♫ – OFF TOPIC – Czas i kalendarz.


♫ – OFF TOPIC – Czas i kalendarz.

Słowo wstępu.

W moim zamiarze leżało zapoznać Państwa z kolejnymi etapami rozwoju technologii XVIII i XIX wieku, by następnie przejść do teorii możliwych przyczyn i opisania Wielkiej Katastrofy czyli Potopu lub może nawet okresowych potopów.

Ale pytanie zadane przez Czytelnika: „Ale co z tą katastrofa, co to było?” – zmusza mnie do zmiany planów „wydawniczych” i wprowadzenia pewnej korekty.

Poniżej prezentuję Państwu rodzaj wstępu, czyli „smrodku dydaktycznego”, mówiącego o sposobach datowania i liczenia upływającego czasu.

W następnej kolejności zamieszczę teorię „Katastrofy”, by w kolejnych odcinkach pisać o dowodach mówiących o Potopie i zagadkach techniki oraz technologii, które świadczą o całkowitym sfałszowaniu naszej historii.

Całość zamierzam podsumować próbą zrekonstruowania historii Polski i naszej części Europy.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

1. O kalendarzach, liczeniu upływu czasu itd…

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

A. Wstęp

Kalendarz i datowanie czyli o fałszowaniu historii

projekt felietonu dla Obserwatora

Jakiś mędrzec stwierdził przed stuleciami, że historia jest jedyną niepodważalną nauką, bo historia notuje jedynie pewne i nie dające się wymazać czy zmienić fakty…

Pięknie sformuowana, oczywista nieprawda!

Wszak historię przepisywano i fałszowano niemal przy każdej wymianie pokoleniowej, czy zmianie kolejnego „reżimu”! Niektórzy zaczynają udowadniać, że do naszej historii dopisywano nam całe tabuny władców, królów, cesarzy, papieży – bo trzeba było czymś zapełnić setki czy tysiące dopisanych lat.

Spyta ktoś – czy jest to możliwe?

A, możliwe, możliwe !!!

I dzieje się na naszych oczach! Dawniej, ludzie liczyli czas od jakiegoś wydarzenia – „od nowego władcy”, od wielkiego głodu, urodzaju, pożaru czy potopowej powodzi…

Niedawno czytałem, że badania wskazują, iż pamięć ludzka o wydarzeniach istotnych, osobistych czy historycznych, zanika w ciągu 15-25 lat. Ogólnie biorąc, już trzecie pokolenie nie pamięta tego co wiedzieli lub osobiście przeżyli dziadkowie. Dlatego też w sposób niezwykle łatwy można manipulować ludzką pamięcią, a więc i historią…

Zadacie Państwo pytanie – przecież nie jest możliwe dodawanie dni, miesięcy czy lat do naszej historii, czy zmiany „białego na czarne”.

Ależ cały „Matrix” mają Państwo cały czas przed swoimi oczami! I to mając dostęp do niemal całej ludzkiej wiedzy zgromadzonej w internecie!

Gdyby ktoś urodzony powiedzmy 50 lat temu, zachował swoje podręczniki szkolne z historii – przeglądając je teraz i porównując z pewną encyklopedią internetową, czy współczesnymi podręcznikami – zaczął by się zastanawiać czy aby nie spędził dużej części swego życia w jakiejś alternatywnej rzeczywistości…

Zresztą „ta” encyklopedia internetowa, też stale zmienia diametralnie podawane informacje „historyczne”. Zawarte w niej ogromne sprzeczności najlepiej dostrzec w opisywaniu przez nią podobnych wydarzeń i zjawisk historycznych w różnych językach tej samej „encyklopedii”.

Zresztą, sami Państwo wiedzą, że na naszych oczach tworzy się alternatywną i zupełnie nieprawdziwą wersję historii, w której Amerykanie zatknęli sztandar na Reichstagu, Wojsko Polskie to były oddziały leśnych bandytów a Polacy budowali obozy koncentracyjne i sami się riezali na Wołyniu…

Zacznijmy może od podstaw.

Należy wpierw rozgraniczyć pojęcia „liczenia czasu” oraz „datowania”, czyli ustalania kolejnych, mijających lat (według odpowiedniego kalendarza – licznika czasu rocznego) od jakiegoś „zerowego początku”.

Potem trzeba zadać pytanie: w którym żyjemy roku? Pytanie może naiwne – ale parę miliardów ludzi na naszej planecie używa w chwili obecnej kilkunastu, a może kilkudziesięciu kalendarzy i sposobów datowania! Chyba już nie jest stosowany kalendarz bizantyjski z niedzielą we środę, ale egipski jeszcze funkcjonuje! Co prawda w kościele koptyjskim, ale jednak! Dziesiątki czy setki milionów mieszkańców Indii używa swojego kalendarza, podobnie jak według własnego kalendarza żyją żydzi czy muzułmanie, nie wspominając o prawosławnych…

Kalendarz armeński stosowany był przez nie wiadomo jak długi czas i używany był powszechnie w astronomii – korzystał z niego Kopernik.

