♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 1


Rocznik Odkryć i Wynalazków 1872/3

♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 1

 

Podczas przeglądania i weryfikacji zgromadzonych materiałów do ostatniej, podsumowującej części „serialu o silnikach parowych”, natknąłem się na bardzo interesujące źródło informacji.

Pozwolę sobie Państwu go streścić, gdyż na kilka informacji tam zamieszczonych powołam się we wnioskach „serialu silnikowego”, a wieści jaki Państwu prezentuję są na tyle dziwne, że sam nie wiem jak to interpretować.

Naszym dzisiejszym „materiałem badawczym” jest polskie wydawnictwo. Dlatego, tym razem nie jest to „propaganda ruska”, czy „zachodnia” – ale jak najbardziej propaganda czysto-polska!

 


Cały tekst (obie części), znajduje się w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=129175&from=&dirids=1&tab=1&lp=11&QI=

Tytuł: Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna (na rok 1874. Warszawa. Staraniem i nakładem Redakcyi czasopisma „Przyroda i Przemysł”
Wydawca: Redakcya „Przyroda i Przemysł”
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 1873-1874
Właściciel praw: PAN Biblioteka Kórnicka
Digitalizacja: PAN Biblioteka Kórnicka
Lokalizacja oryginału: PAN Biblioteka Kórnicka

Struktura publikacji:

Rocznik Odkryć i Wynalazków oraz Kalendarz i Część Informacyjna:

A. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1872-3 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1874 Dozwoleno Cenzuroju. Warszawa, 29 Nojabria, 1873 roku
Drukiem Aleksandra Pajewskiego, ulica Niecała Nr. 12.

B. Rocznik Odkryć i Wynalazków 1873-4 oraz Kalendarz i Część Informacyjna na Rok 1875

Cytat:
„Pomieszczone w Roczniku artykuły opracowane są o ile możności popularnie, aby, ci, którzy pragną śledzić za postępem nauk przyrodniczych, stanowiących istotny element składowy w rozwoju ludzkości, którzy zajęci sprawami codziennemi, nie są w stanie przeglądać licznych dzieł i roczników specyalnych, mieli przedstawiony w streszczeniu obraz postępu nauk. Takie jest zadanie tego wydawnictwa.”

 


Mój wstępny komentarz.
Po jednokrotnym przeczytaniu omawianego materiału historycznego, wydaje się że powstał on po roku 1880, możliwe że po roku 1895. Jakość druku jest doskonała, pomyłek zecerskich stosunkowo niewiele. Użyta czcionka jest bardzo nowoczesna, gdyby nie data publikacji, uznał bym w pierwszej chwili, że wydrukowano to po roku 1900.

Z kolei, zamieszczone jest kilka grafik i są to drzeworyty! A w opisie literatury z jakiej korzystano, wielokrotnie podkreśla się że ta czy inna publikacja ilustrowana jest drzeworytami. Bodajże jedno wydawnictwo posiada ilustracje drzeworytowe i jedną, jedyną litografię!

Język wydaje się „nowocześniejszy” niż język używany przez Tygodnik Ilustrowany w pierwszych latach XX wieku (wydawca Gebethner i Wolff – Ukazywał się w latach 1859-1939, początkowo pod tyt.: Tygodnik Illustrowany : pismo obejmujące ważniejsze wypadki spółczesne, życiorysy znakomitych ludzi, zabytki i pamiątki krajowe, podróże, powieści i poezye, sprawozdania z dziedziny sztuk pięknych, piśmiennictwa, nauk przyrodniczych, rolnictwa, przemysłu i wynalazków, szkice obyczajowe i humanistyczne, typy ludowe, ubiory i kostiumy, archeologię i. t. d. – https://pl.wikipedia.org/wiki/Tygodnik_Ilustrowany)

Pierwszy tom powstał końcem roku 1873 – jak pisze Redakcja – zawiera informacje z roku 1872 i pierwszej połowy 1873.

Zupełnie nie jest zrozumiałe wydawanie takiego materiału, które jest z góry przez Redakcję „antydatowane” i niezrozumiały jest fakt podkreślenia tego we wstępie.

Dział II, „obejmujący kalendarz i część informacyjną na rok 1874” zawiera kalendarze arcyciekawe, rozkłady jazdy różnych szlaków kolejowych, np.: Rozkład Jazdy Dróg Żelaznych Warszawsko – Wiedeńskiej i Warszawsko – Bydgoskiej, „wyprowadzony od dnia 20 października / 1 listopada 1873”.

Z zamieszczenia informacji na temat rozkładu kolejowego z końca października, wynika że materiały informacyjne faktycznie zakończono zbierać i redagować latem, a po zatwierdzeniu przez cenzurę, dodano rozkład jazdy, niezwykle ciekawy kalendarz na rok 1874 oraz równie ciekawe ogłoszenia.

Część informacyjna kończy się spisem wszystkich materiałów źródłowych, z jakich korzystali Autorzy opracowania.

Kalendarz jest wręcz „odkrywczy” – omówię go w dalszej części.

Z uwagi na sporą ilość informacji – zbiorę je w omówieniu „zbiorczo” – to znaczy omówienie dotyczyć będzie obu części, tej wydanej końcem roku 1873 oraz wydanej końcem roku 1874.

Zwracam uwagę Czytelnikowi, ze jest to kolejna XIX wieczna praca, w której przedstawia nam się następujący obraz świata.

20 wieków wcześniej żyli sobie „starożytni uczeni”, którzy wszystko zbadali, wszystko przemyśleli, a swoje odkrycia naukowe i tłumaczenia otaczającej rzeczywistości spisali. Przez 20 stuleci ten obraz świata był niezmienny i stały. Jeżeli ktoś miał co do tego wątpliwości, mógł sobie sprawdzić „jak jest” w dowolnej bibliotece miejskiej czy dzielnicowej, pełnej drukowanych dzieł Ptolemeusza, Hipparcha czy Arystotelesa. Każdy wszak znał doskonale łacinę i grekę! Przypomnę, że językiem urzędowym, w którym powstawały wszystkie urzędowe dokumenty na terenie Rzeczpospolitej Obojga Narodów – państwa leżącego pomiędzy morzami – bałtyckim i Czarnym, była łacina! Do 1795 roku! A i potem, do wieku XX, na terenie podzielonej przez Oldenburgów Rzeczpospolitej, szkoły uczyły przymusowo łaciny i greki!

I nagle, na przełomie XVIII i XIX wieku „coś się stało” takiego, że jednocześnie, na całym świecie, wszyscy doszli do wspólnego wniosku, iż ten znany od wieków obraz świata nie odpowiada widzianej rzeczywistości. Nagle wszyscy zaczynają tłumaczyć na „języki narodowe” greckie i rzymskie teksty źródłowe, które jak pamiętamy przez 20 stuleci przepisywano i drukowano, by każdy miał łatwy dostęp w każdej bibliotece miejskiej, szkolnej czy uniwersyteckiej…

Nagle zakwestionowano ustalony przez 20 stuleci obraz świata. Nagle zaczęto kontynuować badania naukowe „starożytnych”, nagle wszyscy zaczynają tworzyć mapy. Proszę zwrócić uwagę, że przeważająca większość map z XIX wieku jest zatytułowana „nowa mapa”. Nie ważne, jakiego kraju czy obszaru. Ale to jest „nowa mapa”! Czyli „stare mapy” są z jakiegoś powodu nieaktualne!

Wcześniej (???) Kopernik szuka odpowiedzi na pytanie co było przyczyną, że „sfery niebieskie się obróciły”, pisze też pierwszą rozprawę o pieniądzu, czyli o tym że „zły pieniądz wypiera dobrą monetę”. Dopiero w połowie XIX wieku jego prace „finansowe” kontynuuje Karol Marks! Dwa tysiące lat „kapitalizmu”, istnienia mennic gdzie bito monety, ministrów skarbu w każdym państwie, istnienia banków – i w połowie XIX wieku ktoś zaczyna próbować zrozumieć i opisać jak funkcjonuje rynek kapitałowy i obrót pieniądza! A wcześniej niemal 400-letnia przerwa (od czasu Kopernika). Czy nie nasuwa się podejrzenie, że historyczne „odległości” pomiędzy „starożytnymi” a Kopernikiem, oraz między nim a Marksem są dużo mniejsze niż się to nam wmawia?

 

Omówienie wydania 1873 oraz 1874…

Z uwagi na typową dla XIX wieku obszerność materiału, pozwolę sobie wskazać Państwu fragmenty i informacje które mojej osobie wydają się istotne. Będę wdzięczny za uwagi Czytelników dotyczące zauważonych „ciekawostek”…

Wydanie „1873” składa się z dwóch działów.

Dział pierwszy zawiera „najnowsze zdobycze za rok 1872-1873”, podzielone na rozdziały.

Dział drugi zawiera kalendarz na rok 1874, wykaz statystyczny miast, taryfy pocztowe i rozkład jazdy kolei. Godne polecenia są interesujące ogłoszenia.

W części „encyklopedyczno-naukowej” brak rozdziału (”sprawozdania”), dotyczącego „innych nauk przyrodniczych”, co Redakcja tłumaczy tym, że osoby opracowujące ten temat nie zdążyły przygotować go na czas. Redakcja obiecuje zamieścić to opracowanie w kolejnym roczniku. A może cenzura nie przepuściła?

Redakcja informuje,że jest to pierwsze takie polskie wydawnictwo – rodzaj krótkiej encyklopedii naukowo-technicznej – jakbyśmy teraz powiedzieli – „bo trzeba równać do Zachodu”. Tak samo tłumaczono powstanie pierwszego polskiego periodyku teologicznego po roku 1830 (taki pierwszy periodyk w USA zaczął wychodzić w roku 1846) – „ościenne kraje już wiedzą co to teologia i wiara a w Polsce jeszcze nie!”.

W opisie i cytowaniu materiału będę się posługiwał następującym kodem. Oznaczenie [A/II/7/13] mówi nam że jest to pierwszy tom, na rok 1873 („A”), drugi rozdział, strona 7 wydania, strona 13 skanu.

Materiały dotyczące wydania z roku 1874 będę oznaczał literką „B”

Cytaty są zaznaczone kursywą.

Już na stronie 7 (13 strona skanu = [A/7/13]), zauważamy zdziwienie Autorów tym, że zjawisko elektrostatyki (przyciągania „drobnych ciałek” przez potarty o sukno bursztyn) znane było dawniej dobrze ale zapomniano o tym na 20 wieków, by poddać dopiero teraz „naukowym badaniom”, co doprowadziło wkrótce do wynalezienia „machiny elektrycznej, butelki lejdejskiej, a co najważniejsze dla praktyki, konduktorów elektrycznych, ochraniających budynki i okręty od piorunów”.

Dzięki doświadczeniom i odkryciom Galvaniego, Volty i Faradaya,odkryto „nowy rodzaj elektryczności”. Zbudowano stos elektryczny, za pomocą którego zrobiono zdumiewające odkrycie naukowe i wynalazki, dając początek galwanoplastyce, sztuce elektrycznego złocenia, posrebrzania i oświetlenia…

O jakim oświetleniu elektrycznym pisze Redakcja – nie znalazłem wyjaśnienia w obu tomach. Tak samo skąd czerpano energię elektryczną w roku 1872 – i to w ogromnych ilościach!

Potem wspomniane jest 15 lat pracy Oersteda nad „stosunkiem elektryczności do magnetyzmu”, dzięki czemu mógł w roku 1815 odkryć, że „igiełka magnesowa swobodnie zawieszona pod wpływem równolegle do niej biegnącego strumienia elektrycznego, przyjmuje położenie prostopadłe do kierunku tegoż.”

„Wynikiem tych prac teoretycznych był wynalazek telegrafów elektrycznych.” Dodam w tym miejscu od siebie, że Scientific American informuje, że w roku 1855 trwają prace nad położeniem telegraficznego kabla transatlantyckiego, choć uczeni robią wyprawy badawcze w celu określenia jaka odległość dzieli Europę od Ameryki Północnej, by obliczyć ile tego kabla trzeba. Redakcja SA-1855 dodaje też w kilku miejscach informacje o tym, że te kable kładą, a jednocześnie prowadzi się doświadczenia z różnymi sposobami zasilenia takich kabli, bo dotychczasowe „stosy” dają za mało „mocy”…

Zamieszczone na końcu ogłoszenia mówiące o masowej produkcji przedmiotów z aluminium oraz o modzie na elektrochemiczne platerowanie sztućców, podpowiadają nam, że muszą być stosowane jakieś rodzaje prądnic i generatorów – bo do produkcji łyżek z aluminium i galwanicznego pokrywania metali innymi metalami – potrzeba bardzo dużo prądu elektrycznego! Ilość takich ogłoszeń mówi o tym, że każdy ma dostęp do dużej ilości energii elektrycznej. A może każdy zakład wytwarza tę energię z powietrza czy eteru? Bo nawet jak masowo używano różnych rodzajów „stosów Volty”, czy baterii akumulatorów – to te źródła napięcia i prądu trzeba doładowywać!

