Syria: trzeci dzień sprzątania świata…


Zachęcony sugestiami Forumowiczów i Czytelników do wydzielenia z głównego wątku AdNovum informacji związanych z Syrią, postanowiłem w miarę możliwości codziennie otwierać nową zakładkę by tam mogli Państwo wklejać interesujące informacje…

Jako swoisty „wstępniak” pozwalam sobie skopiować post jaki zamieściłem na AdNovu w dniu 4 września 2015, gdyż informacje tu zawarte pozwalają uchwycić tło wydarzeń. Przypominam, że w tym okresie – koniec sierpnia i początek września pojawiło się sporo informacji z prasy zachodniej na temat „obecności wojsk rosyjskich w Syrii”. Ale ani pojawiające się zdjęcia ani inne wiadomości nie potwierdzały tych informacji…

Zacznę od linku na temat wystąpienia Prezydenta Turcji, Pana Erdogana z dnia 03.09.2015

http://muslimpolitic.ru/2015/09/erdogan-obvinil-zapad-v-zhelanii-vzyat-pod-kontrol-neftedobychu-v-irake-i-livii/

Informacja o tym, że Pan Erdogan obwinia Zachód o to że jego zamiarem i celem jest wzięcie pod kontrolę pola naftowe od Libii po Irak. „Zachód który nie może sobie dać rady z napływem uchodźców twierdzi że przynosi do tych krajów pokój, wolność i rozkwit. Ale w to nikt nie wierzy. W Libii i Iraku jest ropa którą Zachód chce kontrolować…. W rękach zachodnich firm jest teraz skoncentrowane 80% irackiej ropy. Podobnie jest w Libii…”
W dalszej części swego wystąpienia Pan Erdogan odniósł się do uchodźców stwierdzając że w Turcji jest ich już około 2 miliony w drodze do Europy a Ankara robi co może by im pomóc bo „jesteśmy ludźmi i nie możemy zostawić na śmierć pod bombami tych którzy chcą ocaleć”… Potem odniósł się do wzbudzającej dziś takie emocje fotografii dziecka które utonęło u brzegów Libii – mówiąc że tam toną nie tylko uciekinierzy ale całe nasze człowieczeństwo”…

Poniższa informacja jest z mojej pamięci – nie mam przed sobą linku bo wiadomość jest „telewizyjna”. Słyszałem w trakcie relacji a raczej reportażu w „ruskiej TV” informacje na temat postępowania Pana Erdogana – bo jak wiadomo, jak każdy polityk próbuje na czyjejś tragedii „ugrać swoje”…

Jeżeli przyjrzymy się interaktywnej mapie Syrii:
https://en.wikipedia.org/wiki/Template:Syrian_Civil_War_detailed_map

Widzimy żółte kropki – Kurdowie. Kurdowie walczą z IGIL / PI na śmierć i życie. Współpracując z Armią Syrii. Po zamachu na Kurdów na terenie Turcji – Turcja przekroczyła granicę i zaczęła z ziemi i powietrza atakować Kurdów. Co ciekawe, nastąpiło to /zaczynając od zamachu/ po okresie sukcesów Armii Syrii i Kurdów, które nagle się zakończyły jak tuz przed zamachem Turcja umieściła na granicy Patrioty. Niewątpliwie na rozkaz a na pewno za zgodą Amerykanów. To posunięcie zdestabilizowało układ bardziej niż wkroczenie Turcji do Syrii i walka z Kurdami, bo w momencie uruchomienia Patriotów syryjskie lotnictwo przestało latać w te okolice i wspierać działania Kurdów i AS w walce z barbarzyńcami…

A teraz krótkie streszczenie bardzo ciekawego tekstu Witalija Sagajdarka z Leningradu (jak mniemam). http://vk.com/brusek?w=wall274493429_13359%2Fall

Tekst doskonale się wpisuje w to co opublikowała u siebie Magia oraz w nasza dyskusję spowodowaną publikacją plotek (także przeze mnie) o znalezieniu się w Syrii lotnictwa FR…

Aha, przepraszam za skróty i wtrącenia od siebie, ale raczej nie naruszające myśli Autora:
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Postaram się bardzo prosto i jasno opisać bliskowschodni kłębek sprzeczności, kto z kim walczy, jakie interesy ma tam Rosja, i odpowiedzieć na główne pytanie – czy nasze siły powietrzne są w Syrii.