Kalendarz chiński podobno wymyślono w I w .n.e. – przetrwał do końca XIX wieku w Japonii – a istniał w Chinach do czasu gdy nie zmodernizowali go dwaj jezuici, uczniowie Krzysztofa Clavius’a…

Clavius, zresztą współpracował blisko z Józefem Scaligierim, który jest faktycznym twórcą reformy kalendarza, czyli przejścia z juliańskiego na kalendarz gregoriański w roku 1582, oraz jest jednym z wielu sprawców ogromnego, „kalendarzowego” zamieszania.

Przy okazji prac nad kalendarzem gregoriańskim, Scaligeri stworzył chronologię wydarzeń historycznych, z którą to chronologią nie zgadzało się wielu współczesnych i późniejszych uczonych, takich jak na przykład Newton.

Aby było bardziej skomplikowanie, w sposób zupełnie niezrozumiały przechodzono z kalendarza juliańskiego na gregoriański przez niemal trzy stulecia! Trudno sobie wyobrazić jakie to musiały być trudne czasy podczas których część krajów Europy przeszła na kalendarz gregoriański w latach 1582-1584, część w wieku XVII w reszta dopiero w wieku XVIII!

Nie rozpisując się za dokładnie – ale warto cokolwiek napisać by uświadomić sobie ogrom galimatiasu – podsumujmy:

W latach 1582-1584 na kalendarz gregoriański przeszły takie ziemie:
Część ziem Austrii w dwóch etapach (okresach)
Część ziem Czech i Moraw
Rzym, Watykan i pozostałe księstwa włoskie
Centralne prowincje Francji, różne daty
Królestwo węgierskie
Część ówczesnych Niderlandów
Królestwo Luksemburg
Rzeczpospolita Polska
Portugala
Hiszpania
Część kantonów Szwajcarii

W latach 1610, 1655 i 1682 wprowadzały kalendarz gregoriański – Prusy, jeden kanton Szwajcarii, jedna prowincja Francji i Strasburg

W wieku XVIII dołączyły: Dania z Norwegią, reszta ziem niemieckich (księstwa protestanckie), Kolejne kantony szwajcarskie, kolejne prowincje Niderlandów, Wielka Brytania z dominiami, oraz Lotaryngia i Szwecja…

Na terenie Rosji, dopiero w roku 1700 car Piotr I wprowadził kalendarz juliański – rezygnując z „bizantyjsko-słowiańskiego”, według którego trwał rok 7208 od czasu stworzenia świata…

Ale by sprawy nie upraszczać – zsynchronizowano liczenie dat z „Europą”, ale mimo ze wszyscy właśnie przeszli na kalendarz gregoriański – w Rosji zachowano juliański, różniący się o kilkanaście dni…

Niektórzy udowadniają, że podczas kolejnych reform kalendarza i zmian liczenia lat dokonywano dopisywania czy wymazywania nie tylko dni (co było związane z reformą bieżącego kalendarza i dostosowania go do realiów astronomicznych), ale lat i stuleci. Stąd biorą się, wydające się całkiem racjonalnie uzasadnione poglądy, że tak zwany „chrzest Polski” odbył się ponad 300 lat wcześniej niż mamy napisane w podręcznikach, a to w związku z dodawaniem setek lat (bo podobno Otton III i ówczesny papież koniecznie chcieli wejść do historii jako witający rok „1000”) – i potem musiano wymyślać nowych władców i całą nową historię. Stąd dziwy w genealogii słowiańskich Merowingów, czy „cesarz Karol Wielki”, który zgodnie z zapisami jakie potworzono, był w tym samym czasie w kilku różnych miejscach w Europie… I chyba tylko słowiański Achilles (Lech) mógłby się z nim równać pod względem wszechmocy i sławy…

Czy możemy, dzięki zgromadzonej wiedzy, dysponując zupełnie kosmicznymi przyrządami badawczymi dokonać jakiegoś usystematyzowania dziejów, czasu i historii?

Czy możemy wyjść z zaklętego kręgu magii pseudonaukowej, wymyślonej w 1816 roku przez pewnego duńskiego amatora, Thomsena oraz innego amatora z Wysp, Wiliama Smith’a?

Bo przecież wiadomo chyba już każdemu, że „epoki miedzianej” na naszej planecie nigdzie nie było. Oczywiście poza Ameryką Północną, gdzie Indianie z okolic Wielkich Jezior używali samorodków miedzi, znalezionych nad Jeziorami. Ocenia się że przez kilka tysięcy lat znaleziono tam i przerobiono (zresztą w niezwykle przemyślany sposób) około 11 tysięcy ton czystej miedzi.
Każdy chyba wie, że dużo prościej jest wytopić żelazo niż któryś z brązów. A znajomość hutnictwa szkła to efekt tysięcy lat prób z wytopem i precyzyjnym odlewaniem żelaza, brązu i złota.