Zdumiewa informacja o tym, że energia eteru jest jakoś „powiązana” z płynącą wodą. Prowadzono badania i próby nad odzyskaniem energii eteru / wody, poprzez badanie galwanometrami napięcia i przepływu prądu pomiędzy środkiem środkiem nurtu rzeki a wodą wolniej płynącą przy jej brzegu. Ta różnica napięć była wykrywalna (czyli w różnice napięć), ale tak przetworzona energia eteru w energię nurtu wody chyba była zbyt mała do szerokiego zastosowania.

Dalej nasi polscy opisywacze historii nauki piszą o badaniach „Davy’go, Wedwooda i innych nad działaniem światła na sole srebra, co stworzyło fotografię, która do tak znakomitego w dzisiejszych czasach doszła rozwoju.”

Wspominając o chemii, pisze się o wynalezieniu niklu przez Pronstaadta, co doprowadziło „do wynalezienia nowego srebra, mającego dzisiaj tak olbrzymie zastosowanie”. Redakcja nie wyjaśnia co to jest to „nowe srebro” i do czego się to tak powszechnie stosuje, bo pewnie „koń jest taki jaki każdy widzi”…

Zgodnie z tym co pisze SA-1855, można podejrzewać, że pracuje się nad nowymi stopami metali, w celu budowania wydajniejszych „stosów Volty”. Scientific American także wymienia nikiel, srebro i platynę jako składniki niektórych typów ówczesnych baterii elektrycznych.

„Odkrycie chloru przez Scheelego dało nam doskonałe sposoby bielenia materiałów („materyj”). Bo na dotychczasowe bielenie potrzeba było dużo „przyrodzonego działania powietrza”, słońca oraz czasu, a „wystawianie przedmiotów potrzebowało wielkich przestrzeni gruntu. Dziś dokonywa się wszystko w ciągu kilku godzin i w niewielkim budynku”. [A/7/13]

Dodam w tym miejscu jeden z moich ulubionych cytatów z Wikipedii (Przenajświętszej i do tego Zawsze Dziewicy), zostawiając Czytelnikowi samodzielne wyciąganie wniosków. [A/8/14]

Polecam też opis otrzymywania chloru „świetną metodą Weldona” [A/V/9/164].

Wikipedia o wybielaniu i wybielaczach w XIX wieku:

„Pod koniec dziewiętnastego wieku E. S. Smith opatentował metodę wytwarzania podchlorynu sodu polegającą na elektrolizie solanki w celu wytworzenia wodorotlenku sodu i gazu chlorowego, które następnie mieszano z wytworzeniem podchlorynu sodu [21]. Proces ten znany jest jako proces chloralkaliczny, po raz pierwszy wprowadzony na skalę przemysłową w 1892 roku, a obecnie jest źródłem większości pierwiastkowego chloru i wodorotlenku sodu [22]. W 1884 r. w Chemischen Fabrik Griesheim w Niemczech opracowano kolejny proces chloralkaliowy, który wszedł do produkcji komercyjnej w 1888 r. [23]” Nic dodać, nic ująć!

[8/14]
„Odkrycie fosforu doprowadziło do wynalezienia zapałek, tak obecnie rozpowszechnionych na całej kuli ziemskiej.”

Wikipedia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosfor

Cytat:
Historia
Fosfor został odkryty przez niemieckiego alchemika Henniga Branda w Hamburgu w 1669 r. podczas długotrwałego prażenia moczu. W pierwszej komercyjnej metodzie otrzymywania fosforu (koniecznego do produkcji zapałek) substancją wyjściową były kości zwierzęce[19], co znalazło odbicie w proponowanej polskiej nazwie fosforu koścień[20].

Plus
https://en.wikipedia.org/wiki/Phosphorus

„The name Phosphorus in Ancient Greece was the name for the planet Venus and is derived from the Greek words (φῶς = light, φέρω = carry), which roughly translates as light-bringer or light carrier.[13] (In Greek mythology and tradition, Augerinus (Αυγερινός = morning star, still in use today), Hesperus or Hesperinus (΄Εσπερος or Εσπερινός or Αποσπερίτης = evening star, still in use today) and Eosphorus (Εωσφόρος = dawnbearer, not in use for the planet after Christianity) are close homologues, and also associated with Phosphorus-the-planet).

According to the Oxford English Dictionary, the correct spelling of the element is phosphorus. The word phosphorous is the adjectival form of the P3+ valence: so, just as sulfur forms sulfurous and sulfuric compounds, phosphorus forms phosphorous compounds (e.g., phosphorous acid) and P5+ valence phosphoric compounds (e.g., phosphoric acids and phosphates).”

„The first form of elemental phosphorus that was produced (white phosphorus, in 1669) emits a faint glow when exposed to oxygen – hence the name, taken from Greek mythology, Φωσφόρος meaning „light-bearer” (Latin Lucifer), referring to the „Morning Star”, the planet Venus (or Mercury). The term „phosphorescence”, meaning glow after illumination, originally derives from this property of phosphorus, although this word has since been used for a different physical process that produces a glow. The glow of phosphorus itself originates from oxidation of the white (but not red) phosphorus — a process now termed chemiluminescence. Together with nitrogen, arsenic, antimony, and bismuth, phosphorus is classified as a pnictogen.”

Chemiluminescence

„It was known from early times that the green glow emanating from white phosphorus would persist for a time in a stoppered jar, but then cease. Robert Boyle in the 1680s ascribed it to „debilitation” of the air; in fact, it is oxygen being consumed. By the 18th century, it was known that in pure oxygen, phosphorus does not glow at all;[22] there is only a range of partial pressures at which it does. Heat can be applied to drive the reaction at higher pressures.[23]

In 1974, the glow was explained by R. J. van Zee and A. U. Khan.[24][25] A reaction with oxygen takes place at the surface of the solid (or liquid) phosphorus, forming the short-lived molecules HPO and P
2O
2 that both emit visible light. The reaction is slow and only very little of the intermediates are required to produce the luminescence, hence the extended time the glow continues in a stoppered jar.

Since that time, phosphors and phosphorescence were used loosely to describe substances that shine in the dark without burning. Although the term phosphorescence is derived from phosphorus, the reaction that gives phosphorus its glow is properly called chemiluminescence (glowing due to a cold chemical reaction), not phosphorescence (re-emitting light that previously fell onto a substance and excited it).[26]”

Historia zapałek czyli użycia fosforu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zapa%C5%82ka
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosfor_bia%C5%82y
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosfor_czerwony
https://sl.wikipedia.org/wiki/Rde%C4%8Di_fosfor
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosfor_czarny
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosfor_fioletowy
https://en.wikipedia.org/wiki/Allotropes_of_phosphorus#Red_phosphorus

Red phosphorus may be formed by heating white phosphorus to 300 °C (572 °F) in the absence of air or by exposing white phosphorus to sunlight. Red phosphorus exists as an amorphous network. Upon further heating, the amorphous red phosphorus crystallizes. Red phosphorus does not ignite in air at temperatures below 240 °C (464 °F), whereas pieces of white phosphorus ignite at about 30 °C (86 °F). Ignition is spontaneous at room temperature with finely divided material.

Monoclinic phosphorus, or violet phosphorus, is also known as Hittorf’s metallic phosphorus.[7][8] In 1865, Johann Wilhelm Hittorf heated red phosphorus in a sealed tube at 530 °C. The upper part of the tube was kept at 444 °C. Brilliant opaque monoclinic, or rhombohedral, crystals sublime. Violet phosphorus can also be prepared by dissolving white phosphorus in molten lead in a sealed tube at 500 °C for 18 hours. Upon slow cooling, Hittorf’s allotrope crystallises out. The crystals can be revealed by dissolving the lead in dilute nitric acid followed by boiling in concentrated hydrochloric acid.[9] In addition, a fibrous form exists with similar phosphorus cages.

Red phosphorus can also be used in the illicit production of narcotics including some recipes for methamphetamine.

Reactions of violet phosphorus

It does not ignite in air until heated to 300 °C and is insoluble in all solvents. It is not attacked by alkali and only slowly reacts with halogens. It can be oxidised by nitric acid to phosphoric acid.

If it is heated in an atmosphere of inert gas, for example nitrogen or carbon dioxide, it sublimes and the vapour condenses as white phosphorus. If it is heated in a vacuum and the vapour condensed rapidly, violet phosphorus is obtained. It would appear that violet phosphorus is a polymer of high relative molecular mass, which on heating breaks down into P2 molecules. On cooling, these would normally dimerize to give P4 molecules (i.e. white phosphorus) but, in vacuo, they link up again to form the polymeric violet allotrope.

The first high-pressure synthesis of black phosphorus crystals was made by the physicist Percy Williams Bridgman in 1914[15]. A recent synthesis of black phosphorus using metal salts as catalysts has been reported.[16]

Od 1831/1833 produkowano też zapałki z główką wykonaną z białego fosforu pokrytego izolującą od dostępu powietrza masą. Przy potarciu o dowolną powierzchnię masa izolująca ścierała się a fosfor ulegał zapaleniu. Oprócz łatwopalności zapałki te ze względu na trujące właściwości białego fosforu były niebezpieczne zarówno przy produkcji jak i w użyciu. Pod wpływem opinii publicznej od końca XIX wieku, w różnych krajach stopniowo zakazywano używania w zapałkach białego fosforu[2].

.1833 – Anglik S. Jones zaczął produkować w Londynie zapałki fosforowe.
.1836 – w USA w stanie Massachusetts uruchomiono pierwszą fabrykę zapałek z łebkami fosforowymi.
.1845 – austriacki chemik Anton Schrötter von Kristelli uzyskał czerwony fosfor.
„W Królestwie Prus 1 października 1845 powstała w Sianowie (dziś miasto na terenie Polski) manufaktura zapałczana zatrudniająca początkowo trzech pracowników. „
.1855 – Szwed Johan Edvard Lundström uruchomił fabryczną produkcję zapałek bezpiecznych tzw. zapałek szwedzkich.
.1881 Powstają Częstochowskie Zakłady Przemysłu Zapałczanego
.1893 – Schwierung wynalazł zapałki, zapalające się o każdą powierzchnię (składające się z ołowianu potasowego K4PbO4 i fosforu czerwonego).
.1897 Powstają Bystrzyckie Zakłady Przemysłu Zapałczanego

Wracamy do tematu…

[A/9/15] Cudne zdanie: „nawet gdyby wynalazek maszyny parowej był częścią uwarunkowany poprzez poprzednie badania naukowe. Watt w swej broszurce „A Plain Sfory” (? „story” ?) powiada, że nie mógłby udoskonalić swej machiny, gdyby Black i inni nie zbadali poprzednio, ile ciepła przechodzi w stan utajony przy zamianie wody w stan lotny. Rozumie się mówi, że gdyby machina parowa nie została udoskonaloną, to nasze koleje żelazne i statki parowe nigdy nie dosiągnęły by dzisiejszego stopnia rozwoju.”

Ciut wcześniej też jest w tekście perełka:

„Prace teoretyczne nad światłem stworzyły analizę spektralną i dały nam spektroskop, jeden z najważniejszych przyrządów nowoczesnych. Spektroskop nie tylko wykrył nam budowę światów, nie tylko doprowadził do wykrycia nowych pierwiastków (tallium, rubid cez i ind), ale jeszcze znalazł zastosowanie w technologii do wyrobu stali według sposobu Bessemera.”

Wtrącę, że produkcję stali metodą Bessemera można było zacząć po roku 1877! Natomiast to, że poszukiwano metody pomiaru temperatury topienia stali i że ktoś wpadł na doskonały pomysł mierzenia tej temperatury (oraz składu „metalu” w tyglu) jest niezwykle interesującą informacją! Bo problem pomiaru temperatury topionego metalu był chyba najważniejszym problemem ówczesnego hutnictwa. Bez dokładnego określania temperatury w piecu – nie można było osiągać powtarzalności wytopu! Pierwsze elektryczne pirometry skonstruowano dopiero około roku 1894!

I nigdzie ani śladu używania jakichś przyrządów mierzących temperaturę w piecach do wytopu szkła! A tam naprawdę były problemy! I to większe jak w hutnictwie metali!

Pierwsze spektroskopy zaczęto używać w astronomii w roku 1863 ( William Huggins). A dlaczego tak późno? Ano dlatego, że do budowy spektroskopu potrzebne jest odpowiednie i to srebrzone szkło! A SA-1855 twierdzi, że na Wystawie Światowej w Paryżu w roku 1855, sensację wzbudziło lustro, czyli równa tafla szklana pokryta związkiem rtęci („posrebrzona”). W tym samym roku odlano w USA pierwsze sześć płaskich „tafli szkła”. Nie rozumiem jak w sto lat od ozdobienia wersalskiej „Sali Lustrzanej” ogromnymi lustrami, znów sensacją światową jest wyprodukowanie szklanego, płaskiego lustra!

Wikipedia pisze otwarcie, że spektroskop skonstruował w roku 1814 Joseph von Fraunhofer ( 1787 – 1826), bo w roku 1811 opracowano taki piec, ze topiło się tam odpowiednie szkło (flint glass) , ale do celów naukowych czyli do użytku naukowego, spektroskop opracowali dopiero w roku 1854 Gustav Robert Kirchhoff (1824 – 1887) i Robert Bunsen (1811 – 1899).

