Mount Harvard (39° P. sz.), w górach Skalistych, ma 14.270 stóp.

W tych to ostatnich górach poczyniono w ostatnich czasach wielkie odkrycia. Profesor Hayden, który od r. 1869 robił wycieczki naukowe w obrębie terrytoryjów Montana i Wyoming, odkrył w 1871 r. /gdzie/ odkrył źródła wspaniałej rzeki Yellow-Stone, dopływu Missuri, a w okolicach jej /odkrył/ „kraj dziwów.” Znajduje się tam przeszło 50 gejzerów, małych wulkanów, wyrzucających wodę gorącą, nasyconą, siarczano-alkalicznemi ciałami. Dziesięć z tych gejzerów jest pierwszej wielkości, a jeden z nich, największy, wyrzuca olbrzymią massę wody, mającą 6 stóp (2 m.) w średnicy i bijącą do wysokości 200 stóp (60 m.). Prócz tego w okolicy tej znajduje się przeszło 1000 gorących źródeł. Rząd Stanów Zjednoczonych, dowiedziawszy się o tym odkryciu, dekretem z dnia 1 marca 1872 r. przezwał tę miejscowość „Parkiem Narodowym” i ogłosił za nietykalną.

W sąsiednim terrytoryjum, Colorado, odkryto w tymże czasie rozległą, 80 km. długą dolinę, położoną pomiędzy górami Skalistemi a Sierra Nevada i przedstawiającą największą wklęsłość lądu Nowego Świata. Najniższy punkt jej leży na 66 metrów niżej poziomu morza. Jest to pierwszy i jedyny może przykład tak głębokiego zapadnięcia się lądu Ameryki. Dotychczas znane nam były tylko w Starym Świecie dwie zapadłe kotliny morza Kaspijskiego i Martwego, z których pierwsze leży na 84, drugie na 1236 stóp niżej powierzchni morza Śródziemnego.

Nareszcie wspomnieć musimy jeszcze o dokonanym w stanie Minnesota odkryciu prawdziwych źródeł Mississippi, tej matki wód północnej Ameryki. Dotąd sądzono, iż rzeka ta wypływa z jez. Itaski (Lac la Biche) – obecnie przekonano się jednak, iż źródła jej leżą cokolwiek wyżej w jez. Doli Varden, które ma 400 m. szerokości, ma 3 mile głębokości /???/.

Nawet i północne, zimne i ubogie terrytoryjum Alaska, nabyte w 1867 r. od Rossyi za summę 7.200.000 dollarów, było w ostatnich czasach przedmiotem naukowych badań. Terrytoryjum to, zajmujące północno-wschodnią kończynę Ameryki ma, 27.116 · mil /kwadratowych/, ale na tej wielkiej przestrzeni mieszka tylko 75,000 ludzi; w tej liczbie 1300 Amerykanów i Rossyjan, a resztę stanowią Eskimosi i Indyjanie. Kraj ten przecina od w. na z. długa rzeka Yukon, wpadająca do morza Berynga, a z gór najwyższa jest Sgo Elijasza (60 ° P. sz.), wznosząca się do 4570 m. wysokości. Miasto główne, Nowy Archangielsk albo Sitka, liczy obecnie 2500 mieszkańców.

Co się tyczy ogólnej ludności Stanów Zjednoczonych, to ta według ostatniego, a dziewiątego z kolei spisu, wynosiła w 1870 roku 38 513.955 głów. W tej liczbie rasy białej 33 586 989, czarnych 4 480 000, Indyjan 383 712, Chińczyków 63 254.

W r. 1790, podczas pierwszego spisu, ludność biała wynosiła tylko 3 172 006.

Ludność Indyjska / indianie/ najliczniejsza jest w terrytoryjach: Alaska (75 t. = tysiące.), Indyjskie (53 t.), Dakota (27 t.), Oregon (24 t.), Montana (18 t.), Washington (15 t.) i Utah (12 t).

Do najludniejszych Stanów należą: New-York (4 380 000), Pensylwanija (3 1/2 mil.), Ohio (2660000) i Illinois (2 1/2 mil.).