Podobnie rzecz się ma ze stratygrafią, gdzie mityczna „warstwa kulturowa” jest klapkami na oczach nauki.

Tak, możemy wyjść tego chocholego koła! Ale pojawiają się znów „mentalne” problemy współczesnej „pseudonauki”.

Ale zanim w kolejnych częściach postaram się Czytelnikowi przybliżyć różne metody datowania, wróćmy do pewnego słowiańskieg mnicha, a nawet trochę wcześniej…

Jak nas uczono, w roku 46 przed naszą erą, pewien cesarz, zwany Cezarem, zatwierdził reformę kalendarza. Wyznaczono ilość dni w roku, miesiące, święta i kalendarz ten, czyli sposób dzielenia jednego roku w czasie którego nasza planeta okrąża swoje słońca od tej pory nazywamy „kalendarzem juliańskim”.

Ale lata liczono „od założenia Rzymu”. Pomijam w niniejszym wywodzie greckie liczenie dat od pierwszej olimpiady…

W roku 26 przed naszą erą, wyzerowano liczenie lat, wprowadzając liczenie „od cesarza Augusta”.

Niektóre źródła podają że wczesne chrześcijaństwo używało takiego datowania aż do Dioklecjana, gdy wyzerowano kalendarz.

Inne źródła piszą iż jeszcze w Hiszpanii w wieku XIV używano kalendarza „augustiańskiego”

Z kolei w roku 284 naszej ery dokonano kolejnego „zerowania kalendarza” i zaczęto liczyć upływające lata „od cesarza Dioklecjana”. Powszechnie utrwalił się zapis „AD” – oznaczający „od Dioklecjana”.

Kilka wieków później, gdy powszechną religią w Cesarstwie ustanowiono chrześcijaństwo, cesarz Dioklecjan został uznany za „złego tyrana”, więc postanowiono dokonać kolejnej reformy.

Pewien „scytyjski mnich” z terenu obecnych Bałkanów, postanowił zacząć liczenie „od narodzenia Chrystusa”.

Nikt nie ma pojęcia jak on sobie to wyliczył, ale przyjął że aktualny rok to jest rok 525 od narodzenia Chrystusa. Wyliczył sobie że „jego aktualny rok” to jest 753 rok od założenia Rzymu.

Jednak mamy tu znów zamieszanie, bo XIX wieczne encyklopedie, podają zsyłając się na różne źródła iż rok 525 jaki wyliczył Dionizy był 1278 rokiem od założenia Rzymu

Największym „wynalazkiem” Dionizego było oznaczanie aktualnej daty tym samym „logiem” jak liczenie upływających lat „od Dioklecjana”, bo lud przyzwyczaił się już do „AD”.

Mamy więc system „AD” co może oznaczać „od Dioklecjana” i system Dionizego Małego – też „AD”, ale rozpoczynający się co najmniej 254 lata wcześniej. Co do wyliczeń aktualnej daty, a więc i „roku zerowego” przez Dionizego (oraz tych 254 lat), też istnieje wiele kontrowersji..

Są podstawy by sądzić, iż system liczenia „od Dioklecjana” by stosowany na przykład w Anglii do roku 731 a nawet do roku 1751 (według AD – Dionizego)…

Reasumując – przed i po „wyzerowaniu dat” przez Dionizego – mamy nadal używane różne systemy datowania od założenia Rzymu, „od Augusta” oraz „od Dioklecjana” = „AD” = „Anno Diocletiani”…

Plus nowy system liczenia „AD” – od narodzenia Chrystusa.

I wszystkie te systemy są używane na terenie Europy i krajów basenu Morza Śródziemnego niemal do przejścia z roku „juliańskiego” na „gregoriański”.

A jak pamiętamy ze szkoły, reformy „gregoriańskiej” dokonano z uwagi na to, że długość roku juliańskiego zaczęła się znacznie różnić od roku widzianego na niebie – a było to niezwykle istotne ze względów doktrynalnych, gdyż istotne wydarzenia religijne wszystkich trzech odmian judaizmu (czyli judaizmu, chrześcijaństwa i mahometanizmu) były skorelowane z położeniem Ziemi oraz Księżyca…

O sposobach liczenia upływających lat oraz możliwościach datowania postaram się napisać w kolejnej części.

Teraz na zakończenie dopadło mnie takie niecne podejrzenie. Czy aby reformy kalendarza i przejścia z systemu „juliańskiego” na „gregoriański” nie dokonano aby w całej Europie jednocześnie? A niemal dwieście lat wprowadzania tego kalendarza w Europie i Rosji jest pozorne i fałszywe, bo nie uwzględnia aktualnych kalendarzy i lokalnych sposobów liczenia upływających lat?

Może wprowadzono to jednocześnie? Tylko że w Polsce był to aktualny rok 1584, w Prusach rok 1610, w Danii i Rosji był rok 1700 a w Szwecji 1753????