Na stronie [A/10/16] i dalej, Redakcja pisze, że współczesny rozwój ludzkości uwarunkowało odkrycie Kopernika, oraz odkrycie Ameryki przez Kolumba: „jakie znaczenie miało odkrycie tej części świata nie potrzebujemy tutaj wyjaśniać; każdy z czytelników dokładnie znaczenie to pojmuje. Złoto i srebro meksykańskie i dyjamenty brazylijskie, które stały się własnością zdobywców nowej części świata, w małym tylko stopniu przedstawiają sumę korzyści, jakie stąd ludzkość odniosła.”

[A/12/18]
Jeszcze zacytuję żale Redakcji nad tym, że na badania naukowe rządy nie przeznaczają pieniędzy – faktycznie, podane kwoty są zdumiewająco niskie:

„Na rzecz nauki i wychowania publicznego, rządy przemaczają summy nie wielkie, a na prace teoretyczne i badania samodzielne nie zwracają, prawie żadnej uwagi. Aby wykazać prawdę słów naszych, weźmy za przykład Angliją, która poi względem rozwoju nauk nie zajmuje przecież ostatniego miejsca pomiędzy państwami europejskiemi, a która bardziej może, niż inne państwa, korzysta z samodzielnych badań naukowych. Dochody państwa tego powiększają się ciągle w skutek stosowania nauk do przemysłu i handlu. Nauce zawdzięcza Anglija swą bawełnę strzelniczą, wydoskonalone działa, gwintówki, pancerniki, podwodne telegrafy, szybką komunikacyją pocztową i t. p. Tym czasem praca ludzi uczonych wynagradza się bardzo skąpo, a zachęty do prac tych państwo nie daje żadnej. Towarzystwo Królewskie otrzymuje od rządu tylko 1000 funtów szterlingów rocznie na badania naukowe, lecz suma ta jest niedostateczną na pokrycie nawet kosztów doświadczeń, nie mówiąc już o wynagrodzeniu pracowników, którzy przecież także muszą zarabiać sobie na życie. Następujący fakt zasługuje na uwagę. W maju zeszłego roku (1872) Towarzystwo Brytańskie posłało do lorda podskarbiego prośbę podpisaną przez znanego uczonego Williama Thomsona o udzielenie 150 ft. Szt. /funtów/ na prowadzenie w dalszym ciągu badań nad przypływem i odpływem morza. Na prośbę tę odmowną dano odpowiedź, bez względu na to, że Anglija wydaje corocznie ogromne sumy na budowę okrętów, których bezpieczeństwo zależy od dokładnej znajomości powyższych zjawisk. Przykład ten wykazuje, jak słabe pojęcie o nauce mieli członkowie komisyi, która roztrząsała prośbę Towarzystwa Brytańskiego.”

[13/19] plus [14/20]

„Więcej pomocy okazuje rząd angielski nie czystym, oderwanym badaniom, lecz badaniom konkretnym i naukom stosowanym, dojakich należą meteorologija, gieologija, historyja naturalna i t. d. Dla tych nauk istnieją: Departament meteorologiczny, zakład nazwany Geological Survey, Muzeum Brytańskie, Muzeum Geologicme i t. d.
Toż samo zjawisko spostrzega się we Francyi. Rząd francuzki okazuje niczym nie dającą się usprawiedliwić niedbałosć dla nauk wyższych, a raczej dla wychowania wyższego. Na dowód przytaczamy zdanie p. Algave, pomieszczone w 21-ym kwietniowym zeszycie pisma „Revue scientifique:” „Wszystkie fakultety we Francyi (nauki ścisłe, medycyna, prawo, literatura i teologija) powiada p. Algave, otrzymały od rządu w r. 1868 summę 3940508 franków 28 centymów; same zaś zyskały summę 3863969 fr. 50 centymów. Tym sposobem wychowanie wyższe Francyi kosztowało państwo tylko 76538 fr. 78 centymów. Lecz ta liczba, jakkolwiek mała, nie daje jeszcze pojęcia dokładnego o położeniu rzeczy. Fakultety teologiczne, połączone wraz z innemi, w powyższym rachunku kosztowały prawie 160000 fr. a przyniosły zaledwie kilkaset franków, ponieważ ich dochody pozostają w seminaryjach. Należy więc te fakultety wyłączyć, jako pozostające w szczególnych warunkach, a stąd znajdziemy, że państwa zarobiło na zakładach w wyższych summę wynoszącą 15000 franków.
Ten rezultat ma prawie miejsce corocznie i jeżeli nie dajemy cyfr najświeższych, to jedynie dla tego, że nie są jeszcze ogłoszone. Gdy my w ten sposób prowadzimy nasze wychowanie wyższe, niemcy dają corocznie 800000 franków na uniwersytet w Strasburgu, inne ich uniwersytety są również bogate.”

„I rzeczywiście przyznać należy pod tym względem niemcom pierwszeństwo. Czyste, oderwane badania naukowe są u nich w poszanowaniu, a państwo gorliwie się przyczynia do wzrostu wyższych zakładów naukowych. To też Niemcy wyprzedzają pod tym względem nauki Francyją i Angliją. Według obliczeń D-ra Franklanda w r. 1866 ogłoszono w Anglii 127 badań naukowych, we Francyi 245, w Niemczech 777. Za wzrostem badań naukowych rośnie i liczba wynalazków w Niemczech, i przyjdzie być może czas, że przemysł angielski przeniesie się do Niemiec. Już istnieją pewne fakty, przemawiające za tym przypuszczeniem. „Anglij a” powiada F. Versmann, (w dziele Alizarine natural and artificial New-York 1873) „produkuje ogromne ilości benzyny, którą nabywają Niemcy do fabrykacyi farb amlinowych, których znaczna ilość w tej nowej formie powraca mów do Anglii.
W żadnym państwie fabrykacyja tych farb nie jest tak rozwiniętą, jak w Niemczech. Ilość alizaryny produkowanej w Niemczech, jest bez porównania większą od ilości produkowanej w Anglii.”

Mój komentarz.

Redakcja żali się że w całej Europie nie wydaje się pieniędzy na badania naukowe „czyste / czyli teoretyczne, pozbawione praktyczności/, oderwane /od praktyki/, takie jak ważny dla handlu problem przypływów i odpływów morza”, ale na „badania konkretne i nauki stosowane”, do których są zaliczane: meteorologia, geologia i historia naturalna. A w praktyce większość pieniędzy idzie na seminaria duchowne! Pojawia się nawet postulat, że z uczelni należy wyrzucić „fakultety teologiczne”!!! No, cóż tworzenie nowej historii i niszczenie śladów starej przeszłości („historii naturalnej”) jest kosztowne!!! A najważniejsza dla ludzkości i osób decydujących o wydawaniu pieniędzy jest „meteorologia, geologia i historia naturalna”…

A już informacja o ogromnej produkcji benzyny w Anglii, która to benzyna jest chyba w całości eksportowana do Niemiec – jako surowic do produkcji farb – powala z nóg! Jak transportowano w roku 1873 benzynę? Zakładamy, że ją faktycznie na dużą skalę destylowano z ropy naftowej. Benzyna to nie ropa! Beczek stalowych jeszcze nie produkowano, a dopiero od czterech lat Amerykanie zaczynają produkować specjalne, drewniane beczki do przewozu ropy! To niby „tradycyjne” beczki ale ze stalowymi obręczami, bo dotychczas stosowane beczki (klepki wiązane linami), były za mało szczelne, a ich wytrzymałość nie pozwalała na wlewanie weń zwyczajnej ropy!

Przypomnę z mojego wpisu ( https://kodluch.wordpress.com/2018/04/06/%e2%99%ab-off-topic-trzy-wieki-wykorzystania-pary-czesc-6-tory-kolejowe/ ):

Do roku 1855 (SA-1855) mamy jeszcze wszystkie beczki z obręczami wykonanymi z lin! W roku 1859 po raz pierwszy zastosowano takie beczki do przewożenia ropy naftowej (USA). Historia przemysłu naftowego notuje, że koło roku 1870, lub „nieco wcześniej”, zaczęto wytwarzać beczki z metalową bednarką, czyli paskiem metalu łączonym nitami! I beczki takie wpierw wykonywano na zamówienie „nafciarzy”! Stąd można wysnuć wniosek, że i drewniane koła karet, wagonów czy lokomotyw zaczęto wyposażać w żelazne obręcze pomiędzy rokiem 1860 a 1870.
http://www.petroleumhistory.org/OilHistory/pages/Barrels/making_barrels.html

A co nam pisze Wikipedia o tym hicie niemieckiego przemysłu chemicznego do którego potrzebna była „angielska benzyna”?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Alizaryna

Cytat:

„Dawniej otrzymywana z korzeni marzany barwierskiej[1], w której występuje jako glikozyd o nazwie kwas ruberytrynowy. Obecnie wytwarzana syntetycznie w wyniku stapiania zasady sodowej z kwasem antrachinono-2-sulfonowym[4][5].
Alizaryna była pierwszym barwnikiem naturalnym otrzymanym w roku 1869 na drodze syntezy chemicznej[6].”

Przypomnę, że Europa Środkowa – tereny obecnej Polski i Ukrainy, czyli dawna Rzeczpospolita – była monopolistą światowym na „czerwiec” czyli koszenilę, służącą do barwienia tkanin na czerwono. Jak podają źródła, około roku 1825 nagle i całkowicie polska koszenila „zniknęła” i dlatego zaczęto szukać zamienników w Brazylii W roku 1855 odkryto podobne „robaczki” do „polskiego czerwca” na Florydzie…
Czy nagłe zniknięcie koszenili z Europy Środkowej było spowodowane zupełną zmianą klimatu?

[A/8/14] Redakcja dostrzega doniosłość odkrycia nitrogliceryny i bawełny strzelniczej dla „sztuki wojennej i górniczej”. Wikipedia: „Po raz pierwszy została otrzymana przez włoskiego chemika Ascanio Sobrero w 1847 r. w procesie powolnego wkraplania gliceryny do mieszaniny stężonych kwasów: siarkowego oraz azotowego. Popularność zdobyła dzięki wynalazkom dynamitu i żelatyny wybuchowej dokonanym przez Alfreda Nobla w latach sześćdziesiątych XIX wieku.”

Oraz „ Invented in 1847, nitroglycerin has been used as an active ingredient in the manufacture of explosives, mostly dynamite, and as such it is employed in the construction, demolition, and mining industries. Since the 1880s, it has been used by the military as an active ingredient, and a gelatinizer for nitrocellulose, in some solid propellants, such as cordite and ballistite.

Nitroglycerin was the first practical explosive produced that was stronger than black powder. It was first synthesized by the Italian chemist Ascanio Sobrero in 1847, working under Théophile-Jules Pelouze at the University of Turin.[6] Sobrero initially called his discovery pyroglycerine and warned vigorously against its use as an explosive.[7]

In April 1866, three crates of nitroglycerin were shipped to California for the Central Pacific Railroad, which planned to experiment with it as a blasting explosive to expedite the construction of the 1,659-foot (506 m)-long Summit Tunnel through the Sierra Nevada Mountains. One of the crates exploded, destroying a Wells Fargo company office in San Francisco and killing 15 people. This led to a complete ban on the transportation of liquid nitroglycerin in California. The on-site manufacture of nitroglycerin was thus required for the remaining hard-rock drilling and blasting required for the completion of the First Transcontinental Railroad in North America.[10]

Liquid nitroglycerin was widely banned elsewhere as well, and these legal restrictions led to Alfred Nobel and his company’s developing dynamite in 1867. This was made by mixing nitroglycerin with diatomaceous earth („kieselgur” in German) found in the Krümmel hills. Similar mixtures, such as „dualine” (1867), „lithofracteur” (1869), and „gelignite” (1875), were formed by mixing nitroglycerin with other inert absorbents, and many combinations were tried by other companies in attempts to get around Nobel’s tightly held patents for dynamite.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nitrogliceryna
https://en.wikipedia.org/wiki/Nitroglycerin

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bawe%C5%82na_strzelnicza
Odkrywcą był niemiecki chemik Christian Friedrich Schönbein w 1845

„Odkrycia astronomiczne znalazły zastosowanie w podróżach morskich, a odkrycia w fizyce i mechanice wpłynęły na ulepszenie środków komunikacyi. Odkrycia chemii przyczyniły się do zwiększenia dobrobytu jednostek, a dzisiejsze najbardziej oderwane badania, zaspakajając z jednej strony wspaniałą żądzę dochodzenia do prawdy, są bez wątpienia złotodajnym ziarnem, które wszedłszy, wzbogaci ludzkość tysiącami wygód.”

Tym sposobem znaleźliśmy się na drugiej stronie rozdziału mówiącego o astronomii [A/II/2/22], gdzie Redakcja opisuje ile gwiazd na niebie policzyli poszczególni badacze: „nic pewnego nie wiemy ani o ich pozornym spoczynku, ani też o niezmiernie małym ruchu, który w nich obserwujemy”… [A/II/3/26].