Przestrzeń informacyjna pełna jest doniesień z Syrii, toczy się spór o to czy rosyjskie samoloty dostarczone są do Syrii i czy są tam nasi piloci? Są to pytania na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zachodnie media są pełne artykułów na temat rosyjskich dostaw zaawansowanej technologii do jej sojusznika B. Assada.
Zasadniczo w tych informacjach /zachodnich mediów/ Rosja jest przedstawiana w negatywnym świetle, jako że rząd /Rosji/ nadal wspiera Syryjczyków i legalnie wybranego prezydenta B. al-Assad, i nie pomaga „umiarkowanej” opozycji. I nikt nie zwraca uwagi na skład etniczny tej opozycji, która składa się głównie z Turkomanów (syryjskich Turkmenów), przeciwko którym występują Kurdowie i których /to Turkomanów/ nie kochają Alawici za ich zmienność /poglądów/.
/Ci Turkomani/ są szkoleni w amerykańskich obozach. Większość uważa, że Syryjczycy są szitami, w rzeczywistości sunnici stanowią ponad 80%, z których większość nie miała chęci przyłączenia się Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu /IGIL/.

Jedynym punktem łączącym to zróżnicowane społeczeństwo wydaje się być prezydent Baszar Assad.

Prezydent Syrii wydaje się być osobistym wrogiem Prezydenta Turcji Erdogana, któremu z kolei nie sprzyja marszałek Egiptu Al.-Sisi, uważając go / chyba Sisi Erdogana/ za wspólnika terrorystów. Jeżeli przy Mursim, protegowanym USA, Egipt pomagał Turcji, to teraz sytuacja się zmieniła całkowicie tak, że dochodzą pogłoski o dostawach broni z Egiptu dla Syrii.

Iran wszedł do tej międzyetnicznej wojny, wysyłając dziesięciotysięczny korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (według innych źródeł 60.000 żołnierzy) w niezwykle krytycznym momencie dla Syrii. Wcześniej /Iran/ wysłał instruktorów do wschodnich regionów Iraku (który już w tym momencie praktycznie się rozpadł). A w rzeczywistości, irańczycy weszli do Iraku bez ciężkiego uzbrojenia co spowodowało /to słabe uzbrojenie Irakijczyków/ że IGIL przetrwał ale w pewnych granicach, nie posuwając się /nie przenosząc wojny/ w kierunku terytorium Iranu, jak to było pierwotnie planowane przez saudyjskie i katarskie monarchie.

Odwetowe uderzenie na Saudyjczyków Iran dokonał w Jemenie, gdzie „housyci” (szyici-zeidyci) zmusili do ucieczki prezydenta-islamistę do Arabii Saudyjskiej, która zaraz włączyła się w ten długotrwały konflikt.

To samo stało się z Turcją, która nagle zaczęła atakować Kurdów, zrywając /trwały/ rozejm – w wyniku którego /to rozejmu/ Kurdowie mogli być wybierani do tureckiego parlamentu.
Ale stało się jasne że Kurdowie walczą z IGIL który jest podtrzymywany przez Erdogana, bo wszak „igilowcy” dostarczają za darmo ropę /do Turcji/ i wywożą /do Turcji/ łupy co /delikatnie mówiąc/ nie cieszy Kurdów.

Obecnie chaos się pogłębia w Libanie, gdzie nikt nie wie, kiedy będzie można wybrać prezydenta który mógłby bezkrwawo zakończyć konflikt pomiędzy stronnictwami prosyryjskim i prosaudyjskim.

/Dodatkowo/ Izrael okresowo bombarduje swoich sąsiadów, zaś w Libii nie kończą się walki o resztki dziedzictwa Kaddafiego.

W ten cały bałagan, krwawą kaszę – zamieszane są USA, a Rosja idzie /samym/skrajem skazana na popieranie tych władz /w tych krajach/ które są wybrane zgodnie z prawem, a które walczą /jednocześnie/ z terroryzmem na swoim terytorium i próbują obronić integralności terytorialnej.