A jeżeli tak, to może zaistniała jakaś ogólnoplanetarna potrzeba nagłej zmiany przełożenia daty początku roku kalendarzowego o „ileś tam dni”?

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

B. Jak liczy się czas i dlaczego mamy problem?

Opisany wyżej, widoczny na pierwszy rzut oka galimatias sam się prosi by jakoś go rozwikłać. Idealnie by było użyć magicznego skanera, który przytknięty do miecza w sali muzeum wawelskiego, wyświetlił by nam po krótkiej chwili dokładną ilość lat dzielącą chwilę obecną od czasu jego powstania.

Na razie jest to fikcja, ale od czego ludzka pomysłowość?

Poniżej przedstawiam jako „smrodek dydaktyczny” garść informacji na temat różnych sposobów datowania i tworzenia chronologii. Jest to o tyle istotne, że pozwala nam ustalić wspólną płaszczyznę potrzebnej wiedzy do dalszego rozumowania i dociekania…

Ale zacznijmy od duńskiego amatora – muzealnika Christian Jürgensen Thomsena oraz innego amatora z Wysp, Wiliama Smith’a. Wymyślili sobie, że ludzkość w swoim rozwoju przeżywała okresy rozwoju i skokowe etapy postępu technologicznego. Najpierw był wiek narzędzi kamiennych, następnie miedzianych, potem brązowych, a na końcu żelaznych.

Idea może słuszna w założeniach, ale całkowicie błędna w szczegółach. Bo przygotowanie i wytopienie brązu jest bardziej skomplikowane technologicznie od wytworzenia żelaza. Najlepszym dowodem jest Afryka, gdzie niemal zupełnie nie ma „epoki brązu” – jest od razu „epoka żelaza”. Nigdzie, poza Ameryką Północną nie było „epoki miedzianej”. Tamtejsi mieszkańcy korzystali z wykonywanych narzędzi miedzianych, produkowanych z kawałków czystej miedzi znajdowanej na obszarze wokół Wielkich Jezior. Szacuje się, że ilość znalezionej i obrobionej miedzi przekraczała 10 tysięcy ton. Bardzo ciekawą jest sprawa obróbki tej miedzi przez Indian. Polegała ona na ogrzewaniu, skuwaniu, i ponownym ogrzewaniu miedzianego detalu. Aż osiągnął pożądany kształt i twardość. Proces ogrzewania, skuwania i ponownego ogrzewania był powtarzany dziesiątki i setki razy…

Niestety, zupełnie błędny a przyjęty przez archeologię sposób datowania i szufladkowania znalezisk na podstawie tego czy na stanowisku archeologicznym znaleziono element z żelaza czy brązu, powoduje ogromne przekłamania. Bo WSZYSTKIE naukowe metody datowania opierane są na datowaniu znalezisk archeologicznych, „kwalifikowanych” metodą Thomsena. Czyli – jak mamy kawałek brązu – to archeolodzy uważają, że znalezisko pochodzi z okresu 3500-1200 lat p.n.e.
Jeżeli mamy na stanowisku archeologicznym kawałek żelaza – to archeologia kwalifikuje to do okresu początkowego pomiędzy 1200 a 600 lat p.n.e.

Wszystkie metody datowania „naukowego” koreluje się z datowaniem „znaleziskowym” – czyli „kwalifikowaniem” stanowiska według tego czy mamy tam ostrze krzemienne, żelazne czy element z brązu.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Christian_J%C3%BCrgensen_Thomsen
https://en.wikipedia.org/wiki/William_Smith_(geologist)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Scaliger
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%BA%D0%B0%D0%BB%D0%B8%D0%B3%D0%B5%D1%80,%D0%96%D0%BE%D0%B7%D0%B5%D1%84%D0%96%D1%8E%D1%81%D1%82
https://en.wikipedia.org/wiki/Joseph_Justus_Scaliger
https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_historyczne

B1. Metoda C14 i inne metody rozpadu promieniotwórczego

Datowanie radiowęglowe znane jest nauce od lat 50-tych XX wieku.

Z Wikipedii:
Datowanie radiowęglowe – metoda badania wieku przedmiotów oparta na pomiarze proporcji między izotopem promieniotwórczym węgla 14C a izotopami trwałymi 12C i 13C (datowanie izotopowe). Metoda dostępna w wielu laboratoriach, również w Polsce, opracowana została przez Willarda Libby’ego i jego współpracowników w 1949. Libby otrzymał za tę pracę Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii w 1960 roku

Dalej Wikipedia:
Licznik zależy od ilości wytworzonego przez promieniowanie kosmiczne radiowęgla i nie zmienia się znacznie w badanym okresie. Znacznie gorzej jest z mianownikiem – ilość CO2 w atmosferze podlega częstym wahaniom, zwłaszcza w związku z procesami zlodowacenia. Z tego powodu na czysty wynik pomiarów radiowęglowych konieczne jest naniesienie poprawek.