„W astronomii położenie każdej gwiazdy wyznacza się za pomocą czasu jej przejścia przez południk, i za pomocą jej odległości od równika. W każdym obserwatoryjum astronomicznym jest zegar, który wskazuje godzinę 0, gdy punkt wiosenny porównania dnia z nocą przechodzi przez południk, i który tak jest uregulowany, że wskazuje 24 godzin,podczas gdy ziemia dokonywa jednego obrotu około osi.”

[A/II/5/26]
„I dziś z podziwieniem wymawiamy nazwiska Timocarius’a i Aristillusa, którzy na 3 wieki przed nar. Chr. pracowali nad katalogiem gwiazd, który niestety zaginął. Słusznie też Hipparcha nazywamy największym astronomem starożytności, on bowiem w pięćdziesiąt lat później ułożył katalog zawierający 1080 gwiazd. Katalog ten jest jedyny, który nam przekazały starożytne wieki i pozostał on też jedynym, aż do XVI wieku, (jeśli pominiemy katalog ułożony w I. 1437 w obserwatoryjum w Samarakandzie przez księcia tatarskiego Ulugh-Beigh, wnuka wielkiego Tamerlana.) Pojęcie starożytnych o niezmienności niebios i astrologij a średnich wieków sprawiły to, że nikomu nie przyszło do głowy zajmować się układaniem nowego katalogu; dopiero nagłe ukazanie się zupełnie nowych gwiazd, dotychczas niewidzialnych, mogły przekonać ludzi, że niebo jest zmiennym i jako takie potrzebuje spisu inwentarza rzeczy na nim w danej epoce widzianych.”

„Pierwsi, którzy przy wyznaczaniu położenia gwiazd posługiwali się lunetami, byli Flamsteed i Roemer, i począwszy od nich, historyja astronomii wylicza nam nieprzerwany szereg katalogów gwiazd. Flamsteed, współczesny Newtonowi, pierwszy obserwował przejście gwiazd przez południk zupełnie tak samo, jak teraz się robi; obserwacyje jego, ogłoszone w Historia coelestis hritannica, posłużyły w następstwie do ułożenia Catalogus britannicus, który dla roku 1690 zawiera położenia wielu gwiazd, a w którym, pomiędzy gwiazdami konstelacyi Byka znajduje się jedna, która, jak później William Herschel wykazał nie była gwiazdą, lecz planetą (Uran). Obserwacyje Roemera po większej części zaginęły; pozostało tylko Triduum, spis obserwacyj robionych w ciągu dni trzech w roku 1706. Ta mała liczba obserwacyj wystarcza do wykazania ich wielkiej ścisłości.”

[A/II/7/28]
„Czytelnikowi suche wyliczenia takiej znacznej liczby katalogów wyda się może nudnym i zbytecznym; nie mogliśmy się jednak wstrzymać od pokusy przytoczenia ich w naszym roczniku, gdyż katalogi te zawierają najdroższe skarby astronomii nowożytnej, najważniejsze, najmozolniejsze, a zarazem najmniej znane prace umysłu ludzkiego.”

[A/II/8/29]
Perełka astronomiczna.

„Podczas ekspedycyi astronomicznćj do Chili w r. 1850 i 1851, prof Gillis, w bliskości Santjago, wykonał cały szereg obserwacyj południkowych. Obserwacyje te, z powodu nastąpionej śmierci Gillisa, zostały dopiero ogłoszone w r. 1871 przez astronomów obserwatoryjum waszyngtońskiego, Z obserwacyj tych ułożono katalog obejmujący średnie położenie 1963 gwiazd dla r. 1850.
Katalog Gillisa zawiera niektóre gwiazdy, objęte katalogami europejskiemi. Gwiazdy te przedstawiają miarę ścisłości obserwacyj katalogu santjagskiego, a powtóre dla tego, że one mogą wyjaśnić pewną kwestyją podniesioną niedawno przez prof Gyldena, dyrektora obserwatoryjum w Sztokholmie.
Prof Gylden, porównywając katalogi gwiazd ułożone na półkuli północnej z katalogami tychże samych gwiazd ułożonemi na półkuli południowej, spostrzegł między niemi systematyczną różnicę, która da się tylko wytłumaczyć pewną szczególną własnością samej ziemi. Katalog Gillisa zostaje w sprzeczności z teoryją Gyldena.”

Polecam też wpis na stronie [A/II/9/30 – do 12/33]. Mówiąc skrótowo, badano i tworzono katalogi gwiazd które zmieniają swe położenie, ustalano które gwiazdy zbliżają się do Ziemi a które oddalają. Tworzono skale kolorów gwiazd i badano okresowe zmiany ich barw.

[A/II/13/34 oraz 14/35]
„Wiadomo że są gwiazdy, które peryjodycznie zmieniają natężenie blasku. Pierwszy który zwrócił uwagę na zmiany blasku gwiazd był Dawid Fabrycyjusz. Astronom ten w Sierpniu 1596 r. widział gwiazdę o Wieloryba błyszczącą jako gwiazda 3-ej wielkości, lecz w Październiku tegoż roku blask jej do tego stopnia się zmniejszył, że nie można było jej widzieć gołem okiem. Po Fabrycyjuszu wielu innych astronomów zwracało uwagę na pojedyncze gwiazdy zmienne lecz dopiero później wskutek prac Hinda, Schmidta, Heisa a szczególniej Argelandera, liczba gwiazd zmiennych znacznie się powiększyła. Argelandera można uważać za twórcę tej gałęzi astronomii, gdyż jego sposoby obserwowania, a szczególniej jego metody badania rezultatów obserwacyj, doprowadziły do wyznaczenia peryjodu i czasu różnych zmian zachodzących w natężeniu światła gwiazd zmiennych. Ta gałęź astronomii jest niezmiernie ważną, gdyż zmienność natężenia blasku gwiazd jest jednym z tych zjawisk, które uważnie badane mogą doprowadzić do niezmiernie ważnych rezultatów o stanie materyi w głębiach niebios. W naszych czasach liczba gwiazd podwójnych znacznie się powiększyła.”

„Według Kleina, przy obecnym stanie naszych wiadomości o gwiazdach zmiennych, można je podzielić na cztery główne typy; l-sze) gwiazdy zmienne, które nie mają dobrze oznaczonego peryjodu zmienności, 2-re) gwiazdy zmienne, które dopiero po upływie długiego i nieregularnego peryjodu czasu przechodzą przez te same stopnie blasku, 3-cie) gwiazdy zmienne, których zmiany blasku bardzo regularnie się powtarzają w perjodzie niezbyt długim, w końcu 4-te) takie, których peryjod zmienności trwa zaledwie kilka godzin.

Obserwacje dzisiejsze nie są jeszcze wystarczającemi, by można było wyznaczyć z nich charaktery wspólne wszystkie gwiazdom zmiennym ‚ i prawa ogólne, którym one podlegają. To tylko jest rzeczą pewną, że większa część gwiazd zmiennych dla przejścia od minimum do maksymum blasku potrzebują mniej czasu niż dla przejścia od maksymum do minimum.”

[A/II/15/36]
Na tej stronie Redakcja pisze o „gwiazdach wielokrotnych”, czyli podwójnych. Jest to o tyle ciekawa informacja, że mówi nam o ostrości wzroku obserwatorów lub o stosowaniu przyrządów optycznych.

„Obliczeniem dróg opisywanych przez gwiazdy podwójne zajmowali się, Savary, Encke i De Gasparis; obserwacyją zaś tych gwiazd Herschel starszy i Wilhelm Struve. W latach 1782, 1785 i 1804 Herschel ogłosił katalogi obejmujące 445 gwiazd podwójnych. Po nim, Struve pomiędzy r. 1824 i 1837 w obserwatoryjum dorpackim wykonał klasyczną pracę nad gwiazdami podwójnemi, która zawsze pozostanie punktem wyjścia dla wszystkich prac w tym kierunku. Wyniki swoich obserwacyj ogłosił pod tytułem Mensurae Mictrometrcae; obejmują one 2641 gwiazd podwójnych
(pierwszych) 113 gwiazd potrójnych, 9 poczwórnych i dwa systemy, zawierające każdy po pięć gwiazd. Dziś mamy około 6000 gwiazd podwójnych, w 1000 można było obserwować ruch obu składowych; liczba jednak gwiazd podwójnych, dla których można było obliczyć drogę jednej z gwiazd składowych około drugiej jest dość małą bo wynosi zaledwie 20. Czas trwania obiegu jest rozmaity od 25 lat do 996 . Dziś obserwacyjami gwiazd podwójnych na stałym lądzie Europy zajmuje się baron Dembowski w swoim obserwatoryjum prywatnym w Cassano-Magnago niedaleko Golarote. Obserwacyje jego odmaczają się nadzwyczajną dokładnością, nie ustępując obserwacyjom Struvego (patrz Astr. Nachrichten za r. 1872) w Ameryce i Anglii wielu obserwatorów również zajmuje się tym przedmiotem.”

[A/II/16/37]

„Zdawało by się, że droga mleczna od dawna już dokładnie została nakreśloną na kartach nieba, tymczasem rzecz się ma zupełnie inaczej; zarysy tej drogi podane w dawniejszych kartach niebieskich są wymysłem bujnej imaginacyi rysowników. Obserwacyje Heisa wykazały, że i Ptolemeusz a może nawet i dawniejszy obserwator, którego opisu Ptolemeusz się trzymał, za ważką nakreślił drogę mleczną. Ptolemeusz powiada między innemi: cała konstelacyja Strzały znajduje się we środku drogi mlecznej, gwiazda przy ostrzu znajduje się o jeden stopień oddalony o i granicy wschodniej. Heis przeciwnie przeprowadza drogę mleczną nad całym gwiazdozbiorem Delfma, a gwiazdę przy ostrzu Strzały ( η Sagittae) umieszcza w 9° do 10° od granicy wschodniej.”

Autorzy omawianego tekstu sugerują, że od czasu Ptolemeusza Droga Mleczna zmieniła swoje położenie i kształt!!!

[A/II/17/38]

„Zasługuje też na uwagę i to, że Ptolemeusz przy wykazaniu najświetniejszych gwiazd drogi mlecznej wcale nie wspomina o szczególnie błyszczącej okolicy drogi mlecznej w stronie północnej głowy Strzelca, w której nowsi astronomowie umieścili konstelacyją Tarczy Sobieskiego i gdzie droga mleczna ma największą jasność. W ogólności opis Ptolemeusza aż do najnowszych czasów służył za podstawy dla wszystkich kart. W naszym wieku Herschel starszy i Homer zwrócili uwagę na niektóre górne miejsca drogi mlecznei, lecz wielkie zasługi w zbadaniu drogi mlecznej położył Herschel młodszy, który jednak przyjmuje ją, daleko węższą, niż Heis; według Heisa bowiem średnia szerokość drogi mlecznej w niektórych okolicach wynosi 35° w wielu miejscach dochodzi nawet do 40°. Herschel uważał drogę mleczną za koło małe, Heis przeciwnie za koło wielkie, którego biegun ma wznoszenie proste== 190°, zboczenie zaś + 27° (dla r. 1855).”

[A/II/18/39]
Autorzy twierdzą, że pojawiają się pierwsze obserwacje „obłoczków mglistych”, czyli mgławic (Herbert Spencer 1858, potem Proctor który badał Wielki Obłok Magellana, później d’Aresta, Vogel, Huggins badał „lepszymi narzędziami”…).

Zadziwiające jest to, że prowadzone są badania spektroskopowe mgławic, których astronomowie chyba słabo dostrzegają!

„W roku 1869 dyrektor obserwatorjum w Melbourn zauważył, że obłoczek ten ( η Argo) nie ma więcej tego położenia ani też kształtu jaki miał w r. 1838, gdy go obserwował D. Herschel. Teraz wykazało się, że i od r. 1869 obłoczek uległ zmianom tak co do miejsca, jako też i co do kształtu; oprócz tego i sama gwiazda n η Argo się zmieniła; w Grudniu 1869 gwiazda ta dała jasne linije, w styczniu zaś 1871 nie było więcej śladu tych linij. W roku 1869 gwiazda była otoczoną obłoczkiem mglistym, teraz zaś materyja mglista znajduje się obok niej.”

Ja tego nie wymyśliłem – ja tylko cytuję poważne źródło!!! [A/II/20/41] Nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie i Czytelnikowi informacji które sugerują iż albo cały Układ Słoneczny dokonał „fikołka Dżanibekowa” wobec Drogi Mlecznej, albo to Droga Mleczna zmieniła swój kształt i położenie wobec Układu Słonecznego!

Ale cuda zaczynają też dotyczyć Układu Słonecznego!

Cytaty pyszne: „ilość ciepła jaką słońce rok rocznie z siebie wydaje wyrównywa tej ilości jaką by otrzymano ze spalenia 900 kul węgli kamiennych, z których każda miałaby taką wielkość co kula ziemska”.