Największy szum /związany z rzekomą obecnością lotnictwa FR w Syrii/ podniosły media izraelskie. Twierdzą, że do Syrii dostarczono MiGi-31 i inne bardziej nowoczesne samoloty.
Doszło do tego, że zaczęto /nawet/ pisać o rosyjskich pilotach w Syrii.
Możliwe że ten szum medialny podniósł się po tym jak w ciągu jednego dnia Izrael stracił nad Syrią F-16 i 2 drony. To oficjalnie potwierdzone dane, a według plotek, w zeszłym miesiącu zostały zestrzelone także tureckie samoloty i kilka izraelskich…

Załóżmy, że zdecydujemy się /Rosja/ na wysłanie do Syrii ograniczonego kontyngentu, który obejmuje samoloty bojowe. Co jest potrzebne dla utrzymania naszych w Syrii?

W celu realizacji przerzucenia /do Syrii/ mysliwców przechwytujących (Mig-31) – potrzebny jest dla nich albo korytarz powietrzny (co nie pozostanie niezauważone) albo przewiezienie w częściach i /późniejszy/ montaż.
Przy czym demontaż i montaż nie tylko jest długotrwałym przedsięwzięciem ale niesie wiele negatywnych skutków związanych z możliwym odkształceniem konstrukcji. Ale to na pewno jest do przezwyciężenia /przeprowadzenia/.

Następnie – koniecznym jest zapewnienie odpowiedniej bazy i hangarów.
Specyfika współczesnego lotnictwa polega na tym, że aby przesiąść się z jednego modelu do drugiego – trzeba szkoleń. Wyjątek – samolot na platformie Su-27, chociaż z /pewnymi/ zastrzeżeniami.

Pilotów nie da się przygotować w ciągu miesiąca a o szkoleniu u nas pilotów z Syrii nigdy się u nas nie mówiło, chociaż temat jest mało rozpoznany a w razie potrzeby, można ukryć wszystko.

Podstawowe pytanie – dlaczego /mamy/ teraz wysyłać zakontraktowane /jeszcze/ w 2007 roku MiG-31 ?
Nie używa się /tych samolotów/ do ataków na cele naziemne. Ich głównym zadaniem jest utrzymanie linii frontu i zestrzeliwanie wszystkiego co lata, a do tego z dużej odległości. Oznacza to, że /takie samoloty/ mogą pokrzyżować plany stworzenia strefy zakazu lotów nad Syrią.

Istnieją informacje o możliwych ewentualnych nalotach które mogą być prowadzone przez lotnictwo krajów takich jak USA, Izrael czy Turcja. Ale oni już teraz naruszają przestrzeń powietrzną /Syrii/, uderzając przede wszystkim w oddziały walczące z islamistami… /mało zrozumiała myśl Autora/

Wracając /do myśli poprzedniej/ w teorii MiGi-31 powinny być osłaniane myśliwcami manewrującymi, które powinny znajdować się trochę z przodu /MiGa31/ i które będą naprowadzane /na cel/ silnymi lokalizatorami /radarami/ Migów 31.
Do takich pierwszorzutowych myśliwców pasują idealnie Mig-29, Su-27, Su-30, Su35 we wszelkich modyfikacjach. Ale Su-27 nie ma w Syrii /Syryjczycy nie posiadają/ ale na printscreenach jednego filmu zrobionego w Syrii można rozpoznać Mig-29.

Każda samolot wymaga /odpowiedniej/ ochrony nie tylko perymetru ale znacznie większego obszaru, co najmniej 20 km by strzec się od rakiet przeciwnika /dalekiego zasięgu/. Aby /więc/ zminimalizować albo wykluczyć straty na ziemi /na lotnisku bazowym/, konieczne jest umocnienie miejsca bazowania. W ten sposób /rozumując/ lotnisko staje się bazą lotniczą, która powinna być chroniona przez oddziały specnazu, przez systemy p-lot bliskiego i dalekiego zasięgu, opancerzone transportery patrolujące różnych typów i przez helikoptery. Znaczy to że przy minimalnym scenariuszu otrzymujemy dla 10 samolotów nawet 40 sztuk opancerzonej „techniki” a dodatkowo personel obsługujący – co razem daje około 1000 osób – i to dla niezbyt umocnionej bazy która nie może wykonywać żadnych zadań bojowych /ofensywnych, zaczepnych/.