Wszystkich Stanów liczy Związek 37, a terrytoryjów łącznie z Alaską, 12. Wszystkie te Stany i terytoryja zajmują przestrzeni 169.830 · mil kwadratowych.

Emigracyja ze Starego Świata do Stanów Zjednoczonych zwiększa się z każdym rokiem. Tak w ciągu roku 1871-1872 (od lipca 71 do lipca 72 r.) przybyło do Stanów 404 806 emigrantów różnych narodowość i w tej liczbie 140 000 Niemców, 84 860 Anglików i Szkotów, 68 780 Irlandczyków, 24 880 Szwedów i Norwegczyków, 9300 Francuzów, 7800 Chińczyków, 1647 Polaków, około 1000 Rossyjan i 17 Japończyków.

Dwa wielkie miasta Stanów Zjednoczonych nawiedzone zostały w ostatnich latach straszne mi pożarami. Dnia 9 października 1871 r. spłonęło do szczętu miasto Chicago, stolica stanu Illinois, a w listopadzie z. r. spaliła się większa część Bostonu. W Chicago pożar zniszczył 12 000 domów, a pomimo to miasto powstało już z gruzów, większe i piękniejsze! Ludność jego zwiększyła się nawet znacznie, bo gdy w 1870 r. było w nim tylko 298 tys., dziś liczy ono 375 000 mieszkańców.

Na zakończenie wspomnieć musimy o polubownym rozstrzygnięciu sporu granicznego pomiędzy Wielką Brytaniją a Stanami Zjednoczonemi. Traktat 1846 r. opiewał, że linija graniczna pomiędzy temi państwami, ciągnąc się wzdłuż 49° P. sz., doszedłszy do Oceanu Wielkiego, powinna przechodzić środkiem kanału pomiędzy wyspą Vancouver i lądem. Otóż na tym kanale leży grupa wysp San Juan (6 mil kwadratowych), o której posiadanie wiodły długo spór Anglija i Stany. Pierwsza utrzymywała że granica iść winna na wschód tej grupy, przez kanał Rosario, Amerykanie zaś dowodzili, że na zachód, przez kanał Haro. Cesarz Niemiecki, Wilhelm, którego obie strony obrały polubownym sędzią, w d. 21 października 1872 r. wydał wyrok przychylny dla Stanów, przysądzając im grupę /wysp/ S. Juan.

W Środkowej Ameryce umysły zaprzątnięte są projektami olbrzymiego przedsięwzięcia, mającego na celu połączenie za pomocą kanału morskiego dwóch wielkich oceanów. Według najnowszych badań geologa Maack’a okazuje się, że oceany te łączyły się niegdyś ze sobą w dwóch miejscach: od zatoki San Miguel do zatoki Uraba i przez cieśninę, idącą w kierunku dzisiejszej kolei Panama-Aspinwall.

Połączenie to możebne jest w czterech punktach: 1) przez międzymorze Daryjeńskie i rzekę Atrato (77 k. m. długości), 2) przez przesmyk Panamski (49 k. m.), 3) przez międzymorze Nikaragua i rz. San Juan (229 k. m.); nareszcie, 4) przez międzymorze Tehuantepek i rz. Guayacoalco (220 k. m.).
Pierwsze trzy projekta okazały się niepraktycznemi, pociągnęły bowiem za sobą niesłychane koszta. Kapitan Selfridge, który w 1871 i w b. r. badał liniją Daryjeńską, omaczył koszt przekopania w tym miejscu kanału na 130 mil. dollarów! Na linii Panama potrzebaby przekopać tunel w Kordylij erach; kanał zaś Nikaragua okazał się także niepraktycznym i zbyt kosztownym. Zgodzono się więc, iż najłatwiej i najtaniej jest (32 mil. doli.) przekopać międzymorze Tehuantepek. Rząd meksykański już w r. 1870 zatwierdził ten projekt, a kapitan Schufeld zbadawszy tę liniją, oznajmił, iż znalazł już drogę dogodną i nieprzedstawiającą wielkich trudności.”