W celu uzyskania większej dokładności datowania radiowęglowego stosuje się inne metody określania wieku materiału i porównuje się wyniki z datowaniem radiowęglowym. W ich wyniku uzyskuje się krzywe kalibracji. Najpowszechniej stosowane metody to: dendrochronologia, datowanie uranowo-torowe korali i chronologia tzw. warstw (warstewek ilastego osadu).

Maksymalny wiek próbek, dla których można stosować metodę datowania radiowęglowego to 58–62 tys. lat. W przypadku próbek starszych zawartość 14C jest na tyle mała, że jej pomiar obarczony jest dużym błędem.

Dokładność pomiaru spada też dla próbek z okresów nasycenia metody datowania radiowęglowego (ang. radiocarbon plateau), w których stężenie izotopu 14C w atmosferze ulegało zmianom w tempie podobnym do zaniku 14C w materiale wyniku rozpadu. W związku z tym zależność pomiędzy latami radiowęglowymi i chronologią bezwzględną (latami) – czyli tzw. krzywa kalibracji – przestaje być liniowa w tych obszarach czasowych i nasyca się (spłaszcza). Efekt taki miał miejsce m.in. 10–11 tys. lat temu, podczas młodszego dryasu.

Jak widać jasno i czytelnie przy datowaniu radiowęglowym „w celu uzyskania większej dokładności …. stosuje się inne metody określania wieku materiału”.

Innymi słowy – by „wszystko się zgadzało” – wprowadza się poprawki w postaci odpowiednich wykresów kalibracyjnych, by „skorelować” wynik badania radiowęglowego z oficjalną historią!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_radiow%C4%99glowe
https://en.wikipedia.org/wiki/Radiocarbon_dating
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiek_kalibrowany
https://en.wikipedia.org/wiki/Calculation_of_radiocarbon_dates
https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_metod%C4%85_trakow%C4%85

Podsumujmy to na przykładzie.

Archeolog znajduje fragment ludzkie kości, „rzymskie artefakty” i rzymską monetę. Na monecie oczywiście nie ma daty, ale „nauka wie”, że moneta pochodzi z I wieku naszej ery – czyli ma 1917-2017 lat.

Dla pewności poddaje się fragment kości badaniu radiowęglowemu, które daje nam – powiedzmy wynik = dokładnie 300 lat.

Co mówi nam nauka? Znaleziono kości ludzkie i monetę. Znalezisko ma 300 lat, czyli człowiek do którego kość należała zmarł w roku 1950-300 = rok 1650 (bo w datowaniu radiowęglowym używa się skali trwania wstecz od roku 1950).

Jak to komentuje nauka? Zmarł człowiek w roku 1650 i miał przy sobie monetę liczącą 1750-1850 lat.

A czy nie powinniśmy podejść do tego w ten sposób: w roku 1650 zmarł Rzymianin i miał przy sobie rzymską monetę.

Drugi przykład. W 1988 zbadano fragment pewnej tkaniny. Zostawmy obok teorie spiskowe, mówiące, że tkanina została wykonana sposobem jaki zaczęto dopiero stosować w Anglii na przełomie XVIII i XIX wieku.

Kilkukrotne badanie radiowęglowe mówi, że tkanina pochodzi z lat 1260-1390 naszej ery. Dla jednych jest to dowód niedokładności pomiaru tą metodą, dla innych może być dowodem że Wydarzenie nastąpiło 600 lat temu, czyli dołożono nam 1400 lat historii!

Badania radiowęglowe mumii znalezionych w Nubii (dzisiejszy Sudan) – przypisują im wiek 2500 – 3000 lat (od teraz). Aby było ciekawiej, w mumiach wykryto kokainę oraz tytoń (cząsteczki spore). Więc, albo mumie mają nie więcej niż 200 lat i metoda C14 jest do zawieszenia na kołku w szafie, albo istniały nieznane nam kontakty Egipcjan z Ameryką Południową…

O dokładności metody C14 pisze angielska Wiki tak:
The measurements included one with a range from about 4250 to about 4390 years ago, and another with a range from about 4520 to about 4690

A rosyjska Wiki tak:
Влияние выброса ископаемого углерода
В 2015 году Х. Грейвен (Имперский колледж Лондона) подсчитал[9], что дальнейшее сжигание ископаемого топлива в существующем темпе из-за эмиссии в атмосферу «древнего» углерода приведёт к неотличимости по радиоуглеродному методу современных образцов от более древних[10][11] (хотя на образцы, возникшие до индустриализации и не обменивающиеся углеродом с атмосферой, этот эффект, разумеется, не влияет). В настоящее время выброс в атмосферу ископаемого углерода приводит к кажущемуся «старению» атмосферного углерода примерно на 30 лет в год

Krótko mówiąc: wysyłany podczas spalania w atmosferę węgiel kamienny – znacznie fałszuje wyniki pomiaru tą metodą!