„Kwestyja ta /budowa fizyczna Słońca/ w ostatnich czasach bardzo zajmowała astronomów; liczba obserwacyj nad słońcem do tego stopnia wzrosła, że trudno się orientować w tym labiryncie pojedynczych faktów, liczba hipotez jest tak wielką, że ich rozbiór krytyczny będzie tylko możliwym dla przyszłych pokoleń. Nie ma ani jednego zjawiska słonecznego, któreby przez rozmaitych astronomów nie było rozmaicie tłumaczonym. Wobec tego sprawozdawca ograniczyć się musi na wyliczaniu faktów najważniejszych, starając się, o ile można, tak je grupować, by ułatwić czytelnikowi ogólny pogląd na obecny stan kwesty i budowy słońca.”

„Fakt, że koronę tworzy powłoka słoneczna został dokładnie zbadany podczas zaćmienia słonecznego 12 Grudnia 1871, gdyż dawniej niektórzy uważali koronę jako zjawisko pochodzenia ziemskiego ( Annales de Chemie et de Physique Ser. 4. Tom. XXYIII. Kwiecień 1873)”.

O tym, że dopiero około roku 1869 pojawiły się teleskopy, świadczy taki zapis dotyczący protuberancji słonecznych: „owych ciekawych wyniesień płomienistych, które dawniej można było obserwować tylko podczas całkowitych zaćmień. Wiadomo, że wskutek znakomitych odkryć Lockyera, Janssena i Zollnera protuberancyje mogą teraz być obserwowane w każdym czasie. Otóż wskutek ty eh odkryć wielu astronomów zajmuje się obecnie obserwacyjami protuberancyj, między nimi pierwsze miejsce należy się O. Secchi, pp. Respighiemu, Tacchiniemu i Sporerowi. Respighi, w rozprawie przedstawionej Akad. dei Lincei w maju 1872, opierając się na licznych obserwacyjach dokonanych w przeciągu czasu między październikiem 1869 i kwietniem 1872 zajmuje się różnemi formami protuberancyj i związkami zachodzącemi między niemi a pochodniami jako też plamami słonecznemi. W tejże samej rozprawie traktuje rozmieszczenie protuberancyj na powierzchni słońca, zmiany peryjodyczne ich miejsc względem równika słonecznego, jako też związek zachodzący między teraz zmianami a peryjodem plam słonecznych.”

I dalej mamy kolejne cuda na niebie: „Co się tyczy wymiarów protuberancyj, to z obserwacyj swoich Respighi otrzymał następujące wypadki; na 100 protuberancyj 18 tylko dosięgają lub przewyższają wysokość 1′ w łuku to jest dosięgają wysokości około 6000 mil jeograficznych; na tysiąc – 28 dosięgają lub przewyższają wysokość 2′ w łuku, w końcu na dziesięć tysięcy – 47 dosięgają lub przewyższają wysokość 3′ w łuku; jako bardzo wyjątkowe i nadzwyczajne należy uważać protuberancyje, których wysokość przewyższa 4′ w łuku, to jest 24.000 mil. W ogólności protuberancyje nie wychoclzą nigdy po za granicę atmosfery słonecznej, która według obserwacyj robionych podczas zaćmienia 1871 r. rozciąga się na 6- 7 minut od brzegu słońca. Protuberancyje nie tylko rozchodzą się na ogromne odległości w kierunku pionowym lecz jeszcze i w kierunku poziomym; niekiedy obserwować można protuberancyje o rozgałęzieniach poziomych i nachylonych, rozciągające się na odległość kilka średnic ziemskich.” [II/24/45]

Dodam od siebie, że widziany z Ziemi Księżyc ma wielkość od 29.4 do 33.5 minuty łuku.

Dalej [II/30/51]:
„Jeszcze w r. 1866 astronomowie ci ( Warrena de-la- Rue, Balfourt Steicart i Loewe – 5-letni okres badań, Carrington – 8-letni okres obserwacji) wykazali, że ukazanie się plam na słońcu zostaje w związku z położeniami planet. Obecnie zwracają się oni do tej kwestyi i dowodzą, że w ogóle  plamy są największe po stronie słońca odwróconej od planet Wenusa i Merkurego, najmniejsze zaś są w bliskości tych planet. Wnioski te wyprowadzili oni z ośmiuletnich obserwacyj Carringtona, z pięcioletnich obserwacyj samego Warrena de la Rue i wielu innych.”

„Obserwacyj e Tacchiniego wykazały, że bogaty skład chemiczny protuberancyj redukuje się do ich podstawy tylko, gdyż w górnej ich części znajduje się tylko wodór i substancyja D3. Dalej Tacchini wykazuje, że nie wszystkie protuberancyje mają złożone widmo, gdyż na sto protuberancyj. dziewięćdziesiąt mają widma, w których występują tylko linije wodom i substancyj D3.”

Krótko mówiąc – albo uczeni dysponują już tak doskonałymi przyrządami astronomicznymi, że są wstanie zaobserwować i dokładnie zmierzyć protuberancje słoneczne w biały dzień (kiedyś to było możliwe tylko podczas całkowitego zaćmienia Słońca) – albo protuberancje słoneczne są tak silne, że są widoczne w słoneczny dzień! Mało tego! Bada się skład pierwiastków w słonecznych protuberancjach, czasem uczeni widzą tam tylko wodór – a czasami także „pary metali”, takich jak magnez, sód, żelazo i wapń. [A/II/26/47].

Cytat [A/II/31/52]:
„Obserwacyje przyszłych zaćmień wykażą, czy wiązki te rzeczywiście przypadają w przestrzeni magnezowej słońca. W sierpniu i wrześniu 1871, Tacchini powiada, że znalazł daleko więcej pochodni i okolic magnezowych na półkuli północnej słońca niż na południowej. W maju 1872 r. obserwował on małą tylko liczbę protuberancyj, gdy przeciwnie okolice magnezowe zajmowały ogromne przestrzenie. Dnia 6 maja pary metalu magnez zajmowały 2/3 obwodu tarczy słonecznej. Dnia 18 czerwca cały obwód słońca był otoczony parami magnezu i Tacchini powiada, że tegoż dnia zdawało mu się, iż słońce nie miało zwycząjnego wyglądu, co też zdawało się i wielu innym osobom. Oprócz okolic magnezowych Tacchini rozróżnia jeszcze na słońcu okolice żelaza. Kształt i przestrzenie tych okolic są zupełnie odmienne od kształtu i przestrzeni pochodni, protuberancyj i magnezu. Okolice żelaza są dość małe w porównaniu z pierwszemi.”

Uczeni obserwowali także zmiany wielkości średnicy Słońca! [A/II/32/53 i dalej] Takie obserwowane przez astronomów zmiany średnicy tarczy słonecznej nastąpiły na przykład od lipca do listopada 1871, na wiosnę i w lecie 1872.

Cytat:
„Ponieważ mamy liczne przykłady, że masy gazowe wznoszą się z powierzchni słońca do niezmiernie wielkich wysokości, to przyjmując, że to wznoszenie się jest wypadkiem wybuchów, można wraz ze Sporrem twierdzić, iż wskutek próżni utworzonej przez wybuch, powierzchnia słońca może się zapadać. Już w r. 1868 Sporer przy obserwowaniu plam spostrzegł zmiany w średnicy słonecznej i doniósł o tym Kleinowi w liście wydrukowanym w dziele „das Sonnensystem nach dem gegenwartigen Zustande der Wissenschaft.”

Próbowano to tłumaczyć w taki sposób: „Astronom ten w następujący sposób tłumaczy zmiany zachodzące w wielkości średnicy słońca: Brzegi tarczy słonecznej mają nieokreślone kontury; pochodzi to zapewnie od tego, że chromosfera bardzo słabo świecąca przy podstawie zlewa się z fotosferą. Zwykła średnica słońca wyznacza się przez średnicę fotosfery wraz z dodatkiem wspomnionej warstewki chromosfery a ponieważ chromosfera bywa to jaśniejszą, to mniej jasną to i średnica słońca wypadnie to większą, to mniejszą.”

Uczeni dyskutowali i komentowali zupełnie sprzeczne wyniki pomiarów temperatury Słońca. [A/II/34/55]

„Ponieważ zaś średnia wysokość chromosfery w spokojnych miejscach powierzchni słońca wynosi według obserwacyj blisko 10 sekund łuku, to tym sposobem posiadamy już dane liczebne, które według wzoru Zóllnera wystarczają do wyznaczenia szukanej temperatury / Słońca/.”

Drugi tom mówi o badaniach Słońca tak:

„Rozwiązanie kwestyi: „Czy plamy na słońcu wysyłają inną ilość cieplika promienistego aniżeli pozostała powierzchnia” byłoby bardzo pożądanem, dla objaśnienia przewrotów ciągle się dokonywających w atmosferze słońca. W tym celu Lohse, astronom w Bothkamp, proponuje w Nr. 1949 Astronomische Nach, używać papieru napojonego chlorkiem kobaltu, mającym tę własność, że w cieple zamienia swą różową barwę na niebieską Umieszczając taki papier w ognisku wielkiego refraktora (11 cali) i wystawiając go na działanie światła słonecmego przez 2 minuty, Lohse otrzymał wyraźnie ograniczony obraz słońca, który przez słabszą barwę wskazywał zmniejszanie się promieniowania ciepła w kierunku brzegów, jednak śladu plamy nie było widać. Z powodu małej liczby obserwacyj, zadania tego nie można jeszcze uważać za rozwiązane.”

Redakcja dodaje, że w latach 1873-1874 zaczęto fotografować gwiazdy, używając teleskopu i mechanizmu zegarowego, który „śledził” dana gwiazdę. Wyniki były, ale chyba kiepskie. Czas naświetlania kliszy – co najmniej 8 minut. [B/I/6/12]

Strona [A/II/36/57] wylicza nowo odkryte planetoidy („planety”), by na kolejnych stronach raczyć nas sensacjami dotyczącymi Jowisza!

Całe życie wydawało mi się, że widok Jowisza jest w pewnym sensie niezmienny, tak jak odkryta w roku 1664 przez Roberta Hooke’a Wielka Czerwona Plama.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Czerwona_Plama
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jowisz

A tymczasem – do roku 1873 nikt nie dostrzega „Wielkiej Czerwonej Plamy” na Jowiszu!

„Już w r. 1870 John Browning zwrócił uwagę na zmiany zaszłe w pasie równikowym Jowisza. Z początku niektórzy astronomowie a między niemi Airy, dyrektor obserwatoryjum w Greenwich, niechcieli wierzyć obserwacyjom Browninga, lecz obserwacyje Lassela, robione w nocy 30 Grudnia 1871, usunęły wszelkie pod tym względem wątpliwości. Od tego czasu planeta Jowisz stała się przedmiotem bardzo ważnych obserwacyj. Podamy tu niektóre z nich.
Na obserwatoryjum w Bothkamp Jowisza obserwują pilnie od r. 1870. Pierwsza rzecz, która uderzyła obserwatorów w Bothkamp był szeroki, ciemny pas w okolicy równika, kolor tego pasa nie daje się dobrze oznaczyć. Rozmaici obserwatorowie oznaczyli go jako żółtawo-czerwony, brunatno-szary, czerwonawy, żółtawy, czerwono-brunatny i czerwono-miedziany. Sądząc z opisu dawniejszych obserwatorów należy wnosić, że odcień pasa równikowego był niegdyś innym; oprócz tego pas ten był dawniej opisywany jako najjaśniejsza część tarczy a nie jako najciemniej sza. Szerokość tego pasa okazała się być zmienną, średnia jednak jej wartość wynosi 1/6 część średnicy biegunowej.
W ogólności w pasie tym, a szczególniej na granicy południowej obserwować można było szereg białych plam w jednej linii leżących, mających widocznie charakter obłoków. Największe z tych plam miały długość wynoszącą 2500-3000 mil gieograficznych. Jasność tych plam była najrozmaitsza. Raz wysyłały one światło olśniewająco-białe, drugi razznowu były zaledwie widzialne; w ogóle należy przyjąć, że obłoki te znajdują się w rozmaitych wysokościach od powierzchni Jowisza, i że wskutek tego światło ich doznaje większego lub mniejszego osłabienia w atmosferze planety. Oprócz tych obłoków na granicy południowej, często widziano w pasie równikowym i inne obłoki, które niekiedy były w bardzo znacznej liczbie.
Oprócz tego pasa równikowego zwrócił jeszcze na siebie uwagę obserwatorów pas znajdujący się w półkuli północnej w szerokości 20° -24°, pas ten odznaczał się od innych większą ciemnością i stałością, koloryt był bardzo podobnym do kolorytu pasa równikowego. Charakterystyczne tu były ciemne plamy, które w nim widzieć można było występujące po dwa lub po trzy. Okolice północno biegunowe planety miały zabarwienie popielate. Półkula południowa ulegała najrozmaitszym przeobrażeniom, bardzo często obserwować można było pasy przyjmujące nachylenie 20° do równika. Pan Ferby przedstawił Akademii brukselskiej dwa rysunki planety Jowisza; zrobione przez niego d. 30 stycznia i 2 lutego 1872 roku na obserwatoryjum w Lowen. Rysunki te prawie zupełnie zgadzają się z rysunkami i opisami podanemi przez obserwatorów bothkampskich. W r. b. powierzchnia Jowisza uległa zupełnej zmianie, gdyż przybrała na nowo wygląd jaki miała przed trzema lub czterema laty, tak że rok ten należy uważać jako kończący peryjod zmian i przekształceń, jakim planeta ta przez kilka lat ulegała. Bliższy opis wyglądu planety w r. b. podamy w przyszłym roczniku.