Mój komentarz. Na przezentowanych Czytelnikom mapach z początku XIX wieku, które opierały się na badaniach Humboldta, wiemy że w rejonie Ameryki Srodkowej, do końca XVIII wieku istniało siedem przejść którymi mogły przepływać statki z Atlantyku na Pacyfik. Podczas wyprawy Humboldta czynny był tylko jeden szlak, ale okresowo – w porze deszczowej. Kolejna mapa z około roku 1835-40 pokazywała planowane cztery możliwe trasy kanału. I dokładnie te trasy są wymieniane 30-40 lat później!

„W roku bieżącym otwarta też została kolej żelazna, prowadząca ze stolicy przez Tlaskalę i Pueble do Vera Cruz, portu nad zatoką Meksykańską.

W Ameryce Południowej robią się także rozmaite poszukiwania naukowe. Gwijanę angielską zwiedzał w 1871 i 72 r. Brown, i doszedł aż do źródeł rzek Essequibo i Corentyn. Ta ostatnia oddziela Gwijanę angielską od hollenderskiej.

Na wierzchołek wulkanu Cotopaxi, w Kordylijerach Quito, wdarł się pierwszy Dr. Reiss, w listopadzie 1872 r., i oznaczył wysokość jego za pomocą barometru na 5992 m. (u Humboldta 5754 m. – 250 metrów wyższa wysokość???). Wierzchołek sąsiedniego wulkanu Pichincha sięga 4787 m.

Od r.1867 /??? tak jest w oryginale/ Amazonka otwartą została dla okrętów wszystkich narodów. Jest projekt urządzenia parowej żeglugi na rzece Maderze, dopływie Amazonki. Tym sposobem i Rzeczpospolita Bolivia
i Peru miałyby ułatwioną komunikacyją z Atlantykiem i Europą.

O Brazzlii najlepsze dzieło wydał w r. z. francuz Liais, (obecnie dyrektor obserwatoryjum w Rio-Janeiro), który 13 lat poświęcił na zbadanie tego rozległego państwa. Do swego niezmiernie ważnego opisu dołączył on i sporządzoną przez się ogólną mappę Brazyli.”

Przypis dotyczący powyższego: „Em. Liais: Climat, geologie, faunę et gśographb botanique du Brśsil. Paris 1872 z mappą.”

„Tymczasem mieszkańcy wschodniej pochyłości Andów zmuszeni są przewozić transporta swoje na mułach do oceanu Wielkiego, a stąd dopiero wysyłają je do Europy. Dla zapobieżenia tej niedogodności w Boliwii zaczęto już budować kolej żelazną, która ma połączyć Mejillones, zatokę Wielkie Oceanu (na północnej granicy pustyni Atakamy) z Caracoles, najbogatszemi na świecie kopalniami srebra (2740 mil nad p. m). Droga ma być ukończona za 3 lata; długość jej wyniesie 160 k. m.”

Oceanija.

„Świat oceaniczny cywilizuje się coraz bardziej, a ląd stały Australii przeszedł już niemal zupełnie w wyłączne posiadanie rasy europejskiej. Liczne i coraz wzrastające w ludność nadbrzeżne osady Anglików okalają, na kształt wieńca, tę wielką podrównikową wyspę; a czarne, gładkowłose plemię Negrytosów, odparte od brzegów morza, dogorywa z dniem każdym w ubogiem wnętrzu ojczystej krainy.

Ludność krajową Australii podają jedni na 70.000, inni na 200 do 300, a nawet do 500.000. W każdym razie faktem niezaprzeczonym jest, iż ludność ta ciągle liczebnie maleje. Przyczyny tego zmniejszania się liczby krajowców są różnorodne. Biali wyparli ich z okolic żyznych wgłąb kraju, gdzie natura jest uboga, a ziemia nieurodzajna. Biali też wytępili lub wypłoszyli dzikie zwierzęta, szczególnie kenguru, którego mięso stanowiło główne pożywienie krajowców. To też wewnątrz wyspy panuje teraz często wielki głód, który w połączeniu z okrutne mi wojnami domowemi wpływa na zwiększenie śmiertelności. Ci znowu z krajowców, którzy żyją w zetknięciu z Europejczykami, okazawszy się niezdolnemi do przyjęcia wyższej cywilizacyi, zarazili się tylko od tych ostatnich chorobami i przejęli od nich same złe nałogi. To też ospa i pijaństwo zabierają rok rocznie wiele z pomiędzy nich ofiar, a śmiertelność przewyższa znacznie cyfrę urodzeń.