Istnieje także metoda datowania metodą potasowo-argonową – z Wikipedii:
Metoda potasowo-argonowa (K-Ar) – metoda stosowana do datowania skał o wieku setek tysięcy lub milionów lat. Została opracowana w latach pięćdziesiątych XX wieku. Dopuszczalny błąd chronologiczny tej metody wynosi maksymalnie 10%..

Metoda ta jest również stosowana do datowania stanowisk wczesnych hominidów w Afryce, pochodzących sprzed blisko 5 milionów lat[potrzebny przypis]. W przypadku skał wulkanicznych można nią datować tylko te, których wiek przekracza 100 000 lat
https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_metod%C4%85_potasowo-argonow%C4%85

Jak widać metoda potasowo-argonową jest świetna – bo jej się nie „koreluje” ze znaleziskami archeologicznymi. Ma wadę – można nią datować skały i to starsze niż 100 tysięcy lat.

Jest także interesująca metoda datowania uranowo-torowego, ale chyba mało stosowana:

Metoda uranowo-torowa – metoda datowania bezwzględnego, opiera się na rozpadzie promieniotwórczym izotopów uranu, optymalna dla przedziału chronologicznego od 500 do 50 000 lat temu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Datowanie_metod%C4%85_uranowo-torow%C4%85
https://en.wikipedia.org/wiki/Uranium%E2%80%93thorium_dating


B2. Metoda dendrochronologii

Metodą z którą się koreluje wyniki badań radiowęglowych jest dendrochronologia.

Z Wikipedi:

Dendrochronologia jest jedną z najdokładniejszych metod określania wieku bezwzględnego drewna. Umożliwia ona określenie roku kalendarzowego ścięcia drewna, a czasami nawet sezonu. Metoda ta często umożliwia dokładną datę np. powstania budowli lub jej elementów wykonanych z drewna i jest powszechnie stosowana w archeologii.

It is also used in radiocarbon dating to calibrate radiocarbon ages.
In 2004 a new radiocarbon calibration curve, INTCAL04, was internationally ratified to provide calibrated dates back to 26,000 B.P. For the period back to 12,400 B.P., the radiocarbon dates are calibrated against dendrochronological dates

Tyle rzecze święta durkopedia. A jak jest w praktyce?
Powiedzmy, że ścinamy rosnące 1000-letnie drzewo. Zakładamy, że drzewo ma coroczne słoje przyrostowe. I tu pojawia się pierwsza niewiadoma. A jeżeli nie było zimy – to nie było słoju przyrostowego lub był „większy”. Drzewa w ciepłym, tropikalnym klimacie nie posiadają słojów przyrostu!

Zakładamy, że słoje przyrostowe są równe z każdej strony drzewa – a nie są!

Pobieramy próbkę:

I na naszej 1000-letniej próbce mamy 1000 słojów obrazujących nie tylko żywot drzewa, ale okresowe zmiany pogodowe. Możemy określić kiedy wybuchł gdzieś wulkan czy w których latach zamarzło Morze Śródziemne.

Problemem jest brak tak starych a jeszcze rosnących lub ściętych w określonym dokładnie roku drzew. Dlatego tworzy się skale porównawcze, mając też na względzie że różne są warunki klimatyczne w różnych, nawet nieodległych od siebie okolicach.
Składa się ze znalezionych kawałków drewna „jednolitą skalę bezwzględną”

Po przeanalizowaniu ponad 2 milionów próbek drewna, uczeni w piśmie, metodą „układania pucli” stworzyli „absolutne skale datowania” dla następujących obszarów:

Irlandia – 7300 lat
Zachodnia Europa – ponad 7000 lat (dęby)
Centralna Europa – ponad 8 tysięcy lat (dęby)
Centralna Europa – ponad 11 tysięcy lat (sosny)
Południowy zachód USA – 8700 lat (sosna)
Rejon Wielkiego Nowogrodu – 1200 lat
Na północ od rzeki Ob – 900 lat

Nasuwa się kilka uwag co do tej metody:

  1. Metoda pomiaru i obróbki statystycznej próbek. Z każdej strony drzewo ma inny układ słoi rocznych.
  2. Wpływ globalnych zmian klimatycznych
  3. Regionalne zmiany klimatyczne
  4. Lokalne anomalie (pożary, wiatrołomy itd…)

Wydaje się, że ta metoda tworzenia „absolutnej skali upływu czasu” ma wielkie perspektywy, ale dopiero po „obrobieniu statystycznym” bardzo dużej ilości próbek. Wpierw z danego regionu (wielu rejonów) i porównywania z uśrednionymi statystycznie wynikami z różnych regionów.