W końcu musimy dodać, że Proctor, opierając się na obserwacyjach Robertsa, robionych w Marcu 1873 i ogłoszonych w Monthly notices of the astronomical Society, twierdzi, że czwarty księżyc Jowisza różni się od wszystkich innych pod względem natężenia światła. Stąd wyprowadza on dalszy wniosek, że Jowisz jest jeszcze ciałem gorącym, prawdziwym słońcem dla swych satelitów.”

Rok później Redakcja pisze znów o Jowiszu [B/I/11/17]: „Od dawna zwracano uwagę na pasy i plamy Jowisza, szczególniej zaś na ich kolor, który zdaje się zmieniać z czasem.
W roku 1872 i 1873 w obserwatoryum hr. Rosse w Parsonstown, wykonano szereg obserwacyj Jowisza, za pomocą 6-cio-stopowego teleskopu zwierciadlanego, powiększającego 414, 28, 120 i 650 razy. Codziennie zrana Copeland wykonywał rysunki akwarelowe nocnych obserwacyj. 19 podobnych rysunków, chromolitografowanych pomieszczono w Monthly Notices. Oprócz tego współcześnie robili rysunki Jowisza: Terby, który dołączył 14 rysunków do swego memoryału; i Knobel, którego trzy rysunki (otrzymane przy powiek. 208) znajdują się w Monthly Notices.”

„Ze wszystkich spostrzeżeń Jowisza w czasie oppozycyi 1873. najbardziej godnym uwagi jest wielki wyłom w południowej części pasa równikowego. Wyłom ten pierwszy raz zauważono 17 stycznia 1873, poprzednio (31 grud. 1872) nie było go widać. Później widziano go także 22 Stycznia i 10 kwietnia, wówczas południowy skraj pasa równikowego składał się z dwóch linij (może obłoków) oddzielonych jaśniejszą przestrzenią, przyczem raz obie linie zakrzywiały się
ku równikowi, drugi raz tylko jedna z nich (południowa) była zakrzywiona i przecinała drugą. Zjawisko to obserwował także Knobel. Wyłom ten zakończa powierzchnia czerwono-ceglasta, która była dobrze widziana 6 stycznia i rozciągała się na 30°. W części rysunków, wyłomowi odpowiadał koniec długiej zakrzywionej plamy, lub przecięcie dwóch ciemnych pasów, tak iż z większą lub mniejszą pewnością ten punkt powierzchni Jowisza był narysowany 8 razy.” [B/I/12/18]

Obserwowano czarne plamy „północnej strefy” oraz równikowe. Na podstawie tych obserwacji ponownie wyliczano okres obrotu Jowisza wokół osi.

Dalej brak opisów dotyczących „Wielkiej Czerwonej Plamy”. Mam za to takie obserwacje:
„D. 22 marca zauważono niebieską plamę, która wedle wskazówek Terby, trwała tylko dni 25. Prócz tego zauważono w pasie równikowym małe ciemne linie na białym tle, które, zdaje się, że dotąd nie były obserwowane przez nikogo, z wyjątkiem Secchiego w r. 1852- 55. Zwracając się teraz do ogólnej postaci Jowisza, zanotujemy fakt, zauważony przez wszystkich obserwatorów, że pas równikowy Jowisza w ciągu ostatnich 2-ch lat nieprzerwanie tracił swą barwę. W jesieni 1870 r. czerwoność tego pasa była taka, że można ją było zauważyć golem okiem; obecnie jest ona bardzo słaba. Godnem jest także uwagi że podczas gdy okolice południowe i równikowe podlegają ciągłym zmianom, czarny pas północny pozostawał bez zmiany do początku 1874 roku. Dopiero 22 lutego 1874 r. widziano Jowisza bez śladu północnego pasa umiarkowanego, zaś pas równikowy był
zabarwiony ceglasto. Tą samą zmianę barwy pasa równikowego spostrzegł Browning przyczem zauważył że pasy równikowe są teraz nieco nachylone do równika. Tacchini w Palermo obserwował Jowisza d. 28 stycznia 1873 r. i w swoim opisie nic nie wspomina o barwie czerwonawo-ceglastej. Powiada on między innemi, że ze wszystkich pasów, widzianych na Jowiszu, najbardziej różnorodnym jest pas równikowy; części jego białe są bardzo żywe, srebrzyste; czarne zaś plamy mają obwódki białe na, podobieństwo plam słonecznych. Środkowy pas był szarawy, dwa zaś przyległe pasy równikowe były białe; blizko brzegu widać było białawe obłoki; na koniec odcinki biegunowe były lekko popielate.”

„Na posiedzeniu Akademii Paryzkiej d. 17 marca 1873 r, Leverrier przedstawił teoryę zupełną Jowisza, stanowiącą XX rozdział jego Recherches Astronomiques. Niedawno ukończył on tablice Jowisza, obliczone na podstawie obserwacyj robionych w r. Greenwich w r. 1750-1830 i 1836-1869 , w Paryżu w r. 1857-1867. [B/I/13/19]

Ciekawa jest sześcioletnia przerwa w obserwacjach Jowisza dokonywanych przez obserwatorium Greenwich od roku 1750 (przerwa 1830-1836).

Interesujące są opisy komet oraz rojów meteorów omawiane w roczniku 1874 [B/I/16/22 i dalej] – szczególnie dotyczy to okresowych komet (kometa IV 1873), oraz kometa Bieli – która miała się pojawić w roku 1873, ale mimo usilnych starań nie udało się jej zaobserwować.

Rok wcześniej o komecie Bieli Redakcja napisała także. [A/II/40/61].

Opisano, że „jak wiadomo kometa ta została odkrytą d. 27 Lutego 1821 w Czechach przez Bielę. Niezależną od Biely odkrył ją też Gambart d. 9 Marca. Obliczenie drogi dało czas obiegu 6 2/3 roku. W roku 1832 kometa nie przedstawiała nic osobliwego, w roku 1839 nie można było jej obserwować z powodu szczególnego położenia drogi. Za powrotem jej w r. 1845 przedstawiła ona szczególne zjawisko, gdyż rozdzieliła się na dwie części, które samodzielnie poruszały się dalej po orbicie. Za powrotem w późnej jesieni r. 1852 obserwowano obie połówki komety, za to wszelkie usiłowania obserwowania komety, w latach 1859 i 1866 spełzły na niczym. Okoliczność ta naprowadziła D’Arresta i innych astronomów na myśl, że małe komety powoli się w zupełności rozpraszają w przestrzeni wszechświata.
Pomimo, że według nabytego doświadczenia, nadzieja odszukania komety była niezmiernie słabą, to jednak Jacques Michez dyrektor obserwatoryjum w Bolonii uwzględniając perturbacyje wywołane przez planety obliczył elementy komety, z których można było wyznaczyć efemerydę bieżącą, od środka sierpnia do środka października. Pomimo to komety nie można było jej odszukać przy przejściu przez punkt przysłoneczny, lecz za to d. 27 listopada (1873) obserwować można było niezmiernie świetne zjawisko gwiazd spadających widziane nie tylko w Europie lecz i w innych częściach świata.”

Cytat (rocznik 1874): „. W ogóle mówiąc, zjawisko Perseid od r. 1848 ciągle się zmniejsza, tak ze względu na liczbę jak i świetność meteorów.” Uczeni narzekają na zmniejszającą się liczbę „gwiazd spadających” – na przykład Leonidy – „Obserwacye r. 1873, porównane z obserwacyami lat poprzednich, pokazują zmniejszanie się świetności zjawiska, które miało swoje maximum w r. 1866”.

„Dodamy jeszcze że w r. 1873 rój listopadowy, odpowiadający wspomnionej komecie (Bieli), wcale nie pojawił się, pomimo to że noce były dogodne do obserwacyi. Pojawienie się Leonidów było znacznie mniejsze niż w latach poprzednich. Od roku 1869 gwiazdy spadające tego roju zjawiają się ciągle mniej obficie. Również gwiazdy spadające konstellacyi Bliźniąt (Geminidy) były nieliczne. Za to obfity był rój meteorów 2 stycznia. Prawdopodobny jego powrót naznaczają w r. 1875-79.”

[A/II/41/62]. Mimo tego, że Redakcja narzeka na zmniejszanie się ilości „gwiazd spadających”, podawane są ilości widzianych rojów w roku 1872 (24/25 listopad): Wrocław: przeszło 30 na minutę, Lipsk – od 8 do 21 na minutę, Munster – przeszło 2200 w 53 minuty, Berlin – przeszło 5 tysięcy na godzinę („widziane gołym okiem”).
„Bardzo liczne są sprawozdania nadesłane z różnych okolic Francyi i W. Brytanii, lecz szczególnie pięknym było zjawisko we Włoszech i Grecyi. W Rzymie według O. Secchiego od god. 7 min. 30 do god. 1 naliczono 13892 gwiazd spadających, lecz bardzo wielkiej liczby nie liczono wcale. Całe niebo, powiada Secchi, było w ogniu, był to rzeczywisty deszcz gwiazd,” Denza donosi, że wMontealieri pod Turynem od godziny 6 wieczorem do god. 12 ½ naliczono 33400 i z Neapolu de Gasparis donosi, że około godziny 7 można było liczyć przecięciowo 2 gwiazdy na sekundę. W Matera obserwował prot: Eugenia z trzema pomocnikami od godziny 6 do północy, naliczyli oni 38513 meteorów, a w Mondavi prof. Bruno od god. 6 min. 30 do god. 2 min. 15 rano naliczył 30881 gwiazd. Bardzo pięknym było to zjawisko w Atenach, gdzie obserwował Schmidt z wieloma pomocnikami. Astronom ten powiada, że przez całą, noc nad poziomem Aten widziano około 30000 gwiazd.”

„Ponieważ prawdopodobnie zjawisko rozpoczęło się jeszcze przed 12-tą czasu washing. / Waszyngtonu/, to ziemia potrzebowała przeszło 10 godzin dla przejścia przez chmarę meteorów, opisując wśród nich około 150000 mil gieogr. Lecz ponieważ ziemia ukośnie przecięła rój meteorów, to należy przyjąć, że przecięcie poprzeczne roju nie miało więcej niż 75000 mil. Możemy więc przyjąć, że maksymum zjawiska dla Włoch i krajów sąsiednich nastąpiło o god. 8 min. 17 czasu średniego rzymskiego, długość ziemi w jej orbicie wynosiła wtedy 245° 55′.”
W Krakowie zjawisko badał profesor Karliński.

„Prawie wszyscy obserwatorowie jednozgodnie utrzymują, że blask meteorów był średni, liczba świetniejszych meteorów była bardzo mała w stosunku do całkowitej ich liczby. Wszyscy astronomowie opisują, ruch pozorny meteorów jako bardzo powolny i drogę ich jako krótką. Pochodzi to wszystko z wierzchołkowego położenia punktu promieniowania i z małej prędkości, z jaką meteory weszły do atmosfery ziemskiej (19200 metrów w drugiej minucie) prędkość leonidów w r. 1866 wynosiła 71250 i dla tego też zjawisko w r. 1866 było świetniejszym niż w r. 1872. Co się tyczy koloru meteorów, to astronomowie nie są zgodni ze sobą; jedni utrzymują, że meteory były koloru białego, drudzy, że czerwonego inni na koniec powiadają, że kolory ich były najrozmaitsze. Otóż zdaje się że w istocie meteory były różnokolorowe. Elementy te tak są zgodne z elementami komety Biely, że hipotezę, iż ziemia d. 27 listopada przeszła przez masy należące do komety Biely, należy uważać, jako bardzo uzasadnioną. To też wszyscy obserwatorowie jednomyślnie hipotezę tę przyjęli. Hipoteza, że rój gwiazd spadających z d. 27 listopada stanowił część masy komety Biely znalazła też bezpośrednie potwierdzenie. Astronom bowiem Klinkerfues wpadł na pomysł, że kometę po przecięciu jej przez ziemię można będzie widzieć w punkcie nieba przeciwległym punktowi promieniowania, to jest w punkcie o Centaura na półkuli południowej. Chcąc się przekonać o słuszności swego rozumowania prof Klinkerfuesa d. 30 listopada telegrafował do Pogsona w Madrasie. Astronomowi temu d. 2 grudnia udało się rzeczywiście odnaleźć kometę w miejscu wskazanym. Jest to wypadek niezmiernie ważny w historyi astronomii.”