Tymczasem, w tychże samych kolonijach, ludność napływowa, europejska, wzrasta coraz bardziej w liczbę i zamożność.

Kolonija Wiktoryja, położona na południowo-wschodnim wybrzeżu Australii, liczyła w 1871 r. 731528 ludności, osiadłej na przestrzeni 4160 kwadratowych mil. Stolica jej, Melburn, posiada 200.000 mieszk.

Nad wydobywaniem złota pracuje w tej kolonii 58000 ludzi rocznie; w tej liczbie 17000 Chińczyków. Ogólna produkcyja złota w 1871 r. wynosiła 1303379 uncyj, na summę 34445794 talarów.

Kalifornija w tymże samym roku wydała złota na 50 milionów talarów., a Syberyja na 30 mil. tal. (1668 pudów).

Oprócz złota, bogactwo Wiktoryi zasadza się na wielkiej ilości bydła rogatego i owiec, a konserwowane mięso, skóry i wełna stanowią główny przedmiot wywozu. W 1871 r. rachowano w tej kolonii 675 500 sztuk bydła rogatego i przeszło 10 mlijonów owiec; samej zaś wełny wywieziono w tym roku do Europy (głównie do Anglii) na sumę 32 mil. talarów.

Kolei żelaznych miała w tym czasie Wiktoryja 56 mil, a w b. r. miała
być otwarta nowa kolej (38 mil) z Melburn do Belvoir na rzece Murray.

Południowa Australija, ta przed 30 laty prawie pusta kolonija, dziś rachuje 193000 ludności (1872 r.) a stolica jej Adelaida, 27000 mieszkańców. Bydła rogatego w 1871 r. posiadała Południowa Australija 143000, a owiec 4400000 sztuk. Wełny wywieziono z niej na sumę 7800000 tal., złota na 3660000 t, miedzi na 4250000 t., pszenicy na 4260000 i miodu na 3950000 t.

Południowa Australija zostaje teraz w bezpośredniej komunikacyi z Europą, dzięki otwarciu wielkiego australijsko brytańskiego telegrafu lądowego. Olbrzymie to przedsięwzięcie dokonane zostało w ubiegłym roku. Długi na 428 mil, drut telegraficzny przecina wszerz cały ląd Australii od Portu Augusta, nad zatoką Spencer’a w południowej Australii, do Portu Darwina, na północno-zachodnim krańcu lądu; telegraf więc przechodzi przez pustą i nieznaną dotąd zupełnie środkową część Australii. Roboty rozpoczęte zostały w 1870 r., a ukończone na całej linii 22 sierpnia 1872 r.; koszt zaś budowy obliczono na 1 3/4 milijona tal.

W tymże czasie angielska kompanija założyła linię podwodną, która połączyła Port Darwina z wyspą Jawą i m. Batawiją; ta zaś ostatnia już przed tym zostawała w komunikacyi telegraficznej z Europą. Długość całej linii lądowego i podwodnego telegrafu z Portu Augusta do Londynu wynosi 2272 mil. Przeciągnięcie lądowego telegrafu australijskiego na przestrzeni tak wielkiej, równającej się odległości Madrytu od Petersburga, wywołało potrzebę założenia stacyj w głębi kraju. Wszystkich pośrednich stacyj telegraficznych jest 12, i dzięki im, zbadanie nieznanej dotąd części Australii, znacznie ułatwionem zostało; one to bowiem służą za punkt wyjścia przedsiębranych wypraw naukowych. Najmniej znana część lądu rozciąga się na zachód od linii telegraficznej aż do brzegów oceanu Indyjskiego. W tę to więc stronę skierowane są obecnie wycieczki podróżników.