Należy dodać, że były dokonywane próby porównywania przyrostów rocznych drzew posadzonych w tym samym miejscu (przy braku wpływu jednego drzewa na rozwój drzewa sąsiedniego). Po ścięciu wszystkich drzew – okazało się że ich przyrosty roczne były zupełnie niepodobne i nie można było stworzyć pomiędzy nimi żadnej korelacji…

https://chispa1707.livejournal.com/2689685.html
https://geektimes.ru/post/270540/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dendrochronologia
https://en.wikipedia.org/wiki/Dendrochronology
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%B5%D0%BD%D0%B4%D1%80%D0%BE%D1%85%D1%80%D0%BE%D0%BD%D0%BE%D0%BB%D0%BE%D0%B3%D0%B8%D1%8F

B3. DNA-genaealogia / DNA-chronologia / Genetyka genealogiczna
Metoda pomiaru czasu bezwzględnego metodą profesora Kliosowa

Wielce obiecującą metodą określania wieku bezwzględnego znaleziska zawierającą ludzki materiał genetyczny jest metoda „chronologii DNA”, przez polską „Wiki” nazywaną metodą „genetyki genealogicznej”.

Metoda zrodziła się z badań prowadzonych w USA przez profesora Kliosowa. W latach 80-90-tych XX wieku za pieniądze organizacji żydowskich przeprowadzono ogólnoplanetarną akcję zbierania materiału genetycznego od ludności wszystkich krajów i narodów na wszystkich kontynentach.

Głównym celem tych niezwykle szeroko zakrojonych badań było określenie genotypu „narodu wybranego”, oraz prześledzenie dróg jego mitycznej tułaczki i rozprzestrzeniania się na świecie.

Wyniki były niezwykle zaskakujące, bo nie tylko wykazały iż nie ma genotypu „narodu wybranego”, ale pozwoliły na zupełnie inne spojrzenie na historię zarówno ludzkości jak jej poszczególnych grup.

Metoda polega na pewnej własności chromosomu męskiego „Y”, który jest przechodzi z ojca na syna i jest kopiowany w sposób idealny. Raz na jakiś czas (raz na ileś tam pokoleń) mogą występować naturalne mutacje, które są potem przenoszone z ojca na syna w przyszłość. Dzięki badaniom statystycznym tych mutacji, można określić dokładny czas powstania takiego naturalnego zjawiska.

Metoda jest niezwykle dokładna, na przykład – pozwalana podstawie obecnie pobranego materiału genetycznego – określić, że u przodka danej osoby nastąpiła zmiana genetyczna 40 pokoleń wstecz- czyli 1000 lat temu (metoda zakłada się że jedno pokolenie to 25 lat) – plus minus 150-200 lat. W praktyce dokładność jest jest większa niż 10%.

Dzięki tej metodzie następuje całkowite przepisanie historii, bo okazuje się, że ludzkość nie „urodziła się” w Afryce, ale w centralnej Azji. Okazuje się, że nosiciele genu „słowiańskiego” R1a zamieszkiwali Bałkany już 12 tysięcy lat przed naszą erą.

Po pobieżnym /niestety/ przeanalizowaniu tej metody, nasuwa się kilka wniosków. Całość obliczeń,a więc i wniosków wynikających z pomiaru tą metodą, opiera się na znaleziskach ludzkich szczątków („podstawowych markerach”), które są „niepodważalnie datowane” metodami wspomnianymi wyżej – czyli metodą oceny „archeologicznej na oko”, oraz metodami dendrologicznymi i datowania radiowęglowego.

Z uwagi na to, że nie ma pewności iż metody oznaczania znaleziska na podstawie tego czy jest to wiek „żelazny” czy „brązowy”, oraz czy metodologia dendrochronologii i metoda radiowęglowa są miarodajne, „genealogiczna” metoda pomiaru czasu bezwzględnego – też wydaje się w pewnym sensie ułomna.

Metoda ta stanie się miarodajna i dokładna dopiero po dokładnym datowaniu „próbek wyjściowych”, na przykład nie tylko znalezienia pierwszej próbki z mutacjami (na przykład) R1a1 i R1b ale przede wszystkim bardzo dokładnym i pewnym datowania bezwzględnego tych znalezisk.

https://yafoo.ru/archives/485
https://i-mar-a.livejournal.com/233982.html
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%BB%D1%91%D1%81%D0%BE%D0%B2,%D0%90%D0%BD%D0%B0%D1%82%D0%BE%D0%BB%D0%B8%D0%B9%D0%90%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%81%D0%B5%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87
https://en.wikipedia.org/wiki/Anatole_Klyosov
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D0%B5%D0%BD%D0%B5%D1%82%D0%B8%D1%87%D0%B5%D1%81%D0%BA%D0%B0%D1%8F_%D0%B3%D0%B5%D0%BD%D0%B5%D0%B0%D0%BB%D0%BE%D0%B3%D0%B8%D1%8F
https://pl.wikipedia.org/wiki/Genetyka_genealogiczna
http://www.trinitas.ru/rus/doc/0211/008a/02111146.htm
http://www.lulu.com/items/volume_69/10130000/10130570/1/print/10130570.pdf

Jak widać, na razie nie istnieje całkowicie pewna i obiektywna metoda datowania, czyli określania upływającego czasu bezwzględnego.

Podsumowanie.

Nie istnieje pewna metoda datowania bezwzględnego.