Inaczej mówiąc: zamiast komety Bieli której się spodziewano w latach 1872/73, nadleciał rój meteorów, trwał krótko, raz Redakcja informuje że było to 24 a raz 26 lub 27 listopada. Potem ktoś z Europy dzwoni do Bombaju przez świeżo ułożony telegraf, wskazuje gdzie skierować teleskop i tamtejszy astronom znajduje we wskazanym miejscu kometę Bieli. A rok później, wszyscy wiedzą gdzie ma być, ale komety nie ma! Do tego Redakcja myli się w zeznaniach i nie może się zdecydować, czy w roku 1873 był rój czy rok wcześniej. Do tego raz był on „słaby” a raz można było obserwować „niezmiernie świetne zjawisko gwiazd spadających” widziane nie tylko w Europie lecz i w innych częściach świata.

Warto przypomnieć, że Humboldt w swej książce „Kosmos”, twierdził że kometę Bieli odkryto w roku 1826 (https://kodluch.wordpress.com/2018/03/11/%e2%99%ab-off-topic-aleksander-von-humboldt-kosmos-tom-i/). Redakcja niniejszego opracowania przesuwa datę jej odkrycia wstecz, na 27 Lutego 1821. Wikipedia podaje taka samą datę jak Humbold i twierdzi, że ostatni raz widzianą ją w 24 września 1852. Jeżeli rzeczywiście kometę zaobserwowano pierwszy raz w roku 1821, to jej drugie przejście było widoczne w roku 1826, trzecie w roku 1832, czwarte 1839 („złe warunki obserwacyjne”), piąte 1845 (widowiskowe zjawisko), szóste przejście 1852 (kometa dzieli się na dwie części). Później już mimo wysiłków obserwacyjnych komety nie dostrzeżono…

Rok 1827 Humboldt opisuje jak rok wybuchów wulkanów, gejzerów błotnych i straszliwych trzęsień ziemi… W roku kolejnym, Humboldt zaczyna budowę światowej sieci obserwatoriów magnetycznych. W tym samym roku mierzy się poziomy mórz i oceanów. Na przykład w latach 1828 i 1829 badano poziom morza Południowego i „morza Antylów”. Badania prowadziło „933 stacji pomiarowych rozciągniętych na 16 milach”. Badania wykazały, że że „raz jedno morze jest niższe a drugi raz wyższe”. Poziom morza w północnej części Adriatyku jest dużo wyższy niż w Marsylii, gdzie z kolei poziom morz był niższy o niemal metr jak na Atlantyku! W tym samym, 1828 roku następują wielkie trzęsienia ziemi w Holandii, a w roku kolejnym Adolf Erman obserwuje wielkie trzęsienie ziemi nad Bajkałem.

Humboldt notuje wielkie, różnokolorowe zorze polarne widoczne od Peru i Meksyku, poprzez Pennsylwanię, Anglię i Włochy. Zaznacza też przelot komety Bieli 29,10.1832, kometa Bieli przecięła ziemską orbitę, „na szczęście odległość wynosiła tyle ile miesięczna droga Ziemi wokół Słońca.” W tym samym roku na całej planecie widać liczne pojawienie się „gwiazd przelatujących i kul ognistych różnej wielkości. W roku 1832 (w tych samych dniach), widziano w całej Europie to samo zjawisko, począwszy od Portmouth aż do Orenburga, na brzegach rzeki Ural, a nawet za równikiem, na wyspie Ill de France. To że te roje są liczniejsze w pewnych porach roku, zauważyli Olmsted i Palmer podczas wielkiego przelotu gwiazd, widzianym w Ameryce 12/13 listopada /chyba też roku 1832/, gdzie gwiazdy przelatywały tak licznie jak płatki śniegu, a w jednym miejscu w przeciągu 9 godzin, naliczono ich więcej niż 240 tysięcy”. W kolejnym roku (1833), Letronne dociera do Egiptu i szczegółowo opisuje jak odbudowywano po trzęsieniu ziemi posąg Memnona (La statue vocale de Memnon 1833). W podanym linku wyżej znajdzie czytelnik przypomnienie informacji Humboldta o corocznych wielkich rojach meteorów oraz o „gwiazdach spadających z nieba”, czyli meteorytach.

Czy opis rojów meteorów z naszego źródła, z roku 1873 lub 1874 nie jest aby jednym z tych nieprawdopodobnych zjawisk jakie notował Humboldt w latach 1832 – 1839? Szczególnie ciekawe jest to, że zarówno Humboldt jak i Redakcja niniejszego opracowania opisuje chyba to samo, niezwykle rzadkie zjawisko wielkiego, różnokolorowego roju meteorów!

Czy wielkie meteoryty które spadły we Francji i Włoszech (23.07.1872 i 31.08.1872 )– to nie aby te same meteoryty które opisuje Humboldt notując datę: 13.11.1835?

Wikipedia o komecie Bieli: „Po kolejnych przejściach przez peryhelium kometa 3D/Biela rozpadła się na przełomie lat 1845/1846 na oczach obserwatorów. Obydwie części oddalały się stopniowo od siebie. W marcu 1846 roku odległość między nimi wzrosła do 240 tysięcy km. Podczas następnego przejścia przez punkt przysłoneczny w roku 1852 odległość ta zwiększyła się już do 2 milionów km, obydwa składniki komety wytworzyły także osobne warkocze. Powroty komety przewidywano także na lata 1859 i 1865, jednakże nie udało się jej ponownie odszukać.

Również w roku 1872 próbowano ponownie zaobserwować to ciało niebieskie, próby te także się nie powiodły. 27 listopada tegoż roku, w dniu, w którym Ziemia przecięła orbitę komety 3D/Biela, na niebie pojawił się bardzo obfity deszcz meteorów. Obserwowano do 3000 meteorów na godzinę – jak się wydaje – tak mocny rój musiał być związany z jakąś kometą, która uległa najprawdopodobniej całkowitemu rozpadowi, co powiązano z Kometą Biela. Ów rój, który nazwano Andromedydami lub Bielidami, stawał się jednak w kolejnych latach (1885, 1892, 1899) coraz słabszy. Później jego aktywność całkowicie zaniknęła.”

Humboldt pisze że nie widzi powiązania, ale uważa że należy zaznaczyć, iż pojawieniom się tych rojów meteorów towarzyszy zjawisko „bardzo jasnej” zorzy polarnej. Tak było 12/13.11.1833.

Wracamy do meritum sprawy.

Intensywnie badano też Marsa, obserwując zmieniające się oblicze planety, związane z porami roku. [B/I/8/14]. Dostrzegano roczne zmiany czap polarnych, szczególnie południowej, morze biegunowe przy biegunie północnym, długie i wąskie morze śródziemne: „Zwykle morze śródziemne zdaje się łączyć te dwie plamy; czasem zaś zdaje się że można rozróżnić w części północnej przerwanie ciągłości, a nawet zwrot pod kątem prostym. Ten szczegół jednak nie przeszkadza temu, aby ogólna fizyognomia Marsa nie była taką, jakąśmy opisali: biegun północny omaczony plamą bardzo białą; morze północne rozciągające się w kierunku szerokości; szeroki pas wody rozciągający się w kierunku długości i znaczne morze południowe. W czerwcu i lipcu 1873, północna półkula Marsa miała porę jesienną. Większa część śniegów biegunowych północnych była rozpuszczona, gdy tymczasem śniegi zaczęły się gromadzić około bieguna południowego, dla nas niewidzialnego. Okolica południowa jednak przy brzegach przedstawiała barwę bardziej białą. Czyby to pochodziło od śniegu, który by w takim razie musiał dosięgać 40° szerokości południowej? Bardziej jest prawdopodobnem że to były obłoki.”

Dalej:
„Szczegółowe badanie planety pokazuje, że jej powierzchnia, pod względem rozdzielenia lądów i mórz, bardzo się różni od powierzchni ziemi. U nas 3/4 ziemi są pokryte wodą; przeciwnie Mars ma więcej powierzchni lądowej aniżeli morskiej. Mimo to jednak parowanie wody sprawia tu skutki podobne jak na ziemi, a analiza spektralna dowodzi, że atmosfera Marsa zawiera parą wodną, tak samo jak i nasza, i że jego morza, śniegi i chmury są rzeczywiście złożone z tej samej wody, co i nasze morza i meteory wodne. W dalszym ciągu Flammarion zauważył, że zabarwienie czerwone
lądów było w r. 1873 mniej mocne jak zwykle. Od dawna starano się zbadać przyczynę tego zabarwienia; najprzód przypisywano je atmosferze, lecz wkrótce odrzucono to objaśnienie, skoro tylko się przekonano, że brzegi tarczy planety są mniej zabarwione aniżeli środek, są bowiem prawie białe.”

Redakcja podsumowuje:

„Bądź co bądź, spostrzeżenia, czynione nad tą sąsiednią planetą, są tak liczne, że pozwalamy sobie utworzyć ogólne pojęcie o jej geografii a nawet meteorologii. Pakta, dotąd nabyte przez astronomię fizyczną i odnoszące się do Marsa, można streścić w następujący sposób:
.1) Okolice biegunowe kolejno pokrywają się śniegiem, stosownie do pór roku i zmian temperatury, zależących od znacznego mimośrodu orbity; obecnie lody bieguna północnego nie przechodzą 80° szerokości.
.2) Obłoki i prądy atmosferyczne istnieją tu, tak jak i na ziemi; atmosfera jest bardziej obciążona wodą w zimie jak w lecie.
.3) Powierzchnia geograficzna Marsa jest bardziej równo podzielona na lądy i morza, niż nasza; lądów jest nieco więcej jak mórz.
.4) Meteorologia Marsa jest prawie taka sama jak ziemi; woda jest tu w tym samym stanie fizycznym i chemicznym co i na ziemi.
.5) Lądy zdają się być pokryte roślinnością czerwonawą
.6) Na koniec, analogia pokazuje nam, że na tej planecie, bardziej jak na którejkolwiek innej, warunki organiczne mało są różne od warunków, które spowodowały zjawienie się życia na powierzchni ziemi…”

Czyli – w latach 1873-74 naukowcy nie mieli żadnych wątpliwości co do istnienia wody i życia ma Marsie! Takie przekonanie wynikało z bardzo dużej ilości obserwacji za pomocą przyrządów optycznych i spektroskopów ( „analiza spektralna dowodzi, że atmosfera Marsa zawiera parą wodną, tak samo jak i nasza, i że jego morza, śniegi i chmury są rzeczywiście złożone z tej samej wody, co i nasze morza i meteory wodne”)…

W powyższych informacjach, dziwi mnie wielokrotne mierzenie i liczenie gęstości planety, która wraz z pomiarami jakby rośnie od 4,5 do 5,55-5,67

W roku 1849 (Humboldt) znano 8 planetoid, w roku 1873 – ponad 120.

A przyjrzymy się jakimi to teleskopami obserwowano niebo.. W rozdziale „astronomicznym” rocznika 1873, nie ma ani słowa o tym jakimi teleskopami się posługiwano. Rocznik 1874 jest bardziej „wylewny”: „Wedle tej metody i za pomocą achromatycznego refraktora mającego otwór „0 m ,28” (28 cm) i odległość ogniskową 4 m, profesor fizyk, w Cordobie (Płd. Am.) Schultz – Sellak w marcu 1873 r. fotografował przeszło 20 grup gwiazd półkuli południowej. Pomimo niesprzyjających okoliczności (jedno szkło refraktora przy przesyłce z New-Yorku do Cordoby zostało stłuczone) i niedokładności przyrządu zegarowego, obserwacye Sellaka są dość dobre.”

Same cuda! Soczewka o średnicy 28 cm się stłukła, choć pewnie była tak zabezpieczona że zrzucenie z balonu na beton nie powinno jej zaszkodzić, a mimo braku soczewki i niedokładności zegara, „obserwacje są dość dobre”.

Nie jestem w stanie zrozumieć wydawania w roku 1873 katalogów gwiazd jako „katalogów z epoki 1800” lub „katalogów z epoki 1850”. Bada się gwiazdy w latach 1845-1871 a wydaje „dla danej epoki”.

Większość astronomów bada gwiazdy i planety teleskopami o średnicach 8, 10, 12 cali (powiedzmy do 35 cm średnicy), gdy z kolei takie „obserwatoryum hr. Rosse w Parsonstown, /gdzie/ wykonano szereg obserwacyj Jowisza”, posiada „6-cio-stopowy teleskop zwierciadlany, powiększający 414, 28, 120 i 650 razy”.