Pojawia się ponownie pytanie, jak w sposób niezauważony wszystko to przerzucić?
I czy jest zasadne przewożenie „techniki” która tylko siebie będzie ochraniać? W każdym razie nie można tego przewieźć /na raz/ nawet 10-ma okrętami desantowymi, zaś powolne przewożenie /gromadzenie tej techniki/ może zająć kilka miesięcy (no, chyba że ma się dwa Mistrale – to wystarczą dwa rejsy – to a propos pytań o ich potrzebę – Mistrali).
Tak więc /osobiście/ wątpię że można tego dokonać /przewozu sprzętu/ w sposób szybki.

Najważniejszym teraz celem w Syrii jest utrzymanie kontroli na łuku przechodzącym przez prowincje Latakija- Tartus- (Hama) -Homs- Damaszek (są to również najbardziej zaludnione okolice, których strata doprowadzić może do klęski) a zdewastowaną przez Turkomanów prowincję Aleppo. Utrata Latakii i Tartus /port i baza rosyjska/ będzie oznaczać klęskę w wojnie, bo transport morski /zaopatrzenie/ stanie się niemożliwe. Obecnie /w sieci/ dyskusje idą o tym, że rosyjska baza wojskowa powstaje gdzieś w pobliżu Damaszku.

Myślę, że jest to mało prawdopodobne, ponieważ jest strategicznie bardzo słaba pozycja. Uderzenie /na tak położoną bazę/ może przyjść z wielu stron, przy minimalnie krótkim czasie dolotu wroga. Dodatkowym zagrożeniem są islamiści, którzy od czasu do czasu z moździerzy atakują Damaszek – tak że mogliby przeprowadzić ostrzał /tak położonego/ lotniska.

Podstawowym ogniwem /spajającym teraz / Syrię wydają się prowincje Homs i Hama, kontrolowane przez armię syryjską. Odpowiednia baza znajduje się około miasta Hama.
Z portów Latakia i Tartus do Hamy jest taka sama odległość. Tak więc, ze strategicznego punktu widzenia, Hama to idealne miejsce dla bazy.
Otoczenie także jest bardzo korzystne, z tego miejsca, z którego można kontrolować duży obszar.

Jeżeli /więc/ chodzi o udział Rosji w /tym/ konflikcie to w chwili obecnej więcej jast na „nie” niż na „tak”.

Jednak o tym że różna „technika” może pojawić się w Syrii podpowiadają takie wskazówki:

1) Walki z IGIL nie można prowadzić tylko sama Syria, jest sporo dezercji /z armii syryjskiej/, armia jest zmęczona, morale coraz słabsze… /Autor wtrąca informacje że ma świeże wieści na ten temat bo korespondował z kimś opiniotwórczym z tamtego rejonu 2-go września/. Wojsko irańskie rozpuściło się /nie jest widoczne, działają w małych grupach na dużym obszarze/ w terenie i notuje tylko lokalne /nieznaczące/ sukcesy które nie wydają się znaczące pod względem strategicznym.

2) Wykorzystanie nowoczesnych rosyjskich systemów jest bardzo potrzebne Rosji dla tego by wypróbować je w bezpośrednich walkach, po /wygraniu/ których można by liczyć na wielomiliardowe zamówienia od państw Bliskiego Wschodu.

3) Zniszczenie sił IGIL jest opłacalne dla Rosji, ponieważ lepiej jest zniszczyć je tam, gdzie teraz istnieje /IGIL/ , gdzie nie ma naszych obywateli niż walczyć na granicy Rosji czy w samej Rosji.