Zawirowania przy ustalaniu w Europie jednolitych kalendarzy mogą świadczyć o dopisywaniu do naszej historii całych stuleci, tworzeniu nieistniejących wydarzeń historycznych, tworzeniu duplikatów wydarzeń historycznie jednorazowych i „przerzucaniu” faktycznych i fikcyjnych duplikatów wydarzeń historycznych „wstecz”, w celu zapełnienia pustych lat naszej nowej historii

Sprawą budzącą wątpliwości jest dzień rozpoczynania nowego roku przez naszych przodków. Czy nie było to aby jesienne zrównanie dnia i nocy? Wydaje się to logiczne – jako czas podsumowania plonów i płacenia nimi podatków.

Istnieją poważne przesłanki by sądzić, że nasi (może wcale w czasie nieodlegli) przodkowie – Rzymianie, liczyli rok jako 12 równych, 30 dniowych miesięcy, by potem obchodzić „saturnalia” mające na celu nie tylko powszechną zabawę i świętowanie ale wyrównanie roku kalendarzowego z astronomicznym. Istnieje w związku z tym uzasadnione podejrzenie, że „rzymski” (przedpotopowy) tydzień liczył pięć dni pracy plus szósty dzień odpoczynku (wtedy uzyskujemy równe, 5-cio tygodniowe miesiące)….

Dopisek (30.11.2017)

PS 1
Jednym ze znanych i oczywistych dowodów świadczących o 6-dniowym tygodniu jest Ewangelia Mateuszowa: Mt 28,1-10.
W piątek nastąpiło Ukrzyżowanie, sobota (szbbat) był ostatnim dniem tygodnia a Maria Magdalena z drugą Marią poszły do grobu Pańskiego o świcie pierwszego dnia nowego tygodnia roboczego – czyli w poniedziałek!

PS 2
Do starego systemu sześciodniowego tygodnia próbowano powrócić na początku istnienia ZSRR – patrz durkopedia!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarz_radziecki
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%BE%D0%B2%D0%B5%D1%82%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9_%D1%80%D0%B5%D0%B2%D0%BE%D0%BB%D1%8E%D1%86%D0%B8%D0%BE%D0%BD%D0%BD%D1%8B%D0%B9_%D0%BA%D0%B0%D0%BB%D0%B5%D0%BD%D0%B4%D0%B0%D1%80%D1%8C#.D0.A8.D0.B5.D1.81.D1.82.D0.B8.D0.B4.D0.BD.D0.B5.D0.B2.D0.BA.D0.B0

http://vaduhan-08.livejournal.com/261776.html
http://vaduhan-08.livejournal.com/259940.html
http://vaduhan-08.livejournal.com/261548.html <dodatkowe linki w linku! (historia cerkwii, ilość dni w tygodniu, także o staroobrzędowcach)

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Reklamy

7 uwag do wpisu “♫ – OFF TOPIC – Czas i kalendarz.

  1. To chyba w tym miejscu dodaje sie nowy komentarz?
    O malowanie chodzi.
    Dałem sobie czas do rana, żeby jakoś usystematyzować to, co wiem i się uspokoiłem.

    Większość mieszka chyba we w miarę nowoczesnych domach, ze sprawna wentylacją. Gotowanie jest szybkie, a zrobienie obiadu często ogranicza się do zamówienia pizzy. Malowanie, zwłaszcza nowoczesnymi, gotowymi farbami, na kolor, nie powinno nastręczac trudności. Odkurzyć ściany j jechać.
    Żaden problem.
    Jeśli pojawią sie takie żołte plamy, smugi- zamalować środkiem gruntujacym- np Atlas Uni-grunt, Tytan, Ceresit, z tych droższych. Można kupić w litrowych flaszkach.
    Gdy wyschnie, po kilku godzinach (a najlepiej jutro), zamalowac ponownie.
    W dłuższych przerwach malowania wałka nie wrzucać do wody. Zawinąć szczelnie w plastikową torbę, żeby powietrze nie dochodziło i może tak leżeć nawet 2 tygodnie.
    W sumie- niepotrzebnie nasiałem paniki.
    Jeśli jakaś farba coś zabrudzi a nie zostanie usunieta na mokro, natychmiast- można ja potem zwilżyć gąbką, po kiku minutach potrzeć mocniej i schodzi łatwo.

    Problemem sa stare domy z wapiennym jeszcze tynkiem. Mieszkam w takim. Mieszkania zajmowali kiedyś komunalni lokatorzy, menele w większości. Gruz z wyrytego rowka na nowy kabel śmierdział do bólu głowy. Zakrycie kabla nowym tynkiem pozostawiało brązowo- żólte szlaczki na styku ze starym.
    Takie tynki wielokrotnie myłem mydłem malarskim, solą izolacyjna, a i to nie zawsze skutkowało. Ostatecznie sprawę załatwiał uni-grunt.
    Chyba stąd na malowanie to mam wręcz uczulenie.

    Polubione przez 2 ludzi

Dodaj komentarz

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s