Szkło optyczne zaczną produkować około roku 1895, szkło ołowiowe typu „flint glass” udaje się uwarzyć już w roku 1811 a spektroskop gdzie zastosowano taki trudnotopliwy typ szkła budują dopiero w roku 1854, wszyscy mają „szkiełka” 30-centymetrowe, a tu nagle się pojawia zwierciadło o takiej monstrualnej średnicy. Redakcja dokonała skoku w czasie i poczytała bajki w Wikipedii? Prawda jest taka, że zwierciadło teleskopu Leviathan of Parsonstown było wykonane z brązu, który należało cały czas polerować (wykonanie 1845) i dopiero po roku 1850 takie zwierciadła zostały wyparte przez zwierciadła szklane (srebrzone) – co by się zgadzało z zapisem SA-1855 o pierwszym lustrze pokazanym na Wystawie Paryskiej w roku 1855.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teleskop_zwierciadlany
https://en.wikipedia.org/wiki/Reflecting_telescope
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teleskop_optyczny
https://en.wikipedia.org/wiki/Speculum_metal
https://en.wikipedia.org/wiki/Tarnish

A dokładnie to ze szkłem optycznym było mniej więcej tak jak pisze angielska Wikipedia. https://en.wikipedia.org/wiki/Carl_Zeiss
Po latach poszukiwań odpowiedniego szkła (właściwa czystość, właściwe i powtarzalne załamanie promieni oraz szkło bez „bąbelków”, czyli odgazowane), Carl Zeiss i jego wspólnik, naukowiec Ernst Abbe, znaleźli chemika i specjalistę od szkła Otto Schott’a. Założyli spółkę Schott AG w roku 1872 czy 1873. Zbudowali małą hutę szkła w Jenie i po wielu latach, w roku 1886 pojawiły się pierwsze na świecie szkła (zestawy soczewek) apochromatyczne. Przez kolejnych 8 lat udoskonalano metodę wytwarzania szkła oraz jego szlifowania. Około roku 1895 można było zacząć produkować teleskopy z soczewkami zamiast zwierciadeł.
https://en.wikipedia.org/wiki/Apochromat

Wikipedia: „Although speculum metal mirror reflecting telescopes could be built very large, such as William Herschel’s 126-cm (49.5-inch) „40-foot telescope” of 1789 and Lord Rosse 1845 183-cm (72-inch) mirror of his „Leviathan of Parsonstown”, impracticalities in using the metal made most astronomers prefer their smaller refracting telescope counterparts.[8] Speculum metal was very hard to cast and shape. It only reflected 66 percent of the light that hit it. Speculum also had the unfortunate property of tarnishing in open air with a sensitivity to humidity, requiring constant re-polishing to maintain its usefulness. This meant the telescopes mirrors had to be constantly removed, polished, and re-figured to the correct shape. This sometimes proved difficult, with some mirrors having to be abandoned.[8] It also required that two or more mirrors had to be fabricated for each telescope so that one could be used while the other was being polished. Rapidly cooling night time air would cause stresses in large speculum metal mirrors, distorting their shape and causing them to produce poor images. Lord Rosse had a system of adjustable levers on his 72-inch metal mirror so he could adjust the shape when it was hit or miss at producing an acceptable image.[9]

In 1856–57 an improvement over speculum mirrors was invented when Karl August von Steinheil and Léon Foucault introduced the process of depositing an ultra thin layer of silver on the front surface (first surface) of a ground block of glass. Silvered glass mirrors were a vast improvement since silver reflects 90 percent of the light that hits it and is much slower to tarnish than speculum. Silver coatings can also be removed from the glass, so a tarnished mirror could be resilvered without changing the delicate precision polished shape of the glass substrate. Glass is also more thermally stable than speculum metal, allowing it to hold its shape better through temperature changes. This marked the end of the speculum-mirror reflecting telescope, with the last large one, the Great Melbourne Telescope with its 122-cm (48-inch) mirror, being completed in 1867. The era of the large glass-mirror reflector had begun, with telescopes such as Andrew Ainslie Common’s 1879 36 inch (91 cm) and 1887 60 inch (152 cm) reflectors built at Ealing, and the first of the „modern” large glass mirror research reflectors, 60 inch (150 cm) Mount Wilson Observatory Hale telescope of 1908, the 100 inch (2.5 m) Mount Wilson Hooker telescope in 1917[8] and the 200 inch (5 m) Mount Palomar Hale telescope in 1948.”

A najlepsze jest to zdanie: „For conventional telescopes on Earth, the diffraction limit is not relevant for telescopes bigger than about 10 cm. Instead, the seeing, or blur caused by the atmosphere, sets the resolution limit.”

 

Polecam zapoznanie się z tymi informacjami o szkle (https://vaduhan-08.livejournal.com/39500.html):

Od czasu antyczności do roku 1791 szkło europejskie było szkłem wapiennym z użyciem potażu z drewna.
Przewrót nastąpił w roku 1791, gdy zaczęto produkować sodę i stosować w przemyśle szklarskim. Wcześniej Laksman (Syberia 1764) próbował stosować sól glauberską – jednak stosowanie soli glauberskiej w przemyśle szklarskim rozwiązał Baader w roku 1808 (Czechy). Ten sposób warzenia szkła został zaadoptowany na całym świecie.
W roku 1835 w Angli rozpoczęto pierwsze w świecie wytapianie szkła za pomocą energii węgla kamiennego, próbując obniżać temperaturę topienia szkła dzięki dodawaniu ołowiu. Szkło „ołowiowe” podobno próbowano topić w roku 1612, ale dopiero w XIX wieku takie szkło zaczęto produkować masowo – jak się nauczono od Anglików. To znaczy, że by obejść ewentualne patenty, w XIX wieku znaleziono dokumenty (czytaj sfabrykowano), że takie szkło już dawno temu robiono, tylko zapomniano jak to się robi.

W roku 1884 Schott dokonał przełomu w przemyśle szklarskim, dzięki czemu można było produkować szkło laboratoryjne, termometryczne i optyczne.
Ten przełom został dokonany dzięki patentowi Siemensa na piec wannowy do wytopu szkła z procesem regeneracji czyli podnoszenia temperatury gazem wdmuchiwanym do pieca.
We Francji pierwsze huty szkła powstały dopiero w początku XVIII wieku i wkrótce Francja stała się głównym producentem szkła w Europie.
W Niemczech, pierwsza huta szkła powstała w roku 1852 (Schtolberg).
W Ameryce Północnej, pierwsza huta szkła została uruchomiona w roku 1790. / dodam że pierwsze szkło płaskie wytopili w roku 1855/
Początkowo wszystkie huty szkła powstawały w lasach bo pod ręką było paliwo. W XIX wieku zaczęto przechodzić na węgiel.

 

 

Więcej na temat optyki można znaleźć w tomie pierwszym [A/III/21/88] oraz w części V też pierwszego tomu. Na przykład takie cuda:

Szkło [A/V/27/182]
Redakcja pisze o szkle i jego produkcji (dziwna przerwa w Europie od czasów Konstantyna i Bizancjum) – „Nakoniec szkło zaczęto wyrabiać w Czechach, a następnie w Niemczech, dzięki staraniom Jana Keyfa, chemika Kunkel’a i Lehmann’a”.

A dalej mamy, że europejski „badacz technologii szklanych”, Siegwart: „uważa że własności tego czy owego szkła /chodzi o warzenie szkła przeźroczystego/, zależą także od temperatury w piecach szklarskich, co zresztą nie zostało dowiedzione.”

Należy podkreślić to zdanie: „Nie wyobrażajmy sobie jednakże, żeby ówczesna produkcyj a była tak doskonałą i rozmaitą, jak dzisiejsza; ograniczano się wtedy jedynie na wyrobie szkieł kolorowych, co jest rzeczą bez porównania łatwiejszą, niż otrzymywanie pięknych szkieł bezbarwnych. Łatwiej daleko ze szkła nieoczyszczonego otrzymać szkło zabarwione na ten lub ów kolor, niż oczyścić i otrzymać bezbarwne. Procesy chemiczne i sposoby ich przeprowadzania, tutaj niezbędne, były starożytnym nieznane.”

To jak oni chcą uzyskiwać soczewki, jeżeli nie wiedzą jak uzyskać szkło białe, przeźroczyste? Czysty przypadek? Czyli co hutnikowi „wyjdzie”?

Dlatego też dalej nie wiem, co i w jaki sposób XIX wieczni astronomowie badali i obserwowali gwiazdy i planety!

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=129175&from=&dirids=1&tab=1&lp=11&QI=

sssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss

Dodatkowe obrazki



Proszę spojrzeć na powyższą grafikę. Nie zważamy na to, że takiej jakości i precyzji rytowania i drukowania nie można było uzyskać przed rokiem 1880, znajdujemy tu interesujące szczegóły. Zauważamy, że odkryto więcej księżyców Saturna niż Jowisza, znajdujemy interesujące opisy, a w lewym dolnym rogu przykład całkowitego zaćmienia słońca. Jeżeli założyć, że każda kreseczka tej grafiki jest niezwykle ważna i stanowi dla nas przesłanie, to ta „fotografia” pozwala dość precyzyjnie określić datę tego zaćmienia. Wszak złączenie Jowisza, Saturna i planety Wenus zdarza się raz na bardzo wiele lat. Dla mnie dziwacznie wygląda to, że zaćmienie jest widoczne na biegunie północnym. Takie ustawienie naszej planety wydaje się teraz niemożliwe…

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~283671~90056187:Systema-Solare-et-Planetarium-?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no

Author: Doppelmayr, Johann Gabriel, 1677-1750, Homann, Johann Baptist, 1663-1724
Date: 1742
Systema Solare et Planetarium.
Publisher: Heredum Homannianorum, Nuremberg


Tak sobie wyobrażano „największe teleskopy” roku 1850. Proszę zwrócić uwagę, że liczyła się długość a nie średnica! Teleskop Rossa o metalowym zwierciadle miał długość 56 stóp (17 metrów). 40-stopowy teleskop Herschela „nie używany”, zaś typowe teleskopy – zapewne posiadające szklane soczewki) mają długości od 16-19 stóp (4,9 – 5,9 metra). Długość świadczy o ogniskowej, a więc i powiększeniu. Należałoby się zastanowić, czy takimi instrumentami można było obserwować szczegóły powierzchni Marsa i Jowisza. A jeżeli tak, to dlaczego informacje XIX wiecznych astronomów, dotyczące wyglądu tych planet nie zgadzają się ze współczesnym obrazem tych planet?

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~28297~1120305:Largest-telescopes-?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no#
Attributed Author: Smith, Asa
Date: 1850
Largest telescopes.
Publisher: Cady & Burgess, New York


Mars i Jowisz widziane przez takie teleskopy…

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~28201~1120314:Mars-&-Jupiter-?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no
Attributed Author: Smith, Asa
Date: 1850
Mars & Jupiter.
Publisher: Cady & Burgess, New York


Prezentowany już Państwu plan systemu słonecznego. Warto zwrócić uwagę na komety i inne ciekawe szczegóły, takie jak 13 znanych asteroidów czyli małych planet.

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~248839~5516192:2–Planetensystem-Der-Sonne?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no
Author: Bromme, Traugott
Date: 1851
2. Planetensystem Der Sonne
Publisher: Krais & Hoffman, Stuttgart



Kolejna interesująca grafika, z Jowiszem nadal bez „Czerwonej Plamy” oraz doskonała mapą Księżyca. Zwraca uwagę grafika przedstawiająca światło zodiakalne, które było widoczne z Ziemi i co do którego natury wiedli spory uczeni z całego świata w czasach Humboldta.

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~265909~90040317:Das-Sonnensystem?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no#

Author: Bruhns, Carl, Geographisches Institut (Weimar, Germany)
Date: 1856
Das Sonnensystem
Publisher: Weimar Geographisches Institut, Weimar


Mapa Marsa

Źródło:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~286076~90058593:9–A-Chart-of-Mars-?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no

Author: Ball, Robert Stawell
Date: 1892
9. A Chart of Mars.
Publisher: George Philip & Son, London,Liverpool


A tak wyglądał teleskop Pickeringa w roku 1903. Za pomocą tego teleskopu wykonał on pierwsze wysokiej jakości fotografie Księżyca. Pickering takim sprzętem robił takie zdjęcia:

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~297567~90069167:Plate-K–The-Jamaica-telescope?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no

Author: Pickering, William Henry, 1858-1938
Date: 1903
Plate K: The Jamaica telescope
Publisher: Doubleday, Page & Co. New York

https://www.davidrumsey.com/luna/servlet/detail/RUMSEY~8~1~297655~90069254:First-Quadrant?sort=pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no&qvq=q:%3D%22Pickering%2C%20William%20Henry%2C%201858-1938%22;sort:pub_list_no_initialsort%2Cpub_date%2Cpub_list_no%2Cseries_no;lc:RUMSEY~8~1&mi=111&trs=118
Author: Pickering, William Henry, 1858-1938
Date: 1903
First Quadrant
Publisher: Doubleday, Page & Co. New York

https://pl.wikipedia.org/wiki/William_Henry_Pickering
https://en.wikipedia.org/wiki/William_Henry_Pickering

 

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Ciąg dalszy niesamowitych i fantastycznych opowieści Redakcji „Rocznika Odkryć i Wynalazków” nastąpi wkrótce….

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

============================================
Do tłumaczenia tekstów można stosować na przykład:
http://free-website-translation.com/

============================================

♫ – OFF TOPIC – SPIS TREŚCI tematów „OT”
https://kodluch.wordpress.com/2018/03/16/%e2%99%ab-off-topic-spis-tresci-tematow-ot/

https://kodluch.wordpress.com/about/

============================================

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Rocznik Odkryć i Wynalazków – część 1

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s