W Nowej Zelandii w kopalniach złota pracuje rocznie 27 t. ludzi, w tej liczbie 3700 Chińczyków. W 1871 r. wydobyto złota 370000 uncyj na summę 18583467 talarów.

W zasadzie nie mam uwag – teksty świadczą za siebie. No, może dwie moje uwagi. Pierwsza uwaga, to „sprzedaż” przez Rosję „nieużytków” Alaski za jakieś zupełnie nienormalne „grosze”. Należy pamiętać o tym, że „sprzedano” nie tylko „bezużyteczną i bezludną” Alaskę, ale dużą część wybrzeża Ameryki Północnej, aż do Kalifornii, w której trwała już od 20 lat „gorączka złota”. Jeżeli sprzedaż Alaski mieści się jeszcze w głowie, to sprzedaż złotodajnej Kalifornii już nie!

Druga uwaga. Wygląda na to, że połączenie kontynentów kablami telegraficznymi nie nastąpiło jak twierdzi Scientific American w okolicach roku 1855 ale jakieś 10-15 lat później. Bo wpierw należało znaleźć odpowiednie ilości miedzi, którą należało przetworzyć w kable, uruchomić produkcję wulkanizowanej gumy do pokrycia kabli, nie mówiąc o uzyskaniu odpowiednich, wydajnych źródeł ich zasilania. A w roku 1855 Goodyear dopiero pokazuje próbki gumy w Europie i walczy o swój patent (o czym pisałem przy okazji przedstawiania Czytelnikowi rocznika SA-1855).

Małe podsumowanie

W niniejszym odcinku przestawiłem Czytelnikom subiektywnie wybrane FRAGMENTY dwóch tomów „Rocznika”.

.1. W roku 1834 Katastrofa dotknęła Bliski Wschód i Mezopotamię

.2. Po roku 1860 Europejczycy zaczynają ponownie badać świat, tworząc nowe mapy bliskich i dalekich okolic, ponownie zaznaczając na mapach istniejące miasta nad zupełnie innymi rzekami, ponownie ustalając długości i szerokości geograficzne poszczególnych punktów planety.

.3. W latach 60-tych XIX wieku rozpoczęła się na dobre kolonizacja Wysp Japońskich przez Japończyków. Jest ich podobno 32 miliony, ale nie wiadomo skąd przybywają, bo w tym samym czasie gdy oficjalnie trwa japońska kolonizacja Hokkaido z większej wyspy Honsiu, na niej niemal nie ma ludzi (jest 120 tysięcy Japończyków i 25 tysięcy pierwotnych mieszkańców, Ainów.

W tym czasie Chinach panuje taka nędza, że ci biedni Chińczycy są jednak na tyle bogaci by kupować bilety na statki do USA, gdzie „nie mają praw obywatelskich”. Było zwyczajne wywożenie do USA chińskich niewolników. Można domniemywać, że w tym samym czasie zaczęto sprowadzanie Czarnoskórych z Afryki do Południowych Stanów USA. Redakcja twierdzi, że w USA w roku 1874 „nie ma rąk do pracy!”

W r. 1790, podczas pierwszego spisu, ludność biała wynosiła tylko 3 172 006 (nieco ponad TRZY miliony!)

Dziewiąty spis ludności USA, przeprowadzony w roku 1870 mówi o 38,5 miliona mieszkańców, w tym. „W tej liczbie białych jest 33,5 miliona, czarnych 4,48 miliona, Indian 383 712, Chińczyków 63 254”.

Czy posiadając tak małą liczbę mieszkańców rozrzuconych na tak wielkim obszarze, ze skupiskami ludności na wąskich pasach wybrzeża Atlantyku i Pacyfiku, mając jedynie 26-tysięczną armię, brak zasobów finansowych i tak znikomą liczbę niewolników (choć procentowo jest ona bardzo duża w roku 1870) – można było dziesięć lat wcześniej prowadzić jakąś wojnę domową? O co? Wojna domowa mogłaby nastąpić 10 lat później, a jej „podsumowaniem” mogło być scalenie systemów kolei Północy i Południa w roku 1886.