Oczywiście, nie jest to konieczne by całą „technikę” obsługiwali Rosjanie, za wyłączeniem lotnictwa i systemów plot, tego /wszystkiego/ można nauczyć Syryjczyków.
A sprawdzenie w walce helikopterów Mi-35, Mi-28 i Ka-52 wydaję się wprost koniecznością.
Tak samo dotyczy innych systemów bojowych. Do chwili obecnej do Iraku i Syrii dostarczono bardzo dużo współczesnej /nowoczesnej/, tam walczą nasi ochotnicy – to jest fakt i nie ma co go ukrywać.
Ale na razie nie ma tam regularnych oddziałów armii FR, nie ma naszych pilotów, /bo/ tam latają Irańczycy i Koreańczycy.

Ale wszystko może się zmienić w dowolnej chwili, świat jest na etapie wielkich przemian a w takiej sytuacji nie należy porzucać przyjaciół.

Lepiej walczyć z przeciwnikiem na cudzych ziemiach niż na własnym terytorium.

To praktycznie nie zostawia nam wyboru, wcześniej czy później…

Виталий Sagaidark, специально для ПОЛИТКАЧ
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Podsumowanie.
Jako podsumowanie tego eseju wrzucam informację w której się pisze iż Rosja odmawia wejść do koalicji państw walczących z IGIL. Koalicję takową miały zawiązać i kierować nią USA. Poprzednio przez chyba dwa tygodnie pojawiały się informacje że taka koalicja powstaje i Rosja weźmie w niej udział. Rosja uparcie dementowała te informacje. Że nie prowadzi rozmów, nie ma żadnej „koalicji” przeciw IGIL.
Teraz się okazuje że coś było na rzeczy…
A tekst powyższy jest bliższy prawdy niż się wydaje na pozór…
http://www.novorosinform.org/news/id/36313

Powyższe teksty pochodzą z dnia 04.09.2015 i wskazuje na to że wtedy jeszcze sił zbrojnych FR na terenie Syrii nie było ale jednocześnie mówi nam że taka obecność i interwencja nie tylko jest możliwa ale i konieczna…

Co się zdarzyło później – skrótowo i z pamięci (proszę mnie poprawić w razie pomyłki).

28.09.2015 Wystąpienia przywódców w NY w siedzibie ONZ. W czasie ich wystąpienia do portu Tartus wpłynęła flotylla okrętów wojennych marynarki Wojennej Chin. Jak wiadomo, od kilku miesięcy były sygnalizowane wspólne ćwiczenia flo wojennych FR i Chin u brzegów Syrii. W sierpniu pojawił się komunikat iż w czasie i w związku z ćwiczeniami będzie zamknięty obszar morski wzdłuż całego wybrzeża Syrii.

Chyba w tym okresie lub tuz przed „ONZ-etem” – władze Iraku dały zgodę na przeloty lotnictwa FR nad swoim terytorium – mimo bardzo ostrego sprzeciwu Amerykanów. Powstało też w Bagdadzie centrum kierowania operacją przeciwko IGIL, w skład którego weszli wojskowi Iraku, Iranu, Syrii i Rosji – które to „centrum” dało podstawę to stworzenia swoistego sojuszu i koalicji. Od momentu powstania sojusz ten jest otwarty na nowych członków..

W dniu 30.09.2015 Rosja oficjalnie potwierdziła że udziela pomocy humanitarnej i wojskowej władzom syryjskim na ich prośbę. Co jest zgodne z międzynarodowym prawem, w przeciwieństwie do obecności obcych wojsk działających z lądu i powietrza a które ani nie mają takiej zgody ani nie działają pod egidą ONZ.

W dniu 01.10.2015 Samoloty rosyjskie rozpoczęły bombardowania pozycji tzw. „państwa islamskiego” czyli „IGIL” oraz różnych band zbrojnych – zaczynając od najbliżej położonych stanowisk w stosunku do bazy w Latakii, stopniowo posuwając się w głąb Syrii. Celem ataków były kwatery dowodzenia, składy paliw, amunicji, zakłady produkujące wszystko co jest potrzebne do prowadzenia wojny…

Proponuję przyjąć datę 01.10.2015 jako pierwszy dzień rosyjskiego czyszczenia i sprzątania bałaganu jakie przez wiele lat spowodowały Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w tej i nie tylko w tej części świata…

Dlatego dziś mamy TRZECI dzień sprzątania świata!

Advertisements

Dodaj komentarz

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s