Dopiero tuż przed rokiem 1874 odkryto źródła Mississippi. W związku z tym, należałoby zakwestionować odkrycia wypraw Zebulona Pike’a (1806-1807) – lub przesunąć datę jego wypraw badawczych o co najmniej 50 lat!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zebulon_Pike

.4. Do roku 1874 na terenie Ameryki Północnej istnieje jedynie rozwinięta sieć drewnianych, „wolnobieżnych” kolei „końskich”.

.5. Do niezwykłych informacji na temat „demograficzno-ludnościowy”, dodaję zamieszczony w tomie z roku 1873 – „Rozdział statystyczny” – czyli „Ludność i przestrzeń guberni Cesarstwa Ruskiego, Królestwa Polskiego i W. Ks. Finlandzkiego. [A305]


Dodatkowo statystyki tomu 1874 [B219]: „Tablica statystyczna wszystkich krajów podług Tablicy Ottona Hubnera z 1874 roku”








Proszę zwrócić uwagę na to, że w statystyce „ilość inwentarza”, podaje się zbiorczo: „ilość koni, mułów i osłów” w poszczególnych krajach, oraz jakie państwa istnieją w roku 1870 (bo tego roku dotyczy ta statystyka).

Powyższa statystyka podaje, że Chiny liczą 40,5 mln mieszkańców a „kraje hołdowane” (Mandżuria, Mongolia, Tybet i Korea) 20 milionów mieszkańców, co nie gra z 380 milionami mieszkańców Chin jakie podaje wcześniej Redakcja, powołując się na badania geografa rosyjskiego Weniukowa i liczbą 400-500 milionów, podawaną przez francuskiego jezuitę w roku 1873….

Zwraca uwagę ilość osób wyznania mojżeszowego na CAŁYM świecie, która wynosi 4,744 mln. W Hiszpanii (inaczej jak w innych krajach), statystyki nie wyróżniają „ludności izraelickiej”, podając zbiorczo jako jedną, „niekatolicką” grupę: „ewangielików i kalwinów, żydów oraz ludności mahometańskiej i innych wyznań”.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Dla ciekawych

Cement Schott’a [A/V/4/185]
Różnice pomiędzy gipsem zwyczajnie palonym a cementem z gipsu i wapna [A/V/32/187]
Cement portlandzki [A/V/33/188]
Malowanie cementu tak by wyglądał jak marmur [A/V/34/189]
Fosforan barytu do konserwacji drewna. O kreozocie nie słyszeli?
Aluminium (glin) [A/V/35/190]
Glina ogniotrwała [A/V/37/192]
Żelazo [A/V/42/197]
Skład gazów powstających podczas wdmuchiwania w procesie Bessemera (spektralna analiza) [A/V/44/199 i dalej]
Ołów [A/V/52/207]
Srebrzenie ołowianych rur od wewnątrz [A/V/55/21]
Platyna [A/V/56/211]
Złoto [A/V/57/212]
Węglowodory [A/V/59/214]
Machiny – inżynieria cywilna [B/III/1/60]
Geologia i paleontologia [B/IV/1/83]
Wystawa wiedeńska [A/VII/1/258]

Wystawa wiedeńska 05-10.1873
https://en.wikipedia.org/wiki/World%27s_fair

Polska na Wystawie Powszechnej w Wiedniu 1873 r. : listy Agatona Gillera. T. 1-2.
Autor: Giller, Agaton (1831-1887)
Nakładem Autora
Miejsce wydania: Lwów
Data wydania: 1873
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/docmetadata?id=8768&from=publication
http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/applet?mimetype=image/x.djvu&sec=false&handler=djvu_html5&content_url=/Content/8768/polska_na_wystawie.djvu
Pamiętnik zaczyna się 17 czerwca 1873


Fragment kalendarza na rok 1875

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Ciąg dalszy niesamowitych i fantastycznych opowieści Redakcji „Rocznika Odkryć i Wynalazków” nastąpi wkrótce….

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

============================================
Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

============================================

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

============================================

3 uwagi do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 2

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s